Sobotnie popołudnie - Przemek Plucik
Jest sobota, wczesne popoludnie. Po całym tygodniu pracy kilkanaście godzin dziennie, aż chce się posiedzieć nad wodą. Wyjazd trochę nieplanowany, ale chęć spędzenia chociaż kilkunastu godzin nad wodą zwycieża. No tak, pojechać się chce, tylko gdzie ? Stała "sztela" nie "zasypana", więc łowić w miejscu nie przygotowanym raczej nie ma sensu. Chwila namysłu i jest Pstrążna. Dlaczego Pstrążna ?Bo można liczyć na brania bez wcześniejszego nęcenia, bo są tam KARPIE, bo mam blisko (przynajmniej ja), bo jest to świetne miejsce do przetestowania i sprawdzenia przynęt i zestawów, co bardzo pomaga w łowieniu na dzikiej wodzie. Jest godz.15:00 i jestem nad wodą. Spotykam znajomego, niestety wieści nie najlepsze, brania sporadyczne. Ale jak to niektórzy mówią "wędki za szafą nie łowią". Kilkanascie minut później zestawy lądują w wodzie. Z kubkiem słodkiej kawy jak miód (bo taką lubię) obserwuję spławy karpi, a było na co popatrzec. Nagle "piiiii" przerywa cichy spokój, niestety po chwili ryba spina się. Ta sama kulka na włos, to samo miejsce umieszczenia zestawu, ten sam kubek kawy. I tym razem zdążyłem zrobić zaledwie kilka łyków. Drugi sygnalizator daje znać o sobie, kilkanascie minut bardzo przyjemnej czynności i piękny "szupi" leży na macie. Do godz. 20:00 zaliczam 7 odjazdów w tym 2 spięcia. W nocy doławiam pełnołuską jedenastkę. Z kulek Adder Carp, które dostałem do testowania, najbardziej sprawdziły się bałwanki krewetka - ryba i scopex - truskawka. Kulki wcześniej były moczone w dipach Adder Carp o tych samych zapachach co kulki.

Niektórzy powiedzą, że łowisko komercyjne jest "beeee". Ja tak nie uważam. I chociaż wiem, że żadne łowisko komercyjne nie zastąpi dzikiej wody, czasami zaglądam nad Pstrążną. Chociaż bywam tam rzadko, zdażało mi sie wrócić o przysłowiowym kiju.





Przemek Plucik
Szybki Kontakt
Reklama
Reklama