Kanał Żerański czyli lekcja pokory - Adrian Modzelewski
Każdy Warszawiak zna kanał Żerański dla nie wtajemniczonych Kanał ma duże znaczenie lokalne. W miejscu połączenia z Wisłą jest to druga co do wielkości warszawska elektrociepłownia. Zakład ten używa kanału jako zbiornika wody technologicznej.Przy śluzie jest też port o stałym poziomie lustra wody służący m.in. jako magazyn dla barek transportowych.



Przez zrzut wody technologicznej z elektrociepłowni do portu woda w kanale jest zdecydowanie cieplejsza niż np. w Wiśle, co wpływa na liczebność ryb. W kanale rybostan jest bardzo zróżnicowany, a opowieści z dawnych lat zawsze pobudzały moją wyobraźnie. Duże Karpie i sumy pochodzące z kanału niestety w tamtych latach bardzo rzadko wracały do wody, doniesienia z tego roku o dzikusach powyzej 4 kg pobudziły moją wyobraźnie i nasuneło mi pytanie co jeszcze może skrywać ta piękna woda ? Kanał sam w sobie jest jak już wcześniej wspomniałem piękną wodą co za tym idzie jest tam wielka presja i ciężko o dobre miejsce, zapewne dlatego karpiarz jest tam osobą obcą. Postanowiłem sprawdzić to osobiscie pierwsze kroki to wywiad tu podziękowanie dla Artura , który łowi tam od wielu lat i zna kanał jak własną kieszeń, kanał podzieliłem na 4 interesujące mnie części pierwsza to ta najbardziej oblegana czyli główny port gdzie są wszystkie barki i zrzut ciepłej wody, kolejne trzy to każdy z portów położonych wzdłuż trasy kanału do zalewu Zegrzyńskiego.



Najbardziej atrakcyjny port nr.2 jako jedyny nie posiada żadnych zabudowań betonowych.Co do głębokości to waha się między 2,00 m a 3,50 m z delikatną warstwą mułu piaszczystym i niekiedy twardszym dnem, podobno kiedyś barki wykręcały tam pływając pod samym brzegiem poruszały dno dlatego parę metrów od brzegu jest dość ostry spadek i późniejsze wypłycenie do 2 metrów. Decyzja zapadła to właśnie ten port bedzie moim łowiskiem, nie mineło parę dni i po przedstawieniu Akcji Żerań do zasiadki przyłączają Victor i Marek.



Postanawiamy zacząć nęcenie od poniedziałku codziennie , aż do soboty trochę mało czasu ale mimo wszystko atakujemy. Jako , że pracę kończyłem o godz.19 , a każdy kto porusza sie po Warszawie wie jak klaruje się sytuacja w tych godzinach, tak więc szybka przesiadka na rower kulki do plecaka i jazda chłopaki już na miejscu pływali pontonem sondując dokładnie dno. Każde nasze nęcenie odbywało się wieczorem i po odjeździe ostatniego wędkującego nad portem. Niestety taka partyzantka jest konieczna jak by ktoś zobaczył gdzie nęcimy nie było by tam wolnego miejsca przez najblisze 2 tygodnie .I tak dzień po dniu obserwowaliśmy wodę , nęcilismy kulkami i kukurydzą kulki pływały głównie w boosterach typu muszla , natural food i owoc , a "kuku" głownie sweet corn. Nadeszła sobota ostatnie dni wakacji ,a plan był prosty ja pracuję i dojeżdzam na godzinę 15:00 .



Victor jest na miejscu około godz 5:00. Rano parę piknięć i delikatny odjazd leszcze... na 15:00 jestem na miejscu jak na złość cały tydzień ładna pogoda , a w sobote leje, widzę Victora schowanego na skarpie w namiocie szybko montuję zestawy wywózka i chowamy się do namiotu w oczekiwaniu na jakikolwiek pisk sygnalizatora. Niestety do końca soboty nic więcej oprócz leszczowych brań nie ma pozostało podziwianie kominów i lasu z elementami folkloru miejskiego.

>


W niedzielę słońce wychodzi i zaczyna się "picnic" wędkarze chodzą wokoł naszego obozu i pytają sie co robimy z delikatnym uśmiechem odpowiadamy po co przyjechalismy, po południu krótką drzemkę przerywa pisk sygnalizatorów startujemy do wędek i równie szybko jak wystartowaliśmy zaczynamy podziwiać co nam wpłynęło w zestawy wielki pas glonów długości dobrych 4 metrów i szerokości 2 metrów, które od czasu do czasu przepływają kanałem, może back leady uratowały by sprawe no , ale teraz za późno żeby o tym myśleć dobrą godzinę zajmuje nam rozplątanie zestawów w ferworze walki z glonem tracimy jeden zestaw :) i tak samo jak w sobote do końca niedzieli nic się nie dzieje pozostają przemyślenia i nadal ciekawość co ta woda kryje ? To nie koniec a początek naszej przygody z Kanałem Żerańskim.

>


Podziękowania dla mojej Dziewczyny Ani za dowozenie prowiantu i dla Marka za udostępnienie pontonu.

Z Karpiowymi pozdrowieniami

Adrian Modzelewski - Warsaw Carp Army !!!

Szybki Kontakt
Reklama
Reklama