Wywiad z Dariuszem Burzymowiczem
C.P. Na początku parę słów o sobie, skąd wzięła się pasja karpiowania ?

D.B. Nazywam się Dariusz Burzymowicz. Mieszkam w Słupsku, mam 39 lat, pełnię funkcję prezesa Słupskiego Bractwa Karpiowego przy Zarządzie Okręgu P.Z.W w Słupsku.
Na początku chciałbym powiedzieć parę słów na temat Bractwa Karpiowego.
Pomysł na założenie klubu, który później nazwaliśmy Bractwem Karpiowym powstał w 2001 roku. W chwili obecnej liczy 15-stu członków, w tym dwie panie. Naszym celem jest między innymi poszukiwanie nowych łowisk, w których pływają okazałe karpie i amury. Wymieniamy się poglądami na temat nowinek sprzętowych i testujemy kulki różnych firm, a także różnego rodzaju przypony, zestawy końcowe itp. Wymieniami się doświadczeniami zdobytymi w czasie zasiadek karpiowych, wspólnie też wyjeżdżamy na zawody. Dwukrotnie udało nam się zorganizować zawody o nazwie " Słupskie Dni Karpiowe".

Pokazujemy innym wędkarzom na czym polega nowoczesne karpiowanie, że nie chodzi w tym wszystkim o pozyskiwanie rybiego mięsa, lecz o przygodę, dobrą zabawę, adrenalinę podczas brania karpia i jeszcze większą podczas holu pięknego okazu, a także wspaniałego widoku jakim jest odpływanie karpia, którego z powrotem oddajemy wodzie.
Chyba nie muszę w tym miejscu dodawać, że wszystkie karpie i amury wypuszczamy z powrotem do wody !

Moja wędkarska przygoda rozpoczęła się w wieku 7 lat. Było to podczas pobytu na wczasach nad jednym z mazurskich jezior. Tam po raz pierwszy łowiłem płocie i okonie. Karp zainteresował mnie, kiedy to chyba w "Wiadomościach Wędkarskich" lub innym miesięczniku o tematyce wędkarskiej przeczytałem artykuł o karpiach. Zobaczyłem po raz pierwszy zdjęcia wielkich karpi. Dowiedziałem się do jakich rozmiarów dorastają, jakie są silne, jakie nieufne i przebiegłe.

Wtedy to postanowiłem zająć się połowem karpi na dobre. Karpiowego bakcyla połknąłem w 1995 roku, złowiłem wtedy 7-kilogramowego karpia i to był początek wielkiej pasji.
Początki były trudne. W tamtym czasie w słupskich sklepach wędkarskich nikt nie wiedział co to jest karpiówka, o kołowrotkach z wolną szpulą też nie mieli pojęcia, a jak wspomniałem o kulkach proteinowych to patrzyli na mnie jak na głupka. To był dramat !!!

Wszystko trzeba było gdzieś załatwiać, kombinować, sprowadzać z zachodu. Później już było łatwiej. Pojawił się Tandem Baits, następnie w Słupsku Mosella, a teraz to już jest niemal wszystko w zasięgu ręki. Czasami zazdroszczę początkującym karpiarzom, bo w obecnej chwili mają wszystko podane jak na tacy, a czasem im współczuję, bo przy takiej ilości firm karpiowych, przy tak wielkiej różnorodności sprzętu, przynęt, zanęt, które sa na naszym rynku, to można się nieźle pogubić.

C.P. W jaki sposób na początku zdobywałeś wiedzę karpiową ?

D.B. Na początku mojej przygody z karpiem w Słupsku byłem jedynym człowiekiem, który zaczął łowić te ryby metodą włosową, którego interesowało celowe i zamierzone łowienie okazów tego gatunku. Nie miałem od kogo zaciągnąć fachowego języka i czerpać wzorców. Wiedzę chłonęłem czytając wszelkie, dostępne czasopisma o tematyce wędkarskiej, a doświadczenie zdobywałem nad wodą, podczas zasiadek karpiowych. Ile ja wtedy popełniałem błędów, ile pięknych karpii straciłem. Wydaje mi się, że najbardziej cieszy, gdy człowiek sam zdobywa doświadczenie, eliminując popełniane błędy i wtedy sam dochodzi do pewnego rodzaju perfekcji. Później ukazała się książka pt. Karp-Przemka. Kupiłem ją i szybko przeczytałem - super lekturka , szkoda tylko, że Przemo nie napisał jej trochę wcześniej, bo właściwie to wszystko już wiedziałem. Potem poznałem paru doświadczonych karpiarzy z tzw. starej gwardii i dowiedziałem się jeszcze paru myków i znowu mogłem wyeliminować parę błędów.



