Sezon 2005 jaki był ? Sezon 2006 jaki będzie ?
Karol Pieńkowski - Sezon 2005 już został zakończony. Okres zimy jest bardzo dobrym czasem na refleksje, przeglądanie zdjęć w ciepłym domowym zaciszu, analizowanie karpiowych zasiadek i wyciąganie wniosków, które w przyszłym roku pomogą nam w przechytrzeniu kolejnych pokaźnych ciprinusów. Muszę przyznać, że sezon ten był dla mnie udany, chociaż zawsze chyba pozostanie pewien niedosyt. Analizując ilość czasu spędzonego nad wodą i efekty jakie odnosiłem mogę stwierdzić, że było nieźle. Najbardziej jednak cieszę się z wykonania części planów jakie postawiłem sobie na ten rok. Przede wszystkim jestem zadowolony z każdej chwili spędzonej nad wodą i z każdego nawet najmniejszego karpia, który zechciał skosztować moich smakołyków. Szkoda tylko, że czasu było tak mało i nie zawsze zasiadki wyglądały tak jak zaplanowałem.

Wyjazdy - Cieszę się, że mogłem kilkakrotnie wyjechać na dłuższe zasiadki i poznać wielu wspaniałych karpiarzy, szkoda tylko iż nie udało mi się spotkać ze starymi znajomymi. Planując takie spotkania zawsze napotykałem jakieś trudności przez co wszystko zakończyło się niepowodzeniem. Z powodu braku wolnego czasu mogłem pozwolić sobie jedynie na krótkie wypady czasami tylko na kilkanaście godzin, co niekiedy nie było wystarczającą ilością czasu na odniesienie sukcesu. W sumie sezon obdarował mnie około 20 zasiadkami o różnej długości, na których towarzyszyło mi wiele bliskich mojemu sercu osób.

Łowiska - Sezon 2005 minął mi pod znakiem nowych łowisk. Miałem okazję łowić na dzikiej rzece jaką jest Bug. Muszę przyznać, że jest to niesamowite przeżycie i na pewno poświęcę rzekom trochę więcej czasu w przyszłym sezonie. Jak do tej pory jest to najtrudniejsze łowisko karpiowe nad jakim miałem okazję łowić co potęguję chęć powrotu nad tego typu wody. Tylko 2 razy odwiedziłem swoje stare miejscówki i z tego powodu trochę mi żal, ponieważ obiecałem sobie, że poświęcę im trochę więcej czasu. Tym bardziej, że w nadchodzącym sezonie czeka mnie przeprowadzka i na niektóre łowiska mogę już nigdy nie powrócić.

Karpie - Można powiedzieć, że dopisały chociaż tych dużych było jak na lekarstwo. Najczęściej na macie meldowały się ryby w granicy 5-6kg. Smutne jest to, że powyżej 10kg były tylko 2 sztuki. Już od kilku sezonów najlepszym okresem okazała się jesień i to właśnie ten okres przyniósł mi najwięcej ryb. Tegoroczny sezon był bardzo długi dla karpiarzy. Osobiście ostatni raz nad wodą byłem 11 listopada i muszę przyznać, że ze zdziwieniem patrzyłem na delikatne brania, a miałem ich aż cztery tego dnia. Muszę w tym miejscu dodać, że nie odwiedzam ciepłych wód.

Sprzęt - Podobnie jak w ubiegłym sezonie tak i w tym zajmowałem się testowaniem sprzętu firmy Adder Carp. Głównie poświęciłem czas na testy bagaży i namiotów, które wypadły jak najbardziej pozytywnie. Chętnych do zapoznania się z moją opinią zachęcam do odwiedzenia firmowej strony Adder Carp. Będę zamieszczał tam swoje wywody dotyczące produktów tej prężnie rozwijającej się firmy.

Przynęty - Jest to dział, któremu poświęcam najwięcej czasu w każdym sezonie. Uważam, że to właśnie strategia nęcenia i przynęty jakich używamy gwarantują mi ciągły kontakt z karpiami. Chcąc łowić więcej ryb należy bardziej skupić się na tym dziale karpiowania. Oczywiście jako osoba związana z Adder Carp testowałem głównie komponenty do własnego wyrobu kuleczek tej firmy. Od początku mojego karpiowania jestem fanem własnoręcznego kręcenia boilies, komponowania miksów i poszukiwania coraz to ciekawszych kompozycji zapachowo smakowych. W tym sezonie testowałem 6 nowych mieszanek zapachów, które skrycie zaplanowałem przed sezonem 2005 i mogę powiedzieć tylko jedno: Zadziałały niesamowicie !

Podsumowując zakończony już sezon mogę tylko stwierdzić, że zabrakło mi tylko jednego: Czasu, aby częściej i dłużej przebywać nad wodą. Chyba tylko tego mogę życzyć sobie i Wszystkim Karpiarzom w nadchodzącym sezonie 2006.

Sezon 2006 jaki będzie ? Mam nadzieję, że dłuższy niż poprzedni i bardziej owocny w duże waleczne karpie. Tego chyba każdy z nas oczekuje. Chciałbym spędzić więcej czasu nad wodą i mieć coraz więcej wspaniałych wspomnień związanych z tą jakże ciekawą pasją.

Plany - są zawsze, ale czy uda się je zrealizować? O tym napiszę w przyszłym roku. W związku z planowana przeprowadzką będę chciał zapoznać się z łowiskami na nowym terenie. Mam szczęście, że mój kolega Karol Mańkowski łowiący w tamtym rejonie, zna wody otaczające Warszawę i już zapowiedział, że razem będziemy poszukiwać ciekawych miejscówek, a z tego co mi opowiadał to nie będzie tak źle. Głównym celem na przyszły sezon będzie testowanie nowych mieszanek zapachów i nowych miksów, które zostaną wzbogacone o nowe komponenty. To chyba największy z założonych celów i mam nadzieję, że będę mógł się podzielić swoimi spostrzeżeniami na łamach portalu Carp Passion. Tak więc w przyszłym sezonie czekają na mnie: nowe wody, nowe przynęty i mam nadzieję, że nowe wspaniałe karpiowe przeżycia.

Pozdrawiam Serdecznie Wszystkich Miłośników Karpiowania - Karol Pieńkowski

---------------------------------------------------------------------------------------------------------

Mariusz Tonkowicz - Podsumowując sezon 2005 muszę przyznać, że nie należał on do najlepszych. Wiosenny czas pochłonął mi egzamin dojrzałości. Następnie remont domu i przeprowadzka sprawiły, że skrzętnie snute plany o dłuższych zasiadkach nie doczekały realizacji. Karpiowanie sprowadzało się do weekendowych wypadów bądź nawet kilkugodzinnych wizyt nad wodą. Trudno więc mówić o jakichś oszałamiających wynikach, choć kilka ładnych karpi zagościło w podbieraku. W roku 2005 kontynuowałem również współpracę z Polskim Portalem Karpiowym ,,Carp Passion" oraz firmą Adder Carp. Do sukcesów zaliczyć mogę odkrycie ciekawego, dzikiego łowiska, któremu chcę poświęcić następny sezon.

Trudno powiedzieć jaki będzie nadchodzący sezon 2006. Jak dotąd plany często zawodziły, więc może lepiej nie narzucać sobie celów, a zdać się na łaskę losu. Jak co roku podstawowym ogranicznikiem jest czas, którego w nadchodzącym sezonie chciałbym zagospodarować możliwie jak najwięcej. Nie obędzie się również bez modernizacji karpiowego ekwipunku. To warunkuje jednak budżet studenta. Głównym założeniem jest dalszy rozwój umiejętności oraz czerpanie przyjemność z karpiowania, bo przecież o to chodzi. Nie ukrywam, że miło by było pobić rekord życiowy, choć nie jest to dla mnie sprawa najwyższej wagi. Ponadto poszerzanie znajomości i dalsza współpraca z Carp Passion i Adder Carp. Niewykluczone, że wezmę udział w jakiejś kameralnej imprezie. Czas pokaże ...

