Sezon 2006 jaki był ? Sezon 2007 jaki będzie ?


SŁAWOMIR WESOŁOWSKI


Witam.Ja sezon 2006 uważam za udany , ale jeszcze nie skończony.Udało mi sie pobić dwa razy rekord życiowy.Poznałem ciekawych ludzi z którymi mam zamiar połowic w sezonie 2007 i mam nadzieje że mi sie to uda. Oprócz tego mam zaszczyt reprezentować Team Adder Carp od tego roku , z czego jestem bardzo dumny . Mam nadzieje że oni również bedą ze mnie zadowoleni.

W roku 2007 mam zamiar wybrać sie na parę ciekawych łowisk i zaliczyć parę maratonów.Napewno odwiedzę Mały Szwałk ,Rybowo i spróbuje przechytrzyć cwaniaki na pobliskim 70 h Jeziorze Lusowskim. Nie zapomne także o mojej kochanej pobliskiej żwirowni , która w 2006 roku poznala mnie z paroma ciekawymi mieszkańcami tej wody.Przymierzam się także do udzialu w Dolnośląskim Pucharze Karpiowym oraz nad kilkoma innymi maratonami. Marzeniem jest udzial w Pucharze Polski oraz w przyszłosci udział w World Carp Classic, ale to w przyszlości.

Jeżeli chodzi o sprzęt to narazie wielkich zmian nie będę wprowadzał.Będę musiał prawdopodobnie wymienić namiot na inny model ponieważ do mojego Cabrio nie mogę dostać narzuty,a szkoda bo naprawdę jest to świetny namiot. No i ponton. Mój już się wyslużył ma prawie 15 lat .

Pozdrawiam i życzę wszystkim maniakom karpiowania , a w szczególności młodym karpiarzom wytrwałości i sukcesów w przyszłym sezonie 2007.


-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------



MAREK KWIECIEŃ


Firma ADDER CARP zakończyła drugi rok działalności , który pokazał nam ,że warto było wprowadzić nowe produkty do oferty takie jak : Seria kulek sygnowana imieniem i nazwiskiem MAREK HALLAS i seria namiotów EXTENSION , które podczas II festiwalu karpiowego otrzymały wyróżnienie w kategorii najlepszy produkt karpiowy roku 2006. Rok 2007 to będzie bardzo przełomowym rokiem dla firmy wprowadzimy, aż 110 nowych produktów !!! ,które powinny znaleźć uznanie wśród karpiarzy !!!! Większy nacisk położymy na obsługę klienta otrzyma on od nas tzw. "WARTOŚĆ DODANĄ "...................CZEKAJCIE NA NOWY KATALOG.

Prywatnie dużo czasu poświęciłem na spokojne wędkowanie na akwenach w naszych okolicach. Kolejną wodą ,którą odwiedziłem było dzikie Mazurskie jezioro Mały Szwałk, które kryje w sobie mnóstwo wielkich okazów i może się stać za kilka lat najlepszym polskim łowiskiem. Ogólnie miałem mało czasu, aby połowić. We wrześniu miałem możliwość brać udział w zawodach drużyn litewskich nad pięknym jeziorem ARINO położonym niedaleko Wilna ( LITWA ), tym razem szczęście uśmiechnęło się do polskiej drużyny ADDER CARP w składzie: Marek Kwiecień & Krzysztof Zwierzyński , która stanęła na najwyższym stopniu podium zostawiając w tyle wszystkie litewskie drużyny .

Co do naszego portalu , był to pracowity rok i dużo zmian nastąpiło , może pokrótce przedstawię:

- Odszedł od nas Marcin Krajewski jako redaktor , dziękuję jemu za 2 lata wspólnej pracy,

- Dołączył do grona PAWEŁ SZEWC jako redaktor naczelny portalu,

- W ciągu roku na portalu przybyło 232 artykuły,

- Uruchomiliśmy szkółkę dla młodych , aby wychowywać ich zgodnie z naszymi poglądami,

- Szeregi CARP PASSION TEAM powiększyły się o 45 nowych członków,

- Odbyły się zawody CARP PASSION CUP 2006 nad jeziorem Mały Szwałk,

- Cały czas jest unowocześniany system obsługi portalu ISAP ,

- Dziennie nas odwiedzało około 3-4 tysiące osób

Wielki problem jest z osobami które rejestrują się jako użytkownicy, a później robią zamieszanie na portalu, już dziś informuję, że będziemy usuwać takich delikwentów

CO PRZYNIESIE ROK 2007 ? Najważniejsze, aby było dużo zdrowia, a wtedy i znajdzie się czas na nasze karpie, a tak na poważnie to już rozpocznie się trzeci rok działalności firmy ADDER CARP, która została bardzo dobrze przyjęta przez grono zadowolonych klientów, będziemy rozwijać naszą sprzedaż na zewnętrznych rynkach wędkarskich, a między innymi w Niemczech, Rosji , Litwie i Estonii to jest nasz wyznacznik , aby polską markę znał również zachód. Odbędzie się już trzecia edycja zawodów . CARP PASSION CUP 2006, tym razem zaprosimy tylkmo 20 drużyn na nowe łowisko w Puszczy Boreckiej nad jezioro MAŁY SZWAŁK , a druga edycja Grand Prix odbędzie sięnad jeziorem ILGIS LITWA. W sprzęcie nic nie zmieniam jedynie namiot z CHUBA CYFISHA na nowy model namiotu naszej firmy, a mianowicie EXTENSION ONE, który w tym roku zrobił niezłe zamieszanie na rynku.

Życzę innym karpiarzom dużo wytrwałości i spędzenia jak najwięcej czasu nad wodą , a nie "podkładnia kłód" wszystkim po kolei ...zaczynając od sieci internet poprzez spotkania nad wodami......... Opamiętajcie się !


-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------




PAWEŁ SZEWC


Sezon 2006r. był dla mnie dość dobry, udało mi się złowić naprawdę sporo dużych karpi, przy okazji tesujšc wiele różnych kulek i innych rzeczy firmy ADDER CARP. Szkoda tylko, że nie mogłem na połowy poświęcić większej ilości czasu. Brałem udział w Pucharze i Mistrzostwach Polski, gdzie w obydwu imprezach stałem na pudłach w klasyfikacji sektorowych. Szkoda tylko, że zabrakło tak niewiele by znaleźć się w pierwszej dziesiątce Daiwa Grand Prix.

