Karpiowe nurkowanie - P. Swat
Zawsze, gdy moje zestawy z kulkami znajdowały się już w łowisku zastanawiałem się jak to wszystko wygląda pod wodą, na tle mojej zanęty, czy wszystko dobrze zrobiłem, czy nie popełniłem błędów, które mogłyby mnie wiele kosztować, a także, czy nie zmarnowałem cennego czasu. Moja ciekawość została zaspokojona, gdy zacząłem nurkować, i to właśnie dzięki nurkowaniu dowiedziałem się o wielu bardzo istotnych sprawach związanych z wędkarstwem karpiowym. Oczywiście nie piszę tu o jakimś nurkowaniu wyczynowym, bo wystarczy odpowiednia maska, nagrzana woda i umiejętności pływania. Moim zdaniem, jedynie tylko podczas nurkowania możemy się dokładnie dowiedzieć o tym, jak wygląda nasze podwodne łowisko, a nie domyślać i wyobrażać je sobie z brzegu. Choć pod woda nie wytrzymamy zbyt wiele czasu, to na pewno możemy bardzo wiele zauważyć, na przykład czy występują w nim jakieś zaczepy, których nie widać, lub, których nie wyczuliśmy badając dno markerem, czy za pomocą ciężarka z pontonu.

Także możemy dotknąć i sprawdzić rodzaj dna, a przede wszystkim popatrzeć czy, nie zaściela go wiele różnego rodzaju odpadków w postaci patyczków, liści, szczątków roślin czy pozostałości po ludziach (kiedyś kolega wyciągnął wielki kolorowy parasol przeciwsłoneczny, który na pewno nie przyciągałby karpi). Pod wodą mamy możliwość oczyszczenia dna, aby na nasz haczyk nie przyczepił się jakiś paproch, przez który nie będzie brania, lub skutecznego samozacięcia. Oczywiście nurkowanie ma zastosowanie w wodach o odpowiedniej przejrzystości i przy spełnieniu odpowiednich warunków bezpieczeństwa, bo nie polecam nurkowania w samotności, na większych głębokościach, oraz w wodzie gęsto porośniętej podwodną roślinnością, gdyż może skończyć się to tragicznie. Musimy być ostrożni i podchodzić do tego z rozsądkiem. Moje nurkowanie ogranicza się do pór letnich, ponieważ tylko wtedy pozwalają mi na to warunki, ale zdobytą wiedzę na danych wodach wykorzystuję w różnych porach roku, bo wówczas już wiem, jak wygląda moje podwodne łowisko i gdzie najlepiej położyć zestaw.

Nurkowanie wykorzystuję także do sprawdzania stanu zanęty podczas łowienia, jak i także wcześniejszego nęcenia, co daje mi dokładne informacje na ten temat. Gdyż rzeczą naiwną byłoby usypywanie górki na dnie, jeśli karpie z jakichś przyczyn nie zainteresowały się naszą zanętą, lub nie mają ochoty, na jedzonko, więc tylko po zanurkowaniu mogę dokładnie określić, jaką ilość i czy w ogóle nęcić. Dobrym sposobem na odpowiednie wytypowanie łowiska i szybkie odnalezienie miejsc przebywania karpi jest jednorazowe nęcenie w kilku miejscach zbiornika i wytypowaniu najlepszego z nich na późniejszą zasiadkę. Wystarczy wsypać po 200 kulek w paru miejscach, gdzie spodziewamy się obecności naszych wielkołuskich i sprawdzić, w którym zanęta została wyjedzona, co możemy wywnioskować poprzez nurkowanie. Ponieważ może zajść taka sytuacja, że w niektórych kulki będą wyjadane, a w innych karpie nie zainteresują się nimi. Taka taktyka zaoszczędzi nam czasu na ich ściąganie i nęcenie w przypadkowym miejscu, oraz będziemy pewni, że karpie przebywają w naszym wybranym łowisku. W takiej sytuacji mamy odnalezione miejsce na zasiadkę i możemy liczyć na brania.

