Pucharowe przedbiegi..............
Rybieniec - miejsce naszego portalowego pucharu stało się miejscem mojej następnej zasiadki w tym sezonie. Pierwsza tegoroczna zasiadka z prawdziwego zdarzenia jeśli chodzi o czas spędzony nad woda , gdyż w tym roku udało mi się jedynie zrealizować kilka kilkunastogodzinnych wypadów.

Jak zwykle wjazd na łowisko przepiękny................



Na łowisku mam okazję pierwszy raz spotkać się z rewolucjami w linii brzegowej których jeszcze kilka nastąpi. Motorem do działań stało się nasze tegoroczne spotkanie. Wygląda to okazale a cała ta rewolucja wspaniale komponuje dzikość zatok z częścią przygotowaną stricte pod "karpiarzy"




Popołudnie, noc i o północy pierwsze brania. Kilka "MICRO KABANÓW" zagościło na mojej macie. Dało mi to dużo radości która w duecie z samotnością na łowisku stanowiła spełnienie i totalny reset umysłu który ostatnio bardzo był mi potrzebny.





Łowisko gotowe.............. Napawam się tą ciszą która pewnie niedługo odejdzie w zapomnienie wraz z jego rozwojem - a może nie odejdzie? W rozmowach z Markiem Hallasem o przyszłości tej wody wyczuwam troszkę obaw o to , że w dążeniu do jak najlepszej jakości łowiska można stracić coś tak unikalnego.

Dylematy ..............



Pogoda spłatała figla synoptykom i co najbardziej cieszy na moją korzyść. Wiadomo , każda pogoda jest dobra dla "karpiownika", ale chyba mało z nas przez cały sezon prosi o deszcz i szarugę.

Co jakiś czas na macie kładę kolejne karpiki. Przedział wagowy tych rybek to 5-8kg .... Spoglądając teraz na te zdjęcia z przykrością muszę stwierdzić , iż kiedyś w moich rękach wyglądały bardziej okazale co nakazuje zwrócić większą uwagę na to co się kładzie na talerzu :) - Ładniej już nadwagi chyba nie da się określić. hehehehe





Pisząc ostatni materiał dla Karpmanii gdzie w swoim monologu oddałem pokłon" Złotej Kulce" rozgrzeszyłem się z róznych fanaberii przynetowo zanętowych i jak dotąd łowiłem ryby na wszystko co założyłem miksując co rybę przynęty i udziwniając jak tylko się da.



Wszystko kładzone punktowo nieopodal "kominów" które w nocy świeciły pobudzone do życia latarką czołową , wskazujac drogę do celu.



Maikruski w łowisku i pojawia się misterny plan zmiany miejscówki który legnie w gruzach po kolejnym braniu gdzie przyklejona do dna ryba nie daje się łatwo poderwać do góry i hol kończy się rozgięciem haka. Mój błąd.......... Przeforsowałem dodatkowo wypłynięciem na wodę zabrałem amortyzację całemu zestawowi i się druciak wyprostował........... Trudno.

Więc pozostajemy przy tych miejscówkach które może coś w końcu dadzą treściwego.

Mija dzień , który nie przynosi nic nadzwyczajnego ..... no może oprócz wizyty zamaskowanego napastnika który widocznie usłyszał o tym , iż posiadam złotą kulkę. Nie miał szans a teraz jego kości bieleją zapewne w szczerym polu nieopodal Rybieńca.



Po tym braniu postanawiam wywieźć jedną z wędek skrajnie w lewo a drugą skrajnie w prawo. Gdy jestem na wodzie wybieram jednak ten już wcześniej obnęcony komin.
Marek , który przyjechał w odwiedziny oczekuje na przybycie gościa p. Józefa Wróblewskiego cenionego autora wielu felietonów w Wiadomościach Wędkarskich który tym razem odwiedza łowisko by nakręcić jeden z spławikowych odcinków swojego cyklu filmów które publikowane są na portalu WW i jego Youtubowym kanale.

Nie wiem kto miał większe "parcie na szkło" - ja czy ryba.
Gdy widzę ich idących w oddali - BRANIE.

Zacinam , czuje opór i wiem , że jest to coś ciekawego . Pierwszy raz czuję coś dziwnego w sobie na rybach. TREMA???
Ryba stoii w miejscu a ja tylko myślę o tym by ją podciągnąć chociaż 5 metrów, w końcu zestawy położone w trzcinowisku w kontekście 150m wywózki i żyłki o strukturze gumki od majtek to nic fajnego - ale .............. Udaje się.
Opornie metr po metrze udaje się ją pompować ale by nie było za łatwo idzie w prawo. Ponton ??????

Znowu te kołowrotki na wodzie. Cóż - płynę.
Pięknie pracowała. Wszystko na oczach bądź co bądź ikony tego miesięcznika który jako młodziak studiowałem cały miesiąc w oczekiwaniu na następny. Przypominają się młodzieńcze lata jak tępym nożem , przeklinając tego kto to wymyślił rozdzierałem jego strony boleśnie znosząc jego wzrost ceny o 1000%.

Po któryś enty ryba kładzie się na wodzie i ląduje w podbieraku.

Krzyknąłem????????? .............. czy mi się wydawało. Musze zapytać Marka :)

Jest ........... To chyba znowu BERTA jestem tu 2 raz , została złowiona dotąd 3 razy i mi udaje się to po raz drugi?????




Marek kiwa z niedowierzaniem głową.

Fakt ten dodatkowo potęguje jeszcze jedna sytuacja.
Gdy złowiłem ją pierwszy raz miała potężnie rozdarty pysk. Pewnie dostała long shankiem , bo tylko one potrafią tak dobitnie pokiereszować rybę.
Wtedy Marek stwierdził, że ją zeszyje, więc podesłałem mu pakiet chirurgiczny który woził cały rok w samochodzie. Czy ktoś to jakoś wytłumaczy?

Przyszła do mnie? Marek pod moim okiem czynił honory. Cięcie wtórne , kilka szwów i będzie jak nowa.
Może nie miała przyrostów bo jej pokarm uciekał przez szczelinę? heheheheh



Coś niesamowitego.

Noc taka jak sobie wymarzyłem. Spokojna, a o 5 rano do zwijania majdanu dał sygnał kolejny MIKROKABANEK.

Wizyta u P. Józefa - kilka zdań , kilka sugestii na planie :)



I wracamy do swoich obowiązków. Po drodze dostaję wiadomość, iż nadeszły nasze pucharki na Puchar.

Jeśli Berta znowu skusi się na hak w fazie przed tarłowego przyrostu macie jak w banku rybkę 20+ ;) i te cudeńka dla siebie ;)



Więc do zobaczenia , na mam nadzieję cyklicznym Pucharze Portalu Carppassion na Rybieńcu

Daniel Kruszyna














Szybki Kontakt
Reklama
Reklama