---------------------------------------------------------------------------------------------------------

Karol Mańkowski - Sezon 2005 jak dla mnie to był bardzo udany. Nawał pracy jaki miałem w 2005 roku nie pozwolił mi przygotować się do kilku łowisk które miałem zamiar odwiedzić. Raczej wszystkie wyprawy ograniczały się do kilku dniowych wypadów nad wodę raczej na łowiska komercyjne. I tak poczynając od maja w którym to miesiącu dostałem dwa misiaczki 12kg i 13kg na jednej zasiadce było dla mnie bardzo miłym rozpoczęciem sezonu. W czerwcu nie miałem zbytnio wyników chodź misiaczki siadały ale nie były jakiś imponujących rozmiarów. Kilka razy odwiedzałem swoje stare łowisko, na którym stawiałem swoje pierwsze karpiowe kroki, ale niestety bez wcześniejszego nęcenia i przygotowania stanowiska nie mogłem odnieść sukcesu i były to zasiadki bez brania. Ogromna ilość pracy w sierpniu nie pozwala mi na jakikolwiek nawet krótki wyjazd nad wodę wiec ten miesiąc miałem z głowy. Dopiero we wrześniu po długich rozmowach telefonicznych udaj mi się spotkać z jednym z moich kolegów, gdzie razem na wspólnej zasiadce łowimy kilka sporych ryb w przedziale 10-13,5kg. Jestem bardzo zadowolony z tego wyjazdu !!!!! Bo to był mój ostatni wyjazd tym sezonie i zarazem najlepszy pod względem złowionych karpi. Miałem jeszcze plany zapolowania w połowie października, ale niestety wyjazd nie odbył się.

Co do sprzętu to zakupiłem nowe lóżko i podbierak, oraz masę potrzebnych drobiazgów. W tym sezonie przyszedł czas na tri-poda i nowe swingery. Testowałem tez nowe aromaty "Aromatix" z których jestem bardzo zadowolony bo krab i ryba sprawdziły mi się doskonale.

A co do sezonu 2006 ..... ??? Mam nadzieję że będzie dużoooooooo brań ?! Chciałbym żeby nie zabrakło mi czasu na odwiedzenie wszystkich łowisk których nie odwiedziłem w minionym sezonie, może uda mi się wybrać na jakieś zawody ??? Chciałbym też zapolować na karpie pływające w Wiśle.

Na zakończenie chciałbym podziękować wszystkim z którymi w sezonie 2005 spędziłem wspaniałe chwile nad wodą, mając nadzieje że w nadchodzącym sezonie będzie ich znacznie więcej.

Wszystkim w sezonie 2006 życzę połamania wędek na rekordowych karpiach !

---------------------------------------------------------------------------------------------------------

Andrzej Wasiluk - Jaki był sezon 2005 ? Niestety jak dla mnie zbyt krótki. W 2005r. ograniczyłem sie praktycznie do połowów w jednym miejscu, a mianowicie w Białowieży. Sezon rozpocząłem 1 czerwca łowjąc na pierwszej zasiadce karpia 10kg tym samym bijąc swój rekord życiowy o 2kg. W tym sezonie złowiłem jeszcze 2 karpie około 5kg. Na mojej macie meldowały się same amury. Waga amurów wachała się od 7 do15kg, z dużą przewagą ryb 7-10kg. Powyżej dychy była jedna sztuka, która ważyła 15kg, tym samym była to największa ryba minionego sezonu oraz nowy rekord życiowy. Na kiju mjałem jeszcze kilka dużych ryb, ale niestety nie udało się ich wyciągnąć. W tym roku udało nam się zorganizować wraz z kolegami karpiażami pierwsze zawody karpiowe na naszym łowisku. Choć karpie nie brały to na zawodach panowała wspaniała atmosfera. Mam nadzieję że za rok znowu się spotkamy w bardziej liczniejszym gronie. Sezon zakończyłem w połowie września. Uważam, że sezon 2005 był w pełni udany.

Jaki będzie sezon 2006 ? Chciałbym żeby był jeszcze lepszy niż poprzedni. Na początek chce zmienić swój sprzęt na bardziej mocniejszy oraz dokupić trochę karpiowych klamotów. Planuje też odwiedzić kilka zbiorników na podlasiu. Myślę, że sezon 2006 przyniesie nowe doświadczenia, nowe rekordy życiowe, a także wiele niezapomnianych chwil nad wodą.

---------------------------------------------------------------------------------------------------------

Janusz Grydziuk - Mimo że wycofałem się z pisania na stronach karpiowych razem z prośbą o usunięcie moich danych i wypowiedzi z Portalu CP, postanowiłem jednak podzielić się z internautami swoim podsumowaniem mojego sezonu karpiowego 2005.

Myślę, że mój zamysł łowienia dla siebie samego, dla swojej własnej satysfakcji bez porównywania się do innych sprawdził się, jest to super zabawa, sposób na relaks, niestety nie żyjemy na bezludnej wyspie i wiadomo że zawsze gdzieś gdzie jest grupa ludzi pojawia się rywalizacja. Zresztą w zasadzie do podzielenia się swoimi wrazeniami z sezonu 2005.

1. Sezon uważam za bardzo dobry w sumie 9 ryb powyżej 10 kg w tym dwie powyżej 15 kg, przy czym jedną otarłem się o 2 z przodu (niewiele zabrało), w tym dwa egzemplarze pełnołuskie (nota bene pierwsze w życiu - musiałem na nie czekać 43 lata), sporo karpi w granicach 5-10 kg - dodam że łowię na małych akwenach, największy to 5,5 ha.

2. Wciągnąłem w karpiowanie swoją córkę i to przyznam chyba skutecznie. W czasie wspólnej 4 dniowej wyprawy złowiła dwa duże karpie, jednego ok. 9,5 i drugiego 14,5kg - i w czasie tj. wyprawy pobiła na głowę tatę, ktróry wyjął najwiekszego karpia tylko 9,5kg. Największym zaskoczeniem dla mnie był ostatni dzień wyprawy, a w zasadzie ostatnie jej godziny, kiedy została sama na łowisku (prywatny staw ok 2.2 ha), ja w tym czasie pakowałem nasze rzeczy do auta, i w pewnym momencie przychodzi do mnie i mówi że trzeba wypiąć rybę i wypuścić z podbieraka, już widziałem oczyma wyobraźni poplątane zestawy, i jakież było moje zdziwienie, gdy zobaczyłem zwinięty jeden zestaw oparty o trzcinę (stanowiska to wąskie przecinki między trzcinami), ryba wprowadzona do podbieraka (100/100) zatem b.dużego jak dla 13 letniej dziewczynki, karp miał 4,2 kg wagi i sądze, że niejeden dorosły wedkarz nie wykazałby tyle zimnej krwi - na pytanie dlaczego nie wołała mnie na pomoc - odpowiedź jej brzmiała - "do takiej rybki " - no cóż apetyt rośnie w miarę jedzenia.

3. Odkryłem bardzo obiecujace łowisko to, o którym mowa powyżej. Jest to mały prywatny staw należący do przesympatycznych ludzi prowadzących gospodarstwo agroturystyczne. Na terenie gospodarstwa są jeszcze dwa inne większe stawy, na jednym z nich gospodarz hoduje ryby, na drugim takim ok. 4 ha i tym najmniejszym ryby można łowić. Łowisko to w zasadzie odkryłem 2 lata temu gdy pojechałem tam z ojcem, ale wtedy nie było wyników, przez 4 dni złowiliśmy raptem kilka karpi, najwiekszego ok. 6kg z tym że byliśmy tam w czerwcu. Właściciel ustalił godziny łowienia od 6 rano do 21, zatem dość nieciekawe w czerwcu, ale jak się okazało super w ostatnim tygodniu sierpnia. Na łowisku byliśmy przez cały tydzień z córka sami, praktycznie żadnych innych wedkarzy, czasami wieczorem ktoś przyjechał. Koszt łowienia jest w zasadzie dla nas żaden, gdyż dla osób wynajmujących kwaterę w cenie jest łowienie.

