Dziwne wody -Janusz Grydziuk
Pomysł spróbowania łowienia karpi w komercyjnych łowiskach przyszedł mi do głowy trzy lata temu w zasadzie z trzech powodów :

-pierwszym powodem było przeczytanie artykułu o takich wodach , był to chyba artykuł w "Wiadomościach Wędkarskich" z przed kilku lat, napisane w tym artykule było, że tego typu wody mogą być ciekawe do nauki zwłaszcza po sezonie gdy wody te nie są już tak oblegane jak w lecie

-drugim powodem była chęć połowienia po blisko miesiącu siedzenia nad "dziką wodą"

-trzecim powodem było to ze miał to być wyjazd z rodzina i znajomymi na długi czerwcowy weekend.

Początek był przypadkowy ale trafiony, znalazłem dzięki koledze ośrodek w którym oprócz zakwaterowania w cenie było łowienie na blisko 1,5 hektarowej starej gliniance ,od kilku lat regularnie zarybianej. Łowiłem oczywiście na kulki i byłem pierwszą osobą, która na tej wodzie nęciła i łowiła na kulki. Brania zaczęły się w drugim dniu łowienia, a wieczorem na macie wylądował pierwszy większy karp taki ok. 5,5 kg i w zasadzie tak to się zaczęło .

Od tego czasu minęło już trzy lata próbowałem znajdować nowe wody i przyznam, że naprawdę warto poszukać takich wód, wbrew pozorom łowienie na nich nie jest proste a wyniki jeśli chodzi o wielkość łowionych ryb mogą nas bardzo mocno zaskoczyć nie mówiąc już o właścicielach wody i innych wędkarzach. Od tego czasu znalazłem już kilka innych wody tego typu , na których warto zrobić zasiadkę , choć przyznam ,że tylko jedną odwiedzam regularnie.

Jak szukać ?

Spróbuje zatem podzielić się swoimi spostrzeżeniami co do takich wód podając kryteria którymi warto się kierować szukając ciekawych łowisk . Kryteria te ułożyłem w kolejności, która wg mnie limituje ewentualnie więcej niż jedną wyprawę ale zaznaczam są to moje subiektywne kryteria.

1.Możliwość wypuszczania złowionych ryb - z reguły jest to kwestia do dogadania się z właścicielem wody, jeśli jest nieugięty należy sobie łowisko odpuścić , prawie 100% pewności ze większych niż 3-4 kg ryb brak w wodzie no i oczywista katastrofa finansowa.

2.Wielkość łowiska wg mnie nie mniejsza powierzchnia niż 1,5 ha i urozmaicona linia brzegowa ( z definicji ze względów estetycznych odrzucam wody wyglądające jak basen przeciwpożarowy ).

3.Woda mająca co najmniej 10 lat ( jeśli staw jest sztuczny to co najmniej 10 lat niespuszczana woda może być opuszczana )- daje to szanse na większe sztuki.

4.Rozsądna cena pobytu

5.Godziny łowienia - tu jest problem, praktycznie w 100% wód brak możliwości łowienia w nocy ale na jeziorach byłych PGRyb tez jest zakaz połowu w nocy a na wielu łowiskach karpiowych nocki są dodatkowo płatne lub tez jest taki zakaz zatem jest to tylko częste ograniczenie, które akurat dzięki naszej postawie jest ono do pokonania poprzez porozumienie z właścicielem ale to już trzeba sobie wypracować



I w zasadzie to jest najtrudniejsza część zadania, bo akwen wart zainteresowania musi spełniać wszystkie kryteria Ja dorzucam jeszcze dodatkowo dwa kryteria takie jak piękne otoczenie i atmosfera miejsca wynikająca zarówno z usytuowania i jak tego "czegoś" powoduje , że chce się w tym miejscu być i wracać do niego.