To był rok ciężkiej pracy zarówno nad wodą jak i przy komputerze. Od sierpnia zostałem redaktorem portalu co wymaga dużo pracy i pochłania mnóstwo czasu, ale to przyjemna praca. Również organizowałem II Dolnośląski Puchar Karpiowy, przez co cały sierpień mogłem sobie wybić z głowy wyjazdy na karpie. Mimo to jestem zadowolony, że zawody udały się a atmosfera była znakomita.

Rok 2007 to napewno mnóstwo pracy związanej z prowadzeniem i rozwojem portalu Carp Passion. Napewno będę testował kolejne nowości ADDER CARP i zamierzam wystartować w kilku dużych zawodach karpiowych, jakie to będą imprezy to jeszcze sam dokładnie niewiem. Napewno zorganizuję III Dolnośląski Puchar Karpiowy, który cieszy się coraz większym zainteresowaniem. Co do planów karpiowych to mam na oku kilka wód, które chciałbym odwiedzić ale niewiem czy na wszystko wystarczy czasu. Od którego ? z kolei roku planuję wyjazd na karpie do Niemiec, gdzie widziałem karpie giganty, ale czy się wreszcie uda tam pojechać to sam niewiem. W sprzęcie zamierzam zmienić wędki a poza nimi chyba nic specjalnego.

Plany związane z wędkarstwem karpiowym co do roku 2007 są naprawdę duże, ale czy się uda je wszystkie zrealizować ? Czas pokaże.

Życzę wszystkim karpiarzom jak najlepszego sezonu 2007.


-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------



DARIUSZ BURZYMOWICZ


Sezon 2006 rozpoczęłem w kwietniu, a zakończyłem pod koniec października, zaliczam go do udanych. Pod względem złowionych karpi był lepszy od poprzedniego ( ponad 60 szt.). Wagowo też nie było źle, wyholowałem kilka dwucyfrówek. Niestety karpie z dwójką z przodu, znów omijały moje zestawy, co zrobić ? Może w przyszłym sezonie jaki? się skusi i będzie miał ochote, na którąś z moich kulek. Odwiedziłem sporo jezior tych większych, jak i tych mniejszych jeziorek leśnych z kryształowo czystą wodą. Przekonałem się, że na tych małych, leśnych jeziorkach, karpie były o wiele bardziej ostrożne i ogromnie trudno było skusić je do brań, wymagało to dużej cierpliwości. Udało się też połowić na kilku perełkach Kaszub z niezłym rezultatem. Zadowolony jestem bardzo, że w końcu udało się z moim towarzyszem wspólnych wypraw Romanem Guźniczakiem pojechać gdzieś dalej na dłuższą zasiadkę. Wybraliśmy się wspólnie na Mały Szwałk ( 500 km ) od domu. Było super ! Piękne, dzikie tereny, śliczne jezioro, sporo karpi. Jednym słowem wypoczynek wspaniały, przerywany ulubioną "muzyką" naszych sygnalizatorów. Zaliczyłem też sporo zasiadek weekendowych nad jeziorkami w pobliżu Słupska. Zadowolony jestem z zorganizowania na początku września przez nas, czyli członków słupskiego Bractwa Karpiowego, dwudobowych zawodów - 2 słupskich Dni Karpiowych, nad jeziorem Miłym w Półcznie na Kaszubach. Startujący zawodnicy ocenili impreze na 5, humory dopisywały, ryby też były. Już chwilę po zawodach zawodnicy deklarowali swój udział za rok. Jako prezes Słupskiego Bractwa Karpiowego korzystając z okazji chciałbym jeszcze raz podziękować wszystkim sponsorom. Zarządowi Okręgu P.Z.W w Słupsku, kołu Bytów oraz wszystkim za pomoc w zorganizowaniu tej imprezy. Co do cyprinad i imprez karpiowych, to brałem udział tylko w jednej z nich, w 2 Słupskich Dniach Karpiowych wraz z Romanem Guźniczakiem startowaliśmy jako drużyna Słupskiego Bractwa Karpiowego. Złowiliśmy jednego karpika 1,20 kg. Miałem też zaplanowany udział w 6 Pomorskich Dniach Karpiowych o puchar Seangera. Niestety nieudało się ! Koledze, z którym miałem startować plany się pokrzyżowały i po raz pierwszy od 6 lat nie spotkałem się z Rosnowiakami ! Strasznie przykro, super ludziska ! Pozdrawiam Rosnowo ! Rekord Polski ? Na szczęście nie mam "parcia", by polować na rekord Polski. Każdy, złowiony karp cieszy, z jednej wody bardziej z innej mniej. Pewnie, że apetyt ro?nie w miarę jedzenia i większość z nas chciałoby co roku poprawić swój rekord życiowy. Dla jednych karpiarzy szczytem marzeń jest złowienie karpia 10-cio kilogramowego dla innych 20-ki, a jeszcze inni chcą wyholować 30-kę ! Ja zaliczam się do tych, którzy w sezonie 2007 chcieliby złowić 20-stkę ! Właśnie przypomniałem sobie dobry tekst, który usłyszałem we wrześniu od Bartka Zapca : Dwóch karpiarzy siedzi nad jeziorem ( trzecia doba bez brań ), zawiedzeni totalnie ! Jeden z nich nagle wypala : wiesz co ! co ? chciałbym jeszcze raz w tym roku złowić 20-stkę ! ( ten drugi , aż wstał ze zdziwienia ) i pyta : a co ? złowiłeś kiedyś nie ! ale już raz w tym roku chciałem ! he, he ! Co do planów na sezon 2007 ? Zależy to od kilku czynników, a przede wszystkim ilości czasu i funduszy! Podobnie jak w minionym sezonie będę chciał odwiedzić dwie lub trzy wody leżące dalej od Słupska. Napewno odwiedzę perłę Mazur - Mały Szwałk, co do następnych to jeszcze nie podjołem decyzji, mam na myśli parę akwenów, które chciałbym odwiedzić. Pewnie najczęściej będę jeździł na krótkie zasiadki jednonocne i weekendowe na jeziora niedaleko Słupska i na kaszubskie perełki, których jest parę. Jako Bractwo Karpiowe chcemy zorganizować po raz trzeci Słupskie Dni Karpiowe. Będzie sporo pracy pod względem organizacyjnym. Nie wiem czy starczy czasu i chęci, aby brać udział w jakiejkolwiek z cyprinad. Osobiście średnio lubię planować, bo później połowa z tych planów "nie wypala" ! Co do sprzętu to zmian nie planuję, może tylko jakie? tam drobiazgi. Natomiast przynęty, zanęty, drobne akcesoria, ten temat będzie wymagał sporych zakupów.

