Zachowania o których wiemy a o których nie pamiętamy i co zabrac na karpiowanie - Cezary Ostrzycki
Wiosna, wiosna nareszcie. Gdzieniegdzie na zbiornikach jeszcze pozostałości lodu. Zbliża się czas naszych krótszych lub dłuższych wypadów nad wodę. Niektórzy już pewnie nie wytrzymali i z kijami nad wodę wyruszyli. Z czasem nasze wyprawy staną się coraz częstsze i dłuższe. Należy jednak pamiętać o pewnych zachowaniach nad wodą, które nie będą uciążliwe dla innych. Także o pewnych przedmiotach, które pomogą nam podczas zasiadki.

1. Niezbędne rzeczy, dojazd nad łowisko, trzaskanie drzwiami samochodu, słuchanie radia.

Planując zasiadkę, wiemy jaki czas zostaniemy nad wodą. Możemy więc spakować te rzeczy które będą nam przydatne. Nie ma sensu zabierać wszystkiego co mamy. Tylko to co niezbędne. Na przykład po co targać ze sobą trioda jeśli wybieramy się na kilka godzin. Jeśli warunki brzegowe pozwalają na to, wystarczy mieć przecież podpórki. Odchudźmy nasz sprzęt do takiego stanu aby nie targać ze sobą zbędnego balastu. Dojeżdżamy nad wodę i wyładowujemy sprzęt. Wtedy zaczyna się trzaskanie drzwiami. Zanim wyładujemy wszystko takich trzaśnięć może być kilkanaście. Przy okazji inni łowiący już nad woda poślą nam pod nosem kilka wiązanek A przecież można inaczej. Nawet gdy musimy zaparkować w pewnej odległości od wody można sprzęt nosić na zmianę bez konieczności trzaskania drzwiami. Nikt nas nie obsobaczy a my nie będziemy bawić się w ciągłe otwieranie i zamykanie samochodu. Jeśli już mamy ten komfort, że samochód na zasiadce mamy tuż za plecami często ulegamy pokusom. Na przykład włączania radia. Tu znowu możemy narazić się innym wędkarzom. Przyszli nad wodę posiedzieć i odpocząć od zgiełku miasta. I co ? Jakiś facet urządza im dyskotekę z samochodowego radioodtwarzacza. Wydatek niewielki i można zainwestować w małe bateryjne modele radioodbiorników ze słuchawkami. W uchu brzęczy muzyka a sąsiedzi nie patrzą na nas spode łba.

2. Miejsce pod rozbicie namiotu.

Niektórzy, nie posiadający jeszcze łóżek lub foteli z przedłużą śpią sobie nocą w namiocie na dmuchanych materacach. W środku nocy budzi ich pomimo śpiwora zimno lub wilgoć, kiedy okazało się, że wyjechali z namiotu i śpią pod chmurką. Winę ponosi ukształtowanie terenu i osoba, która wybrała to miejsce. Nie zawsze można znaleźć kawałek płaskiego terenu ale starać się trzeba. Tak samo trzeba zwrócić uwagę na jakim gruncie nasz dom rozbijamy. Jeśli na gliniastej ziemi to podczas deszczu będziemy mieli niezły chlewik w środku. Jeśli na kamieniach- możemy mieć problemy z wbiciem szpilek i śledzi w grunt. Jeśli nie mamy szpilek z gwintem trudno. Nie używajmy tylko do wbijania zwykłych śledzi czy szpilek np. kamieni. Tanio można kupić gumowy młotek. Działa z nieco mniejszą sprawnością ale hałas o wiele mniejszy również. Drgania gruntu i tak przenoszą się do wody i te odgłosy skutecznie mogą wypłoszyć ryby z naszego łowiska. W tych kilka gwintowanych szpilek do namiotu warto więc zainwestować. Gęste krzaki mogą być siedliskiem niemałej kolonii komarów, które wieczorem dadzą nam nieźle popalić. Pod drzewem - brud z większości liści drzewa ozdobi nasz namiot. Poza tym niektóre gatunki drzew mają nieprzyjemny zwyczaj gubienie lepkiej mazi, która w sposób absolutnie złośliwy i perfidny spadnie dokładnie na tropik naszego namiotu. W zagłębieniu terenu - ulewne deszcze zmienią nasz namiot w karpiowy basen.

