Karpiowanie cz.1 - Paweł Swat
Od pewnego czasu łowienie karpi na całym Świecie stało się bardzo popularną i wciąż rozwijającą metodą wędkarstwa, a dla niektórych z nas nawet sensem życia. Ten cały karpiowy bum zapoczątkowała wymyślona w latach 70-tych przez angielskich karpiarzy metoda włosowa. Dokładniej polegała ona na nowatorskim umieszczeniu przynęty na tzw. "włosie" z boku haka, a nie jak to do tej pory było bezpośrednio na nim. Jak się okazało był to strzał w dziesiątkę, ponieważ karpie nie podejrzewając żadnego zagrożenia zasysały przynętę wraz z nim, a sam haczyk bez problemu wbijał się im w wargi. Zauważono także, że była to o wiele bardziej skuteczniejsza metoda, niż inne znane do tej pory i umożliwiała ona łatwiejsze przechytrzenie każdego cyprinusa. Z biegiem czasu do metody włosowej dopracowano bardzo skuteczną i uniwersalną przynętę- kulkę proteinową, która swoimi właściwościami i możliwościami zastosowania przewyższała wszystkie inne przynęty i do dzisiaj jest najpraktyczniejsza w połowie karpi. Połaczenie metody włosowej i kulki proteinowej stało się najlepszym sposobem, a zarazem zabójczą bronią w łowieniu karpi i nikt do tej pory nie wymyślił lepszego sposobu na przechytrzenie królewskiej ryby. Od początku jej wymyślenia z każdym dniem zdobywała coraz to większe uznanie zwykłych wędkarzy i była stopniowo poznawana na całym świecie. Do Polski metoda włosowa trafiła nieco później, bo dopiero pod koniec lat 80-tych, a jej największy rozkwit nastąpił w latach 90-tych. Miedzy innymi za pośrednictwem prasy wędkarskiej, a także innych źródeł, poznawało i uczyło się jej stosowania coraz to większe grono wędkarzy. Przekonani o jej wielkiej skuteczności, a także zauroczeni jej możliwościami w połowie wielkich karpi stopniowo przestawiali się na łowienie wyłącznie tylko jednego gatunku ryby, która swoją walecznością i siłą potrafiła zachwycić każdego.

Od samego początku metoda włosowa była coraz bardziej ulepszana i wraz z kulką proteinową przeszła bardzo wiele rewolucji. Z czasem te dwa pomysły stały się żelazną alternatywą w połowie cyprinusów. Łowienie ich stało się tak bardzo popularne, że na całym świecie stopniowo powstawały różnego rodzaju kluby, firmy, prasa, strony internetowe, łowiska itp. Została stworzona całkowicie odmienna gałąź wędkarstwa, a mianowicie- wędkarstwo karpiowe. Od innych technik wędkarstwa karpiowanie wyróżniało się pod wieloma względami. I to nie tylko za sprawą zastosowania metody włosowej, która to przede wszystkim nadała jej cały charakter, ale także po przez komfort wędkowania i najważniejszš zasadę, jaką jest "catch and release", czyli złów i wypuść. W tym miejscu z przykrością trzeba stwierdzić fakt, że w naszym kraju dość często metoda włosowa wykorzystywana jest przez niekompetentnych wędkarzy, którzy swym postępowaniem nie potrafią uszanować życia przyrody i tym samym cieszyć się obcowaniem z nią.

Dzisiaj mamy na koncie już wiele wspaniałych karpi i wszystko, czego byśmy sobie nie zażyczyli do ich łowienia. Dostęp i wybór każdego rodzaju sprzętu, przynęt, zanęt itp., a to wszystko, po to, aby pod każdym względem jak najlepiej i najskuteczniej łowić karpie. Natomiast my sami jako karpiarze uczymy się i integrujemy na wspólnych spotkaniach, zawodach itp., wymieniamy doświadczenia, poglądy i staramy się dowiedzieć na temat łowienia karpi jak najwięcej. Wszystko jest piękne, ale do pewnego czasu, kiedy zauważamy, że mimo tak wielu możliwości, nie przychodzi nam tak łatwo łowienie dwucyfrowych karpi w naszym kraju, nie wspominając już o tych z dwójka z przodu. Gdy koledzy z zagranicy mogš pochwalić się naprawdę wielka ilością łowionych okazów.