Życzę wszystkim udanego sezonu 2007, oraz sukcesów w życiu osobistym i zawodowym.


-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------



ANDRZEJ WASILUK


Sezon 2006 był jak dla mnie niezły. Choć w minionym sezonie nie miałem zbyt wiele czasu to każdą wolną chwilę starałem się spędzać nad wodš. Sezon rozpoczęłem w połowie kwietnia, dość pechowo spinając dwie duże ryby. Póżniej już było troche lepiej. W sumie złowiłem 3 karpie i 15 amurów. Waga ryb wahała się w przediale od 4 do 14 kg z duża przewagą ryb 4-8kg. Powyżej dychy były tylko cztery sztuki. W tym karp 11,5kg , który jest moim nowym rekordem życiowym. Największą zaś rybę minionego sezonu okazał się amur o masie 13,9 kg. Sezon zakończyłem na początku października.

Jaki będzie sezon 2007? Chciałbym żeby był jeszcze lepszy od minionego. Mam nadzieje, że będzie duuużo brań! Żeby nie zabrakło mi czasu na odkrywanie nowych łowisk. Myślę, że nadchodzący sezon przyniesie nowe doświadczenia oraz niezapomniane chwile nad wodą.

WSZYSTKIM W SEZONIE 2007 ŻYCZE POŁAMANIA WĘDEK NA REKORDOWYCH KARPIACH!



-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


MARIUSZ KAPUŚCIŃSKI- twórca i reżyser filmowego cyklu "Na karpie", prezes MG media Sp. z o.o.


Jaki był dla mnie rok 2006 ? Z zawodowego punktu widzenia niezmiernie pracowity, dla firmy, której jestem współwłaścicielem , wręcz przełomowy. Debiut na polskim rynku karpiowym naszego DVD -" Na karpie z Przemkiem Mroczkiem" to z pewnością wydarzenie dla mnie najważniejsze. Wielomiesięczna, intensywna praca została dostrzeżona przez widzów , ogromny sukces filmu, nagroda na Karp Festiwal 2006, świetne wyniki sprzedaży bardzo cieszą. Prawda jest taka, że już dzień po premierze pierwszego filmu rozpoczęły się prace nad jego kontynuacją. Przygotowania, realizacja zdjęć , montaż. "Na karpie" cz. 2 wypełniły ogromną częęć mojego czasu. Gotowy film lada moment dostępny będzie w sprzedaży. W międzyczasie pracowałem też intensywnie nad innym filmem o tematyce wędkarskiej , była to instruktażowa produkcja pt. "Sekrety tyczki ze Zbyszkiem Milewskim", którą MG media wyprodukowała na zlecenie włoskiej firmy Colmic.

Jakie plany na rok 2007 ? Moja firma MG media stara się dostrzegać sygnały płynące z dynamicznie rozwijającego się polskiego rynku karpiowego. Efektem tego jest decyzja o rozszerzeniu działalności MG media o hurtowy i detaliczny handel sprzętem karpiowym z najwyższej półki. Już wkrótce zaoferujemy polskim karpiarzom min. zdalnie sterowaną, profesjonalną łódkę do wywozu zanęt i przynęt produkt, który dotychczas na naszym rynku był praktycznie nieosiągalny. Nie zapomnimy oczywiście o miłośnikach filmowego cyklu "Na karpie" niewykluczone, że w 2007 roku swą premierę będą miały , aż dwa nowe filmy. Planujemy również rozbudować nasz serwis internetowy www.nakarpie.pl i towarzyszący mu sklep on-line. Reasumując . Pracy szykuje się naprawdę sporo .

Jak wspominać będę sezon 2006 prywatnie, przez pryzmat moich zasiadek karpiowych ? Był bardzo udany, na mojej macie zameldowało się wiele pięknych cyprinusów. Nie były to wprawdzie rekordy Polski, ale przecież nie o to chodzi . Jeżli nadchodzący sezon 2007 miałby okazać się dla mnie równie hojny we wspaniałe odjazdy , będę naprawdę szczęśliwy. W nowym roku nie planuję żadnych poważniejszych zakupów sprzętowych, jednak jak znam siebie , tradycyjnie parę drobnych klamotów karpiowych poszerzy moje wyposażenie. Do planów, związanych z poznawaniem nowych wód karpiowych od lat już podchodzę bardzo ostrożnie , permanentny brak czasu zazwyczaj weryfikuje wiele moich zamierzeń .


-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------




DANIEL SZYMAŃSKI


Sezon 2006 okazał się dla mnie najlepszy, spośród wszystkich dotychczasowych. Było mi dane pobić swoją karpiową życiówkę oraz zaliczyć kilka bliskich spotkań z okazalymi amurami. Ale...były oczywiście również porażki, chwile zwątpienia (powodowane najczęściej złośliwością rzeczy martwych) oraz - jak to zwykle bywa - nieodżalowane spięcia tych największych egzemplarzy. Co w tym wszystkim najważniejsze to wnioski, które było mi dane wyciągnąć, będąc częstym gościem nad wodą.

No wlaśnie...bycie nad wodą - to podstawa, priorytet i cel nadrzędny. Nie teoria, ale praktyka. Nie skrzętne i skrupulatne gromadzenie sprzętu, ale testowanie go nad wodą, w ekstremalnych często sytuacjach. Nie kilka wypadów w ciągu roku na komercyjne stawy, ale przygotowywanie krok po kroku wlasnego sukcesu - na znajomym, okolicznym łowisku. To właśnie uświadomił mi sezon 2006. To moja nagroda, zadośćuczynienie za wytrwałość i poświęcenie czasu i nie tylko...,za moją walkę o to, by być nad wodą w każdej wolnej chwili.