3. Rozplanowanie stanowiska.

Dojechaliśmy już na miejsce, rozłożyliśmy namiot. Rozkładamy resztę majdanu.
Kije, przynęty, zanęty, dipy, pokrowce itd. Rozplanujmy nasze stanowisko wygodnie. Stojaki czy podpórki z kijami w pewnej odległości od namiotu. Akurat takiej aby nie wpadać na nie gdy wyrwani z karpiowego snu galopujemy zaciąć nasz okaz. Podbierak musi leżeć w miejscu, w którym jest łatwo dostępny a jego użycie nie zmusza nas do ekwilibrystycznych wyczynów. W każdym razie, jego miejsce podczas karpiowej zasiadki z pewnością nie jest w pokrowcu, za namiotem itd. Ważną sprawą jest jeszcze za dnia, usunięcie wszystkich przeszkód naturalnych jakie mogą się pojawić na drodze od namiotu do kija czyli korzenie, kamienie, gałęzie. Nie mniej ważne i niebezpieczne są przeszkody, które sami możemy pozostawić. Wiaderka, naczynia, kuchenka, stolik, fotel itp., itd. Niby nic ale w nocy dla nagle poderwanego do brania karpiarza mogą być niebezpieczne.

4. Sygnalizatory w nocy.

Staramy się mieć na wyposażeniu karpiowym coraz lepsze, nowocześniejsze , głośniejsze,
bardziej widoczne, bardziej czułe sygnalizatory. Kiedy zmrok zapada na brzegu prawdziwa feria barw. Pytanie tylko czy zawsze te sygnałki powinny być włączone na max głośność i czułość? Czy podczas przerzucania zestawów a potem podczas ich ustawiania, nie można tego sygnalizatora wyłączyć lub choćby wyciszyć ? W nocy dźwięki niosą się o wiele lepiej i dużo dalej. Głośny sygnał o braniu to dla nas komfort, że go usłyszymy śpiąc w namiocie. Ale pamiętajmy, że nad wodą nie jesteśmy sami. Innym wędkarzom nasze sygnalizatory mogą przeszkadzać. Tak najzwyczajniej na świecie. Niektórzy mają bardzo lekki sen i budzi ich byle szmer. Innym nad uchem można z armaty strzelać i nic. Są przecież centralki, radiopowiadomienia. Śpiochy niech mocują radiopowiadomienia przy samym uchu i max głośność. Sygnałki można ściszyć na 50 lub nawet 30% maksymalnej głośności.

5. Bezpieczeństwo podczas zasiadek (systemy alarmowe).













Takie teraz czasy, że amatorów cudzego sprzętu coraz więcej. Należy więc zadbać o swoje i swojego sprzętu bezpieczeństwo. Najskuteczniejszym i niezawodnym „ systemem wczesnego ostrzegania i odstraszania” jest pies. Wielkie bydle odstraszy z pewnością. Mały piesek wyglądem nie wzbudzi respektu ale wystarczy aby był głośny. Jazgot czyniony przez takie ,,micro brytany" skutecznie budzi ze snu. Ponieważ coraz częściej dochodzi do kradzieży sprzętu od strony wody można zaopatrzyć się w czujniki ruchu o szerokim stożku wiązki i zasięgu kilkunastu metrów. Są też stosowane przez wędkarzy alarmy działające na zasadzie odciągów. Na niektórych wodach wybieranie się na samotna zasiadkę czyste ryzyko. Grasują całe bandy złodziei. Mając do wyboru dobrowolne oddanie sprzętu lub oddanie go po ,,łagodnej perswazji" trzeba wybrać sposób pierwszy. Jeżdżąc z kolegą na nocne karpiowanie śpimy na zmianę. Zawsze też mamy coś do swojej obrony. Z ogólnie dostępnych rzeczy polecam: gaz, paralizator, pałki elektryczne, pałki gazowe. Temat jest na tyle ważny, że wrócę do niego w osobnym tekście.

cdn.

CO ZABRAĆ NA KARPIOWĄ WYPRAWĘ ? POTRZEBNE CZY NIE ?

6. Przedmioty niezbędne, potrzebne i luksusowe (to mój osobisty podział)


Absolutnie niezbędne.

