W pogoni za kabanami - Grzegorz Kruszyna
Na moje zasiadki karpiowe wybieram tylko i wyłącznie łowiska komercyjne ponieważ mogę sobie pozwolić na maksymalnie trzy wypady czterodniowe w sezonie. Praca od poniedziałku do soboty nie pozwala na nic więcej. Wybieram takie wody w których można spodziewać się kilku-kilkunastu brań a nie siedzieć za jednym pikiem. Tym razem padło na Gosławice. Co do ceny nie będę się wypowiadał bo wszyscy wiedzą że jest ..........

Na zasiadkę wybraliśmy się razem z kolegą Bartkiem w dniach 8-12 maja .Postanowiliśmy łowić na osobnych pomostach. Z Inowrocławia wyruszamy około 7.00.Na miejscu jesteśmy o 8.30,nasze pomosty były wolne bo wędkarze zjechali wcześniej a więc można było szybciej zająć miejsca. Najpierw montujemy silniki, echosondy i płyniemy szukać odpowiednich miejscówek na położenie zestawów. Po godzinie mamy postawione markery i bierzemy się za rozkładanie reszty czyli wędki, namioty i inne potrzebne klamoty. Moje zestawy wywożę około godziny 11.00. Dwie wędki na wprost pomostu i jedna na prawo po skosie. Wszystkie zestawy położone na odległości około 150m i zasypane mieszanką z kulek , pelletów i ziaren(kukurydzy, łubinu, konopi, orzechów i rzepiku). Otwieramy dobrze schłodzone browarki




i czekamy na pierwsze branie.


Monster Carp Rod 10’ / 2,5lb gotowe do akcji :)



Po dwóch godzinach holuję pierwszą rybę( niestety po wszystkie ryby trzeba wypływać łodzią z powodu sporej ilości zielska) i w podbieraku ląduje pełno łuski średniak.



Gdy dopływam z rybą do pomostu w odwiedziny przyjeżdża koleżka Maciej i oświadcza, że zostaje z nami jedną dobę bo pomału się wciąga w karpiowanie i chce zobaczyć co i jak. Po trzech godzinach mam następną rybę, zabieram Macieja na łódkę aby poczuł w praktyce siłę kalabanów)) Po kilku minutach kolega oddaje wędkę bo jak stwierdził ma już dość )).Hol kończę ja a Maciej podbiera pięknego kolejnego pełnołuskiego miśka. Oto i on- 17,20kg






Pierwszą rybę zalicza Bartek – kilka fotek i znów czekamy na branie. Przez dwie doby nie mam żadnego brania w nocy, wszystkie odjazdy po jasności a z kolei u Bartka w obie noce lądują po trzy miśki na macie z czego jeden wagowo identyczny jak mój 17,20kg.






5,60kg








Na trzecią noc postanawiam zasypać miejsce z prawej strony z którego złowiłem tylko jedną rybę większą ilością kulek i grubszym pelletem, a na środkowy zestaw zakładam kulkę 30mm.




Godzina 0.30 budzi mnie piękny odjazd , dobiegam do wędek i mówię – NIE WIERZĘ branie w nocy i jeszcze na tą sporą kuleczkę. Zacinam i niestety pusto, zero kontaktu z rybą, chyba był za mały)).Rano jest i branie na prawą wędkę gdzie były grubsze przysmaki. Zacinam i płynę, hol piękny a ryba jeszcze piękniejsza, nowa życiówka - 22,10kg. Przyjeżdża Paweł ( opiekun łowiska ) i oświadcza, że to karp o imieniu Leoś )). Mała sesja:





Ostatnia doba słaba ja łowię jednego lina 2,60kg/52cm


a Bartek jednego karpia ale pięknej budowy- śliczna rybka))



Kilka fotek pleneru:









Podsumowując zasiadkę szczerze powiem że liczyłem na troszkę więcej brań, ale najważniejszy plan wykonany - ryba życia złowiona )). Razem złowiliśmy 25 karpi o wadze łącznej 297,6kg ;). Bartek zapowiedział że tu jeszcze zawita a więc i ja również, bo co tak sam będzie siedział................

Pozdrawiam - Grzegorz Kruszyna

Szybki Kontakt
Reklama
Reklama