Gosławice - potęga przez mękę
Był piękny październikowy dzień lat temu kilka. Materiał typu Historia jednej znajomości.

Gosławice stały się miejscem spotkania pokoleń. Gosławicki akwen jest dziwnym akwenem. Prowadzony przez fascynata karpiowego żywota Pawła Stępniaka który stworzył raj dla karpi.
Wielokrotnie podczas rozmów powtarza , że to one mają tutaj czuć się jak w raju nie my. I jest w tym prawda - wiele prawdy.
Pamiętam jak pierwszy raz zobaczyłem te kominy w zachodzącym słońcu - CO TO MA BYĆ ???
Teraz to jedno z moich ciekawszych ujęć. Pokazuje to jak wiele rzeczy potrafimy zaakceptować. Jednak czy są tego granice?

Pewnie dla wielu strasznie ruchome - choć i dla mnie w przypadku tego łowiska one się niebezpiecznie również rozszerzyły.



Z góry uprzedzam , to nie ma być materiał dyskredytujący to łowisko. Byłem tam wielokrotnym gościem choć więcej razy goszcząc na imprezach i w jakimś segmencie tak pozostanie, ale Gosławice są łowiskiem tak specyficznym , iż nie każdy powinien tam pojawić się z wędką ponownie.

Tym kimś jestem na pewno JA.

Pewnie wielu by się jeszcze takich znalazło , którzy gosławickie ukojenie odnajdują wyłącznie w jego " CYFRYZACJI" ale czyż nie mają prawa za tą cyferką gonić ?

Z wielką dumą patrzyłem jak Adi wchłonął cały artykuł " Złota Kulka" - opowiastkę z cyklu "Pamiętnik Karpiowego Dewianta"



Jednak zauważyłem również coś innego. Pragnienie osiągnięcia czegoś wielkiego. Pytanie - na ile jest gotów by się zmierzyć z tą wielkością która może niebezpiecznie zmaleć po jej zdobyciu ???
Mam nadzieję , iż będzie potrafił sobie to kiedyś poukładać. Ja nie potrafię.



Adrian - mój młody "Sensowny" przyjaciel dorastał pod moimi skrzydłami.
Trzymałem go na dystans który i on utrzymywał. Polubiłem jego pytania zaczynające się od "Panie Danielu ??? a co by było .............???"

Młody zjadłeś mnie "karpiowo". Wsłuchując się w Twoją pasję i obserwując Twoje podejście stwierdzam , iż przy Tobie jestem jedynie nadętym ignorantem, który nie potrafi przyznać przed samym sobą , iż zasiadł TAM po raz kolejny by coś przyklepać.



VIKTORIA - znaczy zwycięstwo. Czy zwyciężamy??? Czy po prostu ryba przegrywa w nierównej walce.
Czasami zwyciężamy nie robiąc nic dla zwycięstwa - czasami przegrywamy nie przyczyniając się w żaden sposób do porażki.............. Gosławicka Rzeczywistość. Rzeczywistość która po kolejnej "spince" rysuje w naszej głowie wiele frustracji które różnią na łodzi przyjaciół.

Nie tak podbierak - nie taki hak - nie taka koncepcja holu - nie taki los.

Z drugiej strony jednak pojawia się pytanie - czy nie po rekordy jeździ się nad wodę ??? Zakładając taką tezę jesteśmy w najlepszym miejscu by tego dokonać.



Może czas po prostu ostygnąć. Wylać sobie na głowę kubeł zimnej wody by nasze wyobrażenia o wędkarstwie zeszły na tor poprawny.



Różnicowanie na linii dzikie wody łowiska komercyjne weszło w fazę jakiejś paranoi. W sieci aż roi się od eksponowanych 4kg karpi z DZIKUSA , gdzie ranga wyczynu rośnie do granic ekstremalnych.
Niestety , tutaj możecie mnie ukamienować. Mięsiarze i leśne dziadki opanowały tą sztukę o wiele bardziej niż my wielcy mistrzowie utrudniający sobie sprawę zakładaniem syntetycznych fluorescencyjnych kuleczek.

