Wywiad z Jankiem Zawadą
C.P. Cześć Janku. Zapewne wielu Ciebie zna, ale na początek napisz parę słów o sobie?

J.Z. Jestem normalnym wędkarzem i tak jak wielu moich znajomych kocham łowić ryby. Oczywiście karpie, chociaż czasami ze spinningiem poluję na sandacze.

C.P. Jak się rozpoczęła Twoja przygoda z cyprinusami. Opisz swoje początki karpiowania?

J.Z. Wędkarstwo uprawiam od wiele lat. Już w bardzo młodym wieku wraz z kolegą z sąsiedztwa uganialiśmy się z wędkami po pobliskiej rzeczce łowiąc płotki, okonie i piękne szczupaki. Co roku po wiosennych wylewach łowiliśmy też karpie, które przedostawały się do niej z pobliskiej hodowli. Przez wiele lat uprawiania wędkarstwa zawsze stykałem się z tą rybą, ale tak na serio karpiami zainteresowałem się dużo później. Kiedyś odwiedziłem mojego dobrego znajomego na jego ulubionym łowisku. Romek uwielbiał łowić karpie i poświęcał im bardzo dużo czasu. W latach 80-90 tych. najczęściej stosowaną przynętą na te ryby była kukurydza, groch lub ziemniaki zakładane bezpośrednio na haczyk. On jako pierwszy z moich znajomych zaczął łowić na kulki. Teoretycznie o metodzie włosowej i kulkach proteinowych wiedziałem dość dużo, ale co innego czytać a co innego widzieć. Przekonałem się, że zestaw do łowienia na twardą proteinę jest bardzo prosty a do wyrobu tej przynęty nie są konieczne tak trudno dostępne składniki, o jakich czytałem. Po tym pamiętnym spotkaniu obiecałem sobie, że przy najbliższej okazji spróbuję łowić tą metodą. Możliwość taka nadarzyła się podczas urlopu, który spędzałem nad przepięknym jeziorkiem położonym w Puszczy Noteckiej. Nie było to typowe łowisko karpiowe, duża głębokość i bardzo czysta woda a do tego pozatapiane drzewa i gęsto porośnięte brzegi czyniło go bardzo trudnym łowiskiem, o czym niebawem miałem się przekonać. W tamtych latach nie było tak pomocnych portali jak Carp Passion. Do wszystkiego trzeba było dochodzić samemu, dodatkowo przy pomocy sprzętu, który nie był tak doskonały jak obecnie. Zanim w tym jeziorku złowiłem swojego pierwszego karpia na kulkę proteinową wcześniej musiałem kilkakrotnie uznać wyższość tych niebywale silnych i walecznych leśnych karpi. To było dla mnie wezwanie, które po krótkim czasie przerodziło się w pasje i tak zostało mi do dziś.



C.P. Bardzo dużo piszesz do Wędkarskiego Świata i są to świetne artykuły skąd czerpiesz tyle siły i tak super pomysły na artykuły ?

J.Z. Dużo to może przesada. Pierwszy swój artykuł napisałem chyba z dziesięć lat temu do miesięcznika Panorama Wędkarska. Potem kilka moich reportaży o karpiach zamieszczono w gazetach Wędkarstwo Moje Hobby, Wiadomości Wędkarskie i Karp Max. W 2002r. po pamiętnym dla mnie wspólnym wyjeździe na Radutę ekipy karpiarzy i spinningistów złożonych z zespołu redakcyjnego miesięcznika Wędkarski Świat dostałem od naczelnego tej gazety propozycję prowadzenia rubryki o karpiach. Wówczas nie sądziłem, że potrwa to tak długo. Wiele tematów opisywanych na mojej stronie to pytania od czytelników, na które staram się w ramach swojej wiedzy i doświadczenia rzetelnie odpowiadać. Wszystkie moje artykułu rodzą się nad wodą, najczęściej w czasie wspólnych zasiadek z takimi pasjonatami wędkarstwa karpiowego jak ja. Mam szczęście mieszkać bardzo blisko wody i dużo wolnego czasu, który spędzam na rybach. O ile z jakiś względów nie łowię to i tak każdy dzień bez względu na porę roku i pogodę zaczynam od spaceru wzdłuż jeziora z moim psem o imieniu Sazan, co mnie nakręca i daje siłę na resztę dnia.



b>C.P. Wiemy, że od kilku lat jesteś związany z firmą Pol-Telekom przedstawiciela marki Greys Chub i Hardy w Polsce. Co możesz powiedzieć o tych ekskluzywnych produktach ?