Miejsce jest przecudne, jest taka cisza że w nocy słychać tylko odgłosy lasu, plusk ryb w stawach, dom stoi miedzy dwoma stawami. Gdy zrobiłem wywiad z właścicielem okazało się, że mały staw nie był spuszczany od ponad 15 lat i nie było na nim odłowów sieciowych. Ryba jest pozyskiwana tylko wędkami (wędkarze niedzielni i nie tylko przyjeżdźają tam w sezonie letnim w ramach rekreacji całymi rodzinami na sobotnio - niedzielny wypoczynek), przy czym gospodarz nie ma nic przeciw wypuszczaniu złowionych ryb, byle działo się to błyskawicznie zaraz po złowieniu - zatem wykombinowałem słusznie, że w wodzie musi być nie zła obsada sporego karpia i postanowiłem sypać tylko i wyłącznie kulkami i to dużymi 18 i 21 mm, pierwszy duży karp był w 3 godzinie od rozpoczęcia łowienia, córka wyholowała 9,5 kg, ktorego zresztą żeby było śmiesznie w nastepnym dniu złowiłem tym razem już ja, na stanowisku odległym od stanowisla córki o jakiej 15 m. W ciągu następnych 4 dni w sumie złowiliśmy ok 140kg karpi, kilka sporych zeszło z haka, żadna ryba nie miała masy mniejszej niż 3 kg, każda była ważona - wszystkie wróciły do wody. Uwieńczeniem pobytu był karp 14,5kg jakiego złowiła córka w samo południe w 3 dniu pobytu. Przyznam, że potwierdziło by to moje przypuszczenia, że w stawie mogą być ryby ok. 15-16 kg. Ta wielkośc trochę zaskoczyła właściciela wody, ale mile. Zaobserwowałem też kilka amurów, tak na oko ok. 15-18 kg.

4. Rozeszły sie w tym roku moje drogi z dwoma kolegami po kiju, myślałem że są karpiarzami, no cóż dobrze się kryli ze swoją mięsiarską naturą - po zabraniu przez nich karpi 19 i 10 kg (pełnołuskie), jednego z nich nawet zabili nad wodą pozostawiajac ślady łusek - czego nie da się ukryć nad małą wodą, jeszcze dodatkowo jeśli łowi na niej zamknięte grono wedkarzy, a łowiących karpie jest może z pięciu. Najgorsze było w tym to, że ludzie ci zaklinali się, że wypuszczają złowione duże karpie. Złość mnie bierze nawet w tej chwili, ale cóż bardziej mi szkoda tych dwóch ryb, niż straty takich dwóch kolegów po kiju.

Plany i zmiany na rok 2006. Planuję, a w zasadzie już rozpocząłem odmładzanie sprzętu - grudzien to wszak czas najlepszych cen. Kupiłem 2 kije shimano beast master 3 lb 3,66m 3 częściowe
oraz kupię nowe sygnalizatory i tu zaskoczenie kupię najnowsze videotronic-i o symbolu XRC 9 (od przyszłego roku bedą do kupienia jako produkt firmy Saenger). Generalnie zmniejszam w przyszłym roku ilość aromatów - nastawiam się przede wszystkim na aromaty owocowe i zioła, "śmierdziuchy" mimo że są skuteczne, jednak dla mnie nieprzyjemne - a ja traktuję łowienie jako przyjemność i wolę mieć obok worek z kulkami o zapachu brzoskwiniowym niż mięso kiełbasa. Myślałem o próbie zapachów np. różany czy miętowy. Planuję 3 wyprawy na opisywane wyżej łowisko, w maju, sierpniu i wrześniu, razem 15 dni, a reszta to łowienie na mojej ukochanej gliniance 5 km od domu - myślę, że obdaży mnie w roku 2006 nie gorszymi karpiami niż w 2005, a może nawet 2 z przodu stanie się rzeczywistoscią.

Na tym kończę i pozdrawiam oraz życzę wszystkim odwiedzającym portal Carp Passion i pozostałym wedkarzom sukcesów w nowym roku 2006, nie tylko nad wodą !

Z wędkarskim pozdrowieniem - Janusz Grydziuk

---------------------------------------------------------------------------------------------------------

Dariusz Ostrowski - Sezon 2005 ? Zacznę od tego, że nie mam zbyt wygórowanych oczekiwań w połowach karpiowych, biorąc pod uwagę ilość i wielkość łowionych ryb, co zresztą związane jest gównie z tym, że na Podlasiu łowiska karpiowe z małymi wyjątkami można porównać do pustyni. Ogólnie uważam, iż sezon 2005 miałem niezły. To co zaplanowałem sobie w miesiącach zimowych zrealizowałem w pełni latem nad wodą. Dotyczyło to głównie nowych własnych kompozycji mixów do wyrobu kulek jak i granulatów, różnych technik nęcenia i sposobów połowu. Połowiłem sporo ryb w mniejszym przedziale wagowym, ale i kilka większych mnie nie ominęło. Nie stawiałem sobie względem połowów jakiś specjalnych celów do zrealizowania - zresztą nigdy tego nie robię. Przetestowałem sporo rzeczy, oczywiście dla siebie, rozważając przy tym ich przydatność podczas karpiowania. Obaliłem dla siebie także kilka karpiowych mitów, które okazały się jednak tylko czystym zabiegiem marketingowym, proponowanym przez firmy karpiowe - odnośnie haków, rodzajów przyponów karpiowych, niektórych materiałów przyponowych itp. Po prostu karpiowy rynek obok rzeczy dobrych zaczyna być zalewany "kiczem".


W okresie jesienno zimowym dokonałem zakupów, bo na przykład nadszedł już najwyższy czas na zmianę wysłużonych kijaszków. Zupełnie przypadkowo podczas testowania kilku wędzisk z redaktorami portalu CP natknąłem się na nowe kije firmy Fox - Warrior XT 3,66m/3lbs, które okazały się takimi kijami jakich szukałem i kupiłem je sobie. Zmieniłem także namiocik, jak i wymieniłem euroswingery z podróbek na oryginały firmy Fox. Podczas sezonu głównie skupiłem się na zarybianiu naszego klubowego zbiornika jak i współpracy z okolicznymi gospodarstwami rybackimi w celu uzyskania jak najlepszych materiałów zarybieniowych. Wraz z zarządem klubu, którego jestem skarbnikiem zbliżamy się do zarejestrowania Stowarzyszenia Karpiowego na Podlasiu, gdzie obowiązywać ma swoisty karpiowy regulamin łowiska (min. o zwracaniu wolności wszystkim karpiom powyżej 3kg) i z dala od niekompletnych i przestarzałych regulaminów PZW.

Odnośnie portalu - myślę, że ciągle się rozwija i jest już na dzień dzisiejszy pokaźną bazą danych dla wszystkich odwiedzających i przy odrobinie chęci można dowiedzieć się z niego sporu wiadomości o naszym hobby. Jeżeli chodzi o większe imprezy karpiowe to widać, że nie zawsze wygląda to tak jak powinno, lub tak jak się o tym pisze - no cóż ... szkoda gadać. Na szczęście ta dziedzina karpiowania najmniej mnie interesuje. Wolę zdecydowanie małe kameralne spotkania karpiarzy, lub mniejsze zawody. Cóż, w necie coraz mniej prawdziwego karpiowania a coraz więcej karpiowej polityki (Ten z Tym przeciw Temu i odwrotnie...), z drugiej strony widać, że zaczyna się era sporej komercjalizacji. Dość smutne, ale niestety prawdziwe. W nowym sezonie na pewno chciałbym zdecydowanie zwolnić to wszystko co mnie od kilku lat prześladuje, czyli zbyt duże tempo życia połączone z ciągłym pośpiechem nawet w karpiowaniu. To co działo się przez ostatnich kilka lat to .... niezbyt zdrowe.
Chciałbym mieć więcej czasu na samo spokojne łowienie, a najlepiej zaszycie się gdzieś czasem samotnie na jakiejś zapomnianej wodzie.