Co w sezonie 2007 ??? Cel nadrzędny - podtrzymany - jak najwięcej chwil nad wodą, nie rekord Polski ( choć ten, zostanie w tym sezonie złamany, obstawiam, że pęknie tak długo oczekiwana trzydziestka ), Europy, czy świata Owszem, zgoda! Trzeba marzyć...wizualizować i śnić o rekordach. Nie wiem jak Wy, ale ja często marzę...Nie nastawiam się jednak usilnie na łamanie kojejnych rekordów, czy też pogoń za największym z największych. W sezonie 2007 w dalszym ciągu stawiam na: możliwość jak najliczniejszych zasiadek, stworzenie sobie sposobności do jak najczęstszego słyszenia przeraźliwych i szybkich dźwięków sygnalizatorów, zgłębianie tajników rodzimej wody, no i oczywiście zdobywanie nowych doświadczeń, eliminowanie błędów, jednym slowem - poszerzanie wiedzy karpiowej !!!

Co jeszcze? A jakże...Kilka, może 2, może 3 zasiadki w różnych karpiowych zakątkach naszego kraju! Wyjazdy na łowiska nieznane, ciekawe, obiecujące, urokliwe, a może również na te znane i osławione. Moim zdaniem takie wypady to konieczność nowoczesnego karpiowania. Wiąże się to z chęcią bycia otwartym, ciekawym nowości człowiekiem. Ta chęć poznawania specyfiki innych łowisk, a dzięki temu uczenia się rzeczy nowych, powinna moim zdaniem cechować spragnionego poszukiwań karpiarza.

Wiem...wiem...Wielu z Was powie: startuj w zawodach! Racja, zawody rozwijają, pozwalają na wymianę doświadczeń z innymi, sprawdzenie skuteczności zalożonych strategii oraz szybkie uczenie się. Chcialbym! Nie po to by zwyciężyć i zostawić za plecami konkurencję, ale wlaśnie w celu zdobywania nowych doświadczeń! Chcialbym, ale...No wlaśnie, finanse! Ale o tym ani słowa więcej! Na zawody też kiedyś przyjdzie czas.

Teraz sprzęt! Celowo zostawiłem go na koniec bo moim zdaniem poświęcamy mu stanowczo zbyt wiele uwagi. Owszem, każdy z nas dąży do posiadania jak najlepszych "zabawek", zgadzam się, ja też!!! Spoglądając jednak czasem na nasze karpiowe forum CP czuje się zmęczony tym materialem. Pamiętajmy, że sprzęt to tylko dodatek i bądźmy przede wszystkim karpiarzami!!!

Z okazji nadchodzących Świąt i Nowego Roku życzę calej braci karpiowej jeszcze lepszego sezonu 2007, a przede wszystkim jak częstszych okazji do zasiadek! Bądźmy sobą i spełniajmy nasze marzenia! Jest nas coraz więcej, tych dla których karpiowanie stało się życiową pasją, tych którzy zwracają swoim ulubieńcom wolność!
Pozdrowienia dla wszystkich - "prawdziwych" karpiarzy!

-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------



PRZEMYSŁAW WAMBERSKI


Zapewne każdemu karpiarzowi ciężko opisuje się zakończony sezon, bo tak naprawdę to nikt nie chce by on się skończył ale za to dobrym dodatkiem jest wspomnienie pięknych walk i emocjonujących holi, udanych wypraw i zasiadek, doznanych przeżyć nad wodą, jak i drobnych porażek, z których trzeba wyciągnąć wnioski i naukę.

Jak zawsze czas jest wyznacznikiem efektu i udanego sezonu na wiosnę nie brakowało mi jego i pierwsze zasiadki obfitowały w brania, to jednak szybko się skończyło, nieoczekiwana zmiana pracy i obowiązki służbowe stanęły na pierwszym miejscu. Gdy znalazł się czas na wyprawę to okropne upały wkroczyły do polski i karpie jak leniwce nie brały. Wieści od grona znajomych potwierdzały urlopowy czas karpi??

Tak więc lato nie przyniosło oczekiwanych okazów, choć rybki się zdarzały i to całkiem przyzwoite, z nadzieją oczekiwałem jesieni i się nie pomyliłem kilka jesiennych wypraw przyniosło parę ładnych prosiaczków .Długa ciepła jesień sprzyjała i skłaniała do wyprawy, karpie dobrze żerowały Ja jednak ponownie musiałem poświeć czas na prace, i brakło czasu na późnojesienne zasiadki. Oceniając cały sezon uważam go za udany., choć zawsze zostaje mały niedosyt i poczucie że czegoś brakło.

Nowy sezon zapowiada się raczej spokojnie, bez żadnych szaleństw, Jak zwykle stare dobre łowiska na wiosnę, wypróbowane starorzecza i dalsze poszukiwanie rzecznych karpi.
Jak czas pozwoli to odwiedzę kilka imprez karpiowych a zacznę już od Festiwalu karpiowego może mistrzostwa, a zapewne Puchar dolnośląski.

Wszystko zależy od czasu a czas to pieniądz a od nich również wiele zależy .

Wszystkim miłośnikom karpiowania życzę dużo czasu nad wodą a efekty pojawią się same.

-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------




JOACHIM GAWLIK


Nie oczekuję za dużo. Chcilabym jak najwięcej czasu spędzić nad wodą. Zmian w sprzęcie nie planuje, mam nadzieje , że wyskoczę znowu na 10 dni do Polski, ale nie wiem jeszcze gdzie. Pobicie własnego rekordu będzie bardzo trudne, ale mam nadzieję ,że pobije rekord jeziora na którym mam zamiar spędzić najwięcej czasu w sezonie 2007. Na zawody nie będę jeździł. Będę organizowal 5 Padercarp Meeting- prawdopodobnie w maju. Chciałbym ,żeby kilka razy żona i syn towarzyszyli mi w wyprawach karpiowych.

