Wywiad z Krzysztofem Jarosem
C.P. Dobrym obyczajem bywa, aby każdy nasz wywiadowca się przedstawił.

K.J. Witam. Od dawna mieszkam na Śląsku i tutaj także najczęściej łowię. Lubię Śląskie wody, bo w przeciwieństwie do opinii o nich są tu jeszcze duże ryby a szczególnie karpie, amury oraz sumy. Śląsk to specyfika a szczególnie, kiedy jest się nad wodą. Widać wtedy różnicę i obiektywnie można ocenić, jakim dobrem jest otaczająca nas przyroda. Ale ja mój Śląsk lubię i wody, które mam dookoła.

C.P. Jak dawno zaczołeś karpiowanie ? i dlaczego karpie a nie inny gatunek ryb ?

K.J. Całkiem poważnie i profesjonalnie na karpiowanie zacząłem spoglądać i zajmować się nim jakieś sześć czy siedem lat temu. Chyba wtedy także nastąpił największy boom na tę metodę w wędkarstwie. Dla niektórych to może być krótki staż, ale dla mnie był i nadal jest bardzo owocny. Z roku na rok moja galeria się powiększa i jestem coraz bliżej spełnienia marzeń, co do postawionej poprzeczki nazwijmy ją "wagową". W tym roku mało brakło, ale nowy sezon musi to zmienić i jestem pewien, że zmieni.



C.P. Twoje ulubione łowiska ?

K.J. Najwięcej czasu spędzam na pobliskich raciborskich żwirowniach i tam właśnie mam swoje od dwóch lat ulubione wody.Głównie jedna od 1997 roku po powodzi stanowi na nowo dziki akwen gdzie sezon ze względu na specyfikę brzegu zaczyna się późno. Ale warto tam łowić, bo nie ma zasiadki bez ryby. Bynajmniej 2006 rok był owocny w karpie z tej wody. Nie zdarzyło mi się siedzieć o kiju. Poza tym kilka wód w Słowacji gdzie mam dość blisko warto zaliczyć. Wszystko jest kwestia czasu, ale być może tam połowię znowu.

C.P. Jaki sprzęt preferujesz na co łowisz może jakieś zmiany na 2007 rok ?

K.J. Można rzec krótko - sprzęt dobry który kompletowałem kilka lat. Nie miałem możliwości startu z górnej półki, więc ewolucja w sprzęcie i mnie dopadła. Ale to dobrze, bo teraz wiem, co mi odpowiada i jak to się mówi pasuje w rękach. Kilka kompletów kiji oraz młynków zostały zmienione do stanu dzisiejszego wiele razy. Do dziś korzystam z opinii ludzi, którzy są prawdziwymi specjalistami w dziedzinie kiji i nie tylko. To pozwala popełniać mi mniej błędów, bo niestety, ale jeszcze mi się zdarzają .Aktualnie posiadam kilka kompletów wędek, młynków i stanowi on dla mnie już sprzęt z górnej półki. Ale nie można mylić praktyki i sprzętu, bo sprzęt pomaga w łowieniu a nie łowi za nas. Kije z Shimano i kołowrotki BBLC pozwalają mi łowić w dużym komforcie i dają poczucie niezawodności tegoż sprzętu. Na nowy sezon udało mi się już zakupić nowe kije na blankach Harrisona. Zobaczymy jak zaprezentuję się wiosną. Jeszcze może tylko odpowiedni komplet big pitów. Chyba tak.



C.P. Kiedyś udzielałeś się na różnego rodzaju forach w internecie byłeś bardzo aktywny,czemu teraz nie słychać o K.Jarosie podaj powód ?

K.J. To drażliwe pytanie, ale skoro postawione to trzeba odpowiedzieć. Kiedyś poprzez fora poznałem kilka osób, które okazały się nieporozumieniem. Wydawało mi się że stanowią zgraną brać karpiową, ale niestety przeliczyłem się. Zwykli krzykacze nadwodni którzy z realnym karpiowaniem mieli niewiele wspólnego ,a głównym ich zajęciem było obrzucanie innych błotem. Dałem się wciągnąć w prywatne gierki i źle się to na mnie odbiło. Ja z moją skromną wiedzą wtedy miałem do powiedzenia to, co sam z praktyki wyniosłem, ale zostało to wykorzystane przeciwko mnie i niestety, dlatego wycofałem się z życia "netu". Mimo to dało mi to też nowe doświadczenia i pozwoliło ostrożniej dobierać sobie znajomych, kolegów i tzw. przyjaciół. Dziś mam to za sobą, robię swoje i mam się nieźle. A jeżeli ktoś lubi zagłębiać się w teorii karpiowej niech to dalej robi ale dla siebie i bez mojego udziału. Ja wolę real i łowienie w dobrym towarzystwie.