C.P. Jakie są Twoje ulubione przynęty, zestawy, aromaty ?

D.B. Nie będę oryginalny, gdyż moje ulubione przynęty to kulki. Czasami łowię na pelet z dziurką, a sporadycznie zakładam kilka ziaren kukurydzy na włos. O zestawach można by dużo mówić. Zależy od mnóstwa czynników, jakiego zestawu użyjemy w danej wodzie. Rodzaju łowiska, rodzaju dna, ilości zaczepów, występującej roślinności, odległości na jakiej chcemy łowić i na jakie kulki : tonące, pływające, a może na bałwanka ? Przetestowałem wiele przyponów różnego rodzaju i zawsze testuje coś nowego. Wszystkie przypony wiąże sam - nie kupuje gotowych.

W skrócie :

- do kulek pływających i bałwanków używam "sztywniaków" różnego rodzaju : tzw. dirigów, sztywnych z miękkim włosem, ze sztywnym włosem i łamańców (najlepiej zapinają - na środku dolnej wargi karpia)

- do kulek tonących i ziaren najczęściej stosuje przypony typu line aligner lub tzw. węzeł bez węzła. Wiązane na miękkich plecionkach, czasami stosuje plecionki z otuliną lub przypony typy combi, a także przyponów z regulowanym włosem[dobry dla leniwych],możemy regulawać dlugość włosa w zależności od średnicy kulek lub innej przynęty którą chcemy zalożyć.

W tym sezonie testowałem nowy wynalazek Anglików QUASI D-RiG - rewelacja, zapinają bezbłędnie.
Haczyki - najczęściej stosuje haki z prostym oczkiem i dosyć krótkim trzonkiem np. Mako Super Fly

Seria 3 rozmiar 4 i 2.

Ciężarki - najczęściej używam ciężarków centrycznych od 80 do 120 gram, z rurką antysplątaniową, czasami sięgam po "metodę".

Aromaty - tu to jest dopiero problem ! Jaki wybrać ? Najczęściej stosowane przeze mnie to scopex, krab, wanilia. W tym sezonie zapach, który okazał sie niezwykle skuteczny to słodka kukurydza Addera i kulki z serii Marka Hallasa. Przekonałem się o tym łowiąc kilka sporych okazów w różnych wodach. W swojej skrzynce mam kilkadziesiąt pudełeczek z kulkami o różnych smakach, zapachach i wielkościach wielu firm. Czasami taka ilość się przydaje, szczególnie, gdy słabo żerują nasze karpiki ! Wtedy warto poeksperymentować i pokombinować, aby je przechytrzyć.

C.P. Jakiego sprzętu używasz, jakie są jego zalety, czy brakuje Ci jeszcze coć do Twojego karpiowego wyposażenia i czy coś chciałbyś w nim wymienić ewentualnie dokupić ?




D.B. Wędziska to od dwóch sezonów Beastmaster Specimen (Shimano) 13' / 3,00 lbs. Zalety - to bardzo ładne wykonanie, cienki i niezwykle mocny blank, idealne do dalekich rzutów, przyjemne podczas holu.

Kołowrotki to Big Baitrrunnery L.C (Shimano) - używam ich od końca września tego roku i już przeszły niezły chrzest bojowy, narazie bez zarzutu. Wcześniej przez 5 sezonów używałem wędzisk Joy - Stick (Pelzera) o krzywej ugięcia 13' / 3,25 lbs - bardzo mocne i odporne na urazy kije, a kołowrotki to Banaxy Helikony (Robinson) - solidne kołowrotki i przez te 5 sezonów naprawdę dużo się napracowały i do tej pory działają bez zarzutu. Obecnie ten sprzęt dostał w spadku mój syn Łukasz i myślę, że jeszcze długo mu posłuży.

Sygnalizatory to MP1 (Pelzera) - zalety to głośność i wodoszczelność - przez 5 sezonów bezawaryjne.
Tripod Transformer (Pelzera) - zalety to stabilność, ruchoma głowica, bardzo duża ilość możliwości regulacji.

Namioty to Rezident (T.Baits) - duży, wygodny i mocny namiot, udany model, jedyny minus to zbyt delikatne szpilki, które od razu po zakupie trzeba wymieniać. Drugi namiocik to Basic Tent (Adder Carp) - zalety to błyskawiczne rozkładanie (jak parasol), idealny na krótkie wypady, a na dłuższych zasiadkach też bardzo przydatny. Moze służyć do przyżądzania jedzonka dla nas lub dla karpików, jako czatownik lub jako schronienie przed deszczem - fajny wynalazek.
W najbliższej przyszłości nie będę niczego zmieniał ani dokupywał, bardzo się zżyłem z tym wszystkim he, he !