-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------



ROMAN GUŹNICZAK


Mi ciężko określić czy rok 2006 był dobry czy zły , miał jedne i drugie cechy .
Po pierwsze na przełomie maja i czerwca udało mi się wyjechać na najduższą jak do tej pory zasiadkę, cal to Mały Szwałki i Darek jako kompan, jednak brak poszanowania prawa do urlopu przez mojego pracodawcę zniweczył parę innych planowanych wyjazdów. Druga sprawa: udało się zorganizować II Słupskie Dni Karpiowe, był to wielki wysiłek dla organizatorów i tylko dzięki pomocy kolegów ze Słupskiego Bractwa Karpiowego tak naprawdę impreza była wyśmienita ,szkoda że na niektórych nie można było liczyć-odwrócili się plecami. Trzeci punkt chyba najważniejszy (moje marzenie od paru lat) udało się w ścisłej współpracy z PZW ZO Słupsk wyodrębnić wodę z przeznaczeniem na łowisko dla karpiarzy , mało tego udało się również ją zarybić sporymi juz karpiami.

A jeśli chodzi o samo łowienie rok 2006 był dla mnie dobry, jestem tego typu karpiarzem któremu w głowie nie mieszaja rekordy i tym podobne historie - złowiłem sporo karpi a ich waga jest sprawą drugorzędną - najwarzniejsze: było sporo wyjazdów i doborowe towarzystwo. Jeśli chodzi o sprzęt uzupełniłem braki , grzejnik katalityczny,plecak,. łóżko, delkimy.

Co planuję w 2007
- chyba zmianę pracy tak żebym miał urlop a nie tylko prawo do niego : )
- zakup auta kombi (od prau lat się nie udaje)
- przynajmniej 3 długie zasiadki
- zorganizowanie z kolegami z SBK III edycji naszej cypryniady
- dalsza współpraca z PZW (wiadomo łowisko)
- udział w przynajmniej 1 cypryniadzie
Pozdrawiam wszystkich i życzę udanego sezonu 2007

-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


PIOTR JANUSZ


Sezon 2006 mogę zaliczyć do wyjątkowo udanych i to nie ze względu na szczególnie wielkie karpie, które udało mi się w tym sezonie złapać ale dla tego , że karpiowe zasiadki sprawiały mi naprawdę wielką radość . Uważam , że równie ważnym elementem uprawianego przeze mnie wyczynowo sportu, jest przyjemność jaką sprawia mi samo przebywanie nad wodą. Zawdzięczam to przede wszystkim przyjaciołom, z którymi mam okazję wędkować a spędziłem w tym sezonie z nimi nad wodą ponad osiemdziesiąt dni. Pod
tym względem ten rok nie odbiegał od innych, poza jedną ale za to dużą zmianą. Zostaliśmy z Grzesiem w maju zaproszeni do reprezentowania firm Greys i jej polskiego dystrybutora, obecnie firmy Tarpoon . Było to niewątpliwe wyróżnienie ale i wielkie zobowiązanie. Każdy kto startuje w zawodach rangi mistrzowskiej wie, ile zależy w tej rywalizacji od zawodnika, a ile od czynników niezależnych od niego. Nam pomogło właśnie to wieloletnie doświadczenie zdobyte na zawodach i świadomość , że są w
karpiarstwie rzeczy na które nie mamy wpływu i takie które się ichtiologom nie śniły. Niedawno sam zadałem sobie pytanie, jaki był ten miniony sezon i doszedłem do wniosku, że taki jak poprzednie. Raz rybki brały , innym razem rybki nie brały ( kurde kocham ten sport ).
Chciałbym w tym miejscu przekazać wszystkim prawdziwe przesłanie, swoisty "koran karpiarza", który przekazał nam mimo woli na tegorocznym WCC Mistrz Świata Tim Paisley. Paisley wylosował na Oriencie śliczną plażę, trzy stanowiska od nas . Plaża była ogrodzona taśmami i śliczna . Pogoda też była śliczna , miejscowość była mocno wypoczynkowa i niestety też śliczna , więc wiele osób przyjeżdżało właśnie na tę śliczną plażę aby się wykąpać. Oczywiście mieli "gdzieś" taśmy i śliczne wędki
mistrza i całe pięć dni pływali mistrzowi miedzy ślicznymi zestawami. Grube panie na materacach , dzieci w pontonikach i młodzież wpław . Co w tej sytuacji zrobił mistrz ? Czy wezwał sędziego ? Czy wyganiał ludzi z wody ? Czy użył swego wielkiego autorytetu i wymógł zmianę stanowiska ? Mógł zrobić wszystko i nikt by nie śmiał zaprotestować. Mistrz nie zrobił nic. Mistrz pięć dni robił normalną karpiową robotę a potem czytał gazetę. Każdy z nas w tym miejscu powinien zastanowić się nad pytaniem
- dlaczego łowi karpie? Czy ma to być nieustanny pościg za wynikiem, czy styl życia. Na te pytania każdy musi odpowiedzieć sobie sam . Jestem przekonany, że nadchodzący sezon będzie bardzo udany a w ostateczności , że będzie taki jak 2006 . Jestem tego pewien , ponieważ spędzę znowu nad wodą prawie trzy miesiące.

Na zakończenie chciałbym przesłać serdecznie życzenia dla Grzesia Maćkowiaka ,
Artura Jakimowicza , Zibiego Hukałowicza , Jasia Zawady , Wampira , Przemka Sydora ,
Marka Kwiecień , Tomka Lipke , Tomka Bilskiego, Leszka Ruteckiego, Leona , Maxa , Tadzia , Doktorka , Adasia Ż , a także uroczej Beacie Niklas z nieodłącznymi Kuną , Pawełkiem i Sylwiną oraz wszystkim których znam , lubię i szanuję a nie wymieniłem ich bo to niemożliwe - wszystkim życzę udanego sezonu 2007 .

