"UDANA ZASIADKA"


Czym jest dla mnie udana zasiadka ....?

Często zadawałem sobie to pytanie i do nie dawna wydawało mi się, że znam na nie odpowiedź.
Rozmyślając na różne sposoby i starając się odłożyć wspomnienia z każdego karpiowego wyjazdu na inną półkę znów przez chwilę się zagubiłem.

Ostatni mój wyjazd karpiowy odnotowałem na wodzie PZW , którą odwiedziłem po 6 latach.



Mieszkając w woj. opolskim mam to szczęście że w ostatnich latach powstają tu w koło wody C&R i jest to pewien plus.
Oczywiście jest to zasługa pewnych osób , które ciężko nad tym pracują ....ale to nie o tym miałem dzisiaj pisać :)



wracając do tematu :

około godziny 11 w piątek dojechałem na miejsce ,szybki rekonesans na łowisku i obranie strategi .
Postanowiłem postawić marker blisko trzcinowiska i zasypać miejsce kulkami .
Do wody poleciała śliwka z truskawką firmy Adder Carp.
Po 2 godzinach od przyjazdu moje zestawy lądują w wodzie gdzie na pierwsze brania nie musiałem długo czekać



kilka kulek z kobry w okolice ustawionego markera i umieszczam chwile wcześniej zwinięty zestaw z powrotem w wodzie.
Pełen optymizmu po ostatniej porażce nad wodą zasiadam wygodnie w fotelu.

Pora obiadowa okazała się porą gdzie nie tylko ja miałem chęć coś zjeść bo mój posiłek przerywa kolejny dźwięk sygnalizatora ............
Udany hol do samego brzegu i mam kolejną sztukę na macie.





Zmiana pogody ze znacznym ochłodzeniem widać dobrze wpłynęła na żerowanie naszych ulubieńców gdyż do wieczora odnotowaliśmy 6 brań.
No właśnie napisałem odnotowaliśmy............. bo nie byłem sam !
Podczas tego wyjazdu debiut mojego syna Szymona , który po raz pierwszy z malutką pomocą łowi swojego pierwszego karpia .



Nocka jak i dzień drugi również obfity w brania więc postanowiliśmy w okolice markera dosypać trochę ziarna z peletem oprócz kulek , które systematycznie po każdym braniu lądowały w wodzie.



Przez chwilę zastanawiałem się czy oby nie za dużo zaczynam nęcić ale przecież mamy rybę w łowisku i daje ona o sobie cały czas znać kolejnymi odjazdami na naszych zestawach.
Chwila oddechu między braniami podczas wspólnej gry w karty z Szymonem i rozmów o dalszej taktyce na ostatnią już noc nad tą wodą .
Późnym popołudniem trochę deszczu z wiatrem




Zaś nocka już znacznie zimniejsza od poprzedniej oraz spokojniejsza w stosunku do ilości brań . Dopiero 5:20 nad ranem obudził nas dźwięk centralki w namiocie , po szybkiej reakcji na macie ląduje pan z wąsem :P
Nie jest to mega wielki okaz ale znacząco ponad metr i wagowo blisko 10 kg
zaznaczę że jest to mój pierwszy sum takiej wielkości tym bardziej się ucieszyłem.




Mglisty , niedzielny poranek dość szybko przerwało wyłaniające się za chmur słońce i przyszła pora na śniadanko po którym zabraliśmy się za pakowanie gratów .



Podsumowując ten wyjazd jest to UDANA WSPÓLNA ZASIADKA Z SYNEM :)

Wspólnie odnotowaliśmy 15 brań z czego do brzegu udało się doholować i położyć na macie 10 ryb.

Piotr Herian
Szybki Kontakt
Reklama
Reklama