C.P. Czy na Pomorzy są wody, w których Twoim zdaniem mogą pływać karpie na rekord Polski, czyli ponad 30-kilogramowe ?

D.B. Znam kilka małych jeziorek, gdzie mogą pływać rekordy Polski i to bardzo blisko Słupska. Jestem też przekonany, że w zbiorniku zaporowym Krzynia (15 km od Słupska) pływa niejeden rekord Polski ( z tego, co mi wiadomo, pierwsze zarybienia karpiem odbyły się w latach 60-tych ), lecz złowienie któregoś z nich graniczy z cudem !

C.P. Często początkujący karpiarze pytają się o jakiś sprawdzony przepis na kulki, czy może masz jakiś swój ulubiony, czy może używasz gotowych firmowych mix-ów lub kulek ?

D.B. Czasami robię kulki, przeważnie zimą lub wczesną wiosną i głównie są to kulki zanętowe, najczęściej śmierdziuchy. Kulki przynętowe w 99 % kupuje gotowe. Niemalże wszystkie firmy w swojej ofercie posiadają kulki haczykowe. Nie trzeba kupować kilograma kulek z interesującego nas zapachu lub rozmiaru, aby potestować ich skuteczność i nawet kilkadziesiąt takich pudełeczek można zabrać ze sobą nad wodę.

Przepis na kulki :

- mąka sojowa 20 %
- mąka pszenna 25 %
- mąka kukurydziana 25 %
- mleko w proszku odtłuszczone 10 %
- pokarm dla ptaków lub konopie (mielony) 5 %
- kiełże lub granulat 15 %
- stymulator apetytu 2 łyżeczki
- słodzik 5 ml
- olej najlepiej rybny lub słonecznikowy 20-30 ml
- aromat 5-10 ml (krabik lub owoc)
- 10 jaj

C.P. Robienia jakich błędów powinni unikać Twoim zdaniem początkujący karpiarze ?

D.B. Nie uniknie się robienia błędów. Błędy popełniają młodzi karpiarze, ale popełniają je też "stare karpiowe wygi". Błędów nie popełnia tylko ten, który nie robi nic ! Większość młodych karpiarzy popełnia ich sporo, ale wynika to z niewielkiego doświadczenia i z czasem sami będą je eliminować, pod warunkiem, że będą myśleć podczas karpiowania, obserwować wodę, kombinować z przynętami, smakami i zapachami kulek, zestawami końcowymi. Ważne tez, aby byli cierpliwi, nie zniechęcali się po nieudanym holu lub zasiadce bez brań i wtedy analizowali dlaczego tak się stało, co było powodem "porażki" ?

- może źle dobrany lub tępy haczyk ?

- może źle skonstruowany cały zestaw ?

- może zbyt siłowy hol całkiem niepotrzebny ?

- może za szybko chcieliśmy mieć karpia w podbieraku ?

- może źle się zaciął, bo mieliśmy zbyt lekki ciężarek ?

A dlaczego nie miałem brania ?

- może źle wybrałem miejsce ?

- może zbyt płytko łowilem ?

- a może za głęboko ?

- a może za zimna woda ?

- a może za ciepła i karpie mają w głowie igraszki miłosne i nie mają apetytu ?

- może za dużo zanęciłem ?

- a może za mało zanęciłem i drobnica wyjada cała zanęte ?

- a może jest fatalna pogoda i karp w ogóle nie żeruje ?

- a może zabrakło szczęścia ?

- a może po prostu w tej wodzie nie ma karpii ?

Może byc wiele przyczyn braku sukcesu i dlatego trzeba dużo analizować po każdej zasiadce, aby błędów popełniać jak najmniej.

C.P. Co sądzisz o polskim portalu karpiowym Carp Passion, ze strony wizualnej jak i jego treści ?

D.B. Powiem krótko - ten portal po prostu żyje ! Cały czas coś się dzieje ! Najlepsza stronka karpiowa w Polsce !

C.P. Ile czasu w roku spędzasz w poszukiwaniu karpi, gdzie w tym roku bywałeś i jaką wyprawę wspominasz najbardziej i dlaczego ?

D.B. W tym roku sezon rozpocząłem w kwietniu, a zakończyłem pod koniec pażdziernika. Był to dla mnie sezon bardzo intensywny. Na zasiadkach starałem się spędzać każdą wolną chwilę i prawie każdy, wolny weekend. W tym miejscu chciałbym podziękować mojej żonie Iwonie, za wyrozumiałość i cierpliwość.