Ostatnio na mojej DZIEKIEJ KRWIOŻERCZEJ WODZIE PZW padło 8 karpi ponad 5kg - PADŁO DOSŁOWNIE - ŁUPEM DZIADÓW.
4 karpiarzy może tylko opowiedzieć o magi milczącego sygnalizatora , wspaniałym aromacie porannej kawy i bajecznym wschodzie słońca.

Dodatkowo większość tych PZW 4 hektarowych sadzawek coraz obficiej zarybiona karpiem czym różni się od komercji??? NAZEWNICTWEM........

Tutaj Gosławice stają się przykładem nr 1 w tych sporach. Śmiało można stwierdzić , iż jest to jedna z najtrudniejszych wód karpiowych w Polsce.

Pytanie , czy chcemy w takich warunkach łowić. Pytanie spotęgowane naszymi preferencjami które robią z nas miłośników finezyjnego sprzętu który w takich warunkach można zamienić na szpulę żyłki położoną na "podzie" i rękawicę by leadcore nam rąk nie poprzecinał. Wszakże wędka w pontonie tylko przeszkadza ...........



Gdyby ktoś na opuszczonej wodzie , gdzieś na stodołą u wuja Mariana znalazł karpie w takich warunkach co by powiedział? KARPIOWE MEKKA - ale to są GOSŁAWICE - basen.

Straciłem gdzieś wątek i zaczynam rozmawiać ze samym sobą stając się i obrońcą i katem w jednej osobie.

Ta zasiadka była wyjątkowa. Z jednej strony pierwsze wędkowanie z Adrianem i Piotrkiem z drugiej masa wyrzeczeń , że gdzieś we wspólnej pogoni za wynikiem 3 autorów Sensu Życia spotkało się na komercyjnej wodzie, w dodatku tak uniemożliwiającej realizację tego co kochają, że aż niebywałe.
Trudne warunki na łowisku z którymi sobie nie radziliśmy - z jakiś powodów poza moimi 3 spinkami na naszej miejscówce nic się mimo ciężkiej pracy nie działo. Generalnie cały ten brzeg jak by oddzielony niewidzialną kreską po prostu stanął.



Na drugim brzegu eldorado. Rzuty w zielsko po ciemku kończą się odjazdami potężnych ryb , gdzie nazwana przez Pawła metoda na BAMBRA przynosi pokaźne nastki, a właściciele tych rekordów odpowiadają na pytania o kulkę - JEDNA POMARAŃCZOWA I 2 TE ŻÓŁTE ( sytuacja przykładowa, odleglejsza w czasie ale autentyczna)

Na naszym brzegu kolejne spinki u Adriana , który siedząc bez słowa na pomoście miał na twarzy przez długi czas wypisane pytanie DLACZEGO ????

A dlaczego nie.............. ????



Gosławice........... Przejawiając potężny słowotok pierwszy raz mam problem ze złożeniem słów. Jest takie wspaniałe powiedzenie na tą okoliczność.
" Nie gryzie się ręki, która cię karmi" - troszkę się tak czuję choć nie ukrywam , iż niejedną rozmowę z Pawłem na ten temat przeprowadziłem i wniosek nasuwa się sam. Nie podoba się ??/ Nie przyjeżdżaj a ja jednak zapytam - czy nie można łowienia na ten wodzie lekko zmienić???

Czy nie można w jakiś sposób radykalniejszy wysektorować tego wykluczającego komfortowe łowienie zielska ????

Jak przez mgłę słyszę sygnalizator - mój ??? Zerkam na centralkę - milczy . Przede mną ??? Z boku???
Przecież to miejsce jest dla nas i nie tylko jest miejscem do integracji oraz wspaniałych wędkarskich imprez w których łowione są tony ryb.



