Droga Karpia - Simon Crow
CZYM JEST PRESJA WĘDKARSKA ?

Jest to niewiarygodnie trudne pytanie. Pojęcie presji wędkarskiej może być zdefiniowane w różny sposób, zarówno bezpośrednio jak również pośrednio. Pozwólcie, że wyjaśnię. Karp, który nigdy nie był złapany, może być obiektem presji wędkarskiej do czasu aż wyczuje zagrożenie w postaci hałasu, przeszkody w wodzie, lub sygnałów, które do niego docierają od innych ryb w łowisku. Karpie to mistrzowie w swoim środowisku, posiadające wiedzę na temat każdego zakamarka, każdej kryjówki w pobliżu swego domu. Mogą one jedynie od czasu do czasu odwiedzać określone obszary jeziora/wody, ale możesz postawić ostatnie pieniądze, że zauważą jeżeli coś będzie nie w porządku. Na samym końcu skali presji wędkarskiej są akweny z dużymi rybami, wokół których każdego dnia w roku są wędkarze, którzy jeżeli nie wędkują, to po prosu wypatrują ryb. Na większości takich łowisk, takich jak Yateley Car Park Lake, wielkości około 8ha, z populacją około 20 dużych ryb, karpie wiodą bardzo dobry żywot regularnie dokarmiane zanętą przez łowców, rosnąc zdrowo i spokojnie. Takie akweny są obławiane przez większość roku przez wytrawnych wędkarzy, którzy podpatrują ryby i starają się codziennie czegoś od nich nauczyć. Znają oni ruchy ryb. Wiedzą kiedy żerują. Wiedzą gdzie najchętniej przebywają. Po prostu wiedzą o tych rybach wszystko, z drugiej strony karpie również uczą się i potrafią się zaadoptować. Jest to doskonale znany fakt, że ryby w obliczu takiej presji wędkarskiej jaka występuje np. na łowisku Yateley Car Park Lake, wykształcają nawyki, które umożliwiają im uniknięcie złapania. Przyzwyczajają się do zestawów i przynęt stosowanych przez łowców i potrafią skojarzyć je z niebezpieczeństwem. Pozwala im to na ocenę, co można chwycić, a co zostawić. W wielu przypadkach, karpie w takich wodach są znane z tego, że wyjadają każdą położoną zanętę, całkowicie zaś ignorują leżące wśród zanęty haki z przynętą. Wędkarze nazywają ten fenomen "czyszczeniem". Wyrażenie to odnosi się do takich ryb, które podczas "czyszczenia" zanęty, nawet delikatnie nie potrącą sygnalizatora brań. Takie karpie stają się czymś w rodzaju folkloru wśród karpiarzy, podczas "czyszczenia" próbują one przynęty i wyczuwają nienaturalny opór. Obserwując żerowanie karpi na zanęconym obszarze, dochodzę do wniosku, jest to oczywiście moja opinia, że nie zawsze tak jest. Oczywiście, w wielu przypadkach kiedy to karp wpływa w obszar nęcenia, próbuje przynęty i wypluwa ją, ale uważam że w większości przypadków, używa on szóstego zmysłu, który podpowiada mu, że coś jest nie tak. Efekt "czyszczenia" występuje nie tylko w wodach intensywnie obławianych. Również w wodach o niewielkiej presji wędkarskiej byłem świadkiem takiego zachowania karpi. Kilka najtwardszych sztuk, z którymi stanąłem "twarzą w twarz", żyło w starych zbiornikach położonych gdzieś pośrodku niczego i nie było wcale łatwo je złapać. Były to łowiska, gdzie jedynym dźwiękiem cywilizacji, był warkot traktora lub szum przelatującego w oddali samolotu. Może się to wydać dziwne, ale uważam, że karpie w tych łowiskach wiedzą, że coś jest nie tak w ich otoczeniu, kiedy tylko wędkarz postawi stopę na łowisku. Byłem świadkiem, kiedy to karpie spłoszyły się podczas gdy ja skradałem się cicho przez łowisko, niewidoczny z wody. Byłem niezmiernie zdumiony i zastanawiałem się co zrobiłem nie tak, że karpie wykryły moją obecność. Natura łowiska ma bardzo duże znaczenie w jaki sposób karpie reagują na obecność łowcy i dokładne określenie czym jest presja wędkarska, jest ze względu na ograniczoną ilość miejsca w tej publikacji jest praktycznie niemożliwe. Karpie w niektórych łowiskach nie są narażone na ataki wędkarzy, więc presja jakiej są poddawane jest całkowicie inna od tej w łowiskach gdzie wędkarze są obecni każdego dnia w roku. W wodach, gdzie gęstość zarybienia jest duża, karpie są bardziej skłonne do podjęcia gry z wędkarzem, ryzykując żerowanie w miejscach, gdzie pożywienie jest łatwo dostępne. Musimy jednak wziąć również pod uwagę fakt, że natura łowiska nie jest jedynym czynnikiem wpływającym na presję, ale również to, że każdy karp jest inny. Każdy z nich wykonuje codzienne rutynowe czynności inaczej, i każdy reaguje na zachowanie wędkarza we właściwy sobie sposób. Karpie mają swoją własną osobowość, i ten temat sam w sobie zasługuje na poważną dyskusję, ponieważ jest bardzo łatwo zaszufladkować rybę niezgodnie z jej prawdziwym charakterem.