Wiadomo, że nad takimi wodami nie znajdziemy klimatu typowych łowisk karpiowych ale jak dobrze poszukamy i sami się postaramy znajdą się takie miejsca do, których regularnie będziemy się wracać. Takie miejsce niestety na razie znalazłem tylko jedno , drugie mam wytypowane ale ze względu na specyficzne uwarunkowania co do terminu łowienia ( tylko sobota i niedziela), szukam "dojścia" aby móc tam spróbować sił w te pozostałe dni a woda jest warta zachodu , zwłaszcza jej wielkość i wiek jest imponująca zatem może kryć w swych wodach naprawdę duże ryby.
Warte uwagi są wszelkie gospodarstwa agroturystyczne posiadające wodne zaplecze i tak naprawdę warto się skupić właśnie na takich wodach, w co najmniej 20% przypadków wszystkie wyżej wymienione cechy łowiska są spełnione, reszta już zależy od nas.

Kiedy jechać nad takie wody?

Zdecydowanie odradzam okres od połowy czerwca do połowy sierpnia oraz weekendy -zgiełk, szum, brak ciszy i spokoju ale poza tymi okresami cisza i spokój.
Osobiście preferuje okres sierpniowo- wrześniowy, wiosną z reguły właściciele mocno zarybiają tego typu wody, które do końca lipca są regularnie dorabiane drobną ryba handlową, dlatego sugeruję właśnie ten okres na wyprawy.



Jak się zachowywać ?

Jak wszędzie warto być miłym i sympatycznym, to procentuje ,należy pamiętać , że w wielu przypadkach będziemy pierwszymi "chorymi", którzy się w tych miejscach pojawią i tylko od nas będzie zależało jak zostaniemy przyjęci i jaki wizerunek zostanie zapamiętany. Wszyscy włącznie z właścicielem będą na nas patrzeć trochę jak na "dziwolągi nie z tej planety" ( sprzęt karpiowy jednak jest trochę "inny", na początku będą w sumie niewinne żarty z wielkich kołowrotków , ogromnego podbieraka - w stylu pytań a ten kołowrotek to na krokodyle - proponuje z uśmiechem odpowiedzieć, że ten to na hipopotamy a na krokodyle używam mniejszych - z reguły tak jest do wyjęcia pierwszej dużej ryby - dla wielu wędkarzy łowiących na takich wodach złowienie ryby powyżej 5 kg to już "mistrzostwo świata", większość z nich nigdy nawet takiej ryby inaczej niż na zdjęciu nie widziała.
Później zaczyna się etap podchodów , podglądania, podpytywania ,ciekawość zwycięża i to jest dobry moment na próby "nawracania". I tu naprawdę jest wielkie pole do popisu , bo tych ludzi naprawdę można zniechęcić nie tylko do siebie ale co jest wg mnie dużo ważniejsze do wizerunku wędkarstwa karpiowego.

Jak łowić ?

Pytanie , na które większość z czytelników odpowie, ze co to za sztuka łowić na akwenie w którym pływa mnóstwo ryb ?

To prawda tyle ,że 99 % ryb jest poza naszym zainteresowanie ( do 2 kg karp czy amur to nie przeciwnik), chyba , że ktoś lubi "popisuwe" i chce się bawić z "maluchami", żeby pokazać jaki to on "superspecjalista" ale nie o tym miałem pisać.A zatem , jeśli już wybraliśmy wodę, sprawdziliśmy jej historię, dogadaliśmy się z właścicielem, co ewentualnie zrobić z "maluchmi", które na pewno się trafią, żebyśmy nie wiem co robili, dlatego trzeba zrobić wszystko aby to ograniczyć , możemy zacząć naszą przygodę z "dziwnymi wodami".

