Moje *KULE* Dariusz Ostrowski
Niektórzy karpiarze rozważają dylemat : kupować kulki czy robić je samemu ?

Kulki sklepowe, te naprawdę dobre sporo kosztują, i podnoszą koszta np.: na samo tylko nęcenie, nie mówiąc już o innych dotyczących parodniowej zasiadki.

Inna sprawa, ile potrzebujemy kulek nęcąc swoje łowisko, chcąc skutecznie połowić ?
Odpowiedź brzmi - na pewno sporo.

Nie będę tu pisał o firmach produkujących tanie kulki zanętowe, których wyroby po pewnym czasie pozostawiają na dnie kleistą maź - co uważam za nieporozumienie !!!
Innym rozwiązaniem którego jestem gorącym zwolennikiem jest robienie kulek domowym sposobem.
Samych receptur dotyczących składów i mixów do wyrobu kulek proteinowych jest chyba tyle, ilu jest karpiarzy. Można z nich skorzystać przeglądając prasę wędkarską lub odwiedzając strony karpiowe w necie. Wśród nich znajdziemy receptury droższe, w ich skład wchodzą specjalistyczne dodatki i tańsze opierające się głównie na ogólnodostępnych składnikach spożywczych.

Podzielę się kilkoma spostrzeżeniami które opracowałem przez ostatnich kilka lat rolując kulki w domu. Jednym ze sposobów jest użycie w stałej proporcji 1 kg mixów firmowych, ale tylko w udziale 40-50%. Drugie tyle to już własna inwencja karpiarza. Eksperymentować można dowoli. Faktem jest, iż potrzebna jest do tego pewna wiedza co w naszym mixie ,,dają" poszczególne jego komponenty. Można o tym przeczytać na naszym portalu w dziale VADEMECUM. Ważne jest również to, że kulki wiosenno - jesienne różnią się składem od kulek letnich. Zdecydowanie w kulkach wiosenno - jesiennych jest więcej składników pochodzenia zwierzęcego takich jak: mielone pokarmy dla psów lub ptaków, dla zwierząt gospodarskich i granulaty mające zastosowanie w gospodarstwach rybackich. Do kulek letnich, kiedy ryby mają pożywienia naturalnego pod dostatkiem staram się stosować w zwiększonej ilości koncentraty sojowe, białka, błonniki, izolaty, kasze, mąki (z ziemniaczaną na czele) i mleka w proszku. W mojej pracy zawodowej mam szeroki dostęp do testowych próbek różnego rodzaju nowości w zakresie białek i koncentratów wykorzystywanych w przemyśle spożywczym. Stąd więc moje zainteresowanie tymi składnikami. Oczywiście w moich dwóch rodzajach kulek na różne pory roku nie można zapomnieć, że ważną rolę odgrywają w ich recepturach dodatki takie jak zioła: koper włoski mielony czy nostrzyk. Dodatkiem flagowym są oczywiście konopie prażone, mielony prażony słonecznik, czy mielone orzeszki ziemne wraz z łupinami. Opracowałem sobie swoisty schemat własnych receptur i podzieliłem go na trzy części: 1- baza kulek, 2 - charakter kulek, 3- dodatki. Podam przykład: bazą jest koncentrat sojowy Maicon 70 G (40%), a charakterem może być mielony pokarm dla psów lub ptaków miękodziobych (30%), lub inaczej stosując na tej samej bazie z koncentratu sojowego ,,charakterem" kulek może być mąka kukurydziana lub skrobia E1420, kasza manna lub nawet firmowy mix. Generalnie te dwie wartości, na które zwróciłem uwagę są w moich kulkach niezmienne i najważniejsze.

Kolejna sprawa to aromaty. Wiosną i jesienią stosuję je w ilości 1-1,5 ml na jajko. Latem przy wysokiej temp. Wody, gdy z dna mamy swoistą gamę nieciekawych zapachów - stosuję stężenie aromatów 3ml na jajko. Jako stymulatora apetytu z powodzeniem od kilku sezonów stosuję glutaminian sodu. Kulki również dzielę na zanętowe i przynętowe. W tych drugich jest zwiększona ilość wzmacniaczy których nie stosuję (lub śladowo) w kulkach zanętowych, ograniczając się tylko do stymulatora. Słodzik stosuję tylko po to, aby zniwelować gorzki smak stężonego aromatu - a nigdy po to by kulki słodzić. Dodam jeszcze, że czasem w kulkach przynętowych ilość aromatu zwiększam dwukrotnie na jajko. Do rozbitych jaj dodaję również olej, ale ten zwykły jadalny a od tego sezonu mam zamiar zamiast oleju dodawać tran. Kulki robię ze sprawdzonej proporcji wagowej 1,10 kg ,do tego dokładnie pasuje przy wyżej wymienionych składnikach 7 średnich jaj. Wodę do gotowania kulek lekko solę - sól jest doskonałym konserwatorem i znakomicie podnosi walory smakowe naszego wyrobu. Po ugotowaniu i wysuszeniu kulek przed wyjazdem na łowisko aromatyzuję je zewnętrznie, wlewając aromat wraz z kulkami do zamkniętego pojemnika.

Robienie kulek domowym sposobem wymusza na karpiarzu ciągłe poszukiwania w zakresie łączenia ze sobą różnych komponentów. Robiąc kulki domowym sposobem mam zawsze pewność, że są świeże. Dokładnie odważając składniki mixu wiem, że każda kolejna porcja jest taka sama jak poprzednia. Niestety łowić na te same kulki na jednym łowisku cały czas, nie da się. Po prostu tą karpiową kuchnię trzeba lubić, poświęcić na to sporo czasu, a później pozostaje tylko cieszyć się tym, jak już złowimy swój okaz, że pokonany został przez nas od samych podstaw.
Frajda jest z tego przeogromna !!!

Ps. Z tego miejsca pragnę zaprosić kolegów po kiju abyście również opisali swoje własne wypracowane metody i sposoby w rolowaniu kul.

Dariusz Ostrowski
Szybki Kontakt
Reklama
Reklama