W pogoni za karpiem - co, gdzie i dlaczego. cz.1
Karp, wszyscy wiedzą ale...

No właśnie wszyscy wiedzą, ale trudno pisać o czymś i nie napisać o najważniejszym,
a więc krótko wspomnę. Karp to piękna ryba, żyjący w warunkach naturalnych ma ciało wydłużone, tylko lekko spłaszczone bocznie, i na całej powierzchni, z wyjątkiem głowy, pokryte jednolicie dachówkowato ułożonymi, grubymi, dość dużymi łuskami. Środowiskiem, w jakim ten gatunek żyje w warunkach naturalnych to ciepłe, wolno płynące lub stojące wody. Pożywienie jego stanowią drobne zwierzęta wodne, plankton, a nawet okruchy i nasiona roślin. Obecnie karp (tzw. SAZAN, dziki karp) w warunkach naturalnych występuje w zlewiskach Morza Czarnego, Kaspijskiego, Aralskiego i Azowskiego. Nie należy tu mylić SAZANA z każdym karpiem pełnołuskim.
Karp, występujący u nas w jeziorach i rzekach, jest albo uciekinierem podczas pamiętnej powodzi w 1997 roku ze stawów hodowlanych, albo został tam wprowadzony przez zarybianie. W naszych warunkach w takich wodach karp nie rozmnaża się. Jest to gatunek od wielu setek lat hodowany w gospodarstwach rybnych, gdzie od dawna był i jest obecnie poddawany selekcji.





Karp hodowany w stawach albo częściowo, albo zupełnie zatracił okrywę łuskową. Pozostałe, często bardzo nieliczne łuski, przybrały u niego olbrzymie rozmiary, Są to tzw. karpie lustrzenie, u których widać tylko kilka szeregów dużych łusek oraz tzw. karpie nagie (golce), u których pozostały nieliczne łuski, np. koło pokrywy skrzelowej lub nasady płetwy ogonowej. Wymiar ochronny karpia wynosi 30 cm.

Sens karpiowania.

Karpiarze polującego na karpia, pojecie KARP, czyli obiekt zainteresowania przybiera na wartości odpowiednio do wielkości i jest to najbardziej sensowne podejście. Lecz bywają też wyjątki. Dla jednych wędkujących obiektem westchnień jest już karpik o wadze 5kg, a dla innych karpik o wadze 20kg. Karpiowanie to takie hobby, które bardzo wciąga. Bywają nawet przypadki o całkowitym zatraceniu się karpiowaniu i poświeceniu się całkowicie walce z tym pięknym przeciwnikiem, w której w późniejszym stadium ważne są dekagramy i centymetry. Cięgle marząc o pobiciu rekordu swojego, łowiska, kraju lub świata. Innym rodzajem łowców karpi są osoby, które wyznaczają sobie za cel złapanie nie jak największego karpia, lecz jak największej ilości, co jest trochę nie zgodne z etyką karpiarza. Otóż etyka ta mówi, że należy iść na jakość a nie na ilość. Takie zjawisko można zauważyć np. na zawodach.
Są tacy, których stać na karpiowanie w różnych częściach Europy, na najbardziej znane łowiska karpiowe naszego kontynentu kilka lub nawet kilka razy w roku. Istnieją też tacy, którzy za cel swojego wędkarskiego życia uważają pojedyncza wyprawę na taki akwen i latami gromadzą środki i sprzęt. Wiedzę zdobywa na wypadach karpiowych po okolicy najbliższej miejscu swojego zamieszkania. Następnie jadąc na taką znana i obfitą w karpie wodę nie są w stanie skutecznie łowić. Okazuje się bowiem, że wiedza, jaką zdobył na łowiskach w swojej okolicy jest zbędna, gdyż każde łowisko jest inne i inną taktykę należy zastosować. Po takich zagranicznych wypadach dochodzi się do wniosku, że straciliśmy pieniądze i czas, który mogliśmy poświecić na wodę w okolicy, bo na pewno pływają tam rekordowe karpie. W wodach, którym możemy poświęcić tygodnie, miesiące, lata. Jedno, co wiąże te osoby to emocje towarzyszące podczas takich zasiadek. Emocje obcowania z przyroda.

Wybór i rozpoznanie łowiska.