Zaczynamy prozaicznie od wytypowania miejsca , najlepsze są miejsca najbardziej oddalone od wejścia na łowisko, ponieważ akwen został wytypowany, mamy linie brzegową obrośniętą trzcinami, niedostępną dla wędkarzy , powierzchnia wody jest na tyle duża, ze możemy śmiało łowić 70-80 m od brzegu ,czyli w zasadzie musimy się trzymać środka akwenu i jak najbliżej miejsc niedostępnych dla innych w każdej porze roku, jeśli jeszcze dodatkowo znajdziemy jakiś zaczep ( na tych wodach to rzadkość ale się zdarzają. -Na tym łowisku , które znalazłem jest cały brzeg ok. 150 m całkowicie niedostępny dla wędkarzy i są tam dodatkowo zatopione drzewa ( zabezpieczenie przed kłusownikami od strony lasu.



Spławy na tych wodach są rzadkością a jeśli już jakieś ryby się spławiają to tylko małe ,nigdy nie widzieliśmy spławu dużych egzemplarzy, za to doskonale widać ślady zerowania .
Wytypowane miejsce nęcimy tylko kulkami grubego kalibru zaczynamy od 20 mm i to w zasadzie minimum średnicy, żeby cos zostało dla ewentualnych dużych ryb. Sposób nęcenia tez trochę inny niż normalnie , absolutnie nie powinno się nęcić dużymi ilościami naraz , tylko regularnie co 20-30 minut po 20-30 kulek na zestaw , jedynie pierwsze zasypanie przed rozpoczęciem łowienia może być większe ok. 100 -200 kulek w obrębie łowiska + ścieżki dojścia. Nęcenie ziarnem ściąga drobne karpie i wyrośnięte karasie, poza tym przy dużych ilościach ziarna ,którą trzeba byłoby wrzucić do wody ( brak możliwości zanęcenia z środków pływających jest dość kłopotliwe w sumie tez nieefektywne
Łowimy na duże lub bardzo kulki , warto eksperymentować ale nie radzę zakładać kulek poniżej 22mm ,bo zaraz będą brania "maluchów".

Tak naprawdę największa trudnością na jaką natrafimy przy łowieniu , będzie ogromna ilość drobnego karpia , przez którego trzeba się przebić do tych dużych ryb.

Rodzaj kulek i smak wg mnie należy wybrać indywidualnie, zdecydowanie lepsze są wszelkiego rodzaju owocowe zapachy. Co zauważyłem ryby zdecydowanie nie lubią kulek mocno aromatyzowanych.

Miksy jeśli ktoś preferuje własnoręczny wyrób kulek mogą być tych "uboższych". Ważniejsza jest tylko ilość kulek i ich rozmiary. Nie sądzę aby na tych wodach wartość odżywcza kulek była aż tak istotna, tu działa w przypadku dużych ryb raczej instynkt rywalizacji o pokarm i ciekawość nowego pokarmu. Nie ma obawy, ze ryby przekarmimy i nie grozi nam w żadnym wypadku usypanie górki na dnie.

W większości wód będziemy jedynymi osobami łowiącymi na kulki, choć sam się przekonałem to absolutnie nie przeszkadza w skutecznym łowieniu a wg mnie jest wręcz przeciwnie kulki jak mało gdzie kulki tu działają bardzo selektywnie . Ja osobiście nęcę kulkami swojego wyrobu ,łowiąc na kupne kulki , gdyż moje kulki konserwuje poprzez suszenie i przyznam często zrobienie w nich otworu jest uciążliwe i wiele kulek pęka, ten problem w prosty sposób załatwiam kupując do łowienia gotowe kulki o aromacie.

Hol ryb , zwłaszcza większych sztuk , może być równie emocjonujący jak na "dzikich", , zwłaszcza jeśli woda jest "ładna". Odjazd wzdłuż linii trzcin jest standardem, jeśli w wodzie jest jakiś zaczep , każda większa ryba będzie miała ochotę za nim "zaparkować" , dodatkowym utrudnieniem przy podbieraniu mogą być kołki umacniające brzegi przed ich osuwaniem się do wody , czasami są dwie linie takich kołków i warto to sprawdzić aby nie mieć przykrej niespodzianki po wprowadzeniu ryby do podbieraka. Utrudnieniem przy podbieraniu jest też stosunkowo płytka woda przy brzegach, a wejście do wody może grozić zapadnięciem się w gliniaste podłoże, bo muł raczej rzadko występuje a jeśli nawet to jego warstwa jest bardzo cienka.

