Mój pierwszy sezon karpiowy - Łukasz z Rzeszowa
Nazywam się Łukasz. Mam 22 lata i mieszkam w Rzeszowie. Na co dzień jestem studentem drugiego roku resocjalizacji, a w weekendy pracuje w McDonald

Kartę wędkarską wyrobiłem w 2005 roku i w tym roku zacząłem bardziej "dojrzałe" łowienie, jednak muszę dodać iż na pobliskim stawie przeciwpożarowym karasie na spławik łowiłem od najmłodszych lat. Rok 2005 to był pierwszy i póki co ostatni rok łowienia. Do 2008 roku miałem przerwę, a od tego właśnie roku zacząłem łowić tylko karpie. Dla większości były to karpiki bo ledwo przekraczały one wtedy regulaminowe 35 cm. Połowy po wyjściu z wojska rozpocząłem w lipcu na pobliskiej żwirowni w Rzeszowie. Wędka na której łowiłem to była spiningówka 2,4 m i teleskop z pobliskiego bazaru.

Oczywiście wcześniej było zdjęcie karpika przy miarce metra krawieckiego potem z uśmiechem na twarzy wypuszczenie karpia do wody. Zestawy były już bliskie "ideału", gdyż nie była to już sprężyna czy koszyk, ale ciężarek i kukurydza na włosie, a na branie nie czekałem 15 minut tylko 2-3 godziny.

Wtedy już wiedziałem co będzie mnie czekało w przyszłym roku. Jednak już od października tego roku rozpocząłem długie i żmudne kompletowanie całego niezbędnego sprzętu. W pierwszym miesiącu wędki, w drugim kołowrotki, później tripod, mata, podbierak i tak do kwietnia roku 2009 roku, kiedy to w lany poniedziałek nastąpił mój debiut w prawdziwym karpiowaniu.



Nad tą samą żwirownią co rok temu rozpocząłem łowienie karpi spędziłem 3 dni. Brania żadnego nie było, a temperatura w nocy spadała to zera stopni, jednak sam fakt z bycia nad wodą sprawiał mi ogromną frajdę. Pierwszego karpia na kulkę złowiłem 30 kwietnia o godzinie 22:50. Była to moja pierwsza ryba złowiona w nocy. Gdy tylko usłyszałem wycie sygnalizatora, wypadłem jak szalony z namiotu na bosaka w białych skarpetkach ze śpiworem.

Nogi miałem jak z waty, całe mi skakały jakbym był sparaliżowany. Za nic nie mogłem tego stanu opanować. Ryba uciekała w okolice pobliskiego drzewa jednak po chwili znalazła się w podbieraku tylko okazuje się, że podbieraka nie mogę podnieść cały namókł.



Była to moja pierwsza ryba, więc gdzie mi było do tego żeby złożyć ramiona podbieraka, zwinąć kilka razy i tak karpia podnieść. Po paru chwilach mordowania się z nim dałem w końcu rade podnieść podbierak z karpikiem do góry i dać go na mate. Karpik miał 43 cm, ale dla kogoś kto jeszcze rok temu widząc jak inni wędkarze łowią karpie po 32 cm miał serce w gardle i ogromnie zazdrościł i takiej "sztuki" było to spełnieniem marzeń.

I tak oto wyglądał mój chrzest karpiowy. W przerwach od połowów bardzo chciałem znaleźć jakąś bratnią duszę z którą mógłbym łowić karpie i dzielić się tą cudną pasją, jednak po kilku moich "sparzeniach" się "gościnnymi karpiarzami" dałem sobie już spokój i niestety pozostało mi samotne łowienie. Wszelkie wiadomości o łowieniu karpi mogłem więc jedynie czerpać z internetu a także jedynej gazety o tematyce karpiowej tj. KARP MAX-a. Jednak część wiedzy nawet iż był to mój pierwszy sezon zdobywałem nad wodą. Do podbieraka kupiłem "pływak" żeby już tak strasznie nie tonął, a przy odrobienie szczęścia znalazłem jednak wędkarza, który chociażby nauczył mnie rozróżniać rodzaj wiatru. Niby błahostka, dla mnie jednak było to bardzo wiele.
Sezon się rozkręcał na dobre, a ja co miesiąc mając te 500 zł z wypłaty, które uzbierałem przez weekendy w pracy kupowałem kolejne rzeczy. I tak kolejno moim łupem padało: łóżko karpiowe, worek do ważenia, butla na gaz, bez której teraz sobie nie wyobrażam wypadów na karpie, czy w końcu nowy namiot i sygnalizatory z centralką.




