Powrót na kanały - Mariusz Narel
W piątek trzynastego wybraliśmy się z Tomkiem nad kanały z ujściem ciepłej wody w celu wybrania dobrego miejsca na zimowe zasiadki. Pierwszego dnia postanowiliśmy objechać miejsca w których jeszcze dotąd nie łowiliśmy, więc coś nowego zawsze wywiera pozytywne wrażenia. Jednak po zlokalizowaniu dobrej miejscówki i założeniu prowizorycznego obozowiska po 24 godzinach oprócz delikatnych odjazdów które nie nadawały się nawet do zacięcia ryby nic szczególnego się nie wydarzyło. Więc następnego dnia postanowiliśmy zmienić miejsce i przenieść się bliżej zrzutu ciepłej wody czyli w pobliże elektrowni.



Po dokładnym przeanalizowaniu dostępnych i dobrze usytyłowanych miejsc z bardziej nam znanych postanowiliśmy wybrać nowe miejsce na którym ja osobiście nie łowiłem ale Tomek miał już okazję tutaj połowić. Około 9.00 zestawy były już w wodzie. Ja starym dobrym zwyczajem jak każdego roku podczas pózno jesiennych zasiadek postanowiłem polowić na tradycyjnego snow-men i wybrałem sprawdzone kulki MonsterKrab i pop-up o smaku kurczaka. To właśnie te kulki wprowadzały mnie w pierwsze tajniki poznawania uczucia holu pięknych karpi z kanałów belgijskich które walką swoją sprawiają że co roku chcemu tutaj wracać. Nęcenie tradycyjne czyli pelet halibut i duża ilość mieszanych ziaren oraz kulki Ja nęciłem kulkami swojej własnej roboty w czterech smakach. Do godziny czternastej spokój ale od czasu do czaasu czujniki wydają pojedynczy PIK czyli rybe mamy w łowisku.



Po czternastej Tomek ma pierwszy odjazd bardzo delikatny ale zacina rybę i po podebraniu okazuje się że to niestety nie jest karp tylko piękny jaz około 2.5kg. Po trzydziestu minutach u mnie też jest delikatny odjazd i niestety po doholowaniu okazuje się że jest to duży leszcz. Nie zniechęcamy się tym ponieważ zawsze na kanale po takich rybach oczywiście i do zanęty przyjdzie pan karp. W kanałach karpie łowi się głównie nocą więc do zmroku zostało jeszcze trochę czasu więc zaczynamy rozmyślać na jakie smaki kulek zmienimy zetawy. Oczywiście ja zostałem wierny swojej zazadzie i kulkom które stosowałem natomiast Tomek wciąż experymentował. Po osiemnastej dołączył do nas Krystof i zaczynaliśmy planowanie całozimowych zasiadek. O północy jest na moim zestawie odjazd i po zacięciu ryba zaczyna naprawdę piękną walke ale tutaj to normalne. Na innych łowiskach karp o masie 12 kg nie walczy tak bardzo jak tutaj pospolita szóstka. Po docholowaniu sprawdza się to bo karp ma niewiele ponad cztery kilogramy ale walczył jak naprawdę duży okaz. Przez całą noc jest spokojnie pogoda szybko się zmienia raz pada to wieje że mało co głowy nie urwie to znów na niebie pojawiają się gwiazdy. Rano około siódmej słyszę Tomka już zwijającego swoje zestawy ale ja jeszcze troszkę czekam. Kilka minut przed końcem zasiadki na moim zestawie jest delikatny odjazd ale większy karp to raczej nie jest bo odjeżdza na raty.



Po bardzo krótkim holu co jeszcze bardziej wskazywało że jest to jednak bardzo mały karp oczom naszym ukazał się piękny karp o masie około 10 kg, nie jest to olbrzym ale napewno wpaniała zapowiedz nadchodzącej zimy i zasiadek w tym właśnie miejscu. Po rozmowie podsumówującej całą zasiadkę okazuje się że Tomek złowił 3 karpie a Ja 2 więc jak na piewsze podejście jesteśmy naprawdę zadowoleni i już z niecierpliwością czekamy następnego wyjazdu nad belgijski kanał z rzutem ciepłej wody. Wszystkich tych którzy mają ochotę na zimowe zasiadki w Belgii zapraszamy do skontaktowania się z namii odwiedzania naszej strony www.monsterkarp.com

Mariusz Narel

Szybki Kontakt
Reklama
Reklama