Karpiowe Bagaże - Część 1 autor: Karol Pieńkowski
Kiedy podążam na łowisko obładowany karpiowymi gratami, zawsze zastanawiam się czy oby wszystko co będzie mi potrzebne zabrałem ze sobą. W pamięci przypominam sobie wszystkie rzeczy, które pakowałem i myślowo sprawdzam czy każda z nich jest na swoim miejscu. Ważne jest aby każdy wypracował swój własny schemat pakowania i przechowywania nawet najmniejszych drobiazgów. Kilkakrotnie zdarzało mi się odbywać karpiowe zasiadki z osobami, które w swoim ekwipunku miały totalny chaos. Na przykład w ogromnej skrzynce jednego z moich znajomych można było znaleźć totalnie wszystko. Co gorsza było to tak pięknie wymieszane, że nawet on sam biedaczysko miał problemy ze znalezieniem potrzebnych mu rzeczy. Ja wtedy sięgając do swojej torby podawałem mu pomocną dłoń w postaci zwykłej igły czy też stoperów do kulek, które właśnie w danej chwili jego skrzyneczka skrzętnie zamaskowała. Najgorzej jest oczywiście w nocy, gdy w świetle latarki musimy zawiązać nowy przypon lub znaleźć zapasowe baterie.

W chwili obecnej firmy proponują nam różne rodzaje toreb, plecaków, pokrowców pudełek i pudełeczek do odpowiedniego przechowywania i przetransportowywania naszych karpiowych gratów. Rzecz jednak w tym, że jest tego tak dużo iż czasami ciężko jest wybrać odpowiednie i kompatybilne elementy wyposażenia. Osobiście posegregowałem swój karpiowy bagaż na trzy grupy. 1-Biwak i wszystko co jest potrzebne do miłego spędzenia czasu nad wodą. 2-Sprzęt, którego używam do łowienia i nęcenia. 3-Ochrona karpi. Uważam, że każda z tych grup musi być potraktowana poważnie i tylko od nas zależy ile czasu i funduszy przeznaczymy na dobór adekwatnego wyposażenia. Rynek karpiowy pęka w szwach i każdy znajdzie coś dla siebie. W tym tekście postaram się przybliżyć w jaki sposób ja poradziłem sobie z tym problemem. Choć chyba jeszcze nie do końca.


Zacznijmy od grupy pierwszej, czyli biwaku. Najważniejsze jest to abyśmy znali swoje potrzeby. Jeżeli mamy możliwości odbywać kilkudniowe czy też tygodniowe zasiadki musimy koniecznie wyposażyć się w odpowiednio duży, dwuwarstwowy namiot zapewniający wystarczającą ilość miejsca dla jednego lub dwóch karpiarzy. Radzę zainwestować w markowy produkt, który oszczędzi nam niespodzianek podczas wielogodzinnych opadów czy porywistych wiatrów. Na pewno posłuży nam kilka sezonów więc warto zaoszczędzić trochę grosza i kupić porządny produkt. Jeżeli preferujemy krótsze zasiadki, jedno czy też dwu dniowe wystarczy nam jednowarstwowy shelter z dopinaną podłogą, który w opcji ma możliwość zastosowania narzuty w chłodniejszych porach roku gdy na zewnątrz jest naprawdę nieprzyjemnie. (fot.2) Warto wymienić standardowe szpilki do namiotu na gwintowane mocne pegi, które wkręcamy w grunt. Na kilkugodzinne lub jednodniowe wyprawy wystarczy nam skośny parasol o rozpiętości ramion 2,5 m, pod którym zmieścimy niezbędny bagaż.(fot.3) Dobrze jest posiadać w zestawie narzutę, gdyby przypadkiem synoptycy spłatali nam figla i nie poinformowali nas o intensywnych przelotnych opadach. Pamiętajmy, że w ciepłym i suchym schronieniu przyjemniej oczekuje się na pisk sygnalizatora.

