Moje karpiowanie - Andrzej Łanczkowski
Witam wszystkich młodszych oraz starszych miłośników połowów karpi i amurów. W swoim artykule chciałbym przedstawić jak łowię i organizuję biwak oraz typuje miejscówki w zbiorniku na który się wybrałem. Myślę, że pomoże to w dalszym szlifowaniu pierwszych kroków dla początkujących karpiarzy.

Gdy przyjeżdżam nad wodę pierwszy raz to najpierw typuje miejsce biwakowania. Niby nic trudnego ale to też trzeba zrobić z głową. To że dla namiotu jest potrzebne w miarę płaskie podłoże to raczej każdy wie. W moim przypadku dobór miejsca osiedlenia dobieram pod kątem najlepszej widoczności łowiska ( obserwacja zachowań na wodzie ) oraz możliwości położenia zestawów w jak największej konfiguracji miejscówkowej i komfortowy brzeg do lądowania rybek ( to ostatnie nie zawsze idzie w parze z dobrym miejscem ).



Więc jak już mam wybrane najbardziej optymalne miejsce pobytu to zaczynam rozkładanie biwaku. Pierwszą podstawową rzeczą którą robię jest rozbicie namiotu. Tak jak pisałem dwa zdania wcześniej, dobieram w miarę płaską powierzchnię z widokiem na wędki. Nie stawiam namiotu przy samych kijach z dwóch powodów: pierwszy - bliskie usytuowanie namiotu tuż przy wędkach przeszkadza w holowaniu gdy rybka tańczy w lewo i prawo, drugi - to hałas jaki siejemy na całą wodę gdy chrapiemy lub wiercimy się na trzeszczących łóżkach. Podpowiem, że wbijanie śledzi namiotowych pod kątam 45st do podłoża najlepiej go trzyma nawet w czasie wichury. Nieco bliżej wędek stawiam parasol z fotelem oraz niewielkim stolikiem na kawkę. Nazywam to miejscem taktycznym. Nie dosyć, że widzę wędki to jeszcze mogę bacznie obserwować łowisko wraz z zachowaniem rybek. To właśnie dzięki spektaklom w łowiskach wiem jaką mam dobrać taktykę do danej sytuacji panującej w czasie mojej zasiadki na zbiorniku.




No i tak, miejsce do spania oraz siedzenia mamy rozstawione więc czas na wędki. Kije ustawiam przed stanowiskiem taktycznym. Wysokość ustawienia wędek dobieram do brzegu oraz miejsca położenia zestawów - gdy łowimy blisko pod nogami na ostrym spadzie to daję szczytówki wyżej aby żyłka układała się równolegle do dna lekko na nim leżąc. Dalsze dystanse nie wymagają takich udziwnień. Gdy już mamy wszystko ustawione na swoich miejscach to przechodzimy do fazy wyboru miejsc połowu oraz samego utęsknionego łowienia.



Po rozbiciu obozu przyszedł czas na znalezienie najlepszych miejsc do położenia zestawów i obmyślenia taktyki . Dysponując łódką i echosondą mogę szybko i skutecznie rozpocząć poszukiwanie tzw. bankowych miejsc żerowania karpi. Echosondą sprawdzam ukształtowanie dna, występowanie różnego rodzaju przeszkód podwodnych a w szczególności sprawdzam głębokość danej miejscówki. Zawsze rodzaj dna potwierdzam sztycą lub stukadełkiem gdyż wskazania echosondy są czasem mylące. Sztyca jakiej używam (miejsca max. do 6metrów w innym przypadku używam stukadełka) składa się z elementów aluminiowych (ciężar) połączonych samozatrzaskowym klipsem lub skręcane na śrubki z motylkami ( ze starego rosyjskiego namiotu).




W wyniku ciężkiej pracy znajduję 4 książkowe miejsca i przygotowuję odpowiednie przypony i przynęty.
Pierwszym wytypowanym miejscem jest wnęka ok.2 metrów i głębokości 1,5metra w trzcinach z twardym dnem pokrytym kawałkami starych badyli trzcin. W to miejsce kładę przypon z plecionki typu line aligner a na włos wędruje bałwanek z małej kulki pływającej 14mm i kulki tonącej 18mm o smaku ananasa. Takie połączenie zapewnia bardzo dobrą widoczność samej przynęty na dnie oraz naturalną prezentację.



Drugie miejsce które udało mi się wysondować i wystukać sztycą to 100% miejscówka. Znalazłem granicę mułu i twardego dna w pobliżu grążeli na głębokości ok.2 metrów.(przyniosło najlepsze ilościowe efekty).









W tą bankówkę kładę przypon zrobiony z plecionki w otulinie a włos będzie poruszał się po trzonku haka na kółeczku co gwarantuje ze przypon będzie przylegał do dna a otulina zapewni również bezpieczeństwo na przetarcie o twarde dno z kamykami. W tym miejscu spodziewam się wizyty największych sztuk dlatego na włos wędruje kulka własnej roboty 22mm o klasycznym smaku i zapachu nieśmiertelnej truskawki.



Trzeci wytypowany punkt to również wyśmienite miejsce i typowa karpiowa stołówka. Blat na środku zbiornika wychodzący z głębokości 5-6 metrów na głębokość ok.1,5metra. Tu kładę przypon d-rig z fluorocarbonu jest to mój przypon numer 1. Na gumkę(przy wywózce do d-rigów stosuję gumki, przy rzucie stosuję baitflosa gdyż wtedy jestem spokojny że gumka nie pękła) zakładam super kuleczkę 18mm o smaku skorupiaka.





Czwarta miejscówka jest ciekawa ale bardzo trudna. To wielka zatoka samych grążeli które ciągną się od brzegu na odległość ok. 10-15 metrów. Dno całej zatoki pokryte jest dużą warstwą mułu gdyż wypływająca w tym miejscu rzeczka przez lata zdążyła nanieść grube pokłady tego osadu. Wybieram miejsce blisko wypływu rzeczki. Takie miejsce zapewnia dobre natlenienie wody i obfite ilości typowego karpiowego jedzenia: ślimaczki, ochotka, raciczniczki. Bardzo duży muł dyktuje zastosowanie przyponu nowości ostatnich lat chod rig system z pop-up wielkości 14mm .



Ta miejscówka przyniosła mi największą rybę zasiadki karpia 9,5kg.



Stosuję taktykę sprawdzoną już wielokrotnie na tym zbiorniku oraz na innych wodach na których łapie. Jeziorko nie jest duże ma ok.6ha dlatego nie trzeba stosować dużych ilości zanęty. Na każdy zestaw ląduje ok.0,5kg pomieszanego grubego pelletu 20mm halibut z truskawka/ryba oraz po 2 garstki rozsypanych kulek. Na haczyk stosuję punktowe nęcenie w postaci tzw. korali.




Ważną rzeczą jest przygotowanie maty, worka do ważenia, wagi oraz aparatu fotograficznego aby potem nie biegać w poszukiwaniu tych akcesorii.




Po wywiezieniu zestawów i zanęceniu pozostaje już tylko czekać na branie.

Z karpiowymi pozdrowieniami - Andrzej Łanczkowski
Szybki Kontakt
Reklama
Reklama