Na koniec pozwolę sobie na małą refleksję - Warto czasem zastanowić się nad tym, aby mieć co łowić i gdzie łowić jak najbliżej miejsca zamieszkania. Są takie wody, wystarczy się czasem tylko trochę rozejrzeć, a nie słono płacić za komerchę !!!

Łamcie kije na wielkich rybach w nowym sezonie - tego wszystkim z całego serca życzę !!!

---------------------------------------------------------------------------------------------------------

Wiesław Malenda - Jaki był ten miniony 2005 rok ? Myślę że nie był zły choć chciałbym aby był lepszy jak chyba wszyscy. Lepszy pod względem spotkań z cyprinusem carpio, kolegami i ilością wolnego czasu. Pomimo problemów (praca i niespodziewane wyjazdy służbowe niweczące długo przygotowywane zasiadki) udało mi się wreszcie trochę nocować nad pobliską glinianką i nawiązać bliższą znajomość z kilkoma karpenami i tubylcami. Bywało różnie z paleniem gumy kilkanaście metrów od mego namiotu włącznie a jednak były brania ! Trochę martwi mnie to iż tych naprawdę dużych z tej wody wyjąłem tylko kilka sztuk (OCZYWIŚCIE WYPUŚCIŁEM) i nie dane mi było zmierzyć się (chyba bo kilka dużych się spięło) z ,, profesorem ''. Tak więc jakość nie była wprost proporcjonalna do ilości czasu spędzonego nad wodą pomimo gruntownego przygotowania łowiska i treściwej zanęty. W sierpniu pojechałem wreszcie na Szwałk, gdzie poznałem przemiłego gospodarza tej wody Pana Andrzeja i jego rodzinę, których przy okazji serdecznie pozdrawiam i życzę zdrowia. Z tych wypraw wróciłem szczęśliwie z tarczą czyli było parę kilo na macie i oczywiście wróciło do wody. Wodę jak i gospodarzy z pewnością odwiedzę w przyszłym roku, mam nadzieję że wielokrotnie jak czas pozwoli. Co do glinianki to nieco zmienię taktykę i miejsce, może spotkam się wreszcie z ,, profesorem". Chciałbym też odwiedzić żwirownie w Jelonkach i pewne żwirownie w pobliżu Białegostoku, ale czy czas pozwoli ? Jak że krótki ten sezon na Podlasiu, a tyle wód chciałbym odwiedzić. Od wielu lat używam sprzętu Shimano, Daiwa i raczej nic nie zmienię no chyba że dokupię dobry dwuwarstwowy namiot. Sprzęt który mam od lat nigdy mnie nie zawiódł nawet w ekstremalnych sytuacjach i nigdy się nie zepsuł, więc warto wydać trochę kasy na naprawdę solidny sprzęt i go szanować.

Z karpiowymi pozdrowieniami do siego roku i spotkania nad wodą - Wiesiek Malenda

---------------------------------------------------------------------------------------------------------

Paweł Swat - Ze względu na brak czasu, mijający sezon 2005 rozpocząłem bardzo późno, a dokładniej w czerwcu i pod względem złowionych ryb nie był to dla mnie udany rok. Zbyt mocne kije, nierozciągliwa plecionka i w niektórych przypadkach siłowy hol odbiły się na moich wynikach. Po prostu brak odpowiedniej amortyzacji i bardzo często w trakcie holu traciłem rybę. Z czasem zacząłem stosować kilkunasto metrowy odcinek grubszej żyłki, w celu poprawy amortyzacji i wówczas moje wyniki znacznie się polepszyły, szkoda tylko, że nie zrobiłem tego od początku. Niestety, ale w wielu sytuacjach człowiek uczy się na błędach i chyba nie ma lepszej metody do wyciągania odpowiednich wniosków. Mimo tego, to i tak nie zamierzam zrezygnować z łowienia na plecionkę jako linki głównej, bo przekonałem się, że w niektórych warunkach jest ona bardziej niezawodna niż żyłka. Jedyną zmianą w tym celu, będzie zakup dwóch wędek o akcji parabolicznej i mniejszej krzywej ugięcia, coś w granicach 2 3/4lb specjalnie do łowienia na plecionkę. Oprócz wielu zmian, kolejnych doświadczeń, oraz mile spędzonych chwil nad woda, był to dla mnie sezon przede wszystkim związany z zawodami. Pomijając start w Mistrzostwach Polski Karpiarzy. Udało mi się wraz z kolegą zorganizować Dolnośląski Puchar Karpiowy. Impreza odbyła się w naprawdę dobrej atmosferze i mimo nie najlepszych wyników, z pewnością można zaliczyć ją do bardzo udanych. Tym samym korzystając z okazji zapraszam wszystkich miłośników karpiowania na kolejna drugą edycje DPK. Przewidujemy o wiele więcej nagród i atrakcji. Impreza odbędzie się po raz kolejny nad zbiornikiem "Mściwojów", ponieważ jesteśmy pewni, że ta woda ma sporą populacje karpi, o czym niejednokrotnie mogli przekonać się miejscowi wędkarze.

W mijającym sezonie miałem także możliwość przetestowania kulek firmy Adder Carp i choć jestem wielkim zwolennikiem własnego wyrobu, to śmiało mogę polecić je innym karpiarzom. Moje plany sprzętowe na przyszły rok to oprócz kupna nowych wędek, będzie to także zakup 2-osobowego namiotu i będzie to raczej nowość Addera. Zresztą dokładną decyzje podejmę na targach wędkarskich we Wrocławiu, gdzie odbędzie się jego prezentacja. Jeśli chodzi o plany zasiadek na przyszły rok to nigdy ich wcześniej nie zakładam, a większość z nich wychodzi najczęściej sama podczas trwania sezonu, jedyną planowaną zasiadką, którą chciałbym spełnić, byłby mój start w jakiejś imprezie. A tak po za tym, to za pewne zanęcę na pobliskiej zaporówce, może w końcu spróbuję na Odrze, natomiast z marszu będę nękał ulubione glinianki, a w szczególności jedną, w której mam nadzieje cały czas pływają i dalej tyją znajome karpie Leon, Felek i Teodor. Wszystkie były już wcześniej wiele razy na brzegu, a największy z nich Leon ostatnio złowiony we wrześniu 2004 roku ważył 15 kg. W minionym sezonie nikomu z karpiarzy nie udało się go wyholować i liczymy, że w przyszłym roku Leon przekroczy masę 18 kg. A ja mam nadzieje, że wówczas znajdzie się na mojej macie.

Pozdrawiam wszystkich karpiarzy i życzę sukcesów w sezonie 2006 !

---------------------------------------------------------------------------------------------------------

Paweł Szewc - Miniony sezon 2005 roku nie należał bynajmniej dla mnie do udanych. Ciągły brak czasu na zasiadki i wcześniejsze nęcenie zaowocował brakiem wielkich wąsaczy na mojej macie. Moje zasiadki były najczęściej krótkie i nie przynosiły spodziewanych efektów. Ograniczałem się najczęściej do dwóch zbiorników w moich okolicach. Całkiem niezłe efekty miałem w lipcu na mojej pobliskiej, zaporówce czyli na Słupie. Karpie jak już weszły w łowisko to brały seriami i wreszcie sobie mogłem połowić. Choć nie były to wielkie okazy to i tak byłem z tych zasiadek zadowolony. Łowiłem też często na mojej ulubionej gliniance, gdzie pływa kilka moich znajomych karpi, a wśród nich mój ulubieniec i zarazem największy mieszkaniec tej wody Leon. Wiosna na tej wodzie mimo kilku brań nie przyniosła spodziewanych karpi. Dopiero, kiedy dostałem urlop w sierpniu, trafiłem na spodziewane brania tych największych mieszkańców.

