I Puchar Szalonego Karpia
O całej imprezie dowiedzieliśmy się na 2 tygodnie przed od kolegów - Piotra i Grzegorza, których poznaliśmy na zawodach częstochowskich. Opowiedzieli nam o szykującej się, bardzo fajnej, kameralnej imprezie. Jej celem przede wszystkim miała być integracja naszej karpiowej braci, a na drugim planie rozgrywane zawody. Niewiele myśląc zadzwoniłem do znajomego, który organizował zawody - Krzysia Skiby. Znałem go wcześniej, ponieważ w zimie załatwił mi super śpiwór z dodatkową wkładką na mroźne, śnieżne wyprawy konińskie (z zakupem śpiwora był kłopot, bo mam 2 metry wzrostu i ważę 120 kg., więc nie mieściłem się w zwykłych. W grę wchodził tylko śpiwór do zadań specjalnych i właśnie taki załatwił mi Krzysiek). Zadzwoniłem i zapytałem czy są wolne miejsca, odpowiedział bez namysłu, że oczywiście i w taki sposób wpisaliśmy się na drugie zawody w tym sezonie.

Po szybkim przyjeździe do Kępna, po krótkim przywitaniu, rozlosowano stanowiska. Oskar wylosował dla nas stanowisko numer 1, które znajdowało się bezpośrednio przy parkingu. Podobno najlepsze miejsce na całym zbiorniku, o czym mieliśmy się przekonać później. Podział obowiązków sprawił, że już po 2 godzinach byliśmy rozpakowani i gotowi do łowienia.



Inne zespoły zaczęły już sondować dno



podczas, gdy Oskar, Oliwia i ja nadal przygotowywaliśmy naszą tajną broń, w postaci zanęty :D



Dzięki uprzejmości Prezesa PZW w Kępnie mogliśmy skorzystać z łódki, co bardzo ułatwiło nam sondowanie dna i nęcenie, i tak zastał nas wieczór...



Na wodzie była cisza. Nie było ani spławów, ani innych oznak żerowania karpi. Oliwia poszła spać do namiotu (to jej pierwszy wyjazd na zawody i na tak długo, więc gdy adrenalina opadła, zmęczenie dało znać o sobie). Oskar natomiast usiadł cichutko koło wędek pełen nadziei na odjazd życia... ja postanowiłem odwiedzić naszych sąsiadów Grzesia i Piotra, których poznaliśmy na I Częstochowskim Pucharze. Długo jednak u nich nie zabawiłem, bo koło 23 miałem telefon... to Oskar - "są delikatne pi-ki na wędkach." Pożegnałem zgromadzonych przy stanowisku numer 10 i szybkim krokiem wróciłem...

Rano przyszedł do nas Krzysiek, spytał ile brań mieliśmy w nocy, ile wylądowało milusińskich na macie, co będziemy ważyć... Oskar z wielkim uśmiechem i radością oświadczył, że mamy pięknego pana karpia :D




Waga wskazała 5,38 kg. dowiedzieliśmy się, że to jak na razie największa ryba zawodów. Inne ekipy zanotowały również brania, ale karpie były ledwo do klasyfikacji czyli powyżej 2 kilogramów. Oskar delikatnie wypuścił karpika na głębszą wodę, tak aby sobie brzuszka nie poobcierać...



Po miłych chwilach, zabraliśmy się do pracy. Oliwia przygotowała kolejną porcję kul zanętowych tym razem w wielkości pomarańczy :D, które Oskar później dość zręcznie umieszczał w łowisku za pomocą procy...



Oskar przygotowywał w tym czasie zestawy PVA...



proca w rękach Oskara była bardzo precyzyjnym narzędziem do nęcenia...



Zaraz za kulkami zanętowymi do wody poleciały zestawy. Oczywiście z brzegu, wywózka i łódki rc były zabronione. Oskar coraz lepiej czuł swoje kije i idealnie umieszczał zestawy z PVA w nęconym miejscu...



UFFFF!!! W końcu chwila wytchnienia. Dzieciaki pomogły mi w zrobieniu prowizorycznego obiadu. Apetyty im dopisywały. Ciężka praca dała się we znaki...



Po "sjeście" postanowiliśmy wcielić w życie plan B, a dokładniej rozpytać się, co u innych słychać. Ja pozostałem na stanowisku, Oskar z Oliwką poszli na obchód stanowisk. Wrócili po 4 godzinach. Integracja z innymi ekipami przebiegła doskonale. Oskar wymienił się swoimi wiadomościami z innymi zawodnikami i !! zasugerował mi zmianę zestawów. Ja postanowiłem jednak poczekać, sam więc zabrał się do pracy. Przerzucił zestawy zmieniając przy tym przynętę oraz odchudził zestawy. Niestety do rana nie było odjazdu. Co prawda co chwila słychać delikatne pip, ale nie zacinaliśmy. To był błąd, bo właśnie z takich brań dwie drużyny weszły na podium :D nam pozostało zaszczytne 3 miejsce oraz nagroda za największą rybę zawodów :D

Oskar odbiera nagrodę za największą rybę zawodów...



I Miejsce - 13,23 kg.
Bartek Czochara




II Miejsce - 11,63 kg.
Leszek Ejtel
Marek Sneliński




III Miejsce
Oliwia Marcinkowska
Oskar Marcinkowski
Sebastian Marcinkowski
Marcinkowski Team Poland




I tak w miłej atmosferze pożegnaliśmy się z pucharem szalonego karpia. Naprawdę był on szalony. W nocy przeszły 2 burze. W dzień skwar nie opuszczał stanowisk, a karpiki jak to karpiki jednym brały innym nie...
Do zobaczenia za rok na drugiej edycji...!!!



Marcinkowski Team Poland
Szybki Kontakt
Reklama
Reklama