JAK INTELIGENTNE SĄ KARPIE ?

Czy karpie są inteligentne ? Pozwólcie na taką parafrazę. Czy karp, który często odwiedza miejsca nęcenia jest mądry, ponieważ wie, że zastanie tam dobre, łatwo dostępne pożywienie, czy też jest głupkiem, ponieważ naraża się na złapanie. Pozwólcie, że wyjaśnię kilka moich hipotez. Moim zdaniem, karp jest bardzo prostym, nieskomplikowanym stworzeniem, chociaż uważam, że pomiędzy rybami można znaleźć różne osobowości. Nie ma dwóch takich samych psów, to samo tyczy się innych zwierząt: domowych i dzikich, kotów, krów i wszystkich innych. Przyjrzyjcie się chociażby rybkom akwariowym, zobaczycie wtedy co mam na myśli, lub przypatrzcie się siedząc na drzewie żerującym rybom. Będą pomiędzy nimi widoczne różne osobowości. Niektóre będą agresywne, inne nieśmiałe. Niektóre będą się trzymały z dala od grupy, podczas gdy inne będą się cały czas trzymały stada. Jeżeli przyjrzymy się jeziorom, czy łowiskom, na których zazwyczaj wędkujemy, będziemy w stanie odróżnić ryby "głupki" od ryb mądrali "łapanych raz do roku", lub nawet w niektórych przypadkach "ryb nie do złapania". Jaki inny może być powód że karpie tak się od siebie różnią, niż ten, że mają różne osobowości ? Myślałem, że wszystkie karpie są takie same. Wszystkie lubią takie samo pożywienie, wszystkie mogą zostać złapane w określonym czasie itp. Teraz po wielu latach karpiowania, podpatrywania tego gatunku, skłaniam się do całkiem innych wniosków. Na przykład, wiem, że są karpie, które nie dadzą się skusić na podane przynęty. Niektórzy koledzy twierdzą że te ryby są ich zdaniem najsprytniejsze, mają do tego prawo, jest to forma nagrody dla karpi, które są bardziej inteligentne od innych. Ja uważam, że te ryby nie są może sprytne, lecz po prostu nie są zainteresowane przynętą znajdującą się w wodzie. Prawdopodobnie nie mają upodobania do składników zanęty, zapachu lub innych czynników. Mogą zostać pobudzone jedynie przez pokarm naturalny, być może nie mają aż tak ciekawskiej natury, aby zmieniać cokolwiek lub próbować czegokolwiek innego niż to do czego są przyzwyczajone.