-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


BARTEK CZECHOWICZ


Sezon 2006 był sezonem dla mnie bardzo udanym. Sporo niezłych ryb udało się wyholować, sporo zasiadek było w miłym towarzystwie a co najważniejsze nigdy nie wracałem do domu bez brania czy holu ładnej sztuki, ale nie obeszło się też od drobnych błędów które spowodowały utraceniem naprawdę ładnych sztuk. Co do moich oczekiwań chyba przełożę na rok 2007 ;)) przekroczyć piętnastkę, ale to jest drugorzędna sprawa, ważne abym w następnym sezonie miał jeszcze więcej czasu na ukochane karpie, łowić je i jeszcze raz łowić a czy to będzie rekord polski , świata czy rekord życiowy nie przywiązuje wagi, byłby to mój rekord i następny karp w kolekcji.. Sprzęt ?? a tak zakupiłem już nowe kołowrotki Daiwa tournament entoh, a co do reszty to sygnałki Delkimy w najbliższym czasie, a marzy mi się Century armalite mk II, ale to odległa przyszłość. Jeśli chodzi o zbiorniki to na pewno najwięcej Stary Sącz, ale chce jeszcze raz przeżyć to eldorado nad Soliną i pewnie tam w nadchodzącym roku się wybiorę i może tam padnie mój rekord, a może i rekord Polski ;)). A inne? Czas pokaże. Na zawodach jestem rzadko, ale dwie imprezy zaliczę w tym roku. Na pewno w Sączu a drugą?? Jeszcze sam nie wiem najlepiej blisko Tarnowa, a będzie to trudne. Przy okazji chciałbym życzyć wszystkim karp maniakom wszystkiego dobrego w nowym roku i niezapomnianych chwil na woda.
Pozdrawiam Bartek Czechowicz Tarnowski Klub Karpiowy P.E.T.A.


-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


JANUSZ GRYDZIUK


Witam wszystkich łowiących karpie i nie tylko , witam wszystkich , ktrórych wielką pasją jest ędkarstwo.Po raz kolejny chciałbym podzielić się swoimi spostrzeżeniami z minionego
sezonu 2006.Był to dla mnie czwarty sezon "świadomego łowienia karpi" jak wolę nazywać
swoją pasje i był to sezon w ktorym karpie dały mi lekcje pokory.Nie tylko nie poprawiłem swojej życiówki z zeszłego roku ale dwucyfrowe rybę mialem tylko jedną ( 13,8 kg ) , reszta ryb oscylowała miedzy 2,0 kg -8 kg przy czym więcej było tych w pobliżu dolnej granicy.

Ponieważ łowię głównie na małych wodach jest to i dobry wg mnie niezły wynik. Swego rodzaju sukcesem wg mnie jest bardzo mała ilość ryb, które spadły mi z haka w czasie holu.

Połowicznym sukcesem było doprowadzenie do wprowadzenia do regulaminu łowiska na , którym łowię górnych limitów wagowych dla karpia i amura, porażka to , że nie zawsze udało się wyegzekwowac te przepisy , ,zauwazyłem generalną niechęc do tych zapisów , no cóz takich "maniaków" jak ja jest tam niewielu ( słownie trzech) reszta to "zli ludzie", no cóż takie życie i jest nas tam po prostu za mało , ale walka trwa jeszcze, całkiem jeszcze nie odpuściłem.
Niestety musiałem też zweryfikować swoje poglądy na dzielenie sie wiedzą o łowieniu karpi, ( przykre ale bardzo mocno się sparzyłem).

I o ile kiedyś byłem wielkim przeciwnikiem dyskutowania na forum o sprzęcie , to dziś uważam , że są to tematy zdecydowanie bezpieczniejsze dla karpi, dlaczego łatwo sie domyslić , karpiowe strony coraz częściej odwiedzają "zli ludzie" , którzy potrafią powiedzieć, "że my to ryby męczymy a oni je
przynajmniej zjedzą" aby siebie usprawiedliwić.



Muszę się jednak pochwalić sukcesem mojej 14 letniej córki , która poprawiła swój rekord , przekraczając granice 10 kg ( 10,6 kg). W zeszłym roku złowiła karpia 9,2 kg.Było to w czasie naszej corocznej wspólnej wyprawy -5 dniowej zasiadki. Może nie była to jakaś super woda, ale znalazłem ją 3 lata temu idąc za sugestią przeczytaną w artykule Pana Przemka Mroczka, który opisywał tego typu łowiska, bardzo często traktowane z przymrużeniem oka, ale proszę mi wierzyć mogą one być bardzo atrakcyjne - zwłaszcza w tygodniu ,przed i po sezonie letnim, gdy jest juz nad nimi spokojnie i cicho, ja jeżdze w maju i koniec sierpnia - wrzesień ( od poniedziałku do piątku ).Jest to łowiska potocznie zwane "komercyjnym "- składająca z 2 stawów - 3,2 ha i drugi ok. 5 ha ale łowimy tylko na tym mniejszym, na którym od 16 lat nie była spuszczana woda.Ale własnie w tej wodzie moja córka stawiała pierwsze kroki jako łowiąca karpie, złowiła swoje największe ryby ( ja zreszta w zeszłym roku w tym stawie złowiłem karpia 14,95 kg w tym roku podanego powyżej).W tym roku wiosną widziałem tu z niewielkiej odległości orła bielika, widziałem bobry i ślady po ich działalnosci.
Jest tu po prostu pięknie, w nocy słychać tylko odgłosy życia lasu i wody i można tu super wypocząć od zycia w mieście.I dlatego warto poszukac takich miejsc Właściele nie sa zainteresowni sprzedażą dużych ryb ( wiara w naturalne tarło - do którego w tej wodzie dochodzi ) , najczęściej zabierane są ryby od 1-4 kg, ci wędkarze, ktorzy złowili kilku kilogramową sztukę za "darmo" by ją wzięli ale jak mają zaplacić ponad 50 zł za rybę o mięsie o specyficznym "aromacie" to ją chetnie wypuszczają zabierajac kilka mniejszych .