Już po pierwszej nocy miałem piękny odjazd spod krzaka na kulkę Adder Carp o zapachu kraba i wreszcie udało mi się złowić dużego karpia. Na kolejne branie długo nie musiałem czekać. Po drugiej nocy wcześnie rano ok. 5 obudził mnie ostry odjazd na krabową kulkę również spod krzaka, który znajdował się pod drugim brzegiem. Zacięcie i rozpoczynam hol. Karp jednak po krótkim holu wchodzi mi w zwisające gałęzie przybrzeżnego krzaku. Hol z brzegu nie ma dalszego sensu, gdyż ryba zaszyła się na dobre, ale czuję, że jeszcze jest na haku, więc szybko wskakuję do pontonu oddając wędkę mojej dziewczynie. Po chwili już jestem w okolicach krzaka i próbuję odczepić plecionkę z gałęzi, gdy nagle moim oczom tuż pod powierzchnią wody ukazuje się wielkie cielsko wąsatego cwaniaka. Widząc mnie robi kilka młynków wywalając się tym samym na boki, tak, że mogę sobie go dobrze obejrzeć, zwłaszcza z uwagi, że ryba jest zaledwie metr ode mnie. Jest naprawdę wielki i w dodatku dobrze mi znany aż dostaję gęsiej skórki na myśl, że mam na haku największego karpia tej wody, czyli mojego ulubieńca Leona. Wszystko działo się bardzo szybko a ja nie byłem w stanie odczepić go z gałęzi, gdyż plecionka owinęła się na amen. Nagle mój Leon, a raczej już nie był mój znikł mi z oczu i wypinając się z haka odpłynął w ciemną toń tym razem wygrywając ze mną. Ale cóż przegrać z takim przeciwnikiem to żaden wstyd, więc pozostało mi zdjąć czapkę z głowy i powiedzieć, że tym razem byłeś lepszy, ale jeszcze się spotkamy i mam nadzieję, że to wtedy ja go pokonam. Wcześniej udało mi się go złowić dwa razy w 2003 i 2004 roku, kiedy miał prawie 15kg, a wszystko wskazywało na to, że od ostatniego spotkania też nieźle przytył. Więc na razie jest 2:1 dla mnie i myślę, że w przyszłym roku będzie 3:1. Mogę tu jeszcze dodać, że te wielkie karpie z roku na rok są coraz trudniejsze do złowienia i trzeba się nieźle napracować, aby je złowić, bo zacząłem mieć brania dopiero po trzeciej zmianie przyponu.

Później jeszcze trochę połowiłem na Słupie i na innych wodach, ale też nie doczekałem się wymarzonego okazu. Do tego jeszcze organizowałem z kolegą Dolnośląski Puchar Karpiowy i w sierpniu jak i z początku września mogłem sobie wybić z głowy zasiadki karpiowe. Co do mojego sprzętu to zmieniłem stojak karpiowy na tripoda deluxe firmy Adder Carp i od końca roku go testuję. Poza tym reszta sprzętu bez zmian. Był to również dla mnie roku różnych testów kulek i innych produktów Adder Carp. Mógłbym tu wiele pisać, jakie wyniki były, na jakie produkty, ale zajęłoby to sporo miejsca, więc napiszę tylko, że prawdziwym killerem na karpie okazały się kulki o aromacie magicznego owocu, kraba, krewetki, syropu klonowego i scopexu.

W przyszłym sezonie pewnie znów zapoluję na Leona i spróbuję swoich sił na Słupie, może wreszcie uda się złowić tu jakąś dwudziestkę, tylko pytanie czy czas na to pozwoli, bo zaporówki są bardzo wymagające i trudno odnieść na nich sukces bez poświęcenia sporej ilości czasu. Poza tym w czasie urlopu chciałbym odwiedzić jezioro Wygonin i pewne leśne jeziorko, o którym całkiem niedawno się dowiedziałem, bo pływa tam sporo wielkich karpi w tym jedna sztuka złowiona w tym sezonie, która ma 25kg. Może, więc przy odrobinie szczęścia uda się złowić tego olbrzyma. Jednak tak naprawdę to wszystko wyjdzie w praniu, bo dopiero w trakcie sezonu okaże się czy wystarczy na to czasu.

Pozdrawiam i życzę wszystkim karpiarzom udanego sezonu 2006 !

---------------------------------------------------------------------------------------------------------

Marek Kwiecień - JAK MINĄŁ ROK 2005 ? Był to dla mnie bardzo dynamiczny i przełomowy rok jeżeli chodzi o pierwszy rok działalności firmy ADDER CARP, jak również rok dużej ilości zawodów i imprez z nimi związanych. W tym roku wraz z Marcinem zaliczyliśmy dwie największe imprezy rozegrane w Polsce, a mianowicie Karpiowy Puchar Polski i Euro Carp Domaniów, niestety na pierwszej nie mieliśmy szczęścia i przez 5 dni żaden z naszych swingerów nie podniósł się do góry. Za to w drugiej imprezie nasz drużyna ADEDR CARP zajęła wysokie 10 miejsce na 150 drużyn z całej Europy. Prywatnie dużo czasu poświęciłem na spokojne wędkowanie na akwenach w naszych okolicach. Na jednej z letnich zasiadek wraz z ze szwagrem w ciągu 6 godzin złowiliśmy 17 karpi w przedziale wagowym 3 - 9 kg, analizując później co dało łączną wagę 124 kg !!!! Wynik bagatelka może nie wielkie sztuki, ale zabawa byłą przednia. Kolejną nowoodkrytą wodą było dzikie Mazurskie jezioro Mały Szwałk, które kryje w sobie mnóstwo wielkich okazów i może się stać za kilka lat najlepszym polskim łowiskiem. Co do naszego portalu coraz więcej z Marcinem pracujemy, rozwijając to medium internetowe, które w tej chwili czytacie. W sumie rok uważam za bardzo, bardzo udany pod względem wędkarskim.

CO PRZYNIESIE ROK 2006 ? Najważniejsze, aby było dużo zdrowia, a wtedy i znajdzie się czas na nasze karpie, a tak na poważnie to już drugi rok działalności firmy ADDER CARP, która została bardzo dobrze przyjęta przez grono zadowolonych klientów, będziemy rozwijać naszą sprzedaż na zewnętrznych rynkach wędkarskich, a między innymi w Niemczech, Rosji to jest nasz wyznacznik, aby polską markę znał również zachód. Odbędzie się już druga edycja zawodów
CARP PASSION CUP 2006, tym razem zaprosimy 25 drużyn na nowe łowisko w Puszczy Boreckiej nad jezioro MAŁY SZWAŁK, które kryje w sobie rekord Polski. Chciałbym w końcu pojechać na jedno z francuskich jezior nie na zawody, ale prywatnie na urlop połączony ze spotkaniem z tym największym, jakie to jeziora: St. Cassien, może Orient, ale to są tylko takie plany. W sprzęcie nic nie zmieniam jedynie namiot z CHUBA CRYFISHA na nowy model namiotu naszej firmy, a mianowicie EXTENSION ONE, który w tym roku powinien zrobić niezłe zamieszanie na rynku. Portal nadal będzie się rozwijał, może zgodnie z planami będzie w połowie 2006 roku dostępna również wersja angielska, na pewno pojawią się zajawki multimedialne.

Życzę innym karpiarzom dużo wytrwałości i spędzenia jak najwięcej czasu nad wodą, a nie "podkładnia kłód" wszystkim po kolei ... Opamiętajcie się !

---------------------------------------------------------------------------------------------------------

Przemek Mroczek - JAK MINĄŁ ROK 2005 ? Ostatni sezon był dla mnie czasem bardzo intensywnej pracy, i to czego mi brakowało, to przede wszystkim czasu na łowienie. Wbrew pozorom, profesjonalne zajmowanie się wędkarstwem wcale nie idzie w parze z możliwościami częstego łowienia. W 2005 r. udało mi się wygospodarować 4 razy po tygodniu na wyprawy karpiowe. To jednak, na co najbardziej liczyłem, czyli karpiowanie we Francji, nie przyniosło spodziewanych rezultatów. Okazało się, że także tam załamania pogody mogą skutkować niemrawymi braniami.