Jestem skłonny myśleć, że niektóre ryby są częściej łapane, ponieważ gustują w jednej wybranej przynęcie, a nie dla tego, że są "głupkami". Być może, że określone składniki przynęty są dla nich bardziej stymulujące, interesujące. Wiem z całą pewnością, że mogę iść wędkować w niektórych z moich starych łowisk, i łapać wielokrotnie te same ryby, wybierając po prostu przynętę, o której wiem że są na nią bardzo podatne. Nie można powiedzieć, że mogą one być złapane tylko na jedną przynętę, ale są one, tak samo jak inne dzikie zwierzęta, stymulowane do żerowania przez jedną określoną przynętę bardziej niż przez inne. Większość łowisk przechodzi każdego roku przez "cykle przynęt", zgodnie z obowiązującymi trendami. W jednym roku lepsze są te przynęty, w następnym inne. Być może cykle te mają wpływ na to, jakie ryby są w danym roku łapane. Tak samo jest ze mną, ale nie musi się dziać tak samo z karpiami, kiedy czuję zapach indiańskich potraw, żołądek wywraca mi się na drugą stronę. Po prostu nie cierpię ich. Jeżeli natomiast czuję zapach chińszczyzny, ciastek lub ciasta, zaraz cieknie mi ślinka. Szczerze mówiąc myślę że to samo dzieje się z karpiami, to jakich przynęt użyjemy, ma większy wpływ na to jakie ryby wpłyną w łowisko niż np. pora roku.

Innym wytłumaczeniem faktu, że niektóre ryby są łowione częściej od innych jest to, że określone przynęty są rozpoznawane jako bardziej dla ryb odżywcze. Znam wielu ludzi, którzy w przeszłości byli bardzo zdziwieni tematem HNV (High Nutrative Value - wysoką wartością odżywczą) przynęt, ale wielu niedowiarków (także i ja) zdało sobie w końcu sprawę, jak wielką wagę ma używanie przynęt najwyższej jakości w łowisku o dużej presji. Nie wiem dlaczego karpie preferują przynęty o bardziej zbalansowanym składzie, ale jest to fakt. Na przykład w dzisiejszych czasach nie ma możliwości konsekwentnego łapania naprawdę dużych angielskich karpi z trudnych łowisk, przy użyciu taniej mieszanki złożonej z 50% soi i 50% semoliny z dodatkiem dużej ilości atraktorów. Na pewno będzie możliwe złapanie mniejszych karpi, ale wieloletnie badania dowodzą, że naprawdę duże karpie były łowione na przynęty o dużej wartości odżywczej. Dlaczego tak jest, naprawdę nie wiem, ale wiążę to z faktem, że starsze ryby lepiej rozróżniają co jest dla nich dobre. Po prostu są mądrzejsze. Dzieci zazwyczaj preferują żywność byle jaką, i nie chcą nawet spróbować rzeczy, które są dla nich zdrowe, aż do czasu gdy nie dorosną. Jesteśmy tacy ponieważ jesteśmy cywilizowani, nauka natomiast dowodzi, że dzikie zwierzęta posiadają instynkt rozpoznawania dużo bardziej rozwinięty i doskonalszy od ludzkiego.

Wspominając moje zimowe zasiadki, kiedy to instynkt rozpoznawania przynęt, według mnie, był bardziej zauważalny, w wodach w których wędkuję od lat, przypominam sobie, że niektóre ryby były bardziej podejrzliwe w zależności od podawanych im przynęt. W wielu łowiskach widać tendencję do tego, że te same przynęty - np. pojedyncza mała kulka rybna - pozwalają na łapanie tych samych, dobrze znanych ryb. Pamiętam pierwszy raz, gdy dołączyłem do "zimowego klubu" na Birch Grave, gdzie kończyłem na złapaniu jednej lub dwóch ryb, które często wzbudzały komentarze w stylu "Hej, nie widziałem tej ryby zimą zeszłego roku". Łowiący tam wędkarze używali najmodniejszych (en vogue) zimowych przynęt i strategii łowienia. Wszedłem w to towarzystwo z czymś nowym, z nowymi przynętami i metodami których to łowisko nigdy nie widziało, i jestem przekonany, że miało to olbrzymi wpływ na dużą ilość złowionych prze ze mnie ryb, ale tylko tych dużych i starszych.

