Szczęście a skuteczna przynęta - Piotr Herian
Czasem nachodzą mnie myśli jaki wpływ na wyniki ma to co robimy nad wodą a ile w tym wszystkim jest przypadku .

Czy jeśli założymy sobie, że wszystko co robimy jest prawidłowe i osiągniemy rezultat końcowy taki jak sobie założyliśmy - to czy oby na pewno możemy powiedzieć że w tym wszystkim nie ma zbiegu okoliczności ?

Pojawiają się pytania

- czy wszystko co zrobiłem jest ok ?
- czy można było zrobić coś więcej ?
- a co w momencie gdy efekt końcowy jest marny ? - jest to przypadek czy zwykły brak szczęścia ?



Bywają chwile kiedy mam wrażenie, że właśnie ''SZCZĘŚCIE'' to taka nasza niezawodna przynęta.
Pierwszy weekend października wybrałem się ze znajomymi na długo wyczekiwaną wspólną zasiadkę.
Już przed wyjazdem z domu próbowałem sobie ustalić jakiś plan działań i taktykę na ten wyjazd.
Tym razem postawiłem na testowane produkty Addera , które okazały się być jak najbardziej skuteczne ale o tym za chwilę.
Po rozłożeniu całego obozowiska zabrałem się za szykowanie przynęt i zanęt na które zamierzałem łowić tym razem .



Na początek spora ilość naszykowanej zanęty wylądowała w wodzie po czym mogłem spokojnie przejść w stan oczekiwania pierwszych efektów.
Zimna ,jesienna nocka w zasadzie mijała bardzo spokojnie bo tylko jeden dłuższy dźwięk centralki zbudził mnie tej nocy .



Silna może dla niektórych , nie za wielka ryba ale dała sporo do myślenia gdyż byłem jedyną osobą tej nocy co miała coś na macie.
Około południa wreszcie wijącą się od rana mgłę przebiły pierwsze promienie słońca co dało kolejny efekt.
Tym razem w 100 % przyznaję że szczęście było po mojej stronie gdyż ryba poniżej została wyholowana za ogon !!!




Szybkie oględziny stanu Jesiotra i powrót do wody , w sumie pierwszy raz trzymałem taką rybę w rękach .
Podekscytowany zasiadłem wygodnie w fotelu z zamiarem jakiś zmian na moich zestawach końcowych.
Długo nie myśląc zabrałem się za wiązanie 2 nowych przyponów , które uzbroiłem na włosie owocowymi przysmakami oraz typowym śmierdzielem




Jak się okazało na sam koniec zmiany jakie poczyniłem były jak najbardziej trafne bo właśnie na Brzoskwinia - Mango z "Addera" udało mi się wyciągnąć największą ilość karpi.




Popołudnie oraz wieczór przebiegł bardziej "integracyjnie" przy wspólnym grillowaniu oraz mocniejszych trunkach (tym razem furorę zrobiła nalewka z Aronii )



Ostatnia noc również owocowała w brania ale tym razem pech chciał i 2 ryby pod rząd się spinają ......
Dopiero nad ranem udaje się znów skutecznie położyć na macie pięknie ubarwionego kilkunasto kilogramowego Karpia



Wracając do tytułu tego tekstu …….

Szczęście czy skuteczna przynęta ?
Obstawiałbym SZCZĘŚCIE lecz jedno i drugie tym razem odegrało dużą rolę.

A szczęśliwą dla mnie okazała się z pewnością przynęta na którą postawiłem podczas tej zasiadki ;)




Piotr Herian
Szybki Kontakt
Reklama
Reklama