Natomiast za największy sukces mogę uznać dwie sprawy: nakręcenie pierwszego w Polsce profesjonalnego filmu o łowieniu karpi (jego premiera odbędzie się podczas Festiwalu Karpiowego we Wrocławiu, pod koniec lutego 2006 r.), oraz zorganizowanie Srebrnego Haka Roda Hutchinsona nad Jeziorem Wygonin.

CO PRZYNIESIE ROK 2006 ? Mój plan na 2006 r, jest bardzo bogaty i nie wiem jak na to wszystko znajdę czas. Oprócz dużego przedsięwzięcia, jakim będzie Daiwa Karp Grand Prix PL, zorganizuję dwie o wiele mniejsze, ale ekskluzywne imprezy - kolejną edycję Srebrnego Haka Roda Hutchinsona (na przełomie sierpnia i września), na którą UWAGA! Swój przyjazd zapowiedział sam Rod Hutchinson. Ponieważ nie bierze on udziału w żadnych zawodach, w Wygoninie będzie jedynie gościem, ale myślę, że dla wszystkich uczestników będzie to nie lada wydarzenie. Druga (chociaż w kalendarzu pierwsza), impreza nad Wygoninem, to Rozpoczęcie Sezonu z "Karp Maxem", w pierwszej połowie maja. We wrześniu na pewno wybiorę się na World Carp Classic nad Jezioro Orient. Zawsze marzyłem aby spróbować swoich sił na tej legendarnej wodzie - będzie okazja. Z wyjazdów prywatnych - na pewno Jezioro Rainbow we Francji, a poza tym chcę skoncentrować się na kilku wodach w okolicy domu, bo to nie wymaga dużo czasu i zachodu. Na pewno nie liczę na żadne rekordy, bo do tego trzeba masę czasu i dużo szczęścia. Mam również nadzieję, że w 2006 r. uda mi się wrócić do przerwanego pisania nowej mojej książki o karpiach. Chciałbym, aby się ukazała w 2007 r., a więc równo w 10 lat po napisaniu pierwszej.

Natomiast wszystkim polskim karpiarzom życzę, aby w następnym roku mogli się pochwalić swoimi nowymi rekordami życiowymi, ale przede wszystkim aby łowienie karpi było czystą przyjemnością, a nie borykaniem się z zawistnymi reakcjami tych, dla których karpiowanie jest tylko pretekstem do wylewania żali nad własną nieudolnością.

---------------------------------------------------------------------------------------------------------

Marcin Grzebinoga - Sezon 2005 zaczął się dla mnie już w pierwszych dniach stycznia, ale niestety nie nad wodą, lecz na wewnętrznej karpiowej imprezie organizowanej przez PZW Tychy oraz rozstrzygnięciu konkursów karpiowych na zbiorniku Paprocany. Ponieważ w obu klasyfikacjach zajmowałem czołowe miejsca, więc początek sezonu zapowiadał się nieźle. Od tamtego czasu odliczałem dni, które dzieliły mnie od wyjazdu na wrocławskie targi. Zrobiły one na mnie duże wrażenie, zarówno pod względem ilości wystawców, jak i organizacji. Sądzę, że jest to bardzo dobry pomysł i wierzę, że "nasze" targi znajdą swoje miejsce w spisie ważnych imprez karpiowych. Myślę, że warto jest zahaczyć o Halę Ludową przed sezonem, gdyż można spotkać się z wieloma firmami światowego formatu, o które nadal ciężko na polskim rynku.

Po wstępnym zaopatrzeniu się w sprzęt i powrocie z Wrocławia postanowiłem rozbić swoje obozowisko. Niestety miało to miejsce w moim pokoju, gdzie się zaszyłem i czekałem z utęsknieniem na roztopy. Tak wytrzymałem do pierwszych dni kwietnia. Wiosna w moim wydaniu nie należała do najlepszych. Gdy koledzy informowali mnie o kolejnych braniach, moje sygnalizatory milczały. Do czasu KPP mogłem się pochwalić jedynie pojedynczymi karpiami, które nie przekraczały 10kg. Maj od czterech lat przebiega pod znakiem Karpiowego Pucharu Polski. Ponieważ rozgrywany jest nad "moją" wodą, więc nie mogłem przejść obojętnie obok tej imprezy. Niestety, podczas trwania KPP wszelkie starania mojej drużyny spełzły na niczym. Chciałbym w tym miejscu podziękować koledze Marcinowi za włożenie mnóstwo pracy i wysiłku podczas rozgrywanych zawodów. Kolejne dni maja to kilka wieczornych wyskoków nad wodę i karpie z przedziału 8-13 kg. Tak więc było coraz lepiej.

Niestety czerwiec to miesiąc studencki. Aby móc poświęcić wrzesień na karpiowe zasiadki większość czasu musiałem spędzić na zaliczeniach i egzaminach. Lipiec i sierpień to czas, w którym na karpiach spędzam chyba najwięcej czasu. Sezon 2005 pod tym względem był udany. Poprawiłem swój dotychczasowy rekord o 200 gr., łowiąc dwa razy tę samą rybę. W tych miesiącach nabyłem również nowej umiejętności, a mianowicie łowienia karpi ze środków pływających. Zawsze podchodziłem do tej metody dość sceptycznie. Do łowienia z łodzi zmuszony zostałem żerowaniem karpi w godzinach nocnych i obowiązującym na części zbiornika zakazem łowienia w nocy z brzegu. Nie wyobrażałem sobie wstawienia stojaka i jednocześnie włączenia sygnalizatorów na pracującej łodzi, ale po kilku próbach opanowałem wszystko i łowienie w taki sposób sprawiło mi wiele przyjemności, szczególnie holowanie karpi.

Jesień to pora roku, która budzi we mnie mieszane odczucia. Z jednej strony to okres intensywnego żerowania ryb, a z drugiej strony, to coraz krótsze dni i uczucie zbliżającego się końca sezonu, które nie nastraja mnie optymistycznie. W tym okresie złowiłem imponującą według mnie ilość karpi do 14kg. Na przełomie września i października na tym samym zbiorniku został złowiony przez kolegę Łukasza największy od pięciu lat karp. Serdecznie mu gratuluję tej pięknej ryby !!!

Podsumowując, ogólnie sezon 2005 uważam za jak najbardziej udany. Złowiłem około pół tony karpi z przedziału wagowego 8-16kg i jest to mój najlepszy dotychczasowy wynik. Duża w tym zasługa firmy, z którą postanowiłem współpracować, dzięki czemu miałem duże zaplecze "środków", z których korzystałem podczas tegorocznych pobytów nad wodą.

Sądzę, że sezon 2006 może być przełomem zarówno pod względem łowionych okazów, których waga pomału zbliża się do magicznej 30-tki, jak i pod względem coraz lepszej dostępności na polskim rynku produktów światowych firm. Sobie życzyłbym tyle samo czasu spędzonego nad wodą jak w mijającym sezonie. Niestety na to się nie zapowiada. Nie stawiam sobie dalekosiężnych celów. Każdy złowiony karp będzie dla mnie kolejnym doświadczeniem i nagrodą za pracę jaką wkładam w to nasze wspólne hobby.