Piękny lampas Adriana. Oczywiście wyłuskany z zielska poprzedzony 50 minutowym wyplątywaniem zestawów z kilku pułapek.




Przypominam sobie jak pewnej nocy popłynąłem po zestaw którego nie udało mi się nawet poderwać do ściągnięcia. Rozplątywanie rozpocząłem od samego pomostu, mozolnie - metr po metrze do celu.
Podbierak rozłożony w łódce po wcześniejszym holu a na końcu w zielsku ryba. Wydłubałem ją z zielska i zagarnąłem tą rozłożoną siatką. Był naprawdę duży - pewnie już takiego nie złowię. Jednak jak można było uznać to za swój rekord ???
Bez brania , bez holu bez podbieraka - bez użycia wędki. Cyfra trzymana w dłoniach to dla mnie zbyt mało. Wypięty w podbieraku odpłynął w gosławicką toń.
Tej nocy na macie położyłem ok 20 karpi. Po wcześniejszej dobie na do wodą poprzedzonej dobą w pracy wykończony w drodze powrotnej do domu po prostu zasnąłem za kierownicą. PASJA............
Wszakże trzeba było polować na te rekordy - robić zdjęcia które rybom robią krzywdę ale wyglądają okazale. Aż niemożliwe by wykonać sobie taką sweet focie bez wężyka spustowego. Fotka wyglądająca jak lokowanie produktu była zwykłym nieudanym zdjęciem gdzie po raz kolejny nie udało się podnieść głowy...........



A później zamęczone karpie i jakieś łzawe historie o śmierci karpia męczennika który zanim stał się wymarzonym foto obiektem dostał 600 fotek na klatę w różnych porach roku :) bo wschód i zachód to za mało ................



Pawle ........... stworzyłeś coś wyjątkowego. Niesamowite przyrosty ryb to niewątpliwie Twój wielki sukces. Łowisko stało się jednym z bardziej obleganych łowisk w Polsce ale stało się tez poligonem reklamowym dla firm którego nie unikniemy na takim akwenie. Wypychane przed siebie złapane w rybim oku piękne karpie stały się wizytówka wielu marek> ta woda pokazuje ile ten cały wysublimowany świat przynętowo zanętowy jest warty.
Sami wiecie jak wiele ryb pod osłoną nocy staje się rybami z dzikich wód , z innych łowisk gdzie noc pozwala ukryć wszystko oprócz cech charakterystycznych ryb które tak doskonale znacie.

Mój new PB z dzikiej wody ............ Paweł z Tomkiem Spaszewskim tylko kiwają głową.

Nie mogłem tutaj o Tomku nie wspomnieć. Bez niego by mnie na Gosławicach nigdy nie było. Pewnie tutaj się zaprzyjaźniliśmy i mam nadzieję , że nigdy nas te łowiskowe preferencje nie poróżnią - choć różnie w tym segmencie bywało.

Kamień spadł mi z serca. Musiałem ten felietonik z siebie wyrzucić.

Łowisko stoi przed faktem pewnych zmian natury organizacyjnej. Jak będzie tego nie wiemy ale jedno jest pewne.
Jak sama nazwa mówi ŁOWISKO - ŁOWIENIE.
Warto pomyśleć by to łowienie było jak najbardziej komfortowe. Przepraszam ale tak uważam.........
komfort łowienia to nie tylko Pomost , prąd i prysznic w domku.

Od wielu lat portal jest partnerem wielu imprez odbywających się na tej wodzie i naprawdę troszeczkę to wszystko od Karpiowej Pasji MOIM ZDANIEM ucieka.

Z dedykacją dla towarzyszy niedoli z pomostów obok :) i Tomka Zwolińskiego który pełniąc obowiązki baby sisters pozostał przy domku - dzielnie znosząc trudy zasiadki i nocnego myszkowania w zaroślach.



Daniel Kruszyna
Szybki Kontakt
Reklama
Reklama