A dlaczego nie możemy być pewni, a tylko liczyć na brania ? Bo niejednokrotnie spotkałem się z taką sytuacją, gdy nurkując po bezrybnej nocy z moich wszystkich zanętowych i przynętowych kulek zostały tylko te na włosie, po prostu niekiedy karpie robiły mnie w balona wyjadając zanętę a nie ruszając zestawów. Na szczęście takie sytuacje zdarzały się dość rzadko, ale dawały wiele do myślenia i nie pomagała mi zmiana przyponu, wielkość haka, czy zasypywanie zestawu piaskiem, (podejrzewam, że mogły to być amury). Myślę, że kiedyś w przyszłości będą w sprzedaży podwodne kamery dla wędkarzy i będziemy mogli popatrzeć na wszystko, co się dzieje pod wodą, a nie głowić się nad różnymi zagadkami. I właśnie wielu z nas siedząc na karpiowej zasiadce, na której akurat nie ma brań zdaje się myśleć, iż karpie akurat nie żerują, w większości przypadków tak się dzieje, ale nie zawsze, więc tylko nurkując możemy sprawdzić, co wydarzyło się pod wodą. Podczas nurkowania, możemy także zobaczyć jak prezentują się nasze zestawy, które nie powinny wzbudzać żadnych podejrzeń ze strony ryb, na przykład w postaci unoszącego się przyponu, co znacznie zależy od jego właściwości (takiej próby możemy również dokonać w domu, lub powołać się na informacje producenta) najlepiej stosować przypony tonące, które idealnie dolegają do dna.

Innym błędem, który zauważyłem nurkując, jest unoszący się końcowy odcinek naszej
żyłki głównej, najczęściej można to zauważyć w głębokich zbiornikach o ostro opadających brzegach, lub podczas łowienia na górkach, gdzie żyłka pod dużym kątem odchodzi od ciężarka znajdującego się na dnie. Może ona wzbudzać podejrzenia u cwanych dużych karpi. W takich sytuacjach wskazane jest użycie back leadów (dla niewtajemniczonych chodzi o specjalny, przelotowy ciężarek, który dociśnie końcowy odcinek żyłki do dna) oczywiście możemy go zastąpić zwykłym ołowiem własnego pomysłu. Sposobów umieszczania naszego back leada w łowisku jest kilka, np. po wywiezieniu zestawu pontonem, możemy go doczepić kilka metrów dalej i opuścić na dno, drugi sposób to, zarzucamy wędki i na napiętej żyłce pod jak największym kątem spuszczamy go do wody. Dzięki takiemu rozwiązaniu za pomocą back leadów, żyłka będzie idealnie dolegać do dna. Będąc pod wodą mamy możliwość ułożenia naszych zestawów jak się nam tylko podoba, możemy przemieścić go kawałek dalej w inne atrakcyjniejsze miejsce( może to być np. skraj łowiska, czy pobliże jakiegoś zaczepu, lub umieścić go na spadzie), również możemy ułożyć przypon, czy dla kamuflażu zasypać ciężarek.

Taki zasypany ciężarek jest doskonale zamaskowany i teoretycznie nie stwarza żadnych podejrzeń ze strony karpi. Nurkując będziemy pewni, że nasze zestawy nie są splątane, lub też nie znajdują się w złym miejscu, czego nie możemy przewidzieć patrząc na wszystko z brzegu. Gdy będziemy mieli już zamiar nurkować i odnajdywać nasze kulki i zestawy, polecam oznaczenie łowiska bojką, gdyż wtedy łatwiej będzie nam wszystko znaleźć. Nurkowanie może otworzyć w nas nowe spojrzenie na wszystkie ważne czynniki, przez które do tej pory mogliśmy mieć słabsze wyniki i pozwoli nam zniwelować wiele błędów. A przede wszystkim będziemy widzieć wszystko tak, jak to widzi nasz przeciwnik. Wszystkim karpiarzom polecam nurkowanie, ponieważ wchodząc w podwodny świat zwierząt można naprawdę wiele się dowiedzieć i zdobytą wiedzę wykorzystać w różnych sytuacjach, a widok zestawów w podwodnej scenerii na tle kolorowych kulek to niezapomniane wrażenia i piękne chwile.


Paweł Swat
Szybki Kontakt
Reklama
Reklama