---------------------------------------------------------------------------------------------------------

Roman Liebner - Rok 2005 był bardzo ciężki z wielu powodów. Duży brak czasu spowodowany szkołą, pracą, domowymi obowiązkami, licznymi kursami także zdawaniem egzaminu na prawo jazdy skutecznie uniemożliwiło mi skorzystanie z moich wędek. Z tego powodu nie wybrałem się na kilka planowanych zasiadek. Zdecydowany sukces to wspólne stworzenie młodzieżowego klubu karpiowego Carp Target Team, z którym różnie bywa, ale idzie w dobrą strone. Karpie niestety były bardzo kapryśne . Dlatego w tym roku mój rekord życiowy nie urósł nawet o 1 gram, ale to nie szkodzi i wcale mi nie przeszkadza, bo przecież nie tylko o to chodzi. W tym roku miałem okazje łowić na kulki Adder Carp efekty zaskakująco dobre, często także łowiłem na TB banan. Ten rok bardzo zaowocował w nowe znajomości wśród karpiarzy. Miałem okazje łowić z osobami które naprawdę znają się na rzeczy, którzy uczą się karpiowania nie tylko w Polsce. Starałem się jak najwięcej z takich spotkań wynieść i mam zamiar przełożyć wiedzę w praktykę w roku 2006.

A jaki będzie rok 2006 ? Na pewno bardzo pracowity. Mam zamiar więcej czasu spędzić nad wodą. Już w maju planuje spędzenie przy wędkach tygodnia w Michalicach koło Opola. Planach są także spotkania nad wodą naszego klubu CTT a także gorąco chciałbym połowić w grupie Carp Passion Team. Sądzę, że i mój sprzęt wymaga odrobinkę zmian i unowocześnienia. W roku 2006 mam zamiar o wiele więcej korzystać z pelletu o którego skuteczności miałem okazje przekonać się w tym roku. Myślę, że przyszły sezon będzie lepszy, mam już ułożony nowy plan przechytrzenia naszych misiaczków. Podstawa to na pewno o wiele więcej chcę być nad wodą z miłym towarzystwie nie wiem czy na to znajdę czas i finanse ale chęci nie zabraknie nigdy.

Gorąco pozdrawiam i życzę wielu sukcesów w sezonie 2006, a także Szczęśliwego Nowego Roku.
---------------------------------------------------------------------------------------------------------

Adam Bulak - Sezon, który właśnie się zakończył, czyli 2005 uznaję za średni. Brak czasu a i niekiedy środka transportu powodował lekkie poddenerwowanie. Jeśli chodzi o karpie to udało się wycholować kilka szt.9-10 kg no i trochę mniejszych ... Nie są to okazy choć w 100%zrekompensowały notoryczny brak czasu (praca) oraz kłopoty organizacyjne. Myślę iż następny sezon 2006 będzie bardziej udany. Zasięgając informacji u tzw. "miejcsowych" dowiedziałem się o ciekawych wodach, niedaleko od miejscowości w której mieszkam. W przyszłym sezonie wybiorę się właśnie tam ... Co do przynęt czy sprzętu to raczej nie planuję spektakularnych zakupów, mam pewne przemyślenia i napewno troche pokombinuje z kulkami.

Bardzo serdecznie pozdrawiam - Adam Bulak "adamicho"

---------------------------------------------------------------------------------------------------------

Kamil Maik - 2005 - Był to sezon w którym przeszedłem niezłą lekcje, czas w którym zaznałem smaku prawdziwego karpiowania. Poznałem wielu wspaniałych karpiarzy, którzy otworzyli mi oczy na wiele spraw. Na własnej skórze przekonałem się, że nie ma pewnych miejscówek w których zawsze będą efekty.Testowałem nowy sprzęt - kije beastmaster 12ft 3lb, które są rewelacyjne, młynki shimano aero gte, które to okazały się zbyt filigranowe na niektóre warunki. Weryfikowałem w ten sposób swoje potrzeby, które teraz są zdecydowanie bardziej określone. Najwiekszym sukcesem sezonu był amur 16 kg, karp 8,2 kg - nie obyło się bez porażek - spięcie dwóch potężnych karpi, których nie udało mi się wyhamować.

2006 - Bedzie to sezon napewno bardziej zorganizowany, jestem zdecydowanie bardziej do niego przygotowany. Moja wiedza na temat łowienia karpi radykalnie wzrosła, mam nadzieje że przełoży się to na efekty. Przede wszystkim skupię sie na lepszej jakości kulek zanętowych, które sam produkuje. Również więcej czasu poświęce samemu tropieniu karpi i tras ich wędrówek. Chcę obłowić kilka miejsc gdzie w zeszłym roku widziałem spławy potężnych ryb. Na nowy sezon zakupiłem sygnalizatory foxa mx, miałem dość awarii i jazgotu poprzednich. Jeśli fundusze pozwolą planuje zakup nowego podbieraka oraz brolly. Przetestuję także atraktory oraz akcesoria adder carp. Co do kulek na hak to zdecydowanie starbaits, dd baits - są moimi faworytami.

Pozdrawiam wszystkich oraz życzę Wam i sobie, aby nadchodzący sezon był niezwykły i udany.

---------------------------------------------------------------------------------------------------------

Przemek Wamberski - SEZON 2005 - Są w karpiowaniu sezony bardzo udane i mniej udane mimo to z każdego sezonu nabieramy doświadczenia. Aby sezon był udany i obfitował w dobre połowy karpi, trzeba poświęcić nie tylko finanse ale głównie czas - bo on jest naszym sprzymieżeńcem w udanym połowie cyprinusów. Właśnie tego czasu zabrakło mi w tym sezonie, dlatego uważam go za bardzo mizerny, był on jednym z gorszych przez ostatnie lata w pogoni za naszymi ulubieńcami. Udało mi się uczestniczyć w debiutującej imprezie karpiowej na Dolnym Śląsku a mianowicie w DOLNOŚLĄSKIM PUCHARZE KARPIOWYM i mimo to że ryby nie dopisały, ale za to zawody okazały się kameralną i bardzo towarzyską imprezą. Jak również w tym sezonie można było zaobserwować większe poruszenie na rynku karpiowym i pojawiły się nowe firmy, nowi przedstawiciele. A to rokuje bardzo pozytywny rozwój i konkuręcje w naszym tak małym świecie karpiowym.

SEZON 2006 - Każdy z nas rozmyśla i układa choć małe plany na następny sezon by on był lepszy i bardziej udany od poprzedniego. Mam nadzieje, że czas w tym przyszłym sezonie bardziej mi dopisze i poświęce go na częste odwiedzanie moich ulubionych karpiowych miejscówek. Wiosnę zapewne poświęce na zapomniane małe glinianki, jak również więcej czasu chcę poświęcić na ODRZAŃSKIE STARORZECZA w którtch pływają piękne okazy może uda mi się jakiegoś przechytrzyć ? Późna wiosna i lato to głównie rzeka Odra i wspaniale walczące rzeczne karpie, a późna jesień to powrót na małe glinianki i starorzecza. W między czasie może uda mi się wziążć udział w zawodach i imprezach karpiowych. To są małe i ogólne plany, a czas pokaże co wydarzy sie w nadchodzącym sezonie.

Pozdrawiam Przemek Wamberski - TEAM ADDER CARP

---------------------------------------------------------------------------------------------------------

Cezary i Dariusz Karolczak - Rok 2005 uważamy za bardzo udany. Zaczęliśmy łowić karpie zaledwie trzy lata temu i z każdym rokiem mamy lepsze efekty. Na początku łowiliśmy na kulki własnego wyrobu opierając się na najtańszych recepturach. Co ciekawe już na drugiej zasiadce Darek złapał swojego pierwszego karpia. Miał ponad 6 kilogramów. Ucieszył nas on tym bardziej, że złapany został na najzwyklejszą kulkę domowej produkcji. Potem były wyjazdy na Jarosławki i coraz lepsze wyniki. W końcu pierwsza 9 na dzikiej wodzie. Niewiele jeszcze łowiliśmy, a i nasza wiedza nie była za duża.

