Karpiowe ostatki - Paweł Szewc
Późnojesienny okres, tuż przed nastaniem zimy i skuciem jezior lodem, zazwyczaj nie nastraja optymistycznie karpiarzy. Większość z nich odstawia kije do szafy i czeka na pierwsze oznaki wiosny. Jednak są i tacy, (do których sam się zaliczam), którzy przedłużają sobie sezon łowiąc jeszcze na niezamarzniętych wodach.



Chcąc łowić w tak późnym okresie musimy sobie zdawać sprawę, że nie będzie to łatwa sprawa. Karpie są już ospałe i nie pobierają takich ilości pokarmu, co latem, ale także nie przestały całkowicie żerować. Jeszcze teraz, kiedy trafimy na dzień większej aktywności karpi, możemy liczyć na dobre połowy. Bardzo istotna jest temperatura wody, która w tym okresie często spada poniżej 10stopni Celsjusza. Musimy, zatem szukać karpi w miejscach, gdzie temperatura wody jest jak najwyższa, bowiem różnica 1-2stopni może mieć kluczowe znaczenie na wyniki naszych łowów. Termometr, więc powinien być naszym podstawowym wyposażeniem na karpiowych ostatkach. Wspomnę jeszcze, że powinniśmy zabrać ze sobą ciepłe ubranie, gruby śpiwór oraz piecyk lub słoneczko do ogrzewania wnętrza namiotu, bo w przeciwnym razie będziemy narażeni na koszmarne zimno, które wedrze się wszędzie.

Gdzie szukać karpi.




Wybór miejsca połowu jest niezwykle istotny w tym okresie i właśnie na to musimy zwrócić najwięcej uwagi. Niezwykle przydatna może być echosonda, która w krótkim czasie pozwoli nam na zlokalizowanie grupujących się ryb. Przede wszystkim szukamy karpi w głębszych częściach zbiornika, nawet na 10 metrach, co wcale nie będzie przesadą. Najczęściej jednak łowię na 5-6 metrach, gdzie panują najlepsze warunki o tej porze roku. Zwróćmy uwagę na zatopione drzewa w wodzie, krzaki czy kołki są to, bowiem najprawdopodobniej stałe miejscówki karpiowe. W zaczepach karpie mają świetne warunki, znajdują tam pokarm i schronienie. Choć są to trudne technicznie łowiska to mimo wszystko polecam te miejsca, tym bardziej, że w tym okresie, kiedy karpie są już ospałe będziemy mieli większe szanse na udany hol. Jeśli natomiast chodzi o wielkość zbiornika to radzę wybrać małą wodę z możliwą jak największą populacją karpi. Mała woda pozwoli na szybsze zlokalizowanie ryb i tym samym większą szansę na brania. Kiedy już namierzę karpie lub znajdę ciekawe miejsce, zabieram się do mierzenia temperatury wody. Często zdarzały mi się sytuacje, że znajdywałem ryby właśnie dzięki wskazaniom termometru, bowiem nawet niewielkie różnice temperatury w tym okresie są bardzo istotne dla ciepłolubnych karpi. Pamiętajmy też, aby nie trzymać się ściśle określonych reguł, ponieważ karp jest karpiem i potrafi zaskakiwać w najmniej spodziewanych sytuacjach. Sam zostałem kiedyś mile zaskoczony, łowiąc dużego karpia tuż przed nastaniem lodu zaledwie na metrowej głębokości i w bardzo już zimnej wodzie.

Zanęta i przynęta.




Ze względu na mniejsze zapotrzebowanie pokarmowe karpi w zimnej wodzie ilość zanęty musimy ograniczyć do minimum. W zupełności wystarczy nęcenie punktowe na każdy zestaw z osobna. Sprawdzą się z pewnością rozpuszczalne siateczki PVA przy zestawie lub koszyki do metody oblepione zanętą. Naszym zadaniem będzie tylko zasygnalizować karpiom, że w tym miejscu jest smakowity kąsek. Nęcę pelletem i niewielką ilością pokruszonych kulek oraz sypką zanętą. Nie nęcę za to całymi kulkami, bo one szybko nasycają karpie i mogą spowodować zanik brań. Moją zanętę często polewam boosterami lub aromatami z dodatkiem śladowej ilości alkoholu. Alkohol, bowiem dobrze rozpuszcza się w wodzie, tym samym szybko wabiąc cyprinusy. Jeśli chodzi o przynęty to stosuję najczęściej kulki z bardzo intensywnym aromatem, często dwukrotnie silniejszym w porównaniu z zanętą. Czasem zakładam na włos rozpuszczalny pellet, który dobrze pracuje i dłużej wytrzymuje w chłodniejszej wodzie. Z aromatów godne polecenia są wszelkie śmierdziuchy, jak ryba czy krab, ale również i na owocówki możemy mieć niezłe wyniki. Najlepiej sprawdziły mi się kulki o aromacie ryby i magicznego owocu.

Delikatne brania.


Łowiąc w zimnej wodzie powinniśmy odpowiednio dobrać nasze zestawy, aby nie przegapić żadnego brania. Z uwagi na to, że karpie o tej porze roku są już ospałe i mało aktywne, będziemy spotykać się z delikatnymi braniami. Dlatego mój zestaw jest całkowicie przelotowy, co pozwala zobaczyć nawet najdelikatniejsze brania. Zazwyczaj letnie odjazdy zamieniają się przedzimową porą na kilkucentymetrowe drgnięcie swingera i kilka piśnięć sygnalizatora. Powinniśmy, więc być czujni i na takie pociągnięcia reagować zacięciem, a wszyscy Ci, którzy myślą, że karp sam się zatnie jak to bywa latem są w błędzie i zazwyczaj z takiej zasiadki wracają o kiju. Sam kiedyś ignorowałem delikatne pociągnięcia myśląc, że to drobnica dobiera się do kulki, kiedy wreszcie nie wytrzymałem i zaciąłem. Jaki ja wtedy byłem zdziwiony, kiedy na mojej macie wylądował nastokilowy karp. Dlatego bądźmy wyczuleni na delikatne brania, a z pewnością się nie rozczarujemy. Oczywiście nie zawsze karpie będą delikatnie brały, czasem możemy mieć konkretny odjazd, jak to zazwyczaj bywa, ale z pewnością takich brań będzie o wiele mniej.
Zachęcam, więc wszystkich na karpiowe ostatki, bo złowienie karpia w zimnej wodzie i w tak późnym okresie z pewnością da nam podwójną satysfakcję.


Szybki Kontakt
Reklama
Reklama