Nowy członek Carp Passion Team



Nazywam się Wojtek Łagan i chciałbym przystąpić do Carp Passion Team. Moja decyzja wiąże się głównie z tym, że jako młody, choć już bardzo doświadczony wędkarz (mam 17 lat i od 10 lat należę do PZW) poznałem siłę dość dużej ilości ryb na kiju, lecz walka z karpiem, królem wszystkich wód sprawia mi niewymowną radość i powoduje, że moja pasja wciąż się rozwija i jak sądzę, idzie w dobrą stronę. Mieszkam w Wałbrzychu, górniczym mieście na Dolnym Śląsku. Wędkarze z moich okolic w szczególności nastawieni są na połów drapieżników na zbiornikach takich jak Bukówka (szczupaki i okonie), Mietków (głównie sandacze) czy też w rzekach. Ja wraz z moim tatą oraz wujkiem, co roku przynajmniej dwa razy wyjeżdżamy nad jezioro Nyskie (Głębinów) czy też jezioro Otmuchowskie, które zawsze obdarza nas bogactwem ichtiofauny. Lecz moje karpiowanie nie zaczęło się na tych zbiornikach, były one takim dość dobitnym rozwinięciem mojej pasji i utwierdzeniem mnie w tym, co robię. Moja przygoda z karpiem zaczęła się w łowisku związkowym koła Boguszów-Gorce w Grzedach. Łowisko to, co roku zarybiane jest karpiem i amurem. Jeździłem tam rzadko i niechętnie, ponieważ z łowiska często wracało się o kiju a dość rzadko łapane ryby okazywały się wyśnionymi Cyprinusami. Pewnego jednak dnia, mój sąsiad, który jest karpiarzem, a przy tym był moim mentorem w trudnej sztuce karpiowych połowów, zadzwonił do mnie abym przyjechał zobaczyć kogoś, kogo od razu polubię. Wiedziałem, że chodzi o rybę, tylko nie wiedziałem, o jaką!? Gdy przyjechałem na łowisko moim oczom ukazał się piękny 14kg golec!!! Nie mogłem w to uwierzyć, ale mój sąsiad wziął go na ręce ucałował, zrobiłem mu oczywiście zdjęcie, i wypuścił do wody. Był to dla mnie szok! Złowić takiego "byka" i wypuścić go, nie chwaląc się praktycznie nikomu??? Wracając do domu zrozumiałem, że jest to pewnego typu rytuał, powinność, jaką powinniśmy oddać rybie, która bez wątpienia może być uznana za króla, czy też pana wód śródlądowych! Potem już zacząłem łowić karpie. Kupiłem matę i worek karpiowy, oraz trochę fachowego sprzętu. Pierwsze wyjazdy i kicha. Już miałem rezygnować, ale wtedy nastąpił przełom. Mój spławik poszedł gwałtownie pod wodę, i po ponad 30 min holu leżał już na macie, w całej okazałości 5 kg sazan. Jakież było moje zadowolenie z pierwszego okazu! Czułem się dumny i od tego momentu wiedziałem, że moją pasją jest "karpiowanie"!!! Nie złapałem jeszcze okazu większego niż 6 kg, ale w tym roku jestem zdeterminowany i postaram się coś konkretnego złowić, a wtedy na pewno zrobię zdjęcia. Na koniec chciałbym zadeklarować, że zapoznałem się z regulaminem CPT i będę go nadal przestrzegał, jak zgodnie z zasadami PZW czyniłem do tej pory.
Szybki Kontakt
Reklama
Reklama