Czy warto szukać takich wód ?

Pytanie czy warto w ogóle szukać takich wód , wg mnie tak bo wbrew pozorom nie są to proste łowiska, tez można na nich przesiedzieć wiele godzin bez odjazdu, można nie złowić dużego okazu. Jedna zasiadka nad taka wodą bez dwucyfrowej ryby , nie świadczy a o tym ,że takich nie ma w wodzie, przykładem niech będzie moja historia z roku 2005, z wody z której są załączone zdjęcia. Otóż w czasie 4-dniowego pobytu w czerwcu złowiliśmy jedną rybę o wadze ok. 6,5 kg była to samica przed tarłem zatem gdyby odjąć masę ikry to ryba miała ok. 4,5 kg , ale już w sierpniu w czasie 5 dniowego pobytu w trzy godziny od zanęcenia i zarzucenia zestawów, odjazd na jednym z kijów córki i po ok.20 minutach holu podebrałem córce karpia 9,2 kg .W czasie całego pobytu złowiliśmy w sumie 33 karpie ponad 2 kg w tym 1 rybę ponad 15 kg , 2 ryby ponad 10 kg, 7 ryb miedzy 5-10 kg .
Można zatem powiedzieć ze potencjał wody jest ogromny. Nie spodziewam się jednak w tej wodzie ryb przekraczających masą 20 kg, chyba ,ze w maju lub czerwcu samica z ikra może tą masę przekroczyć.

Takich wód szukać zwłaszcza tacy z nas , którzy chcą zaszczepić swoje hobby swojemu dziecku lub "lepszej połówce", te wody są po prostu troszkę łatwiejsze bo w nich są ryby.



Można powiedzieć przecież można pojechać na prawdziwe "karpiowe łowiska", gdzie pływają tylko same duże karpie , oczywiście można, to jak zawsze kwestia wyboru. Jak poszukamy dobrze to znajdziemy w pobliżu miejsca zamieszkania przepiękne miejsca, do których będziemy chętnie wracać a "klimat wody" tak naprawdę w dużej mierze zależy od nas samych .Ja osobiście znalazłem już kilka takich miejsc. W jedno miejsce regularnie od trzech lat jeżdżę z córką , którą już po trosze zaraziłem wędkarstwem karpiowym. Jest to pięknie położony wśród łąk i lasu kompleks trzech stawów łącznie ok. 15 ha wody . Nad ta wodą moja córka jak już pisałem w roku 2005 złowiła swoja pierwszą dużą rybę , karpia 9,2 kg a w zeszłym roku podniosła "życiówke" do 10,60 kg.



Moje największe ryby z tego akwenu to w 2005 to 16,20 kg, w minionym 2006 13,80 kg.
Zatem duże karpie tam są, a w tym roku będą jeszcze większe. Ale ,żeby nie było tak łatwo to w roku 2006 w czasie 5-dniowego pobytu w sierpniu był taki dzień, że nie mieliśmy ani jednego brania na wystawione 4 zestawy, ale ciśnienie atmosferyczne jeździło jak zwariowane czyli przy załamaniu pogody i z takiej wody można zejść o kiju , każda złowiona ryba była ciężko wypracowana.
Nad tą wodą pierwszy raz w życiu widziałem na wolności orła bielika ( jak się dowiedziałem od właściciela stawów ,który jest łowczym w kole myśliwskim w okolicznych lasach gniazduje 6 szt. tych ptaków, widziałem bobry na strumieniach doprowadzających wodę do stawów.

Reasumując jeśli kogoś zachęciłem to już proponuje zacząć szukać najpierw na mapie a później w terenie ciekawych miejsc - proszę mi wierzyć są na pewno - życzę zatem powodzenia.



Szybki Kontakt
Reklama
Reklama