C.P. W Polsce doszło do podziałów karpiarzy na tzw. elitę i młodzież stawiającą kroki, czemu tym drugim nikt nie chce pomóc tylko rzuca " kłody" pod nogi?

K.J. Elita ? Ja bym tego nie nazywał elitą. Na pewno są karpiarze, którzy stanowią trzon karpiarstwa w Polsce i wiele się o nich mówi. Mimo to, że praktycznie wszędzie wymieniane są te same nazwiska to faktem jest, że wiedzą gdzie łowić, jak łowić i co to jest prawdziwe karpiowanie. Ale oprócz tego, że łowią potrafią przekazać swoją wiedzę innym. Starają się szerzyć dobre imię Polski. Mają dostęp do doskonałego sprzętu, ale i ta doskonałość została przez nich wypracowana. Mają wiedzę, którą zdobywali latami i potrafią się z nią dzielić. Nie spotkałem się z opiniami, że nikt młodym nie pomaga lub nie chce pomagać. Ale i młodzi powinni wykazać troszkę własnej inwencji i wiedzieć gdzie i u kogo poszukać odpowiedzi na nurtujące ich pytania. Może odniosłem takie wrażenie, że młodych się odrzuca, ale każdy, kto coś chce im przekazać jest wielokrotnie potem ośmieszany i przedstawiany w złym świetle. Macie u siebie własny team. Udało się go stworzyć, więc teraz trzeba kontynuować gdzie indziej takie postawy. Ta elita karpiowa, o której wspominasz to ludzie, którzy na karpiowaniu znają się od a do z ,ale kiedy mają non stop odpierać ataki nierozumnych odchodzą w cień i nie chcą się narażać na docinki i kpiny. Tworzą rzeczy własne i dla siebie. Jednak nigdy pomocy nie odmawiają.



C.P. Jak uważasz, czemu na CARP PASSION jest tylu młodych użytkowników,którzy chcą spróbować nowego hobby, a nikt nie chce im pomóc ?

K.J. Nowi, młodzi użytkownicy zawsze będą. Karpiowanie ma własną specyfikę, która wciąga do reszty każdego, kto tego spróbował. Na CP jest ich najwięcej, bo i sam portal jest największy. Każde nowe zdjęcie, każdy artykuł pozwala spędzić trochę czasu na necie i pomarzyć o wielkim karpiu. CP uczy, pomaga. Szkółka karpiowa to dobry pomysł. Gdzie znajdą tyle informacji jak nie tu ? Nie zgodzę się, że nikt im nie chce pomóc. Niekiedy sami sobie też nie pomagają. Czytam wiele razy wątki, odpowiedzi i widzę, że sporo osób swoją prawdę bądź zasadę uznaje za jedyną właściwą. A to błąd. Wiele razy zamiast konstruktywnych odpowiedzi są pisemne przepychanki. Tego być nie powinno. A wyciąganie odpowiednich dla siebie wniosków to zaleta.

C.P. Na zachodzie większość karpiarzy to przyjaciele i współpracownicy, czemu tak nie może być w naszym polskim świadku karpiowym ?

K.J. Tego dokładnie nie wiem, ale zachód zawsze był mocniej rozwinięty w każdej dziedzinie. U nas jest chyba zbyt dużo indywidualistów, którzy myślą, że są tak ważni, że bez nich inni sobie nie poradzą a świat karpiowy padnie. Poza tym młodzi szukają wzorców do naśladowania. Z tym bywa ciężko, bo poznanie kogoś osobiście nad wodą choćby a w necie czy opowieści to dwie różne sprawy. Lepiej mieć własne zdanie na temat innych niż podpierać się opowieściami osób trzecich. Jest tak też może, dlatego że ci uznający się za lepszych zapominają o swoich pierwszych krokach w karpiowaniu. Dlatego młodym ciężko. Ale dla chcących poważnie bawić się w to hobby nie ma trudności a i pomocnik się znajdzie, który doradzi i wesprze.Tak też się pomału dzieje, ale na razie w małym stopniu , ale to widać.

C.P. Jaki styl w karpiowaniu preferujesz ? Łowienie w grupie, sam bądź tylko z jedną osobą ?