J.Z. Może nie tak do końca z firmą, ale z jej szefem znamy się kilka ładnych lat. Współpracę rozpoczęliśmy trzy lata temu jak łowiłem w team-ie innego angielskiego producenta Roda Hutchinsona. Z sprzętem marki: Greys, Chub zetknąłem się jeszcze kilka lat wcześniej. Już wtedy zauważyłem, że to doskonały towar. Jednak wówczas reprezentowałem firmę Quantum - Zebco co uniemożliwiało mi korzystanie z tego sprzętu. Tak naprawdę może trochę przypadkowo dopiero w 2004roku zacząłem używać sprzętu tej marki. Za wygranie X-Treme Carp Poland, którego organizatorem był przedstawiciel Greysa dostałem kilka przydatnych fantów w tym komplet wędzisk Prodigy 12,6/ 3,5lb. Po kilku latach użytkowania tych rzeczy mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że to naprawdę perfekcyjnie zaprojektowane i niezwykle trwałe produkty. Od dwóch sezonów łowię na inne kije tego samego producenta Platinum 12/ 3lb, które wg. mojej oceny uważam za najbardziej wyrafinowane narzędzie do połowu ryb. Tak również oceniam pozostałe produkty tej uznanej angielskiej marki.

C.P. Propagujesz i prowadzisz również szkółkę karpiową Greys-Chub Academy, czy możesz coś więcej napisać o młodzieży biorącej w niej udział?

J.Z. Jesteśmy dopiero na początku tej drogi. W ubiegłym roku wspólnie z moim partnerem Marianem i szefem Pol-Telekom Markiem Posorem postanowiliśmy powołać do życia grupę osób zainteresowanych łowieniem karpi. Pierwsze spotkanie, na które stawiło się 25 osób zakwalifikowanych do Carp Academy mieliśmy pod koniec ubiegłego sezonu. Na dzień dzisiejszy trudno jeszcze pokusić się na jakąkolwiek ocenę tej grupy karpiarzy. Wszyscy bez wyjątku Ci mniej i bardziej doświadczeni ( nie tylko młodzi ludzie) są zafascynowani tą metodą wędkowania. Nadrzędnym celem Carp Academy będzie podnoszenie i pogłębianie wiedzy na temat technik połowu karpi i propagowanie tej metody spędzania wolnego czasu w środowisku nie tylko wędkarskim. W tym sezonie planujemy kilka wspólnych wyjazdów nad wodę, które chcemy omówić na spotkaniu w czasie wrocławskich targów karpiowych. Wierzymy, że jesteśmy w stanie stworzyć zespół, który będzie wzorem do naśladowania przez innych wędkarzy.



C.P. Jak się pracuje w tych czasach z młodzieżą. Jakich rad udzieliłbyś temu młodemu narybkowi wędkarstwa karpiowego ?

J.Z. Nie mam aż tak dużego doświadczenia w pracy z młodzieżą żeby to oceniać. Często łowię w ich towarzystwie. i podoba mi się , że zdecydowana większość z nich, traktuje wędkarstwo jako możliwość przeżycia czysto sportowych emocji, a nie tylko chęć nabicia siaty. Daleki jestem od udzielania tak zwanych "dobrych rad" ale życzę wszystkim nie tylko młodym wędkarzom żeby w pogoni za coraz lepszymi wynikami i chęcią złowienia jak najszybciej rekordowej sztuki nie utracili radości z wędkowania bo to w tym sporcie jest najpiękniejsze.

C.P. Ile czasu w roku spędzasz w poszukiwaniu karpi, gdzie łowiłeś w ubiegłym sezonie i jakie wody lubisz ?

J.Z. Na rybach jak już wcześniej wspominałem jestem bardzo często. Wliczając w to starty w zawodach i liczne wyjazdy na łowiska do Francji, Słowacji i w kraju uzbiera się tego 100 może 150 dni. Moje ulubione łowisko to oczywiście zbiornik Dziećkowice, nad którym mieszkam i na którym najczęściej łowię. Najbardziej ekscytujące dla mnie są wyjazdy na duże zbiorniki zaporowe w Francji. W ubiegłym sezonie dwukrotnie odwiedziłem słynne łowisko Cassien. Chociaż nie mogę zaliczyć tych wyjazdów do bardzo udanych to magia tego jeziora sprawia, że chcę tam znowu wrócić.



C.P. Wiem że masz niezłą kuchnię karpiową w swoim garażu, zdradź swój sekretny przepis na skuteczne kulki przynętowe i zanętowe?

