Impreza CARP BUSTERS TEAM 5-6.X.2005
W dniach 5-6 pażdziernika na komercyjnym łowisku w Krzyczkach odbyły się zawody karpiowe zorganizowane przez CARP BUSTERS TEAM. Zawody miały charakter towarzyski i były podsumowaniem sezonu 2005. Wszystko zaczęło się w sobotę z samego rana, o godzinie 7:30 odbyło się losowanie stanowisk. W imprezie wzięło udział dziesięciu zawodników. Po rozstawieniu sprzętu i zanęceniu zaczęliśmy łowić (około godziny10:00). Pogoda była całkiem ładna, świeciło słońce i tylko zimny wiatr dawał się we znaki wszystkim. Do godziny 10:30 wszystkie zestawy były już w wodzie i … cisza sygnalizatory milczą jak zaklęte. Około godziny 13 pierwszy odjazd. Kolega zacina - jest, ale niestety karp wplątał się w jakiś zaczep i po około 20 minutach wypiął się z haka. Zachęceni pierwszym braniem prawie wszyscy zaczęli przerzucać zestawy zakładając coraz to wymyślniejsze kulki wymazane w coraz to mocniejszych śmierdziuchach. Do 16 nic się nie działo. O 16 gospodarz łowiska przyniósł nam przepyszny, gorący bigos. Wszyscy rzuciliśmy się na niego, co najmniej tak jak byśmy nie jedli z 3 dni. Ponieważ sygnalizatory nadal złowieszczo milczały siedzieliśmy przy stole przez kolejne godziny. Nagle - około godziny 18:30 - pisk, JEDZI, nareszcie branie. Biegnę do wędek -jedzie, piękny klasyczny odjazd, zacinam - JEST. Okazało się niestety że nie jest to olbrzym, ale ponieważ było już ciemno postanowiliśmy na spokojnie zwarzyć rybę nazajutrz rano. Zachęcony wyciągniętym karpiem zwinąłem drugi zestaw, założyłem identyczną kulkę i zarzuciłem oba zestawy. Karp wziął na kulkę SBS rybną, wymazaną w mieszance dipów Hutchinsona (monster crab, secret agent, octopus) ogólnie maksymalny śmierdziuch. Ponieważ zaczął padać deszcz zrezygnowaliśmy ze wspólnego siedzenia przy stole i rozeszliśmy się do namiotów. Noc była wyjątkowo ciepła (12 stopni powyżej zera), niestety całą noc padał deszcz i nie było żadnego brania. Nad ranem zrobiło się bardzo zimno, temperatura spadła do -3 stopni i zaczął wiać bardzo nieprzyjemny wiatr, ale przestało padać. O 9:30 komisyjnie zważyliśmy moją zdobycz z poprzedniego wieczora, okazało się że karp waży 4,5 kg, ale jak na razie dawał mi zwycięstwo ?

Około 11:30 wiatr rozpędził chmury wyszło piękne słonko, zrobiło się naprawdę ciepło, ale nie zachęciło to ryby do żerowania. Prawie cały drugi dzień zawodów minął na rozmowach maniaków karpiowania na tematy - karpiowe, czyli rodzaj zapachów i smaków kulek, nowinki sprzętowe, rodzaj przyponów itd.

Do końca zawodów nie udało się nikomu już nic złowić, tak więc moje maleństwo przyniosło mi zwycięstwo, czyli dwa wspaniałe puchary, za pierwsze miejsce i za największą rybę.

Reasumując - impreza BARDZO udana, wzorowa organizacja, super klimat i wspaniałe puchary. Pozdrowienia dla CARP BUSTERS TEAM i dla wszystkich karpiarzy oraz powodzenia w przyszłym sezonie 2006.

GALERIA Z IMPREZY







autor: Michał Bartczak
Szybki Kontakt
Reklama
Reklama