Czerwcowa noce "Cudów"
Mamy początek czerwca, jest to dla mnie drugi tydzień wędkowania na jeziorze PZW. Niestety pierwszy tydzień nie przyniósł żadnych brań. Miejsce, które wybrałem w środkowej części jeziora okazało się bezrybne, nie miałem nawet przysłowiowego pika!!!

Postanowiłem zmienić miejscówkę, wybrałem koniec jeziora w kierunku, którym wiał silny wiatr. Po przybyciu na łowisko zaczynam sondować dno za pomocą echosondy i niezawodnego stukadełka.



Dno jest twarde, pokryte małą ilością zielska, głębokość wynosi 5 metrów. Jest to głęboko jak na tą porę roku, ale jest to jezioro rynnowe. Natomiast płytkie partie wody są bardzo zarośnięte. Po sondowaniu przystępuję do nęcenia. Przygotowałem mieszankę ziaren kukurydzy i konopi oraz kulki o smaku Elite - Supreme firmy Adder Carp. Po dwóch dniach karmienia przyjeżdżam na upragnioną nockę. Pogoda jest ustabilizowana, więc mam nadzieje, że ryby również dopiszą. Na pierwszy zestaw zakładam sprawdzoną kulkę Elite, drugi Crab&banan.

Popijając kawę obserwuję bacznie łowisko. Zauważam pierwsze spławy karpi i amurów, lecz nie w zanęconym miejscu. Mija północ, na prawej wędce jest gwałtowny odjazd. Pewne zacięcie i zaczyna się piękny hol. Po dziesięciu minutach walki ukazuje się okazały sum. Niestety przy podebraniu ryby pęka podbierak, a sum się spina. Tak już to bywa, do rana nie mam już więcej brań. Podejrzewam, że krążący sum płoszył karpie. Mam nadzieje, że po ostatnim ukłuciu sum zmieni rewir. Podekscytowany ostatnią nocką wybieram się ponownie.

Zestawy zarzucone, teraz podziwiam otaczające mnie piękno przyrody. Do północy nie ma pika. Czas na małą drzemkę. O drugiej w nocy mam pierwsze branie, szpula kołowrotka obraca się w szalonym tempie. Hol karpia jest długi i imponujący, karpie z dużych akwenów są bardzo waleczne. Podbieram zmęczonego holem karpia. W świetle latarki ukazuje się prześliczny król tej wody. Piękny golec o wadze blisko 13 kg.






Jestem zadowolony i szczęśliwy, że pierwszy karp wylądował na macie. Na drugie branie nie czekam długo. Znowu potężny odjazd, ryba z potężną siłą wybiera żyłkę z kołowrotka. Powoli pompuję i pociągam ją do siebie, lecz ona znowu wybiera 40 metrów żyłki. W końcu kapituluje, mam drugą wspaniałą rybę. Brat bliźniak z tą samą wagą. Do zakończenia zasiadki pozostało mi 6 godzin wędkowania, postanawiam nie kłaść się spać tylko warować przy wędkach. Mam jeszcze trzy brania i 100% skuteczności. Dwa golce o wadze 7 i 11 kg oraz pełno łuska 10 dają mi wiele satysfakcji.




Cztery z pięciu karpi złowiłem na kulkę Elite, piąty natomiast na Crab&banan firmy Adder Carp. Zasiadkę uważam za bardzo udaną i mam nadzieję, że ta przepiękna i duża woda obdarzy mnie jeszcze wieloma dużymi rybami.

Dariusz Kotlarek ACT.
Szybki Kontakt
Reklama
Reklama