Amur 11.30 - Nasza przygoda
Wraz z moim kolegą Patrykiem postanowiliśmy wybrać się nad prywatną niespełna 0,6 ha gliniankę , wiedzieliśmy dobrze ze słynie ona z okazałych amurów i nielicznych dużych karpi. Więc następnego dnia pojechaliśmy do właściciela dowiedzieć się coś więcej o tej wodzie . Z rozmowy wynikło że była to kiedyś woda w której hodowano karpie. Dzisiejszy właściciel zarybił ja i tak od ponad 10 lat nikt nie odławiał z tej wody ryb. Po rozmowie postanowiliśmy ze pójdziemy na nockę. Szybki powrót do domu i szybkie przygotowanie sprzętu przynęt, zanęt . O godz. 18 jesteśmy na miejscu wskakujemy w ponton i szukamy jakiegoś ciekawego miejsca. Głębokość wacha się od 1,2m do 2m ale najgorsze jest to że dno wszędzie jest wyścielane grubą warstwą mułu ok. 80cm do nawet 1m!!! i z średnią ilością zaczepów , więc rezygnujemy z szukania miejsca wewnątrz i opływamy gliniankę do Okola przy brzegu.



Jest w miarę dobrze do 5 m od brzegu jest twardo i czysto więc wrzucamy markery na gł. ok. 60 cm i 80cm nęcimy ok 5 kg kukurydzy , 0,5 kg pelletu 22mm i 12mm o zapachu truskawki do tego ok. 50 kulek TB euro boiles 18mm truskawka ja dorzucam jeszcze 5 garści kulek scopex+rak na swoje miejsce. Miejsca były oddalone ok. 40m-60m od naszego stanowiska. Zestawy Patryka lądują w wodzie o godz.19,30. Ja jednak rzucam tylko 1 zestaw w zanęcony obszar a 2 próbuje umieścić pod zwalonym drzewem z workiem pva do którego daję 5 kulek scopex+rak własnej produkcji i zalewam go boosterem o zapachu scopex. Do godziny 21 cisza gdy nagle na mojej prawej wędce (zanęcone miejsce) sygnalizator robi pojedyncze pii.. szybko wstaję i chwytam kij choć nie zacinam . Stoję tak z 1 min i znowu pip.. i cisza spoglądam na szczytówkę i widzę jak powoli się nagina i w tym momęcie zacinam czuję rybę i nagle luz.... myślę że był to amur i nie zapiął sie dobrze. Ściągam zestaw, zakładam kulkę na nowo i do wody. Cisza trwa do godz. 22,30 gdy na wędce Patryka następuje branie i po krótkim holu karpik 3,1 ląduje na macie kilka fotek i do wody .



W myślach jednak mamy te duże sprzed kilkunastu lat. Jest godzina 23,45 i nagle na lewej wędce sygnalizator wyje jak oszalały zacinam i czuje b. Duzy opór, pompuje rybę już dobre 10 min a ona nawet nie drgnie myślę że wszedł w jakiś zaczep i nagle.. ryba rusza robi odjazd za odjazdem po dobrych 10 min i jest ok 3, 4 m od brzegu w świetle latarki odbija mi się ogromne cielsko karpia ma ok. 1 m i nagle kolejny odjazd którego nie mogę w żaden sposób zatrzymać karp zatrzymuje się iii... nagle luz . Po wyciągnięciu zestawu okazuje się ze plecionka pękła na węźle przy krętliku. Krótka wymiana spostrzeżeń z kolegą i nic trzeba robić przypon i łowić dalej. Tym razem robie sztywniaka z miękkim włosem i zarzucam w okolice markera. Ok. godziny 1 sygnalizator Patryka robi piip... pip.. i odjazd zacięcie i ryba w zaczepie próba jej wyciągnięcia i zestaw się zrywa . Kolejne rozczarowanie krótka rozmowa i łowimy dalej. Jest godzina 2 i na mojej prawej wędce słyszę sygnalizator podcinam i "siedzi" ryba idzie w stronę brzegu bez większych kłopotów. Po ok. 2 min w świetle latarki ukazuje mi się amur, który zaczyna swoja walkę odjazd- do brzegu, odjazd itd. po ok 5 min Patryk podbiera go sprawnie. Szybko na mate polewam go wodą ważymy ma 11,3 kg szybka sesja foto. i do wody.



Zestawy do wody i oczekiwanie na kolejne ryby. Jak się później okazuje amur był ostatnią rybą zasiadki o godz. 8-30 pakujemy się i powrót do domów . W myślach jednak cały czas mam tego wielkiego karpia , którego straciłem ale mam nadzieje ze jeszcze nie raz się tam z takim zmierzę.
Szybki Kontakt
Reklama
Reklama