Zimowy czas karpiarza - Paweł Szewc
Za oknem zima, mróz a nasze ulubione wody skute grubym lodem, a my karpiarze chodzimy z kąta w kąt i nie wiemy, co mamy z sobą począć, bo tak bardzo by się chciało posiedzieć nad karpiówkami i od czasu do czasu usłyszeć najpiękniejszą melodię naszych sygnalizatorów. Ale cóż zrobić zimę trzeba po prostu przeczekać lub wybrać się nad jakąś ciepłą wodę, ale przecież to nie to samo, co łowienie wiosną czy latem. Zima to jednak czas na przemyślenia, podsumowanie minionego sezonu, a przede wszystkim szykowanie się do nowego roku. Najczęściej właśnie zimą kupujemy nowy sprzęt i uzupełniamy braki akcesoriów, które zużyły się podczas polowania na okazy. Zimą są jednak inne atrakcje związane z karpiowaniem jak np. Wrocławskie targi, czyli Festiwal Karpiowy. Warto się tam wybrać, bo tylko tu i to właściwie raz w roku mamy możliwości zaopatrzenia się w prawie wszystko, gdyż przyjedzie tu większość firm karpiowych. Będziemy mogli nie tylko pooglądać sprzęt, ale i również przed zakupem sprawdzić ich jakość oraz zobaczyć czy jest to to, o co nam chodziło oglądając katalog. Poza tym będziemy mogli spotkać tam wielu świetnych łowców karpi oraz naszych kumpli po fachu, z którymi nie widujemy się za często podczas trwania sezonu. Warto wymienić się własnymi doświadczeniami, ale i posłuchać czegoś nowego i ciekawego. Można również pojechać na targi karpiowe za granice, gdzie, co roku również się odbywają i to z wielkim rozgłosem. Cóż, co można jeszcze robić w zimowe wieczory ? Jak dla mnie to można kręcić kulki, które będziemy mogli wykorzystać w nadchodzącym sezonie. Zimą zawsze kręcę kulki, gdyż jak przyjdzie sezon to wolę jeździć na zasiadki niż przesiadywać godzinami w kuchni, a prawdą jest, że i czasu zawsze brakuje. Więc zachęcam do kręcenia zimą kulek i zrobienie sobie sporego zapasu na większą część sezonu. Ale jak przechować kulki do wiosny, aby nie straciły swoich walorów i były skuteczne. Moim najlepszym sposobem to wysuszenie kulek na kamień i włożenie ich do kartonowych pudełek. Ale musimy pamiętać, aby wszystko zrobić w odpowiedni sposób, aby potem się nie okazało, że kulki nam zapleśniały. Cały proces suszenia kulek rozpoczyna się zaraz po ich ugotowaniu i wyjęciu z garnka. Najpierw zostawiamy kulki na kilka minut w sitku, do którego odcedzaliśmy kulki, aby obciekły z nadmiaru wody. Następnie mamy dwie możliwości, albo rozsypujemy kulki na rozłożonej ściereczce, albo na przygotowanym do takich celów sicie. Jeśli chodzi o sito to mamy tu mniej pracy podczas suszenia, gdyż wystarczy tylko od czasu do czasu przemieszać kulki i czekać aż stwardnieją. Inaczej postępujemy w przypadku braku takiego sita. Wysypujemy kulki na rozłożoną ściereczkę i często je doglądamy, ponieważ ściereczka chłonie i zatrzymuje w sobie wodę od kulek. Najwięcej uwagi zwracamy podczas dwóch pierwszych dni. Przynajmniej dwa razy dziennie zmieniamy ściereczkę na suchą i przy tym mieszamy kulki. Jeśli byśmy tego nie robili i nie mieszali kulek to z pewnością po jakimś czasie nasze kulki zaczęłyby pleśnieć od wilgotnej ściereczki i cała nasza praca poszłaby na marne. Kulki suszymy w temperaturze pokojowej przez okres tygodnia. Zimą mamy jeszcze jedną zaletę dla procesu suszenia kulek, a mianowicie trwa sezon grzewczy i najczęściej jest mała wilgotność powietrza, a więc idealne warunki. Odradzam suszenia w pomieszczeniach z dużą wilgotnością, ponieważ z kulek nie będzie odprowadzana wystarczająca ilość wody i spowoduje to pleśnieniem kulek. Sam najczęściej suszę kulki w temperaturze 20-22 stopni Celsjusza i nie zdarzyło mi się, aby zapleśniały. Po okresie tygodnia kulki są twarde jak kamień, ponieważ zostały pozbawione wody i można je wsypać do kartonowego pudełka np. po butach lub do papierowych torebek.



Pamiętajmy też, aby od czasu do czasu zaglądnąć do naszych kuleczek i przemieszać je w tym pudełku, aby te, które wcześniej znajdowały się na spodzie znalazły się czasem na wierzchu. W procesie suszenia ważny jest także skład kulek, bo w dużej mierze od składu mieszanki zależy czas suszenia. Zwróćmy szczególną uwagę na mieszanki zawierające tłuste składniki, np. mączka rybna, czy tłuste ziarna jak siemię lniane, konopie oraz zawartość orzechów arachidowych oraz wiele innych składników zawierających tłuszcz. Kulki zawierające sporą zawartość tłustych składników gorzej i dłużej się suszy i trzeba je częściej doglądać podczas składowania, gdyż są bardziej narażone na pleśń w przypadku, gdy będziemy je trzymać w niezbyt suchym pomieszczeniu. Ale nie ma się zbytnio, czym przejmować każde kulki można dobrze wysuszyć i bez obaw przechowywać wystarczy tylko stosować się do tego, co napisałem. Do kulek, które zamierzamy wysuszyć na kamień odradzam dodawania aromatów w płynie, bo i tak podczas gotowania a zwłaszcza w późniejszym czasie podczas składowania aromat nam wyparuje lub zwietrzeje. Najlepsze będą aromaty w proszku lub naturalne ziarna posiadające aromat, takie jak np. anyż. Wystarczy takie ziarna tylko zmielić i dodać do mieszanki, a kulki nawet po bardzo długim czasie przechowywania będą posiadały intensywny aromat. Można też do takich kulek w ogóle nie dawać aromatu przed suszeniem, a dopiero tuż przed nęceniem polać je boosterem i pozostawić na minimum 3 godziny, aby wchłonęły aromat. Do takich celów używam boosterów Adder Carp, bo są one bardzo gęste i dłużej pracują w wodzie. Suche kulki bardzo dobrze wchłaniają płynne aromaty, a w wodzie równie dobrze je oddają tym samym zwiększając siłę wabienia cyprinusów. Warto też dodać, że suche kulki dużo lepiej pracują w wodzie niż świeże, ponieważ nabierając wody szybciej uwalniają swoje składniki, a odrywające się cząstki są świetnym wabikiem na ostrożne okazy. Pamiętajmy też, że pozbawione wilgoci kulki nie polecą nam tak daleko jak świeże, więc polecam je miłośnikom wywózki, no chyba, że łowimy niedaleko od brzegu. Poza tym warto dodać, że suszone kulki nie posiadają konserwantów i z pewnością będą alternatywą dla tych, którzy wolą łowić na własne kulki, ale też nie chcą, aby kulki się psuły. Obecnie nie wyobrażam sobie mojego łowienia bez suszonych kulek, ponieważ złowiłem i wynęciłem nimi mnóstwo wspaniałych okazów.

Paweł Szewc - Adder Carp Team
Szybki Kontakt
Reklama
Reklama