Odwiedziłem sporo jezior tych większych jak i tych mniejszych jeziorek leśnych z kryształowo czystą wodą. Udało się też połowić na kilku Kaszubskich perełkach z niezłym rezultatem. Zaliczyłem też sporo zasiadek weekendowych i jednonocnych nad jeziorkami w okolicy Słupska. Zadowolony jestem bardzo, że pod koniec maja w końcu udało się wspólnie z moim kompanem wypraw karpiowych Romanem Guźniczakiem i moją ulubienicą Miśką ( Miśka to bulterierka - pies Romka) pojechać gdzieś dalej na dłuższą zasiadkę. Wybraliśmy się razem na Mały Szwałk (500 km) od Słupska. Było super ! Piękne dzikie tereny, śliczne, naturalne jezioro, spora ilość karpi. Jednym słowem wypoczynek wspaniały, przerywany " ulubioną muzyką " naszych sygnalizatorów.

C.P. Twój rekordowy karp ?

D.B. Ten karp, o którym wspomnę nie jest moim rekordem, a złowiłem go w maju 1999 roku. Do chwili obecnej złowiłem dwa większe karpie, lecz 20-stki jeszcze nie. Z tego karpia jestem najbardziej dumny z kilku powodów : był to śliczny, wiosenny karp pełnołuski, o smukłej, wydłużonej sylwetce przypominającej amura, a ważył 16.80 kg. Wyholowałem go na stary, słabej jakości spining, gdyż wtedy posiadałem jedną, w miarę porządną karpiówkę, a on wybrał spining. Połakomił się na kulkę, którą sam zrobiłem. Złowiłem go na małym, 5-hektarowym, dzikim jeziorku, oddalonym 30 km od Słupska.

C.P. W jakich wodach lubisz łowić, a jakich unikasz ?

D.B. Najbardziej lubię łowić w wodach, w których pływają karpie, a unikam takich akwenów, gdzie karpii nie ma. He ! he ! Lubię naturalne jeziora, na których panuje cisza i spokój, jest mała ilośc wędkarzy i mogę się wtedy zaszyć na kilka dni i pobyć z dala od ludzi. Szkoda, że takich jezior jest coraz mniej, a unikam takich, na których brzegach przebywa wielu turystów, jest głośno, a imprezy trwają do rana, szczególnie latem.




C.P. Co sądzisz o łowiskach komercyjnych ?

D.B. Uważam, że łowiska komercyjne muszą być i dobrze, że są. Ja też czasami jeżdzę na takie wody. Najlepiej, jak są to wody naturalne, mądrze i umiejętnie zarybiane karpiem. W tym miejscu, chciałbym posłużyć się przykładem łowiska Mały Szwałk, gdybym wcześniej tego faktu nie znał i przyjechał na nie łowić, trudno byłoby mi uwierzyć, że jest łowiskiem komercyjnym ! I o to chodzi, takie łowiska mają przyszłość. Gorzej jest ze sztucznie wykopanymi stawami, ale i takie łowiska także są potrzebne. W pobliżu Słupska jest łowisko Unichowo, naturalna woda, zarybiona karpiem, też byłem tam częstym gościem, niestety miniona, mroźna i długa zima nie oszczędziła tej fajnej wody. Trochę karpi padło i wymaga dorybienia ! Jestem przekonany, że wody PZW muszą być zarybiane przede wszystkim dużym karpiem i wtedy będzie to miało sens, bo po zarybieniach kroczkiem i karpiem 1-1,5 kg, po 2-3 miesiącach w wodzie nie będzie śladu ! 90 % karpików kończy żywot na patelni. Jak się nic nie zmieni to w niedalekiej przyszłości będziemy skazani na łowiska komercyjne.

C.P. Czego można Ci życzyć ?

D.B. Abym odnalazł jakieś piękne, czyste jeziorko, w którym pływa mnóstwo ogromnych karpii i nikt o nich nie wie ! A tak bardziej przyziemnie to więcej kasy ! he, he ! wtedy odwiedziłbym kilka ciekawych łowisk francuskich i Radute, która znów odżyła.

C.P. Kilka linijek na pozdrowienia ?

D.B. Przede wszystkim pozdrawiam redakcję CARP PASSION, członków słupskiego Bractwa Karpiowego, wszystkich znajomych karpiarzy, a także tych, których nie znam osobiście.

C.P. Dziękuje za wywiad.

D.B. Ja również .


Szybki Kontakt
Reklama
Reklama