Nam mniejsze ryby własciciel też pozwala wypuszczać , ale to trzeba było sobie wypracować - pokazać jak obchodzimy się z każdą złowioną rybą bez wzgledu na wielkość, jakie jest nasze podejscie do przyrody i to zaprocentowało, poza tym my u niego wynajmujemy kwaterę - gdyż jest to gospodarstwo agroturystyczne zlokalizowane wśród łąk i lasów.Woda ma częściowo zarośnięte brzegi, od jednej strony zwalone drzewa ,kilka wbitych kołków i hol wcale nie jest taki prosty a jego wynik oczywisty, a jak przyjdzie gwałtowna zmiana pogody to różnie bywa:))) w tym roku np.
jeden dzień bez nawet brania .Powiedzmy sobie obiektywnie w sumie niewiele ta woda się różni od innych bardziej znanych " naturalnych karpiowych wód" :), no moze tym, że chyba jednak trudniej tu złowić dużą rybę, bo jest ich po prostu tutaj mniej ( nikt nigdy nie wpuszczal tu specjalnie duzych ryb ) a i wiecznie głodnych "maluchów" jest sporo :))) ale jest tu spokój i cisza bo w tym roku bylismy
przez cztery dni nad wodą sami .

Postaram się tego typu wody dokładniej opisać ( wynalazłem takich kilka) , może readakcja CP bedzie zainteresowana i ten opis opublikuje, myśle, że jest to ciekawa alternatywa bo takich wód jest wbrew pozorom sporo w całej Polsce.

Plany na przyszły rok 2007, to dalsze pogłębianie wiedzy ( zimą teoria ) , od kwietnia jak pogoda dopisze praktyka, oczywiscie próba podniesienia rekordu życiowego ( 17,20 kg -pełnołuski) , przekroczenie 20 kg, marzenie o 30 kg. Co najmniej 3 - 4 wyprawy poza swoje stałe łowisko ( od maja do października jest praktycznie codziennie na łowisku, niestety są to najczęściej , krótkie
kilkugodzinne zasiadki ) w tym napewno wyjazd z córką i próba zabrania żony na zasiadkę, może się uda :)). Na zawody raczej się nie wybiorę, akurat to w łowieniu mnie nie kręci, i nie wynika to z niechęci sprawdzenia siebie czy porównania mojej wiedzy z wiedzą innych, moje łowienie jest dla mnie przyjemnoscią, czysta samą w sobie, łowię dla siebie tylko dla przyjemności łowienia.Nie planuje również w roku 2007 specjalnych zakupów sprzętowych , co najwyżej torba i plecak ,może nowy podbierak i nowa mata do odhaczania, a reszta zakupów to rzeczy użytku codziennego :)))- żyłki , haczyki, cięzarki, składniki miksów .

Na koniec chciałbym wszystkim złożyć życzenia szczęśliwego Nowego Roku 2007 , samych sukcesów zarówno w życiu prywatnym jak i w wędkarskim, oby na drodze do Waszej przynęty scigały się same dwucyfrowe RYBY a w pobliżu Waszego łowiska nie kręcili się "zli ludzie" Wodom Cześć


Specjalne pozdrowienia i życzenia dla Marcina i Marka oraz całej redakcji CP , za stworzenie portalu , który dla mnie i dla wielu jest karpiowym portalem numerem 1 w Polsce.

PS. Pozdrawiam również mojego serdecznego kolegę Marka z którym razem cierpieliśmy , gdy dowiadywaliśmy się o wyczynach "złych ludzi".


-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


CEZARY KAROLCZAK


Jak zawsze przed kolejnym sezonem miałem wspaniałe plany - sporo zasiadek, bicie rekordów, poznawanie nowych wód. Jednak i tym razem realia wygrały z marzeniami. Początek sezonu 2006 zapowiadał się obiecująco. Pierwsza zasiadka na przełomie kwietnia i maja zaowocowała zgrabną siódemką. Po raz pierwszy łowiłem tak wcześnie karpie i muszę przyznać, że było to bardzo pouczające doświadczenie. Niestety na następne zasiadki wybrałem się dopiero w lipcu. Wszelkie plany pokrzyżowała jednak pogoda. Wysokie temperatury zniechęciły karpie do żerowania, a na kulki zaczęły brać leszcze, można powiedzieć nawet, że leszczątka. Na przełomie czerwca i lipca poznałem Artura, który pojawił się nad moim ulubionym jeziorem i od tej chwili każdą zasiadkę spędzaliśmy już razem. Koniec upałów rozpoczął serię licznych brań. Większość ryb holował Artur. Prawdopodobną przyczyną była wędrówka ryb wzdłuż linii brzegowej, a jego zestawy znajdowały się najbliżej. Dopiero pod koniec sierpnia złowiłem piękną jedenastkę - mój nowy rekord życiowy. Niestety obowiązki i przeprowadzka do Krakowa na początku września skróciły mój karpiowy sezon. Smutek tym większy, że właśnie we wrześniu Artur złowił swoją życiówkę - 16,5 kg. Jednak nie ma nic straconego. Przecież następny sezon będzie jeszcze lepszy. Chciałbym w roku 2007 znaleźć choć trochę wolnego czasu na jeszcze lepsze zbadanie mojej ulubionej wody. Przydałaby się także mała modyfikacja sprzętu - wymiana wędzisk, kołowrotka. Przede wszystkim jednak chciałbym spędzić czas nad wodą ze znajomymi karpiarzami. Niestety w mijającym roku nie miałem na to zbyt dużo czasu.


-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------



ADAM BULAK


Witam... Już w bicepsie mam 60cm. od noszenia zakupów, ale jakoś daje rade. Dopiero teraz mam chwile aby podzielić się swoimi refleksjami.
Jaki był sezon ? hmmm...sezon był trudny. Zaczeło się bardzo obiecująco bo trafiłem z kulkami. Użyte komponenty były całkiem inne niż to miało miejsce wcześniej. "Nowe" kulki i już na pierwszej zasiadce końcem kwietnia kilka karpii. Gdy sezon nabierał tempa i wkońcu zrobiło się ciepło, nie wiadomo dlaczego karpie przestały brać.Trochę to deprymujące. Kolejna zasiadka - słabo jakiś zabłąkany mały karpik,następne zasiadki podobnie. Konsultacja dot. efektów z kumplami łowiącymi na kilku
zbiornikach potwierdziła iż nastąpił kompletny brak aktywności naszych ulubieńców. Cóż tak już bywa.
Mijają kolejne tygodnie już koniec wakacji i można śmiało zadać pytanie : Gdzie te okazy ? Kolejne zasiadki podobnie małych karpi kilka sztuk i amurek. Karpie wygrały.!!! Do następnego razu...głowa do góry !!! Już do końca sezonu gdy tylko czas pozwalał - wycieczki nad kilka zbiorników, obserwacje, sondowanie dna, poszukiwanie nowych miejscówek.
Jaki będzie następny sezon ? ... Nie mam pojęcia, chciałbym poprawić życiowy rekord i taki stawiam sobie cel. Będę bardzo szczęśliwy gdyby się udało , jak będzie zobaczymy. Mam w głowie kilka nowych pomysłów głównie na przynęty, ale i nie tylko . Chciałbym tak jak w 2006r. móc odwiedzić kilka łowisk, czy będą to łowiska nowe? , nie wiem czy dam rade. Tu gdzie mieszkam i gdzie łowie jest takich miejsc niewiele.