FOT. 2-3



















Ważnym elementem karpiowych zasiadek jest łóżko karpiowe. Jeżeli planujemy spędzić noc nad wodą to warto się w nie zaopatrzyć. Pozwala ono na komfortowy sen bez obawy o bóle w krzyżu. (fot.4) Zależnie od naszych gabarytów możemy zaopatrzyć się w wersję na 4,6 lub 8 nogach. Zwróćmy uwagę aby wszystkie nogi były regulowane co pozwoli nam na odpowiednie ustawienie łóżka na nierównym podłożu.(fot.5) Na krótsze zasiadki wystarczy nam wygodny fotel z regulowanym kątem ustawienia oparcia i regulowanymi nóżkami. (fot.6)

FOT. 4-5-6

Osobiście na dłuższe wyprawy zabieram obie te rzeczy. W chwili obecnej na rynku znajdują się specjalne nakładki w postaci oparcia mocowanego na środku łóżka, które umożliwia nam korzystanie z łóżka tak jak z fotela.

Każdy kto w jesienne noce trząsł się z zimna wie jak ważny jest cieplutki śpiworek, który zdecydowanie powinniśmy zabierać na nocne karpiowanie. Na rynku dostępne są różne wersje i to w bardzo przystępnych cenach. Możemy wybrać wersję cieplejszą na okresy chłodne lub też coś lżejszego na lato. (fot.7)

Zwróćmy jedynie uwagę na elementy takie jak zamek (musi działać bezawaryjnie) i punkty w których mocujemy śpiwór do łóżka. Często taśmy mocujące są zbyt cienkie i delikatnie wszyte co może spowodować rozerwanie w miejscu mocowania, gdy będziemy wykonywać zbyt gwałtowne ruchy. Pamiętajmy gdy pierwszy raz przymocujemy śpiwór do łóżka, żeby podczas brania najpierw rozsunąć suwak, a nie próbować wstawać razem z całym śpiworem. Warto kilka razy spróbować na sucho, aby w chwili odjazdu wszystko zadziałało tak jak powinno.

Do elementów biwaku możemy zakwalifikować także wszystkie elementy pozwalające na przygotowanie w godziwych warunkach posiłków. Jeżeli moja zasiadka trwa tylko parę godzin, lub wybieram się na jedną nockę, to rezygnuję z dodatkowych bagaży i zabieram tylko kanapki i termos z herbatką lub wodę mineralną. Gdy zasiadka jest dłuższa to cały prowiant przechowuję w lodówce turystycznej z wkładami utrzymującymi niską temperaturę. Taki kawałek plastyku skutecznie zabezpiecza moje jedzonko przed gryzoniami i mrówkami. W nocy mogę wystawić ją na zewnątrz namiotu bez obawy o zalanie jej przez deszcz. Natomiast w porze posiłku jej pokrywa służy mi za mini stół. W chłodnych porach roku lub też podczas dłuższych wypraw w torbie z karpiowym sprzętem mam mini butlę gazową z palnikiem, kubek termoizolacyjny z pokrywką i 0,5l termos. Ostatnio bardzo modne stały się specjalne torby na prowiant, które dodatkowo zawierają komplet naczyń i sztućców dla dwóch osób. Można je nabyć w kilku wariantach. Jak widać karpiowy rynek szybko dostosowuje się do naszych potrzeb.

Dodatkowym elementem jest torba z ubraniami i przyborami toaletowymi. Lubię czuć się świeżo szczególnie gdy mam spędzić nad wodą kilka dni. Zapasowe ciuszki często ratowały mnie też przed różnego rodzaju wypadkami - w końcu woda jest mokra. Pamiętajmy, że w naszym małym schronieniu wszystko powinno mieć swoje stałe miejsce, co wpłynie na łatwiejsze poruszanie się szczególnie w porach nocnych. (fot.8)

FOT. 7-8



















Jak widać karpiowanie nie jest łatwym hobby. Oczywiście, ktoś może mi zarzucić, że to wszystko jest niepotrzebne i doskonale sobie bez tego radzi. Zaznaczam jednak, że nie znam karpiarza, który po sezonie spania na karpiowym łóżku zamieniłby je na dmuchany materac. Ja na pewno nie zrezygnuję z tych elementów wyposażenia, gdyż pozwalają mi one pełniej cieszyć się chwilami spędzonymi nad wodą.

W następnej części opiszę drugą grupę bagaży, która bezpośrednio związana jest ze sprzętem do połowu naszych ulubieńców.

Pozdrawiam - Karol Pieńkowski
Szybki Kontakt
Reklama
Reklama