Pomimo tego, wnikając głębiej w ten intrygujący temat, w obecnej chwili wierzę w to, że podatność na złapanie ryb, jest zdeterminowana przez ich cechy wewnętrzne. Na przykład, nie wszystkie duże ryby są łapane co roku. Niektóre z nich wymykają się łowcom przez długie lata, przez co rodzą się pogłoski o tym że są martwe lub zostały skradzione. Pamiętam, jak kilka lat temu gdy Biggun z Yorkshire's Motorway Pond, przez jakiś czas był nieuchwytny, rozeszły się pogłoski o jego śmierci, o utknięciu w zawadach itp. Później ryba ta została złapana i ważyła ponad 18kg więcej niż poprzednim razem. Nie uważam, że Biggun jest koniecznie mądrzejszy od innych karpi w tym łowisku, ponieważ gdyby tak było, nie zostałby złapany w ogóle. Myślę, że był po prostu trochę mniej agresywny w pobieraniu pokarmu niż inne ryby w tym łowisku.

Oczywiście są duże ryby, które są przeciwieństwem Biggun'a. Rekordowy brytyjski lustrzeń był bardzo łatwy do złapania podczas swoich słynnych lat w czołówce karpiowego świata. Łowisko Wraysbury, gdzie pływał, jest jednym z najbogatszych karpiowych łowisk, ale Marry wciąż lubiła żerować na przynęcie podsuwanej przez wędkarzy. Niektórzy mówią, że dzięki temu tak dobrze się rozwijała, ale ja sądzę, że to nie do końca prawda. Ta wielka ryba w młodości na łowisku Wraysbury, przyrastała o około 9kg w przeciągu 4 - 5 lat pomiędzy kolejnymi przypadkami złapania, w czasie, gdy bardzo mała ilość przynęty była dostarczana do wody. Moim zdaniem, Mary była po prostu łapczywa i bardzo skuteczna w pobieraniu pokarmu. Podczas zasiadek na tym zbiorniku, kiedy jeszcze Mary żyła, zauważyłem, że bardzo lubiła pływać po całym zbiorniku. W jednej chwili był w North Lake, w chwilę później w South, na prawo od Bryants Bay. Być może sam fakt, że tak dużo wędrowała, sprawiał, że musiała żerować więcej i bardziej regularnie. Nie wiem jednak tego na pewno, po prostu tak uważam. Jedyną rzeczą, której jestem pewien, to to, że miała dużo więcej zaufania , ponieważ gdy zauważyła wędkarza, nie rzucała się do szaleńczej ucieczki jak inne karpie w łowisku. Zamiast tego po prostu odpływała statecznie dopóki nie zniknąłeś jej z pola widzenia.

Jak już powiedziałem, karpie są bardzo prostymi stworzeniami. Myślę, że zawsze można je skusić za pomocą przynęty która kojarzy im się z naturalnym pożywieniem. Właśnie dlatego, moim zdaniem, przynęta jest drugim najważniejszym po właściwej lokalizacji łowiska, aspektem karpiowania. Jeżeli karp nie zostanie zachęcony do jakiejś przynęty, nie weźmie jej. Wielu kolegów nie zgodzi się ze mną, ale dla mnie, zestaw końcowy ma znaczenie tylko podczas zapięcia ryby i lądowania. Dobra przynęta i dobrze obmyślana strategia jej podania może dużo bardziej obniżyć czujność karpi niż jakiekolwiek wymyślne zestawy końcowe. Oczywiście, zestawy końcowe mogą płoszyć karpie. Byłem tego świadkiem na wielu łowiskach. Nie jestem przekonany, że podczas ostrożnego żerowania karpi, możemy dzięki zestawom końcowym sprawić, by lekkie podrygiwania sygnalizatorów zamienić w pełne wigoru odjazdy. Możemy bawić się długościami włosa i grubościami przyponów w zestawach, jak również różnymi rodzajami haków, mając po drodze pewne drobne korzyści wynikające z wprowadzonych zmian, ale nie o to w tym wszystkim chodzi. Mam na myśli takie chwile, gdy wyczerpaliśmy już wszystkie nasze zasoby, używamy zestawów końcowych, o których wiemy że są na 100% skuteczne. Skłaniam się do wniosku, że gdy karpie nie chcą "współpracować", wtedy nie pomogą nam żadne zmiany zestawów końcowych. Czasem możemy złapać jedną nieostrożną sztukę dzięki szybkiej reakcji na delikatne branie, ale moim zdaniem to wszystko co możemy zrobić, zamiast załamać ręce i czekać na lepsze czasy.