Choć w tym roku brak czasu nie pozwalał na wspólne długie zasiadki (Darek pracuje, a ja wciąż studiuję), to jednak większa wiedza, lepszy sprzęt i przynęty zrobiły swoje. Łowimy głównie na jeziorach Pojezierza Myśliborskiego, gdyż to nasze rodzinne strony. Jest tu wiele nieznanych i łownych jezior. Dla karpiarzy to istny raj, gdyż mało osób systematycznie łowi karpie, a kulek proteinowych praktycznie nikt nie używa. Dlatego bardzo łatwo jest przyzwyczaić ryby do tych przynęt. W tym roku byliśmy zaledwie na czterech zasiadkach. Jedynie pierwsza nie obdarzyła nas rybami, a to tylko ze względu na słabe rozpoznanie łowiska. Kolejne były bardzo udane. Najlepszym tego dowodem była siedemnastka brata. Ja wyciągnąłem także parę sztuk od 7 do 10 kilogramów. Wszystkie złowione przez nas karpie wzięły na kulki Addera. Szczególnie upodobały sobie kuleczki o smaku syropu klonowego. Jesteśmy bardzo ciekawi, czy będzie tak w przyszłym roku.
Przeżycia towarzyszące holom ryb (zwłaszcza w nocy) zapamiętam na długo. Mimo że łowię ryby od małego, to teraz coraz częściej myślę o łowieniu głównie karpi. Z doświadczenia wiem, że nie sprzęt łowi ryby, ale wędkarz. Choć Darek łowi na wędki Anaconda Sensible Touch, to ja wciąż łowię na Robinsony: Titanium i Montana (o naszych kołowrotkach nawet nie wspominam). Zapewne w przyszłym roku się to zmieni, ale nie znaczy to, że taki sprzęt do niczego się nie nadaje. Miniony rok to jednak przede wszystkim współpraca z firmą Adder Carp. Dzięki temu mogłem uczestniczyć w kilku imprezach wędkarskich: Karpiowy Puchar Polski, Euro Carp Domaniów i Dolnośląski Puchar Karpiowy. Wyniesione doświadczenia na pewno zaprocentują w kolejnych latach.

Rok 2006 to z pewnością kolejne ważne imprezy wędkarskie, nowości na rynku, nowy sprzęt i ciągłe podnoszenie własnych umiejętności. Być może rozglądniemy się za nowymi łowiskami w naszej okolicy. Z pewnością też na stronach portalu będę przedstawiał moje relacje z imprez, na które tradycyjnie przyjadę koleją.

Pozdrawiam - Cezary Karolczak

---------------------------------------------------------------------------------------------------------

Łukasz Strycharczyk - Cóż sezon dla mnie, się już skończył moge go zaliczyc do mniej udanych spowodowane to było mała ilością złowionych większych karpi !!! Owszem ryb było dużo, ale były to mniejsze okazy, które równie cieszyły !!!Jaki bedzie rok 2006 ??? Mam czarną wizję naprawdę !!!technika i dostepność sprzętu nie idzie w parze z kulturą wedkowamia - karpiowania !!!!

Tu apel do wszystkich !!!! Wypuszczajcie wszystkie złapane karpie i amury !!! Nie tylko te rekordowe, bo za parę lat bedziemy żyć tylko wspomnieniami !!!!!!!!!

Pozdrawiam - Łukasz Strycharczyk

---------------------------------------------------------------------------------------------------------

Jacek Grabowski - W sezonie 2004 zacząłem się interesować karpiowaniem i gromadzeniem zarówno wiedzy o karpiach jak i sprzętu podstawowego. W sezonie 2004 nie złapałem ani jednego karpia chodz starałem się bardzo. Dopiero sezon 2005 zaczął pokazywać, że się opłacało. Sezon 2005 zacząłem od maja pierwszą zasiadką która po 13 godzinach dała mi pierwszy odiazd karpia, po zacięciu nie mogłem na nogach ustać tak mi się trzesły i po 15 minutach miałem na rękach karpia 10,2kg pierwszego złapanego na kulke rybną. I tak rozpocząłem sezon. Przez resztę sezonu złapałem jeszcze 18 karpi od 4kg do 13,5 kg. Jestem bardzo zadowolony z sezonu 2005 i już nie moge się doczekać następnego, tylko szkoda że nie posiadam dość dużo czasu na zasiadki, bo praca i dom pochłaniają mi go bardzo dużo. Pozdrawiam i do zobaczenia nad wodą !

---------------------------------------------------------------------------------------------------------

PLUCIK PRZEMEK - Ubiegły rok był dla mnie jednym z najlepszych sezonow. Mimo tego iż na zasiadki nie mogłem poświecić tyle czasu ile bym chciał, ilość złowionych ryb bardzo mile mnie zaskoczyla. Rok 2005 był dla mnie pierwszym rokiem w zespole testerow Adder Carp. Do tej roli podchodziełem bardzo poważnie, jak się poźniej okazało współpraca ulożyła się bardzo pomyslnie. W ubiegłym sezonie mniej czasu poświęciłem na testowanie sprzętu, do ktorego miałem duże zaufanie wypracowane w poprzednich sezonach. To był sezon w którym postanowiłem większą uwagę zwrócić na przynęty a dokladniej na kulki zanętowe i przynętowe. Poeksperymentowałem z zapachami na ktore nigdy dotychczas nie łowiłem, ale jak się później okazało przyniosły bardzo dobre efekty. W ubiegłym sezonie najbardziej sprawdzily mi się takie zapachy jak: kukurydza, magiczny owoc, słodki krem oraz krewetka. W sezonie 2005 odwiedziłem kilka nowych łowisk, miałem okazję być na kilku zawodach no i poznałem wielu nowych, bardzo ciekawych karpiarzy.

Jeżeli chodzi o przyszly sezon, to będzie to drugi sezon z kolei w gronie testerow Adder Carp i mam nadzieję że będzie równie udany jak ten poprzedni. W nadchodzącym sezonie chciałbym się skupić na dwóch nowych wodach, są to dzikie wody ale podobno...... są w nich karpie. Na pewno zawitam
na jakiś zawodach, na jakich tego jeszcze nie wiem. W nadchodzącym sezonie życzyłbym sobie przede wszystkim brań. A jakie ryby dopiszą w sezonie 2006, o tym się przekonamy, może już niebawem.

A Wam wszystkim życzę również potężnych odjazdow i polamania kiji (nie na kolanie)

---------------------------------------------------------------------------------------------------------

Marek Hallas - Kolejny rok za nami, dla mnie był wyjątkowo pracowity. Przede wszystkim sporo pracy i zaangażowania pochłonęła firma ADDER Carp, ale myślę, że było warto. Udało nam się wystartować z bardzo bogatym asortymentem, zważywszy, że był to pierwszy rok działalności. Karpiowo oczywiście dobrze, ale nigdy nie jest tak, by nie mogło być lepiej. Niestety czasem brakuje czasu i dobrze wiem, że podobne problemy ma wielu karpiarzy. Plany na sezon 2006 mam jak zwykle ambitne, na pierwszym miejscu dalszy rozwój firmy ADDER Carp. W planach na ten rok mam także uruchomienie wraz z właścicielem pewnej wody w centrum polski nowego łowiska karpiowego, myślę, ze w marcu ruszy strona internetowa. Jeśli wystarczy czasu to może wystartuję w jakiś imprezach. Chciałbym też zorganizować obóz karpiowy dla młodzieży połączony z edukacją i praktyczną nauką karpiowania. Mam nadzieję, że pomysł wypali, bo jeszcze nikt takiej imprezy nie zorganizował, a potrzeba takiej promocji wędkarstwa karpiowego na pewno istnieje.


Na koniec chciałbym podziękować wszystkim klientom za obdarzenie nas zaufaniem. Życzę wszystkim czytelnikom portalu udanego sezonu 2006 i jak najwięcej czasu nad wodą, bo tego chyba wszystkim nam brakuje.

Pozdrawiam - Marek Hallas

---------------------------------------------------------------------------------------------------------

Dziękujemy wszystkim serdecznie za podzielenie się swoimi reflaksjami i życzymy wielu sukcesów nie tylko nad wodą oraz spełnienia marzeń w 2006 roku !

Redaktorzy CP - Marek Kwiecień & Marcin Krajewski
Szybki Kontakt
Reklama
Reklama