Na początku sezonu postanowiłem sobie, iż cały ten sezon będą łowił właśnie na rzeszowskiej żwirowni, żebym mógł lepiej poznać wodę i zwyczaje, które towarzyszą tutejszym karpiom. Lipiec i sierpień to sezon kąpielowy. Żwirownia ta niestety mimo iż jeszcze parę lat temu była łowiskiem specjalnym od 4 lat jest kąpieliskiem z ratownikami, a od tego roku dodatkowo pływają tu rowerki i kajaki. Jest to małe łowisko bo ma 3,5 ha jednak znam je dosyć dobrze. Wiem chociażby tyle, że głębokość waha się od 1 do 4 metrów ,a z tego co już zostało mi przyswojone wiem, iż cyprinusy właśnie na takich głębokościach lubią przebywać najbardziej. Nie było mi dane od razu robić pełnego rozeznania. Teoretycznie mogłem pożyczyć rowerek i zbadać dno markerem, jednak i takiej rzeczy trzeba się nauczyć, a jak wiadomo wszystkiego naraz nie można mieć więc łowiłem tam gdzie wpadły przynęty.

Nie było do końca to rzucanie w ciemno gdyż za każdym razem obierałem sobie jakiś charakterystyczny punkt np… drzewo i tam właśnie rzucałem zestawy a później kulki i pellet z cobry. Zestawy na które łowiłem to: Lead core, fluorocarbon i kulki oraz kvik change, czyli zestaw do szybkiej zmiany przyponów. A kulki na które łowiłem to na początku wątroba & scopex moczone w dipie monstrualny krab, zaś w drugiej połowie sezonu kulki homar & rak moczone w takim samym dipie. Zdarzały się też połowy na kulkę truskawkową, lecz bardziej skupiłem się na "śmierdziuchach", gdyż na te zapachy miałem zdecydowanie więcej brań.

Zestawy na które łowiłem to były tzw. zestawy bezpieczne i z ciężarkiem centrycznym. Przypony zaś to sztywniaki i plecionka w otulinie.



W tym sezonie nad wodą byłem 8 razy. Były to wypady od 2 do 7 dni oczywiście wraz z nocami. Za każdym razem dane mi było łowić niestety wyłącznie samemu, gdyż po prostu nie mam żadnego znajomego z mojego miasta lub okolic, który chciałbym wspólnie karpiować. Przeważne karpiarze mają już swoich "stałych" kompanów lub są pozrzeszani w teamach karpiowych i dojście do nich jest niemożliwe.

Podsumowując mój sezon, który już jest za mną: złowiłem 19 karpików od 2 do 7 kg. 3 sztuki miały 5 kg, 1 sztuka to mój rekord lustrzeń 7 kg, reszta ryb to karpie 2, 3 i 4 kilowe. Zrobiłem sobie również statystyk w jakich porach były karpie łowione i tak: 13 sztuk złowiłem w godzinach 21:10 - 6:10, 4 sztuki złowiłem między godzinami 16:47 a 19:00, zaś 2 karpie złowiłem o godzinie 9:47 i 10:15.




Na zakończenie chciałbym pokazać kilka zdjęć, a także podać kontakt do mnie, bo być może dzięki temu świetnemu portalowi jakim jest CARPPASSION ktoś zainteresowany będzie chciał w nowym sezonie umówić się na wspólne karpiowanie lub chociażby podzielić się ze mną swoimi doświadczeniami. Serdecznie dziękuje i pozdrawiam!

e-mail: lukasz.87@op.pl
gg: 4760000
Szybki Kontakt
Reklama
Reklama