Najlepsza rzeczą, jaką możemy zrobić, to po prostu dopomóc szczęściu. Dobrym sposobem na to jest mądrze obmyślana taktyka nęcenia. Sprawienie żeby ryba tak bardzo chciała skosztować naszej zanęty, aby przestała być ostrożna. Wzbudzenie zaufania karpia do zanęty i miejsca jej położenia. Ale nawet to czasem jest za mało. Uważam że karpie, zwłaszcza te poddane dużej presji, wykształcają swojego rodzaju szósty zmysł, który ostrzega go gdy coś w otoczeniu ryby wydaje się nie w porządku. To są właśnie takie momenty, gdy jesteście ofiarami "czyszczenia" ze strony karpi, a wy nie macie zielonego pojęcia co się dzieje. Może żyłka wibrując powoduje hałas pod wodą, a może przynęta zachowuje się w łowisku jak kawałek kija? Niezależnie od powodu, ryba po prostu wie, że coś jest nie tak, i to sprawia że zachowuje się nadzwyczaj ostrożnie przy pobieraniu pokarmu. Są to okresy bardzo trudnych połowów.

Po przeciwnej stronie skali, i w sprzeczności z tym co zostało powiedziane wcześniej, są chwile gdy karpie działają nie zgodnie ze swoim charakterem, a wy nie możecie zrozumieć dlaczego tak się dzieje. Jest to jedna z tych zadziwiających zagadek karpiowania. Jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, karpie które śmiały się po prostu z podawanych im zestawów i przynęt, raptownie zaczynają brać, prawie wskakując w ramiona łowców, sprawiając wrażenie że złapanie ich jest najprostszą rzeczą na świecie. W tym czasie wy ze zdumieniem zastanawiacie się dlaczego złapanie tych samych ryb jest takie trudne w innych okolicznościach. Powodów takiego stanu rzeczy może być bardzo dużo. Może to być związane ze zeszczupleniem naturalnych zasobów pożywienia, co skłania ryby do żerowania na podawanej im zanęcie, ze stanem pogody itp. Możliwe jest również to, że w czasie gdy się to dzieje, ryby nie czują się zbyt dobrze, może są po prostu stare lub chore. Aczkolwiek ryby dosyć szybko dochodzą do siebie, muszę przyznać, że jest to zapowiedzią gorszych dla nich czasów. Rozmawiałem z łowcą wielkich ryb Stevenem Allcotem, krótko po tym jak padła Mary, słynny brytyjski lustrzeń. Powiedział mi że przeczuwał coś przed śmiercią Mary. Widział ją wiele razy w okolicy różnych zawad w wodzie, które nie były normalnymi kryjówkami tej ryby. Innym przykładem który przychodzi mi na myśl jest bezłuski karp z Orchid Lake's, który był chwytany jedynie kilka razy w roku. Kiedy w ostatnich latach życia przydarzyło mu się coś złego, odwiedzał łowisko nie więcej jak 10 - 12 razy w roku.

