Setki nieżywych ryb !!! - Przemysław Tyczyński
Chciałbym nagłośnić pewną bardzo smutną sytuację, jaka miała miejsce nad stawem w Miłoszycach, koło Jelcza-Laskowicach, woj.dolnośląskie w ciągu ostatnich dni. Otóż po dosyć srogiej zimie, to, co ukazały nam wiosenne roztopy przyprawia zawał serca.



Setki ryb unosząc się na tafli wody to katastrofa ekologiczna dla tego zbiornika, spowodowane to zostało przez tzw. przyduchę, czyli po prostu brak tlenu w zbiorniku dla żyjących tam stworzeń.Dla mnie, jako wędkarza pasjonaty i człowieka, który dba o przyrodę , a jej nie niszczy, to istna tragedia i nie chcę, aby sprawa ta pozostała w cieniu.



Wcześniej sytuacja wyglądała w prosty i klarowny sposób, jeszcze nigdy, a przynajmniej od 6 lat w których pasjonuję się i uprawiam aktywnie wędkarstwo, nie było w ogóle takiej sytuacji, ani jednej sztuki po zimie nie było widać, która by padła z braku tlenu. Co wcale nie usprawiedliwia "strażników przyrody" a la "kontrol" z Polskiego Związku Wędkarskiego, aby sprawdzać zbiorniki także podczas zimy.



Prócz tego, co prezentują zdjęcia, jest jeszcze kilkadziesiąt (50-60 sztuk) karpi wpuszczonych dwa sezony temu, po 20-30 cm.Chciałbym zaznaczyć, że lód jeszcze całkowicie nie zszedł z łowiska, a przechadzając się wkoło łowiska zauważam jeszcze co najmniej 8-9szt. większych ryb (60-80 cm ).



Pada pytanie do ludzi, którzy rok w rok pobierają od nas pieniądze za użytkowanie wód, chyba tak? Użytkowanie? Tylko, że w tej sytuacji nie ma już co użytkować, bo zbiornik wymarł prawie całkowicie...



Czy PZW nie był w stanie przewidzieć takiego stanu rzeczy? Zareagować choćby stwarzając j akieś przeręble w czasie zimy? Przecież to by wystarczyło, a teraz czekając, minie najmniej 10lat, zanim znów takie sztuki będą pływać po tym stawie, oczywiście, jeśli ktoś go zarybi od nowa...

Pomijając już fakt wymarcia tych ryb, dochodziły do mnie głosy, iż "mięsiarze" robili specjalnie przeręble i wyciągali ryby które z wycieńczenia i braku tlenu podpływały do dziury w lodzie zaczerpując powietrza, a oni je po prostu wyciągali.

Dwa zdjęcia przedstawia moją osobę z już nieżyjącymi amurami, 13 kg i 13,5 kg, które kilka miesięcy wstecz, jeszcze żyły.






Mam wielką nadzieję, że sprawa się nagłośni. Z wielkim smutkiem - Przemysław Tyczyński.
Szybki Kontakt
Reklama
Reklama