Svazová rzeka we Francji - Tonda Směsný
W piątek 27 kwietnia 2007r. wsiadamy do napakowanego samochodu i wyruszamy na 1.640 kilometrową długą podróż wyłącznie za karpiami. Woda nosi nazwę : Piekło francuskie (według ubiegłorocznych doświadczeń na nas czeka hałas z dużego miasta i rozpalony brzeg). Jazda nocą upłynęła bez większych kłopotów, w sobotę rano jesteśmy na miejscu, wyciągamy łóżka i kładziemy się, żeby zrzucić ciężar podróży. Po południu jest juz wszystko przygotowane, bierzemy łódkę, a temperatura wody wynosi na głębokości 6 metrów 18,8°C. Myślę, że to temperatura graniczna, ponieważ karpie za krótki okres czasu ruszą na tarło. Przy pierwszym nęceniu w ogóle nie oszczędzamy i wrzucamy do wody na dwa oznaczone miejsca 15kg kulek i orzechow tygrysich. Nocą kolega wyciąga dwa karpie (oba po 6kg) . Ja ciągle nic, nad ranem nareszcie przychodzą 2 karpie identycznych rozmiarów. Przez dzień temperatura powietrza waha się około 27°C. Na drugi dzień nie przychodzi ani jedno branie, lecz kolega wieczorem przywozi na brzeg 5 sumów (od 6 do 10kg ). Mniejsze karpie najeżdżają prawidłowo, udało nam się złapać pierwszego 9 kg , nęcimy większą ilością kulek a wynik nadchodzi na następny dzień nad ranem 84cm i 12kg. Wieczorem przyjeżdza trzeci członek ekipy Wandoch, obdziwiam jego precyzyjność i szybkość, za godzinę ma przygotowane wędziska. Temperatura wody nadal rośnie, aktualnie ma 19°C a prognoza zapowiada, że ciepło będzie i nadal. Kolejne branie i na brzegu lustrzeń 85cm i 11,5kg. Wszystko to samce gotowe do tarła. W godzinach popołudniowych następna ryba 87cm i 10kg. Znów nęcimy moją ulubioną Super Fish i około godziny 15:00 mam fantastyczne branie, zaraz przy pierwszym kontakcie odczuwam wielką rybę! Nareszcie jest na brzegu, powolutku i ostrożnie mierzymy 94cm i 20kg! Piękna, czysta i zdrowa ryba wraca, po zrobieniu serii zdjęć, do wody. Zwiększamy ilość kulek przy nęceniu, wiemy, że tam są, a więc niech im smakuje!!!! Przyjaciele nie mają takich sukcesów, łapią tylko sumy i duże brzany. Na dalszy dzień też nie mam żednego piskotu na sygnalizatorze i powolutku oceniam sutuację, temperatura wody nadal narasta a więc sądzę, że karpie przemieszczają się do traw, gdzie jest ich prawidłowe tarło. Rano jeszcze złapię przypadkowo golca 88cm i 14,5kg i to ostatnia wielka ryba owej podróży.

Od kolegi sygnalizator znienacka wydał piiiiiiiiiiiiiiiiiip , ale ryba zatrzymała się w gałęzi. Więc bierze wędzisko i jedzie łodką za rybą, ale bez wyniku. Tylko wyciaga starą wedkę wraz z kołowrotkiem Chyba jakiś wedkarz zasnął i zapomniał o łowieniu. Decydujemy co dalej, jeżeli nie złapiemy przez następne 2 dni żadnego karpia, jedziemy z powrotem. Jak pomyślalem tak się i stało, karpie oddały się scenom miłosnym. W sobotę pakujemy rzeczy. Za tydzien złapalismy 15 karpi.



















Prawde mowiąc, oczekiwaliśmy więcej, może następnym razem...
Szybki Kontakt
Reklama
Reklama