-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------



CEZARY OSTRZYCKI


Sezon 2006.

Najbardziej udany w przeciągu 3 ostatnich lat. Przede wszystkim znów zacząłem łapać więcej i większych ryb. Z pewnością miało tutaj znaczenie to, że zmieniłem zbiornik na jakim karpiowałem. Zmieniłem także sposób nęcenia i podawania przynęty. To przyniosło efekty. Więcej czasu także poświęciłem na wyprawy karpiowe na własnych wodach. Ograniczyłem wszelkie wyjazdy "w Polskę" do minimum. Taką prawidłowość zauważyłem, że im więcej wyjeżdżam poznawać i wędkować na nowych wodach tym mniej ryb łapię. Co prawda nie spełniłem swoich oczekiwań co do pobicia swojego personal record ale ilość i jakość brań oraz niezapomniane hole wynagrodziły mi ten mały minus.

Plany 2007.

Poznać jeszcze lepiej zbiornik na którym obecnie karpiuję. Skusić do brania te największe sztuki i wyholowac je. Pobić swoją życiówkę. Przetestować wyroby kilku firm. Spędzić więcej czasu na rybach. Wolny czas w moim przypadku a w zasadzie brak jego dostatecznej ilości to moje główne ograniczenie. Poza tym zapewne wybiorę się na któreś z zawodów karpiowych gdzie mam nadzieje spotkać starych znajomych i przyjaciół a także zawrzeć nowe znajomości i przyjaźnie. Na początek chyba zaliczę Zdzieszowice. Bardzo fajny zbiornik ale jakoś dwukrotnie nie miałem szczęścia. Do trzech razy sztuka. Może jeszcze wybiorę się na jakieś na czeskie wody. Potem już tylko pilnuję swojego ogródka.
Wędkował będę dalej na tym samym co w 2006r zbiorniku. Pisałem o nim na CP.
W zasadzie dosprzętowiłem się w trakcie sezonu. Wymieniłem jeden komplet kijów, dokupiłem drugą parę młynków, śpiwór, torbę, namiot i masę innych dupereli karpiowych, których zawsze za mało. Teraz przed sezonem 2007 czeka mnie produkcja własnych kulek oraz uzupełnianie zapasów przynęt z ofert znanych firm.

Pozdrawiam Wszystkich i życzę w sezonie 2007 wyników na miarę swoich oczekiwań.

-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

JACEK SMÓLCZYŃSKI


Sezon 2006 roku przeminął bardzo szybko. W moim przypadku zakończyło go zarybienie ulubionej wody. Niestety nie zaliczam tego sezonu do udanych - późna, zimna wiosna i upalne lato spowodowały, że karpiki brały tylko na początku, a później gdzieś zniknęły. Co zawiodło? Być może technika, nad która trzeba zawsze pracować. Pomogą zapiski z wcześniejszych lat. Aż w końcu nadeszła jesień, też spóźniona bo branka zaczęły się dopiero w październiku, a nie jak to zawsze bywało we wrześniu. Nie wykonałem zamierzonego planu - m.in. pobicia swojego rekordu życiowego z ubiegłego roku(15,80kg). Z aromatów zawiodły - Matrix i Sushi Pelzera, i nowości TB w stylu Squid&kiwi i osławione feromony ultrabaits(kicha). Killerem okazał się Pacific Tuna - Mainline, połowiłem także na dwa zakupione na targach we Wrocławiu zapachy AdderCarp - Mięso i Ryba. W nowym sezonie 2007 roku zamierzam zakupić więcej aromatów AdderCarp i dodatków do kulek firmy Jethfish i.. pobić swój rekordzik.W nowym sezonie 2007 życze redakcji CP oraz wszystkim normalnym odwiedzającym tę stronę zrealizowania wszystkich zamierzonych planów, pobicia swoich rekordów życiowych i niech w końcu padnie ta 30 stka! No kill.


-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------



LIBOR CHROBOK


Sezon 2006 był dla mnie pełen wydarzeń. Pierwszym i tym największym było, że moje hobby (karpiarka) stało się mym zatrudnieniem. Dzisiaj działam na rynku polskim jako wyłączny dystrybutor trzech najlepszych firm czeskich. Okres, kiedy rozpocząłem budować swoją firmę, wcale nie był prosty, jestem więc rad, że pomimo trudności znalazłem czas wyprawić sę na karpie. Brałem udział w nakręcaniu dokumentu o karpiach i sposobach ich łowienia dla polskiej telewizji w programe Taaaka ryba. Następnie uczestniczyłem w dwóch zawodach, w których zdobyłem pierwsze miejsce. Jednym z kilka następnych wydarzeń było, że po raz pierwszy odwiedziłem wodę klubową Hejlow. Spędziłem tu trzy tygodnie z polskimi karpiarzami. Chociaż nie powodziło im się tyle, jak mnie, odjeżdżali chyba zadowoleni. Dowodem są rezerwacje miejsc na nowy rok. Ostatnim dużym zdarzeniem było zaznajomienie się z wielu nowymi ludźmi jak u nas, tak również u was w Polsce. Dzięki nim odkryłem mnóstwo wspaniałych rewirów, wspaniałą przyrodę i tak samo jakieś karpie. Na koniec nie pozostaje, niż pożyczyć wszystkim, którzy przeczytacie tych kilka słów i wytrzymacie do końca, by powodziło wam się nie tylko na rybach, ale głównie by mogliśmy się zdrowi spotykać nad waszymi wodami.
Wszystkim życzę wiele puszczonych ryb.
Szybki Kontakt
Reklama
Reklama