NO KILL poraz kolejny
Do napisania kolejnego tekstu o wypuszczaniu karpi a także o postępowaniu z nimi skłoniły mnie niektóre nadsyłane zdjęcia do redakcji portalu Carp Passion, a także dołączone do nich opisy, z których wynikało, że ryba została uśmiercona. Nie chodzi tu tylko o nadsyłane zdjęcia, ale także docierające do mnie informacje znad różnych wód, ostatnio również z mojego okolicznego zbiornika, gdzie ciągle trwa rzeź karpi. Jakże zdenerwowany chodziłem, kiedy się dowiedziałem, że na moim akwenie został złowiony karp 19,5kg i oczywiście wylądował na patelni. Takich przypadków z pewnością, co roku jest bardzo wiele i prawie każdy z nas się z tym spotkał. Więc sprawa wydaje się prosta dążymy do zniszczenia populacji wielkich karpi, których i tak jest bardzo mało. Wiem, wiem prawdziwi karpiarze wypuszczają karpie, ale przecież jest jeszcze wielu takich, co tego nie robią i zabijają naszych ulubieńców. Pewnie i oni zrozumieją kiedyś, co wyrządzili własnym wodom, kiedy będą chcieli już wypuszczać karpie. Ale wtedy może być już za późno i nie będzie, czego już łowić, zostaną jedynie dalekie zagraniczne wyjazdy do Francji by spotkać się z walecznym karpiem. Ale, po co nam to, postarajmy się zadbać o własne wody, dajmy szanse urosnąć karpiom do solidnych rozmiarów a wtedy zachodni sąsiedzi będą przyjeżdżali do nas by cieszyć się holami wielkich karpi.







Chciałbym przede wszystkim ten tekst skierować do osób, które odwiedzają naszą stronę a mimo to zabijają karpie i są przekonani, że dobrze robią. Mało tego przysyłają zdjęcia z zakrwawionymi karpiami, utarzanymi w piasku, błocie i niewiadomo, w czym jeszcze, do tego ze zdjęcia jasno wynika, że ryba jest uśmiercona a przedtem długo cierpiała. Bo przecież waliła ogonem o twarde podłoże, a wędkarz próbował ją powstrzymać by tylko przypadkiem nie wskoczyła z powrotem do wody, bo przecież tyle mięsa by uciekło. Tacy ludzie nie potrafią nawet bez większego cierpienia ryby jej zabić. Dziw tylko, że w ogóle przysyłają do redakcji takie zdjęcia, bo szczerze mówiąc nie rozumie, czego oczekują. Pamiętajmy karpie to nasze hobby, dla niektórych sposób na życie i łowimy dla przyjemności a nie dla mięsa. Rozumiałbym gdyby zasada no kill dopiero zaczynała wchodzić w nasz wędkarski świat, ale przecież mamy już za sobą ponad 10 lat doświadczenia i wiele się o wypuszczaniu mówi i słyszy. Przecież jeden okaz, który jest regularnie łowiony i wypuszczany może sprawić radość bardzo wielu ludziom, a zwłaszcza tym młodym, co zaczynają przygodę z karpiami od razu ze świadomością, że łowię i wypuszczam ryby. Nie odbierajmy im tego zadbajmy o przyszłość zarówno własną jak i tych przyszłych pokoleń. Abyśmy nie musieli się wreszcie bać, że jadąc nad ulubioną wodę, zastanawiamy się czy jeszcze pływają nasze znajome karpie, co je regularnie łowimy czy też trafiły na patelnię.










Na koniec apeluję wypuszczajcie ryby i zadbajcie by przed wypuszczeniem traktować ją ze szczególną ostrożnością.
Szybki Kontakt
Reklama
Reklama