Było już coś niecoś o namiocie karpiowym. Na rynku karpiowym mamy duży wybór namiotów. Każdy znajdzie dla siebie coś, co mu będzie odpowiadać pod względem ceny, wielkości, kształtu, rodzaju konstrukcji. Na dłuższe wypady (ponad doba) moim zdaniem wyposażenie przydatne, konieczne. Można pod parasolem z narzutą, można w turystycznym namiocie. Miałem przez kilka sezonów 3 namioty, które ze względu na cenę czy ich wymiary zakupiłem. Niestety nie spełniły moich oczekiwań. Dlatego odeszły do ,,krainy wiecznych łowów" a ja w końcu po 2 latach przymiarek sprawiłem sobie namiot karpiowy z prawdziwego zdarzenia. Nie trzeba koniecznie kupować najdroższych i najlepszych namiotów. Możemy powybierać z oferty namiotów używanych oferowanych na Allegro czy eBay. Są to modele nieraz z przed kilku lat jednak nie koniecznie gorsze. Trafiają się perełki w stanie prawie idealnym. Namioty, które były tylko kilka razy nad wodą a ich właściciel dbał o nie jak należy i przechowywał tak jak powinno się to robić. Jeśli już jesteśmy posiadaczem dobrego namiotu postarajmy się o niego zadbać. Naprawiajmy wszystkie uszkodzenia na bieżąco. Po skończonej zasiadce w miarę możliwości wysuszmy go, wysprzątajmy. To potem procentuje.

















Podbierak i mata - To obligatoryjne wyposażenie. Duży rozstaw ramion i długi trzonek oraz głębokość siatki podbieraka to zalety jakich nie trzeba tłumaczyć. Mata zabezpieczy naszych milusińskich przed obrażeniami.

Fotel (łóżko) - Zdecydowanie wole siedzieć na fotelu niż np. na wiaderku z zanętą i wszelkiej maści stołeczkach typu ,,fikoł". Na dłuższe zasiadki zabieram tez przedłużkę do fotela. Prawdziwe łóżko karpiowe to nie jest, jednak można się wyspać. Unikam za to zabierania i łóżka do spania i fotela do siedzenia.

Latarka - przydaje się w nocy. Woźcie zapasowe baterie i żarówkę. Nie zajmują dużo miejsca a czasami mogą się przydać. Ja wożę ze sobą latarkę czołową oraz wodoodporną i w miarę silną wstrząsoodporną latarkę Duracel.

Ubranie przeciwdeszczowe - zawsze w mojej torbie. Jest dwuczęściowe, naprawdę nieprzemakalne, szczelnie zapinane. Warto też mieć na wyposażeniu ciepły sweter oraz skarpety i bieliznę na zmianę.

Worki na śmieci - moim zdaniem bardzo ważne. Często po przyjeździe na miejscówkę zanim rozłożyliśmy się zaczynało się od sprzątania. Koledzy po kiju bywają trochę dziwni. No bo jak nazwać facetów, którzy lubią siedzieć pośród pustych butelek, puszek, odpadków i żerujących stadach much. Nie chce się niektórym ludziom posprzątać po sobie. Dlatego worki często po zasiadce jada wraz ze mną do najbliższego kontenera na śmieci. I czasami moich śmieci jest worek lub dwa. Cudzych tyle samo.

Śpiwór - Nawet latem noce bywają chłodne. Na dłuższe zasiadki potrzebna rzecz. Na krótkie (1 doba) można sobie odpuścić. Najlepszy oczywiście karpiowy mocowany do łóżka, z łatwo rozsuwającym się suwakiem. Jeśli nie mamy to także turystyczny spełni swoje zadanie.

Naczynia i kuchenka - dłuższe karpiowe zasiadki bez ciepłych posiłków i napojów to nieporozumienie. Choć jeden ciepły posiłek trzeba zjeść. Nie ma chyba nic tak pobudzającego rano jak aromatyczna mocna kawa. Mała butla, jeden palnik, jeden garnek, jakieś łyżki i kubki wystarczą. Przyda się też mała butelka z płynem do mycia naczyń. Polecam ,,Ludwik" ulega biodegradacji i można go bezpiecznie wylać w pewnej odległości od zbiornika. Można też zabrać lampkę gazową nakręcaną na butlę. Mamy wtedy jasne i mocne źródło światła. Byle tylko nie używać w namiocie. Bardzo szybko płoną nasze namioty a rany i blizny po oparzeniach goją się trudno.

Ponton - Miło jak jest i można go używać. Jeśli go nie ma to trudno. Można się bez niego obejść. Należy tylko pamiętać w słoneczne dni o upuszczaniu powietrza napełnieniu wodą. Strzały pękających pontonów są głośne i nieraz nawet widowiskowe ale lepiej przywieść go do domu w całości.

Lornetka - poza możliwością obserwacji wody i miejsc spławów oraz oznak żerowania pozwala podglądać przyrodę. Poza tym jeśli nie wiecie szkła lornetki w nocy trochę rozjaśniają.

