Refleksja o karpiowaniu
Na początku zacznę od tego, że nie jestem wędkarskim politykiem i w ogóle uważam, że polityka, jaka by nie była ,jest największym gównem (sorry) naszych czasów.Uwagę swoją kieruję do karpiarzy, którzy, być może podobnie jak ja ,odczuwają wędkarski niedosyt. Niedosyt ten spowodowany jest brakiem odpowiedniej ilości dużych karpi i amurów w wodach, które nas otaczają . A jeżeli już są to i tak w znikomej ilości.Temat w moim artykule dotyczy samego Podlasia ,ale czytając publikacje kolegów widzę, że podobna sprawa dotyczy wielu regionów naszego kraju.Bardzo dokładnie i ciekawie koledzy karpiarze opisują zbiorniki na których łowią .Ale prawie zawsze lub w zdecydowanej większości opisów pojawia się jedno zasadnicze zdanie: W zbiorniku niestety występuje znikoma populacja dużych ryb, lub duże karpie i amury w tym zbiorniku można policzyć na palcach u ręki.
Wędkarstwo karpiowe (czyt. sprzętowe) w naszym kraju rozwija się coraz bardziej. Karpiarze z różnych regionów naszego kraju łączą się w swoiste grupy ,wyruszają razem na zasiadki ,zawody itp. To jest bardzo ważna rzecz , bo przecież karpiowanie to sposób na życie.!!!

Właśnie wody w zdecydowanej większości niby są pod opieką PZW coraz częściej świecą pustkami w interesujące nas gatunki ryb. Po prawdzie to wody prawie nie zarybiane w odpowiedniej ilości rybami, o które nam chodzi. Te wody po zarybieniach pozostawione są samemu sobie i zdane na łaskę i niełaskę mięsiarzy (czyt.CIEPOKÓW).Wiele jest ładnych śródleśnych zbiorników leżących w gestii Lasów Państwowych-zdegradowanych ,z połamanymi pomostami, tonącymi w śmieciach i kompletnie zarośniętych. To też wody, które są pod "niby opieką"!!!Obydwie struktury działają podobnie zniszczyć do końca, a nie oddać nikomu (no może znajomym).Kolega oddelegowany na regionalny zjazd PZW chyba ze trzy lata temu opowiadał, jak na takim zebraniu trwającym od godz.9 rano do godz. 19 ,cały czas planowano kto jaką funkcję będzie pełnił, a nikt nie wspomniał nic o zarybianiu - to smutne!!!Jestem całym sercem za postulatem CARP-TEAMU ,ale obawiam się, że nic z tego nie będzie. Nie w parze z PZW i z jego przepisami ,regulacjami, itp.
Powinniśmy mieć we władaniu własne wody " różne ,małe ,duże, stawy , zalewy, czy wyrobiska i wówczas do czegoś w tym "europejskim"- kraju dojdziemy!!! Przecież moglibyśmy takie wody brać w dzierżawy ,zakładać towarzystwa karpiowe i ustalać własne prawa i regulaminy w zgodzie z przyrodą. Wierzcie mi "duża ryba w wodzie "to napęd dla całej kampanii wędkarskiej. Znam to osobiście z życia bo sam się do czegoś takiego przyczyniłem. Ludzie kupują nowy sprzęt (kije, kręcioły,) zmieniają żyłki itp. A w sklepach pojawiają się artykuły im potrzebne(aromaty.dipy,kulki) .Wszystko zaczyna się kręcić!!!Wielu moich znajomych wychodzi z założenia ,że po co mi lepszy sprzęt skoro i tak nie ma gdzie łowić dużych ryb. J tu jest" pies pogrzebany"! Łowiska komercyjne też nie załatwiają sprawy, bo trzeba bulić kasę. Są półśrodkiem, ale to nieraz lepsze niż nic.
Gdyby np.30 karpiarzy oddało kasę w wysokości składki PZW na swój zbiornik to naprawdę można już za to kupić sporo dużych ryb rocznie. Gospodarstwa rybackie sprostają takim zamówieniom spokojnie. Fakt do tego dochodzi lokalizacja zbiornika, co jest w głównej mierze czynnikiem decydującym o całym przedsięwzięciu .Ale są takie wody nieraz w odległości 10-30 km od naszego miejsca zamieszkania. Dlatego uważam, iż wędkarstwo karpiowe powinno pójść w tym właśnie kierunku. Również niezaprzeczalnym jest fakt, że nieraz chcąc pozyskać taka wodę urzędnicy robią dużą "pauzę"- oczywiście chcąc pozyskać korzyści finansowe dla siebie. Taki kraj i taki obyczaj.Znam osobiście taką wodę ,gdzie cały czas wmawia się nam, że jest pod opieką jakiegoś tam koła emerytów i rencistów .Zbiornik jest super położony w kompleksie leśnym z urozmaiconą linią brzegową o wielkości ok. 4 ha. Niestety, zarośnięty jest już tak , że niedługo można będzie po nim spacerować. A na pomostach siedział i łowił ostatnio chyba delegat z zamierzchłego PZPR.! A szkoda, fajny zbiornik. Takie przykłady można mnożyć ,ale nie oto chodzi jak co komu wychodzi!!Nie chcę z drugiej strony bezdusznie napadać na PZW ,czy inną organizację. Są tam ludzie ,którzy mogli by pomóc, ale niestety są za "mali", a ich "góra" i tak ma inne zdanie i do tego podpiera się paragrafami. Nie chodzi również o to ,aby PZW dało nam wody zasobne w interesujące nas gatunki ryb. Chodzi o to, że związek ma tych wód pod swoim regulaminowym władaniem zdecydowanie za dużo .I tu powstaje sprawa niemożliwości w prawdziwym gospodarowaniu i ochronie tychże zbiorników.
Planowaliśmy z kolegami wydzierżawić zbiornik do spółki z PZW , ale co z tego jak trzeba tam po zarybieniu i zagospodarowaniu wody udostępnić ją wszystkim, którzy tylko opłacają karty wędkarskie. Z mięsiarzami też do niczego nie dojdziemy.Dlatego na dzień dzisiejszy jeszcze raz pragnę podkreślić, że jedynym wyjściem dla przyszłego sportowego wędkarstwa karpiowego jest tylko i wyłącznie pozyskiwanie własnych wód na których my sami poprowadzimy prawdziwą gospodarkę wędkarską. I tym optymistycznym akcentem pragnę zakończyć swoją krótką karpiową refleksję.Mam tylko cichą nadzieję, że w końcu się to wszystko zmieni.?! Pozostaje tylko pytanie -kiedy??? Oby tylko odpowiedzią na postawione pytanie nie była odpowiedż -kiedy nas już nie będzie????!!!!!!!

Dariusz Ostrowski

Szybki Kontakt
Reklama
Reklama