K.J. Aktualnie łowię w bardzo wąskim gronie osób. I to nie stanowi dla mnie problemu to także dla mnie wystarczająca ilość kolegów. Mogę powiedzieć, że teraz rozumiem, co to spokój i cisza nad wodą. Nie jestem oczywiście samotnikiem, bo mam grono sprawdzonych przyjaciół, z którymi kilka razy w roku staram się spotkać i razem łowić. To frajda razem, przez kilka dni oprócz holi mieć też o czym porozmawiać. Ci ludzie rozumieją, co to jest praktyczne łowienie i znają się na tym, co robią.

C.P. Czy jest miejsce na nową gazetę karpiową dedykowaną dla młodzieży i nie tylko, jak oceniasz jedyny polski kwartalnik o łowieniu karpi ?

K.J. Jak najbardziej jest miejsce. Powinno takowe być. Jedna gazeta to zbyt mało na rynku. Poza tym stanowi pewien rodzaj monopolu. Kolejna na rynku nie będzie stanowić żadnej konkurencji , gdyż materiały w pierwszej są nam wielokrotnie znane. Poza tym format aktualnego kwartalnika jest wg mnie zbyt mały. Ale liczył się pomysł i jest na rynku. Zrealizuj swój a masz pierwszego czytelnika. Gazeta powinna się ukazywać już dawno.

C.P. Często przeglądając wypowiedzi na CARP PASSION widzę tylko docinki osób, które nic nie zrobiły nic nie osiągnęły a mają najwięcej do powiedzenia. Czy znasz ten powód ?

K.J. To zależy, co masz na myśli mówiąc nic nie zrobiły. Marku - zrobiły wiele razy same szkody. A mimo tego dalej uważają, że wiele to ich zasługa. Dlatego jest tak jak piszesz w pytaniu. Nie ma się, zatem co dziwić, że krzyczą zawsze i wszędzie przez własne nieudacznictwo. Najlepiej jak coś nie wyjdzie uznać, że to wina innych. Ale tym nie ma, co się martwić, bo jest to grono, które z góry założyło, iż krytyka musi dotknąć wszystkich i wszędzie.



C.P. Wróćmy do karpiowania, ile czasu w roku spędzasz z naturą poświęcając się karpiom ?

K.J. Chciałbym jak najwięcej, ale jest też rodzina. W tym roku miałem fory od małżonki, która sama także pomału próbuje karpiowania. Cieszy mnie to. Mogłem często jechać i łowić. W tym sezonie naprawdę mogę powiedzieć, że nad wodą spędzałem bardzo dużo czasu. Dało to niezłe wyniki. W 2006 roku zaowocowało to także podwyższeniem własnego rekordu. Człowiek uczy się całe życie a więcej dni nad wodą to większa praktyka dla nas. To jeszcze większa chęć na zasiadki i kontakt z przyrodą.

C.P. Jaki był Twój sezon 2006 ?

K.J. Najlepszy ze wszystkich, jakie miałem do chwili obecnej. Woda, na której łowię potraktowana została jak typowo dzika. Uznałem, że nie będę na niej eksperymentował ze składnikami x w postaci kulek the best a zastosuję pierwotne nęcenie samą kukurydzą. Opłaciło się. Przyłów przy takim nęceniu stanowiły i inne białe ryby nie było zatem nudy, ale cały sezon to kuku. Karpie zasmakowały w tym, czego w wodzie nie miały. Nie zaczynałem w tym akwenie od kul, lecz właśnie od kuku i to obróciło się w sukces. Kukurydza w każdej postaci od samej wiosny aż do jesieni. Dodatki stanowiły niewielkie ilości granulatów i bosterków oraz kruszonych drobno kul.

C.P. Chciałbym ,abyś przekazał kilka wskazówek dla młodych adeptów karpiowania ?

K.J. Przede wszystkim trzeba być cierpliwym i upartym w dążeniu do celu. Nie można od razu załamywać się po kilku bezrybnych zasiadkach. Warto rozmawiać wtedy z innymi i porównać swoją technikę i wymienić poglądy i spostrzeżenia. Najważniejsze to chyba też to, aby nauczyć się czytać wodę i odpowiednio ustawić taktykę. Warto łowić z kimś, kto te pierwsze kroki ma za sobą unika się wtedy błędów innych. Trzeba się też nauczyć dwóch rzeczy: słuchać i wyciągać poprawne wnioski. Na samym starcie w karpiowaniu nie da się być nieomylnym. Kompletowanie sprzętu zacząć w miarę możliwości własnego portfela i nie zazdrościć innym sprzętu lepszego, bo on kiedyś też takiego nie miał. Poza tym warto zwrócić uwagę czy osoba mająca bardzo dobry sprzęt sama bardzo dobrze się nim posługuje. I dobierać sobie umiejętnie kompanów na zasiadki, bo oni też stanowią o naszym sukcesie.