Aparat fotograficzny i waga - pozwalają uwiecznić nasze złapane karpie i pomagają przekonać niedowiarków o wadze okazów.

Czapka, parasol - Niektóre zbiorniki na swoich brzegach nie posiadają nic wyższego od trawy. Drzewa daleko - pustynia. Parasol lub choćby czapka z daszkiem pomogą nam w upalne dni uniknąć udaru i poparzeń słonecznych.

Przybory toaletowe - po kilku dniach zasiadki lepiej pachnieć dezodorantem niż zajeżdżać zapachem zbliżonym do monster crab.

Niekoniecznie potrzebne ale warto je mieć





Płyn przeciwko komarom - nie spotkałem takiego, który byłby w stanie odstraszyć wszystkie te krwiopijcze bestie. Ogranicza jednak ataki i ukąszenia. Zaraz po rozłożeniu namiotu spryskuję jego wnętrze płynem przeciwko komarom i szczelnie zasuwam. Na głowę zakładam kapelusik z moskitierą. Ponieważ nie ma chyba sposobu by ustrzec się ukąszeń mam krem Fenistil. Łagodzi swędzenie oraz wszelkiego rodzaju oparzenia.

Płyn do dezynfekcji i odkażania ran - poza dezynfekcja ran po hakach w karpiowych pyskach czasami może znaleźć zastosowanie przy dezynfekcji ran łowcy.

Narzędzia lub multitool - czasami trzeba coś przykręcić, odkręcić, uciąć, spiłować.

Igła, nici - Nie namawiam do wyszywania na rybach. Czasem cos się rozedrze, spruje. Głupio paradować z dziurą np. na tyłku. Szew nawet niezbyt fachowo wykonany ratuje sytuację.

Lekarstwa - czasami zdarzy się zachorować na rybach. Z najpotrzebniejszych medykamentów trzeba mieć: bandaż, plaster z opatrunkiem, tabletki przeciwbólowe, tabletki na zatrucia pokarmowe.

Okulary przeciwsłoneczne i polaryzacyjne - Zachody i wschody słońca są naprawdę piękne nad wodą jednak oczy także trzeba chronić. Poza tym szkła polaryzacyjne pomagają w niektórych sytuacjach na łowisku.

Luksusowe











Lodówka turystyczna lub samochodowa - na dłuższe wyprawy zapewni nam świeżość przynęt i prowiantu. GPS, Echosonda - na dużych nieznanych nam zbiornikach oddadzą nam nieocenione usługi.

Zdalnie sterowany model do wywozu przynęt i zestawów - kosztowna zabawka. Jednak komu się nie chce pedałować pontonem i wywozić zestawy na 200-300m idealne rozwiązanie. Kłopoty mogą wystąpić z zasilaniem tego cacka (ładowanie akumulatorów).

Agregat prądotwórczy - mała elektrownia za nieraz niewielkie pieniądze. Tylko po co ? Po jakimś czasie klekot tego urządzonka może doprowadzić do szału.

A teraz po tej przydługiej liście zapytacie zapewne jak to wszystko poupychać i gdzie ?
Samochody nie są produkowane z gumy a wędkarz to nie wielbłąd. Gotowej recepty Wam nie dam. Z roku na rok obiecuję sobie, że zredukuje ilość pokrowców, pudełek, pojemników i co? Jak zwykle. Coś nowego kupuję, coś dochodzi do bagażu. Czasami tak szczęśliwie, że nowy pokrowiec mieści rzeczy z 2 starszych. Czyli puzderek ubywa ale miejsca w torbie nie koniecznie. Mogę Wam jedynie napisać jak ja pakuję się na wyjazd i gdzie co wkładam aby jak najmniej tobołów dźwigać. W trakcie sezonu w samochodzie stale wożę: fotel, przedłużkę do niego, śpiwór, matę karpiową, kuchenkę z palnikiem, worki na śmieci, ciężarek do boi, młotek, ręcznik, papierowe ręczniki, papier toaletowy, wodoszczelny pokrowiec na komórkę, dokumenty i kluczyki, okulary przeciwsłoneczne, małe radio bateryjne ze słuchawkami, zapałki, krzesiwo, lekarstwa.





