Amury w 12 godzin - Przemek Wamberski
Sezon karpiowy w pełni mamy środek lata i nie tylko karpie są naszym celem, ale też amury.Lato to czas urlopów i wypoczynku nad wodą, poświęcamy więcej czasu na dłuższe zasiadki. Ale bywa i tak ze w tym okresie nie dysponujemy wolnym czasem, wręcz przeciwnie mamy więcej pracy. I na zasiadki zostaje nam krótkie paro godzinne łowienie. Takie właśnie krótkie zasiadki na jeden wieczór,noc i ranek poświęciłem na przetestowanie nowych dipów firmy Adder Carp. Łowisko, jakie wybrałem na te kilkugodzinne wędkowanie była rzeka z myślą o złowieniu amura. Odwiedziłem wytypowane miejsce dwa dni przed zasiadką z myślą wcześniejszego zanęcenia.



Do wody trafia 20kg ziarna głównie kukurydza i 5kg kulki z serii MH o zapachu truskawki dodatkowo dopalonym boosterem żurawinowym. Nad wodą ponownie pojawiam się w dniu zasiadki i na krótki czas, jaki ma ona trwać zabieram tylko niezbędny sprzęt wędki, podpórki, fotel do siedzenia,parasol w razie deszczu, torbę z dipami i zanętę w postaci kukurydzy i kulek wcześniej przygotowaną w domu. Na początek wsypuje 10kg kukurydzy i 3kg kulki,a następną porcje przygotowuje na wczesny ranek by donęcić. Wszystko będzie uzależnione od tego czy amury będą żerowały, bo może zanętę poświęconą na rano będę musiał wsypać do wody jeszcze późnym wieczorem.



Taką przyjmuje strategie. Rozstawiam wędki i na pierwszy zestaw zakładam kulkę żurawinową,moczoną w dipie, którą umieściłem dwa dni wcześniej by bardziej nabrała aromatu i stwardniała, jest to dip truskawka/jeżyna/żurawina/ banan nowość w ofercie Addera, mieszanka słodkich smaków typowo amurowy przysmak. Na drugi zestaw zakładam kulkę truskawkową i dla odmiany moczoną od dwóch dni w dipie miód/czarna porzeczka to również nowość Addera na rok 2009.



Pogoda w tym dniu nastrajała optymistycznie słońce i lekkie chmurki, do tego było bardzo parno jakby burza wisiała w powietrzu. Tak sobie siedząc w fotelu obserwując przyrodę po niespełna godzinie od zarzucenia zestawów, na wędce z kulką truskawkową swinger lekko drgną i przykleja się do wędki sygnalizator dał tylko dwa piśnięcia a żyłka powoli przesuwa się w nurt rzeki, zacinam niestety pudło. Moja reakcja była spóźniona, ale to dobry znak coś się dzieje i prawdopodobnie amury są w łowisku. Zarzucam zestaw i dosypuje dwie łyżki kulki. Tym razem siadam tuż przy wędkach, by szybciej zaciąć każde delikatne podciągniecie swingera. Mija godzina i już zaczyna mnie nudzić ciągłe wpatrywanie w wędki, gdy nagle swinger lekko zaczyna opadać i sygnalizator wydaje pojedyncze piśnięcia.Zacinam i czuje dość duży opór na końcu wędki podciągam rybę pod brzeg i okazuje się ze to amur, który dopiero pod brzegiem zaczyna ostrą walkę trzykrotnie odjeżdża w nurt rzeki zanim udaje mi go podebrać. Amator kulki żurawinowej ląduje na macie a waga wskazuje 11.70 kg nie jest to wielki okaz ale dał mi wiele emocji podczas holu. Szybkie zdjęcie i ryba wraca do wody. Zmieniam trochę strategię zanętę, którą miałem przygotowaną na rano wsypuje do wody także porcja ziarna i kulki zalanej boosterem ląduje w wodzie. A ja przygotowuje się do spędzenia nocy na fotelu pod parasolem, widząc napływające chmury jestem pełen obaw, że może w nocy przejść burza. Do wieczora i w nocy nic się nie dzieje poza tym, że około północy przechodzi ulewny deszcz nie pada on długo, ale tak intensywnie, że parasol nie jest w stanie ochronić mnie od zmoczenia. Dobrze, że zabrałem dodatkowe ubranie na przebranie jakbym przeczuwał, co się wydarzy. Ranek powitał mnie piękną pogodą tak jakby w nocy nic się nie wydarzyło, prawie bezchmurne niebo wróżyło upalną pogodę. Donęcam łowisko samą kulką truskawkową zalaną wcześniej boosterem, zmieniam kulki przynętowe i czekam na pojawienie się ryb. Tak sobie siedząc i popijając kawę z termosu zadzwonił kolega ciekawy, jakie efekty i jak samotnie spędziłem noc, tak rozmawiając i opowiadając mu o popołudniowych baniach i nocnej ulewie nabrał ochoty na następną krótką zasiadkę, ale bez ulewy stwierdził. Gdy już zacząłem powątpiewać w brania tego ranka i myśleć o zwinięciu na lewej wędce z kulką o zapachu pomarańczy moczoną w dipie pomarańcza/scopex nastąpiło typowe karpiowe branie odjazd, szybka moja reakcja i zacięcie. Siedzi, ale opór dość leniwy i wcale nie walczy, podciągam pod brzeg okazuje się, że to amur, jeden odjazd w stronę nurtu, parę zrywów przy podbieraku i na macie ląduje amurek prawie 10kg.



Piękne zakończenie krótkiej zasiadki , a i test nowych dipów okazał się skuteczny w połączeniu z kulkami dał dobre efekty jak na tak krótkie łowienie. Zwijam sprzęt i już myślami jestem przy następnej krótkiej zasiadce za parę dni jak znajdzie się czas.


Przemek Wamberski
Szybki Kontakt
Reklama
Reklama