Gosławice weekend majowy 2010 - Adrian Modzelewski
Wyjazd na Gosławice planowaliśmy już od dawna, a rezerwację mieliśmy już z końcem roku 2009. Wszystko to jest bardzo istotne, ponieważ Gosławice uchodzą za najlepsze łowisko Karpiowe w Polsce. Po wstępnych rozmowach z właścicielem wody otrzymujemy jedno ze stanowisk na końcu zatoki.
Doba na Gosławicach zaczyna się od godz. 12 mamy do przejechania około 250 km. Zbiórka o 4 i startujemy przed nami parę godzin trasy i tu podziękowania dla Marka który profesjonalnie transportuje nas na trasie Warszawa-Konin. Jeszcze raz dzięki! Nie posiadamy gps tak więc trochę się gubimy, ale Pan Tomek szybko mówi nam orientacyjnie gdzie mamy się kierować. I jesteśmy! Gosławice powitały nas zmienną pogodą co powoduje u nas mieszane uczucia, dojeżdżamy na stanowisko i się zaczyna!



a tak się zakończyło



Sondowanie dna jest dość proste ponieważ na rybaczówce i na necie jest pokazany schemat ukształtowania dna i tego co na nim możemy znaleźć.



Zajmuje nam to około 30 min stawiamy 4 markery dwa na środku pokazujące gdzie zaczyna i gdzie kończy sie zielsko, i po jednym zestawie wywozimy pod przeciwlegly brzeg.



Nęcimy obrane cele takimi mieszankami, i czekamy...









Wieczór, i piiii i jest! jest pierwszy! niestety nie karp a ryba? której sie obawialiśmy która w pewien sposób zepsuła imprezę, która była rozgrywana na gosławicach tydzień przed naszym przyjazdem.
Tak więc weszły... Jesiotry...

ten Barta 15kg



No dobra fajnie walczył pływający dinozaur super foty w dobrej kondycji wrócił do wody pierwsze gratulacje i czekamy na dalszy rozwój wydarzeń.
Długo nie czekamy koło 2 w nocy potężny odjazd ze środka przytrzymanie i duży opór ryba poszła nad zielskiem więc nie płyniemy, powoli idzie robi długie odjazdy pierwsza okazja żeby zobaczyć to coś w świetle latarki i... Rekin, znowu łapiemy Jesiotra :) ten ponad 15kg






Foty fajne hol długi efektowny, ale no właśnie czegoś brak...?
Do rana mam jeszcze jeden odjazd z zatoki ale po mocnym odjeździe parkuje w trzcinach i spinka. Drugiego dnia koło południa branie i... następny koło 11 kg. Zgadnijcie co :) Powoli zastanawiamy się czy jesteśmy w Kanadzie.



Wiemy już, że nie trafiliśmy z miejscówką zmiana smaku itd. różne cuda nic nie pomaga. Jesiotry na dobre stołują się w naszym obszarze nęcenia.

Nawet głodzik podzik nie jest w stanie wypatrzeć głodnych Karpi.



Bart Wariuje



Po 3 dniach łowienia Jesiotrów i jednej spince Karpia rzutem na taśmę zmieniamy miejsce. Po wcześniejszym wysondowaniu dna wybieramy najgłębszą partie wody. Szybko nęcimy ostatkami i wywozimy zestawy na znaczne odległości.

Z nowego miejsca widać słynne kominy :)



Nie mija godzina i pierwszy odjazd u Bartka odrazu parkuje. Mamy bardzo mały obszar czystego dna więc odrazu płyniemy. Troche chodzi w zielsku niestety zestaw nie wytrzymuje, no ale tak czasem bywa. Wracamy zalewamy granulat żeby zrobić następną partie na nocke i nagle tym razem u mnie stanowczy odjazd, ta sama bajka wskakujemy do łódki i płyniemy mocno trzyma się dna wchodzi w zielsko, ale powoli wyprowadzamy go na czysty obszar. Niestety czuć uderzenia o coś na dnie i kolejny zestaw strzela. Teraz już trochę zdenerwowani wracamy obmawiając nową taktykę.
Niestety po tym niewyjętym duecie znowu zawitały ostre nosy. Nie chcieliśmy ich nawet wyjmować o ważeniu i zdjęciach nie było mowy, ale ostatniego jakiego wyjęliśmy oceniamy na około 20kg.
Koło godziny 18:30 mamy branie krótki hol i JEST! pierwszy Karp i główny bohater naszej wyprawy ląduje na macie. Golas 8 kg w tle kominów.



Jednak zmiana miejsca przyniosła efekt i nasza teoria okazuje się prawdą, że na daną porę roku przy tej temperaturze zatoka jest jeszcze zbyt zimna.
Ostatnia nocka i mała niespodzianka w postaci wypasionego lecha na bałwanka z dwóch kulek 20mm.



Po 1 gra znowu u Bartka i kolejny Golec ląduje na macie jeden rocznik.



koło 3 u mnie następny ten sam rocznik.



W między czasie trafi się jakiś jesiotr ale już nie jest najgorzej.
Nad ranem Bart wyjmuje pierwszego powyżej dychy 11.5kg




Później jak zwykle brania jesiotrów i do końca nie złowiliśmy już nic innego oprócz tego szorstkiego odkurzacza.
Podsumowując wyjazd na plus super woda bardzo silne ryby wielu dobrych ludzi, których było nam dane poznać i razem ponarzekać na jesiotry ;)




Pozdrawiam
Adrian Modzelewski
Warsaw Carp Army



Szybki Kontakt
Reklama
Reklama