Potem w zależności od tego na ile dni jadę, dokładam do tego:

1. Torba, a w niej: wszelkiego rodzaju pokrowce mieszczące żyłki przyponowe, haki, plecionki, igły, stopery, nici rozpuszczalne siatka i worki, worek karpiowy, buzz bary z sygnalizatorami, 2 latarki, lornetka, okulary polaryzacyjne, ubranie p.deszczowe, ciepły sweter, skarpety i slipy na zmianę.

2. Pokrowiec: 2 kije z kołowrotkami, kij do rakiety i peta, Podbierak, podpórki, piórnik z przyponami, ewentualnie kije zapasowe.

3. Tuba z tripodem, w której mieszczą się również: podpórki, świecący marker-tyczka, i w razie potrzeby także inne rzeczy (mam sztywną i dość sporą tubę)

4. Torba z przynętami i dipami: prawie wszystkie rodzaje , zapachy i smaki jakie posiadam. Granulat, pellet, ziarna i nasiona, zanęta karpiowa. Czasami także duże wiadro z ugotowanymi nasionami na pierwsze zanęcenie łowiska oraz szybkowar na razy nastepne.

5. Namiot: nie wyobrażam sobie dłuższej wyprawy bez namiotu. Parasol z bokami czy narzutą jest OK ale ma kilka niedogodności. Przede wszystkim noga na której stoi i mała stabilność podczas sinych wiatrów.

6. Ostatnia torba a w niej: prowiant naczynia i używki. Jeśli to możliwe staram się zapakować żywność próżniowo na dłuższe wyjazdy. Używam pojemników próżniowych i foliowych worków do przechowywania żywności. Z naczyń biorę 2 metalowe miseczki, kubek termiczny. Sztućce to wiadomo łyżka , widelec. Nóż mam w multitoolu. 3 plastikowe pojemniki przeznaczyłem na kawę , herbatę, cukier. Sól wymieszaną z pieprzem mam w plastikowym pojemniku po rolce filmu.

To już chyba wszystko. Zobaczmy co nam z tego wyszło: 4 torby, tuba i pokrowiec kijami, namiot (nie licząc rzeczy które już śpią w samochodzie) - góra gratów. Trzeba to teraz upchnąć w samochodzie. Jeśli jedziemy sami nie ma dużych problemów, jeśli we dwóch, ilość gratów może wzrosnąć dwukrotnie. Nieraz trzeba się nagłowić jak to wszystko zmieścić. Można korzystać z przyczepki, boxu dachowego. Jak do tej pory zawsze z kumplem zdołałem się zapakować do kombiaka zabierając wszystkie niezbędne rzeczy na kilkudniowy wypad. Zawsze robię sobie listę, kolega drugą. Potem siadamy i patrzymy czy nie dublujemy się z niektórymi rzeczami. Nie potrzebne nam przecież 2 podbieraki, 2 maty, 2 kuchenki, 2 kije do rakiety i peta. Dwa triody, bojki, tyczki-markery i wszystkie podpórki można włożyć w jedną tubę. Torba z prowiantem może być jedna zamiast 2. Śpiwory zamiast zwinięte można rozłożyć płasko - zajmą mniej miejsca. Zamiast targać ze sobą np. ziemniaki, duże pojemniki z wodą, napoje można to wszystko kupić po drodze lub na miejscu. Słoiki z przetworami i gotowymi daniami także w większości sklepów są podobne. Odpada nam zabezpieczanie ich przed stłuczeniem na czas transportu.

Każdy z Was z pewnością opracuje swój wyjazdowy zestaw sprzętu na krótsze i dłuższe wypady. Dochodzi się do tego metodą prób i błędów. Po jakimś czasie mamy tak spakowany sprzęt, że wystarczają małe modyfikacje aby szybko spakować się na karpiowy wypad. Zapewne niektórzy uznają ten tekst za wiadomości dla przedszkolaków albo zupełnie ,,zielonych" zaczynających przygodę z karpiowanie. Może i tak jest. Moim zdaniem przyda się jednak także innym trochę bardziej doświadczonym. I tradycyjnie na zakończenie. Tekst ten powstał z mojego lenistwa. Nie musicie i nie powinniście wierzyć mi na słowo. Sprawdźcie sami ile niepotrzebnych rzeczy targacie nieraz ze sobą.


Wszystkim kolegom po kiju z okazji nadchodzących Świąt Wielkanocnych życzę: Dużo zdrowia, uśmiechu, więcej tolerancji, samych udanych wypraw wędkarskich i okazów przynajmniej na rekord Polski.

Autor: Cezary Ostrzycki
Szybki Kontakt
Reklama
Reklama