CARP BROTHER-Karol Pieńkowski
Carp Brothers-Drużyna braci


Przed kilkunastu laty, gdy po raz pierwszy wziąłem do ręki wędkę nawet przez myśl mi nie przeszło, że choroba zwana karpiowaniem stanie się sposobem na życie zarówno dla mnie jak i dla mojego brata. Nawet nie wiedziałem, że coś takiego istnieje. W tamtych czasach byliśmy tylko my, rzeka i komary.

Nasze początki były podobne jak u wszystkich. Pierwsze ryby to karasie poławiane przez kilka pierwszych lat na pobliskim starorzeczu. Rzeka płynąca 200 m od domu uczyła nas tajników łowienia spławikowego. Po wstąpieniu do Polskiego Związku Wędkarskiego już jako prawowici członkowie zaczęliśmy poszerzać nasze horyzonty. Rowerowe wyprawy nad pobliskie łowiska stawały się powoli codziennością. W okresie szkoły podstawowej zaczęliśmy uczęszczać na zawody jako najmłodsi członkowie kadry okręgowej. Pojawiły się pierwsze sukcesy i porażki, ale najważniejsze było to, że łowiliśmy.



Pierwsze spotkanie oko w oko z karpiami miało miejsce w roku 1995r. wtedy to jako mali chłopcy złapaliśmy pierwszego poważnego karpia ryba ważyła 3.6 kg. Był to rok, w którym podczas pierwszych nocnych zasiadek łowiliśmy na kulki proteinowe. Naszym guru był kolega starszy o kilka lat, który uczył nas wiązania pierwszych zestawów włosowych i samodzielnie robił kulki. Niedobór sprzętu jak i pieniędzy sprawił ze przez kilka następnych sezonów zajmowaliśmy się poławianiem karpików i innego białorybu na spławik.



Sezon 2000 otworzył dla nas nowe spojrzenie na wędkarstwo karpiowe. Coraz więcej informacji dotyczących karpi pojawiało się w prasie wędkarskiej. Rynek sprzętowy powoli ewaluował. Pojawiły się pierwsze karpiówki i sprzęt adekwatny do połowu tych ryb. Każdy artykuł o karpiowaniu znajdował swoje miejsce w specjalnym tajnym segregatorze. Pierwsze mniej lub bardziej udane kulkowe przepisy. Noce spędzone na krzesełku przy samych wędkach i pierwsze ryby. Takie były nasze początki. Wtedy tak naprawdę złapaliśmy karpiowego bakcyla. Ryby oczywiście niebyły nadzwyczajnych rozmiarów jednak dla nas 4,5 kilogramowy karp w świetle latarki wydawał się, co najmniej dwa razy większy.


Z roku na rok stawaliśmy się coraz starsi i mądrzejsi. Zmienialiśmy zaplecze sprzętowe. Kombinowaliśmy z przepisami na kulki. W miarę finansowych możliwości rozwijaliśmy naszą pasję. W niedługim czasie poznaliśmy ludzi, którzy podobnie jak my podchodzą do wędkarstwa. Wirus Catch and Release zaraził nas wszystkich i to jest chyba najważniejsze. Pod koniec roku 2002. postanowiliśmy oficjalnie nazwać naszą od dawna istniejącą dwuosobową drużynę. Wybraliśmy nazwę Carp Brothers. Dzisiaj Karpiowanie to nie tylko poławianie okazów. Dla nas to cała otoczka karpiowego świata. Własnoręczne kręcenie kulek, komponowanie miksów, ustalanie strategii, noce spędzone pod gołym niebem, poranna rosa na śpiworze, majsterkowanie w domowym zakresie. To wszystko stało się dla nas czymś specjalnym-stało się dla nas sposobem na życie. Mamy nadzieję, że z biegiem lat nasza pasja będzie w nas coraz mocniej trwać. Tego wszystkiego Życzymy Sobie jak i Wam.


Z Karpiowym Pozdrowieniem
Tomasz i Karol Pieńkowscy,
czyli Carp Brothers Team


Szybki Kontakt
Reklama
Reklama