Pierwsze, niezapomniane chwile młodego karpiarza - Piotr Labus
Chciałbym w tym artykule opisać moją pierwszą zasiadkę karpiową , która odbyła się nad jeziorem w Kielcach. Wszystko zaczeło się zimą, gdy z kolegą zaplanowaliśmy naszą pierwszą, karpiową wyprawę. Na początku wiele godzin spędziliśmy na dokładnym obliczeniu kosztów ( ponieważ jeszcze się uczymy i nie mamy wielu funduszy ), na czytaniu bardzo wielu artykułów doświadczonych karpiarzy, aby mieć jak najwięcej teoretycznej wiedzy oraz na dokładnym planie, krok po kroku, aby nie popełnić błędu.



Na początku najważniejsze, czyli wybór miejsca, poszukiwanie map naszego jeziora z przybliżoną głębokością oraz wiele pytań do miejscowych karpiarzy. Miejsce już znalezione- teraz kuchnia, czyli to czego się obawiałem najbardziej, wyrób własnych kulek. Zrobiłem własny miks, na podstawie wiedzy jakiej nabyłem. W planach mieliśmy zamiar zrobić 10kg kulek, a do tego 70kg kukurydzy oraz konopie na niecałe 2 tygodnie zasiadki.




Wakacje się zaczęły, nasza wyprawa coraz bliżej w końcu nadszedł ten dzień. Na jeziorze byliśmy około godziny 12 i zniecierpliwieni zaczynamy sądować dno, co okazało się prawdziwą męczarnią, ponieważ nie mieliśmy echosondy. Czynność ta zajęła nam ponad 2 dni. Miejsce wybrane, pora na przygotowanie zanęty, pierwsze nęcenie, wywóz wędzisk i czekanie. Sprzęt mieliśmy bardzo amatorski, ponieważ nie mieliśmy ani wędzisk, ani kołowrotków karpiowych, po prostu zwykłe wędziska, na które łowimy na co dzień. Dzień, dwa, trzy, nic się nie dzieje- tydzień bez efektów, ani jednego karpiowego odjazdu. Po 8 dniach mieliśmy już dość! Zmęczeni, niewyspani ( musieliśmy siedzieć po nocach, ponieważ nie mieliśmy profesjonalnych sygnalizatorów, które mogłyby nas obudzić w czasie brania ) naprawdę myśleliśmy, że te całe karpiowanie to jakaś bajka!!!! do końca zasiadki zostało 3 dni. 9 dzień okazał się z jednej strony szczęśliwy, jednak z drugiej strony dniem, który przyniósł nam porażkę.



Po całej nocy oczekiwania, postanowiłem się położyć spać około godziny 6 nad ranem, zmęczenie jednak wzięło górę i zasnąłem. Nagle około 7 rano budzi mnie przeraźliwy krzyk sygnalizatora, wybiegam z namiotu w samych skarpetkach, podbiegam do kija, zacinam i się zaczęło. Miałem wrażenie jakby serce miało mi wyskoczyć. Po zacięciu ryby próbuje zwijać żyłkę , jednak karp jest silniejszy udało mi się może z 1 m, i nagle odjazd nie potrafiłem zatrzymać tego "potwora", żyłka 0,30, podkręcam hamulec, lecz nic to nie daje. Kij z włókna węglowego, który wydawał mi się mocny wygiął się jak łuk.. nic nie potrafiłem zrobić !!! nagle czuje, że ryba weszła w jakiś krzak lub korzeń. Wołam kolegę o pomoc, abyśmy popłynęli pontonem, szybka akcja, wsiadamy i nagle luz. Ten moment będzie najgorszy w moim życiu. Po zwinięciu luzu widzę poharataną żyłkę. Domyślam się , że ryba owinęła żyłkę wokół korzenia i się spieła. Podsumowanie błędów! nic nie mogliśmy zrobić, jedynie czekać na następne branie. Niestety do końca zasiadki nie było większych efektów, kolega złowił następnego poranka o tej samej porze karpika 3 kg, który oczywiście po sfotografowaniu wrócił do wody. Obowiązki nam nie pozwoliły na to abyśmy dłużej siedzieli, lecz jestem pewny, że jakby ta zasiadka trwała kilka dni dłużej, efekty byłyby dużo lepsze.





Mimo wszystko i tak jestem zadowolony, ponieważ niedaleko nas siedzieli prawdziwi-profesjonalni karpiarze z pożądnym sprzętem, lecz tylko nam udało się wytropić i złowić karpia, mimo braku doświadczenia. Pewnie wielu z was, doświadczonych karpiarzy, pomyśli "no co takiego, nawet wielkiego karpia nie widział ", lecz naprawdę "zaraziłem" się karpiowaniem i w tym sezonie planuje przygotować się na wielkie karpie, kupić porządny sprzęt i złowić jakiegoś olbrzyma. Uważam, że stracenie tej ryby było spowodowane brakiem doświadczenia i zbyt słabym sprzętem. Jednak nic się nie stało człowiek uczy się na własnych błędach. Prawdziwa wyprawa i dobra szkoła na zawsze zapisała się w mojej pamięci.

Bardzo chciałem podziękować Piotrkowi, który zna te łowisko i który bardzo nam pomógł.



Szybki Kontakt
Reklama
Reklama