Dlaczego tak jest? Z pewnością większa część osób czytających ten artykuł wie, co jest tego powodem, ale niestety nie wiedzą i nie zdają sobie z tego sprawy wszyscy, a miedzy innymi początkujący i młodzi wędkarze. Sprawa jest bardzo prosta, a mianowicie do tej pory mentalność wędkarzy w Polsce była bezwzględna, a większość ryb jest łowiona i zabierana. Natomiast karp jest rybą, która w wodach naszego kraju nie ma odpowiednich warunków na naturalne rozmnażanie się, a jego obecność, w większości spowodowana jest ingerencją człowieka poprzez "zarybianie". W naszym przypadku są to władze PZW, dzierżawiące znaczną cześć polskich wód, a które nie robią tego należycie do końca. Zarybienia przeprowadzane są późną jesienią , a do wody wpuszczane są młode kilkudziesięcio centymetrowe karpiki. Większość z nich zaraz po krótkim zakazie łowienia jest nagminnie wyławiana, a zbiorniki oblegane przez tłumy "pseudo wędkarzy". Niestety, ale niewielka ilość z tych młodych osobników zdąży dorosnąć do większych rozmiarów, przechodząc taką nagonkę mięsiarzy. I to jest właśnie główny powód braku rekordowych karpi, a także innych ryb w naszych wodach. A przecież dla każdego z nas największą przyjemnością i satysfakcją jest przechytrzenie jak największego okazu.

Dlatego każdy wędkarz powinien zastanowić się nad sensem swojego postępowania, czy wędkarstwo to chwilowy sposób na pozyskanie jedzenia i bezsensowne siedzenie nad pustymi wodami, czy nie lepiej by było cieszyć się łowieniem ryb, zwracać im wolność i być zadowolonym z odpoczynku na łonie natury ? Tak czy inaczej obecne przepisy pozwalają na zabicie każdej wielkości karpia i nie mamy na to za bardzo większego wpływu. Jedynie tylko własna i wspólna inicjatywa, może w jakimś stopniu zmienić tą sytuację. Dlatego my jako grupa karpiarzy o podobnych zasadach powinniśmy w mocnym stopniu, za pomocą wszelkich mediów, a także jakichkolwiek innych możliwożci propagować i głosić zasadę " NO KILL ", i tym samym zmieniać przyszłość.


Oprócz tego, że mamy ciężką sytuacje w naszym wędkarstwie, to jednak jesteśmy ludźmi potrafiącymi cieszyć się z tego, co mamy i mimo tych wielu przeciwności wykazujemy jednak swoja chęć wędkowania. Więc czym jest i co tak naprawdę daje nam łowienie karpi ? Dla mnie to przede wszystkim nauka, wysiłek, obcowanie z naturą, a także odpoczynek, w trakcie, którego mogę stoczyć naprawdę bardzo ciężką walkę. Walkę, która może mnie wiele nauczyć, a przede wszystkim szacunku dla przeciwnika. Natomiast dla każdego z nas, karpiowanie to może być równie dobrze co innego np: hobby, pasja, relaks, przyjemność, zwrócenie na siebie uwagi, sposób na zrobienie pieniędzy itp. wszystko jest w porządku, jeżli nikt nikomu nie robi żadnej przykrości i każdy działa z własną i słuszną wolą sumienia nie naruszając ogólnych zasad. Bo przecież tak naprawdę w tym wszystkim najważniejszy jest jednak szacunek i wypuszczanie złowionych ryb. Dla mnie karpiowanie to także wielka sztuka, z którą związane jest wiele wspaniałych czynności takich jak: robienie kulek, sondowanie, nęcenie, nurkowanie, oczekiwanie, holowanie, robienie zdjęć, i najwspanialsze- wypuszczanie. Chyba nie ma karpiarza, który zimą nie wspomina karpiowych odjazdów, emocjonujących holi itd. W każdym z nas drzemie czystka tej natury i dlatego powinniśmy pamiętać, że to wszystko będzie piękne i będzie dawać nam niezapomniane chwile, ale tylko wtedy, dopóki w naszych wodach będą pływać karpie !

Dlatego pamiętajmy najważniejszą zasadę - " złów i wypuść " i niech te słowa wezmą sobie do serca Ci, którzy jeszcze tego nie robią, lub maja zamiar zacząć karpiową przygodę.

Paweł Swat
Szybki Kontakt
Reklama
Reklama