Najsłynniejsze hasło dotyczące karpiowania brzmi "do złowienia karpia potrzebny jest karp". Niby nic takiego a rzecz bardzo ważna. Rzecz, która poniektórych doprowadza do zniechęcenia, rzecz, która ma znaczenie na nasze dalsze, karpiowanie. Myśl ta niestety dotyczy wielu polskich zbiorników wodnych, dlatego zanim zaplanujemy jakaś poważną zasiadkę należy sporo czasu poświęcić na rozpoznanie łowiska. W miarę możliwości, przed wyjazdem nad upatrzony akwen, staram się zebrać o nim jak najwięcej informacji. Niezastąpionym źródłem informacji o danym akwenie, jest zasięgnięcie informacji u miejscowych wędkarzy. W przypadku planowania wyprawy karpiowej nad dany akwen, najważniejszą rzeczą są odpowiedzi na pytania typu:, jaka jest struktura dna, jak wygląda sprawa z roślinnością, rybostanem, czy jest możliwość wędkowania w nocy, wywózki przynęt i zanęt, jak wygląda sprawa z dojazdem, opłatami itd. Jak już przyjedziemy nad nowy dla nas akwen, to poświęćmy chwilę na obserwowanie wody. Przydatne do tego celu są okulary polaryzacyjne oraz lornetka.





Jeśli wybierzemy jakieś ciekawe łowisko np. żwirownie przejdźmy do poszukania miejsca odwiedzanego przez nasze pupile, na których warto zawiesić oko. Najczęściej dobre miejsca są w trudno dostępnych odległościach lub po prostu jest tam zakaz wędkowania np. tarlisko. Pewnym miejscem odwiedzanym przez karpie są powalone drzewa do wody, trzcinowiska oraz podwodne trawy. Są to naturalne kryjówki i stołówki ryb.





Należy szukać wszelkiego rodzaju naturalnych żerowisk ryb, nierówności dna, podwodnych górek, a także pogranicza twardego dna i mułu. Dno możemy podzielić na miękkie i twarde. Dno miękkie, muliste. Dno takie z zależności od wielkości osadu można podzielić na dno o cienkiej warstwie mułu, dno o kilku centymetrowej warstwie mułu i o kilkunasto lub kilkudziesięciu centymetrowej warstwie mułu. Należy wysondować dno tak, aby znaleść jego granice. Jest to trudne, szczególnie podczas sondowania markerem, ale do zrealizowania. Dno muliste jest naturalną stołówka karpi, tam znajduje wiele pokarmu na czele z ochotką, ślimakami i larwami. Na takim dnie żerującego karpia można rozpoznać obserwując zjawisko bąblowania.
Kierując się wyborem łowiska powinniśmy brać pod uwagę głównie część akwenu w granicach głębokości od 1,5 do 3,5 m głębokości. Większe głębokości tzn. 5, 6, 7 metrów pozostawmy sobie na chłodne miesiące np. październik i listopad.





Aby wytypować dobre miejsce najlepiej posłużyć się pontonu i echosondy oraz stukadełka (ciężarek na żyłce do badania twardości dna). Gdy nie mamy możliwości sondowania ze środka pływającego z powodu np. zakazu wypływania środkami pływającymi można posłużyć się markerem. Zasada sondowania markerem jest prosta. Po zarzuceniu zwijamy żyłkę do momentu, aż poczujemy, że spławik dotknie ciężarka a on sam zacznie się przesuwać się po dnie. Wówczas włączamy wolny bieg lub odkręcamy szpule i odmierzamy długość wysuniętej żyłki. Na tafli wody wypatrujemy wynurzającego się markera. Dokładna zasada działania markera jest opisana w artykule Karola Pieńkowskiego pt. Marker (www.carppassion.eu >> VADEMECUM >> Ekwipunek karpiarza >> Marker).
Kiedy już znajdziemy ciekawe miejsce należy je dobrze oznaczyć, żeby było wiadomo gdzie nęcić? Jedni wędkujący uważają, że należy obrać jakiś charakterystyczny punkt na przeciwległym brzegu, ale najlepszym sposobem na oznaczenie miejsca jest przywiązując jakiś pływający przedmiot np. butelki, spławika szczupakowego lub po prostu oznaczyć łowisko obciążonym wężykiem do paliwa. Innym sposobem i najbardziej dyskretnym na oznaczenie łowiska jest zawieszenie np. trzciny, aby nikt inny nie rozpoznał nęconego miejsca. Po zlokalizowaniu łowiska przystępujemy do nęcenia. Ale o tym w kolejnej części.



Szybki Kontakt
Reklama
Reklama