Potyczka Teamów - Szymanowice 2010 okiem Warsaw Carp Army
Potyczka Teamów Polskich - Szymanowice , okiem Warsaw Carp Army


W dniach 20-22 sierpnia 2010 roku na łowisku Szymanowice odbyły się zawody karpiowe Potyczka Teamów Szymanowice 2010.
Do potyczki przygotowywaliśmy się od dłuższego czasu razem z Sebastianem z MTP (zaprzyjaźniony team Warszawski) wspólnie dowiadywaliśmy się coraz więcej o wodzie na której mieliśmy łowić.
O godzinie1:30 szybkie pakowanie i ruszamy w trasę bo przed nami 230km i ponad 4 godziny jazdy. Dojeżdżamy na miejsce trochę przed czasem i mamy chwilę na obejrzenie zbiornika z drugiej strony (tej betonowej).
Szymanowice robią wrażenie z jednej strony całkowicie wyregulowanego brzegu a z drugiej dzikiego lasu wspinającego sie na wzgórze z licznymi skarpami i drzewami. Organizatorzy szybko prowadzą nas od drugiej strony do wjazdu na polanę. Cieszy widok wody zadbanej - brak śmieci szlabany i śmietniki.



W oczekiwaniu na losowanie i na spóźnialskich obchodzimy ten dziki brzeg i wypatrujemy na wodzie jakichkolwiek oznak naszych przyszłych celów. Chodzimy brzegiem w poszukiwaniu jakichkolwiek numerków ale widocznie organizatorzy postanowili nadać je wkrótce przed samym losowaniem. Gdy organizatorzy nadali numerki od razu przeszliśmy lasem i spisaliśmy te najbardziej nas interesujące, mimo iż nie wiedzieliśmy co dzieje sie w wodzie naprzeciwko no ale czasem trzeba liczyć na nosa.




Losowanie odbyło się szybko i sprawnie - najpierw kolejność losowania później same stanowiska.



Seba losuje (a raczej jego syn Oskar który ma 10 lat i są to jego kolejne zawody, ps.Seba uprzedzam w przyszłym roku werbujemy Oskara do nas - Oskar losuje 5 czyli sam początek polany mało atrakcyjne miejsce ale w sam raz do integracji ;)



Nasza ekipa podczas pierwszego losowania trafia również polanę ale losujemy ponownie i trafiamy na stanowisko nr 15 , w sumie jedno z dwóch miejsc które najbardziej chcieliśmy wylosować! Pierwsze miejsce w lesie na wysokiej skarpie (było parę ostrych zjazdów) Przeprawa to "hardcor" połowa pontonem ,połowa lasem. Ja zajmuję ponton Łukasz wozi bagaże.
Z wcześniejszych ustaleń wynikało, że łowi się przed i w korycie. Czeszemy wodę metr po metrze w poszukiwaniu koryta niestety nie znajdujemy takiego, jedynie powoli coraz głębsze dno, później dowiedzieliśmy się, że od połowy do końca tamy koryto jest rozmyte jedynie pierwsze stanowiska z polany miały koryto.
Na samym środku dość sporo ostrej roślinności co pomaga nam szybko wybrać zestawy. Stawiamy 2 markery jeden na około 150m drugi trochę dalej około 200m. Kładziemy 4 zestawy w różnych miejscach, dwa bliżej- jeden dalej i ostatni w prawą zatoczkę z powalonymi drzewami. Do wieczora nic się nie dzieje oprócz jednego nie klasyfikowanego karpika i podziwiania pięknych widoków.



Czekamy na przyjazd naszych spóźnionych sąsiadów którymi okazują się nasi sąsiedzi z "Trzech Koron" karp maxa na Nekielce - ekipa "KARPFAN|". W krótkim czasie łowią ładne karpie dochodzące do 8kg. Drugiego dnia postanawiamy 2 zestawy ulokować jeszcze dalej. Odległości ostatecznie wahają się od 300-350m. Po paru godzinach mamy ładny "strzał" - zacięcie i siedzi, postanawiamy nie wsiadać do pontonu i to był nasz błąd - w połowie plecionka strzela! Załamanie i rozczarowanie gdyż strata około 200 metrów plecionki to jeden zestaw mniej, nastała cisza sąsiedzi mówią żeby walczyć dalej, stałem po kolana w wodzie odwracam sie do Łukasza i nagle słyszę jego krzyk jest plecionka na wodzie! (Łukasz w późniejszych rozmowach stwierdził, że nie zdążył skończyć słowa "wodzie" a ja już płynąłem po zerwany zestaw). Płynę w stronę plecionki którą tylko przez chwilę widziałem. Dobrze że Łukasz ma polaroidy i kieruje gdzie mam płynąć, widzę! jest! - oddala się ale w końcu dopływam, łapię końcówkę, okręcam sobie wokół ręki i czuje opór i szarpanie- krzyczę JEST! Usiłuje płynąć do brzegu ale jedną ręką to nie jest takie proste, na dodatek coś mnie wciąga. Dopływam, sąsiedzi krzyczą "wiąż byle jak do drugiego końca i na ponton"- tak też robimy. Łukasz już przeciągał plecionkę przez przelotki jak wracałem, drżącymi rękoma połączyłem dwa końce, wpadłem w ponton i hol trwa dalej!



Jest mój! Piękny Amur- nie duży bo około 5 kg ale taki hol na długo zapadnie w pamięci.



Kolejny piękny zachód słońca.





W międzyczasie Łukasz holuje z bliższego dystansu Amura - równe 3kg , wielki fart gdyż od tej wagi zaczynała się klasyfikacja.



W nocy doławiam jeszcze jednego karpia koło 6kg.





Do każdego brania mieliśmy "ostre" zejście a to za sprawą ostrej skarpy.





Dzikość - coś co cieszyło oko najbardziej.






Następnego dnia rano przyszedł czas zakończenia zawodów i rozdania nagród.
Ostatecznie zajęliśmy 7 miejsce na 19 ekip.

A tak przedstawiała się czołówka.

1. CARP TEAM SZYMANOWICE -55,12 -8 RYB
2. STEEL HOOK CARP TEAM -34,10 -5 RYB
3. CARP TEAM SPORT -28,08 -7 RYB
4. KARP FAN -20,62 -3 RYBY
5. CYPRINUS CARPIO -19,80 -4 RYBY
6. SENSAS LUBLIN -18,80 -3 RYBY

ŁĄCZNA MASA ZŁOWIONYCH RYB: 254,88 Kg -49 RYB

Największy karp: 9,48 Kg - CARP TEAM SZYMANOWICE

Największy Amur: 5,36 Kg - ALE KARP WŁOSZCZOWA


Kilka zdjęć z ceremonii wręczenia nagród








W imieniu "Warsaw Carp Army" i myślę, że mogę pokusić się o podziękowanie w imieniu innych ekip pragnę podziękować organizatorom za profesjonalne podejście do tematu i udowodnienie że można zorganizować zawody na tak ciekawej wodzie zapraszając tak wspaniałe ekipy.
Niech łączy nas pasja i przyjaźń ! Do zobaczenia w kwietniu!




Adran Modzelewski
























Szybki Kontakt
Reklama
Reklama