J.Z. To prawda. Najczęściej łowię na kulki, które sam robię. W swoim garażu skompletowałem kilka niezbędnych urządzeń do ich produkcji. Mam doskonały mieszalnik do ciasta i niezłą wyciskarkę do wałków, co bardzo ułatwia robienie większych ilości tej przynęty. Jeszcze kilka lat temu sam komponowałem mieszanki do ich wyrobu, teraz coraz częściej korzystam z firmowych mix-ów Solara, Mainline, Dynamite Baits, Adder Carp i wielu innych. Nie oznacza to, że kurczowo trzymam się przepisów zalecanych przez tych producentów. Często sam dobieram kompozycje zapachowe i łącze mix-y z, których powstają według mojej oceny najlepsze kulki. Tak naprawdę to właśnie wiara w to, co się robi jest kluczem do wszystkich sukcesów i to chyba nie tylko nad wodą. Mój sekretny przepis- chyba go nie mam. Chociaż mogę przytoczyć tu jeden, który mojemu znajomemu, zdradził jego znajomy, któremu w wielkiej tajemnicy powiedział inny znajomy. Ja oczywiście nieco go ulepszyłem (mam nadzieję że tyko ja) i oto on, na kulki zanętowe i przynętowe , bo najczęściej to co na włos to i do wody.

0,7 kg Red hering mix - Solara
0,3 kg Quench mix - Solara lub Fruit Mix- Addera
8 ml. Cavior - Nutrabaits
6 ml. Fruti special -Nutrabaits
30 kropel N. Butric - Nutrabaits
5gr. Betaine 2ml. Estrablend - Solara


C.P. Na jakie zawody wybierasz się w sezonie 2009. Gdzie będziemy mogli Ciebie spotkać ?

J.Z. Starty w zawodach są wpisane w moje obowiązki wobec firmy, którą aktualnie reprezentuję. W tym roku oczywiście biorę udział w Mistrzostwach Polski Karpiarzy, które dla mnie są i zawsze były najbardziej prestiżową imprezą karpiową w naszym kraju. Drugą bardziej komercyjną imprezą na której będę to prawdopodobnie Euro Carp - 2009. Do tego jak co roku kilka mniejszych ale niezwykle kameralnych zawodów na których wypada być.

C.P. Jaką taktykę trzeba przyjąć podczas zawodów? W końcu to kilka czynników, które decydują o końcowym sukcesie.

J.Z. Na zawodach karpiowych największym współczynnikiem decydującym o wyniku końcowym bardzo często jest losowanie. Nie odkryje tu ameryki, kiedy powiem, że kolejnym jest, prawidłowe rozpoznanie łowiska, do którego musimy się solidnie przyłożyć w pierwszych godzinach rozpoczynających się zawodów. Potem wystarczy je zwabić i łowić więcej od konkurencji - proste prawda!

C.P. Co sądzisz o polskim portalu karpiowym Carp Passion, ze strony wizualnej jak i jego treści. Czy takie medium ma rację bytu?

J.Z. Odpowiem krótko. Moje uznanie, jest to bezsprzecznie najlepszy portal pod względem przejrzystości, łatwości dostępu z doskonałymi tekstami i bieżącymi informacjami. Internet cały czas się rozwija a wy jesteście tego najlepszym przykładem.

C.P. Czy w Twoim regionie mogą pływać karpie na rekord polski ? Czyli ponad 30 kg.



J.Z. Mieszkam w południowej części naszego kraju. Aktualny rekord 30,2kg. i poprzedni 29,9 kg oraz jeszcze wcześniejszy, chociaż nieco kontrowersyjny 28 kg. pochodzą z naszego regionu. Dwa z nich złapane zostały na Zalewie Rybnickim a jeden na niewielkim stawie w okolicach Rybnika. Teoretycznie kolejny rekord powinien pochodzić również z naszego regionu a ściśle mówiąc z Rybnika. Czy tak się stanie? Nie bardzo w to wierzę. Chociaż są tu również inne wody, w których pływają duże karpie. Na pewno jednym z nich jest duży 600 h. zbiornik leżący niedaleko mojego miejsca zamieszkania. Jest to bardzo zasobny w naturalny pokarm akwen, w którym pływają karpie pochodzące z naturalnego tarła. Wody tego jeziora nie były zarybiane od trzydziestu paru lat a można tu spotkać prawie wszystkie roczniki od 1,5 do ponad 20kg. pięknych w 90% pełnołuskich karpi. Z uwagi na duże głębokości i nietypowy skład chemiczny ( woda jest lekko słona) zbiornik zamarza znacznie później, co wydłuża okres żerowania karpi. W ostatnich latach złowiona tam sporo karpi powyżej 20kg a ostatniego, o którym wiem 22kg. w listopadzie ubiegłego roku, kiedy temperatury na zewnątrz spadały dość znacznie poniżej zera stopni. Może, więc tu pływa nowy Rekord Polski?

C.P. Na zakończenie kilka linijek na pozdrowienia.

J.Z. Wszystkim którzy zmęczyli ten wywiad do końca życzę takiej wytrwałości w polowaniu na duże karpie.


Wywiad z Jankiem Zawadą przeprowadził : Marek Kwiecień


Szybki Kontakt
Reklama
Reklama