C.P. Co sądzisz o nowym rekordzie świata karp ponad 39 kg, kiedy może ktoś złowić większy okaz z ponad 40 kg i czy to możliwy wyczyn ?

K.J. Krótko mówiąc ma facet szczęście. Ale samo jezioro jest naprawdę zbiornikiem zasobnym w kolosy. Niejedna osoba marzy, aby tam łowić. Nasi znakomici karpiarze także tam byli, łowili, ale z mniejszym skutkiem. Liczy się jednak to, że nie wrócili o kiju. Nie dopisało szczęście. Mam nawet swój typ z pomiędzy, naszych karpiarzy, którzy tam łowili i obstawiam, że kolejnym razem niejednemu utrze nosa. Bardziej od Rainbow podoba mi się inna francuska woda i tam, choć raz chciałbym łowić. Narazie jednak muszę poczekać poza tym finanse to także mały hamulec. Ale może kiedyś - nie mówię nie. Osobiście nie łowię dla wyniku ani sławy, ale dla własnej satysfakcji. Sukcesywnie podnoszę poprzeczkę sam dla siebie i to z niezłymi wynikami u nas. Obstawiam także ze nasze i dla nas magiczne 3 z przodu w 2007 się znajdzie. Kto i gdzie to tylko kwestia czasu. A są wody gdzie jest to realne.




C.P. Jedni starają się niszczyć CARP PASSION inni uważają jego za skarbnicę wiedzy i nowych świeżutkich informacji, a Ty jaki masz pogląd na ten temat ?

K.J. Sądzę ze jest to portal , który ma na celu pomóc innym. Propagowanie tego, co dobre w karpiowaniu przedstawia się tu z dobrej strony. Jak wszędzie są wzloty i upadki ,ale tych drugich CP ma niewiele można powiedzieć wcale. Zawsze znajdzie się osoba bądź grupa ludzi, która swoje niepowodzenia uznaje za cudze i winą za nie obarcza innych a nigdy siebie. Róbcie na CP swoje tak jak do tej pory i nie zwracajcie uwagi na płytkie komentarze i docinki. Są tacy którzy to uwielbiają i tym żyją. Macie tylu czytelników i dobrych współpracowników, że Wasza pozycja jest już mocno ugruntowana. Tylko tak dalej.

C.P. A teraz linijka dla Ciebie może jakieś pozdrowienia, może jakieś przemyślenia, aby zakończyć ten wywiadzik ?

K.J. Jasne. Jest kogo pozdrawiać wiec skorzystam. Wielkie pozdro dla Zbyszka Polaka i Sławka Żaka oraz ich przyjaciół, z teamu. Z nimi zawsze warto łowić, rozmawiać i wymieniać poglądy. Pozdrówka dla zawodowców Tomka Wasilewskiego i Andrzeja Walczaka za to, że stanowią dobrany team i wiedzą jak pozytywnie nastawić ludzi do łowienia karpi i nie tylko. Jeszcze Bodzio, Antek i Terminator oni także są świetnymi kompanami. Pozdrawiam także redakcję CP za wytrwałość w dążeniu do tworzenia rzeczy pozytywnych. Marku mniej zmartwień i więcej optymizmu w tym, co robisz. Pozdro oczywiście dla Czarka z CTC i innych, których znam i miałem okazję wspólnie łowić. Reszta się nie liczy.

C.P. Z okazji zbliżających się Świąt Bożego Narodzenia, życzę Tobie i Twojej rodzinie wszystkiego najlepszego.

K.J. Ja także życzę wszystkim użytkownikom portalu CP oraz Twoim bliskim wszystkiego naj w 2007roku. Karpiarzom wielu sukcesów i doskonalenia własnego rzemiosła. Jak najwięcej chwil nad wodą nie w necie. Tu się pisze o karpiach ,a w "realu" łowi.




C.P. Dziękuję serdecznie za wywiad i życzę kolejnych wspaniałych okazów w 2007 roku.

K.J. Dziękuje bardzo. Tobie także życzę powodzenia.


Wywiad z Krzysztofem Jarosem przeprowadził Marek Kwiecień

Szybki Kontakt
Reklama
Reklama