KARPIE NIE DO ZŁAPANIA

Karpiarze w Anglii doskonale wiedzą, które ryby są łowione częściej od innych. Jest to naturalnym efektem dużej liczby czynnych karpiarzy, wędkujących i rejestrujących swoje spostrzeżenia. Mamy również łowiska, w których możliwe jest obserwowanie jakie karpie w nich pływają. Jeżeli łowiska w Anglii byłyby na tyle duże, że wędkarze nie byliby w stanie na własne oczy przekonać się jak duże ryby w nich pływają, nie mam wątpliwości, że temat karpi nie do złapania nie byłby tak realny jak jest w rzeczywistości. Przez wiele lat, łowcy rozmawiali o łowiskach gdzie pływają karpie, które po prostu nie żerują na przynęcie dostarczanej przez wędkarzy, nawet w wodach gdzie gęstość zarybienia jest tak wysoka, że ryby naprawdę muszą współzawodniczyć ze sobą w zdobywaniu pożywienia. Prawdopodobnie najpopularniejszym przejawem wielkich karpi, które nie dawały się złapać, w czasach Klubu Łowców Karpi (The Carp Catchers Club) było opisane przez Dicka Walkera łowisko Redmire Pool - prawdopodobna ostoja gigantycznych okazów. Zdjęcie wykonane przez jednego z ówczesnych członków klubu pokazywało gigantyczną rybę , która uniknęła złapania. W obecnych czasach, kilku doświadczonych, uznanych łowców widziało podobne bestie, które nigdy nie zostały złapane w łowiskach takich jak Wraysburry, gdzie krążyły pogłoski o wielkich karpiach bezłuskich większych nawet od legendarnej Mary.

Wielkie, nigdy nie złowione karpie istnieją nie dlatego, że łowcy lubią marzyć o takich rybach pływających w wodzie, ale dlatego że jest wiele przykładów istnienia takich osobników potrafiących przechytrzyć nawet najbardziej wytrawnych łowców. Weźmy na przykład legendarne łowisko Longfield Pool. Woda ta w końcu lat 70 - tych i do połowy lat 80 - tych była poddawana bardzo dużej presji. Łowiło tam w tym okresie wielu wędkarzy, uznawanych za najlepszych w kraju. Wszyscy oni byli uważani za łowców, którzy potrafili przechytrzyć nawet najtwardsze sztuki. Było to małe łowisko, o powierzchni zaledwie około 8ha, ale za to bardzo rybne i niezmiernie trudne technicznie. Każdego dnia w roku łowiło tam około 20 wytrawnych karpiarzy. Każdy kto złapał tam rybę, był wielkim szczęściarzem i zwykli wędkarze wierzyli, że zna każdą pływającą tam sztukę. Trwało to do chwili, kiedy z powodu zamknięcia łowiska osuszono jezioro by przenieść ryby w inne miejsce. Niespodziewanie znaleziono w nim jedynie około 6 ryb o wadze około 13,5 kg, które to nigdy nie zaszczyciły swoją obecnością żadnego ze stanowisk wędkarzy.

Jest nieskończenie wiele innych przykładów podobnych do historii Longfield i właśnie wątek ryb nie do złapania najbardziej, moim zdaniem, świadczy o istnieniu różnych osobowości wśród populacji karpi. Jedną z rzeczy, która wyróżnia karpiarzy angielskich jest fakt, że mogą oni mówić o swoim bardzo dużym doświadczeniu w łowieniu karpi. Mają oni za sobą wiele lat doświadczania przebiegłości karpi, które bawiły się przynętami wędkarzy, robiły "czystki" wśród zanęty, po czym odpływały pozostawiając haki z przynętą nietknięte. Mają oni również niezbite dowody na to, że nawet w wodach poddanych bardzo dużej presji wędkarskiej, pływają ryby które nigdy nie były złowione.

Karpie są niezwykłymi rybami słodkowodnymi, i żaden inny gatunek nie może być porównywany z ich sportową naturą. Wszystko to o czym pisałem w tej publikacji jest oparte na przeświadczeniu, że karpie to dzikie zwierzęta, posiadające naturalny, dziki instynkt. Każdy z nich jest inny, każdy posiada własna osobowość, która zależna jest od środowiska naturalnego w którym żyje oraz od jego charakterystyki. Traktuj je jak głupie stworzenia - nie dadzą ci się złapać. Traktuj je z szacunkiem - one potraktują cię tak samo.

Specjalnie dla CARP PASSION - SIMON CROW, Tłumaczenie : Robert Horbacewicz
-------------------------------------------------------------------------------------------------
Szybki Kontakt
Reklama
Reklama