Dwudziestka z Rybnika - Bogusław Kubisz
Nad zbiornik Rybnik przyjechałem w środę 11.04 o godzinie 15, na miejscu byli już moi koledzy Grzegorz Borczyk z okolic Szczecina i Krzysztof Sikora z okolic Zielonej Góry, łowili tam już dobre 10 godzin. Na miejscu okazało się, że pociągli kilka sztuk do 5 kg, po rozbiciu namiotu na stanowisku nr 5 po układaniu sprzętu wszedłem w spodniobutach i zarzuciłem zestawy, przynętą były kulki biosquid i przyprawiony tuńczyk robione z miksów jet fish. Ryby miałem niemalże od razu, w ciągu pół godziny wyjąłem dwie sztuki do 5 kilo, potem systematycznie miałem brania, trafiła się ósemka no i przed godziną 21 dokładnie o 20,50 nastąpiło branie, po którym wyciągłem na brzeg dwudziestkę. Branie nie różniło się od innych, natomiast hol już mi oznaczał, że na pewno jest dziesiątka, karp szedł powoli zatrzymując się nie robił gwałtownych odjazdów, ale mimo tego czuć było tą jego siłę. Po wejściu w pobierak kolega stwierdzi, ze jest pietnastka, ale gdy chciał go podnieść okazało się, ze jest na pewno powyżej 15 kg. Karpia umieściliśmy w worku aby przytrzymać go do rana i zrobić kilka zdjęć jak będzie jasno. Ważyliśmy go dwoma wagami Foxa i Kerna, karp po odjęciu wagi torby do ważenia ważył nieco ponad 20 kg. W świetnej kondycji wrócił do wody. Podczas pięciodniowej zasiadki wyholowaliśmy wspólnie ponad 20 karpi, ale niestety nie było już wśród nich sztuk powyżej 10 kg. W ostatnią noc Grzesiu Borczyk zapiął prawdopodobnie dużego karpia lecz po około 40 sekundach ryba się spięła, podczas tego holu ryba ani na moment się nie zatrzymała, odjazd był wolny i ciężki. Od środy do niedzieli wędkował z nami także mój kumpel Paweł Jamróz z Sosnowca, oprócz kilku sztuk ładnych karpi miał branie suma, który po holowaniu wybrał mu z kołowrotka około 200metrów żyłki i urwał się w zaczepie. Paweł jest częstym bywalcem Rybnika, gdzie oprócz karpi złapał egzotyczną rybę piranię. Podczas ostatniego dnia puścili wodę i musieliśmy używać ciężarków ponad 250 g. Ponadto muszę stwierdzić, ze Rybnik to wbrew pozorom nie jest łatwym łowiskiem. Ryby są cwane uciekają w stronę grzebienia lub w stronę mola gdzie jest wiele zaczepów. Na zrzut do Rybnika jeżdżę dość często oczywiści w okresie od późnej jesieni do wiosny, złapałem już tam wiele sztuk ładnych karpi jak i tołpygę 33 kg i suma 35 kg, ale tez kilka razy po trzech dniach zasiadki wracałem do domu bez żadnego odjazdu sygnalizatora.










Sprzęt: Wędzisko- Fox Tanger kołowrotek Shimano LC, żyłka Berkley Big Game, przypon Kryston Merlin, hak GLT, zestaw bezpieczny.

Bogusław Kubisz
Szybki Kontakt
Reklama
Reklama