Uśmiercone Marzenia - Rafał Kwiatkowski


Czy można uśmiercić marzenia ??????? .Na swoim przykładzie i wody nad którą łowiłem odpowiem Wam na to zadane przez siebie pytanie. Na początku troszkę opowiem wam o pięknym mokradle otoczonym w większości lasem z pięknymi widokami i jeszcze piękniejszymi rybami ,mokradle ,które mnie wychowało zachwyciło i zauroczyło ,gdzie samo przebywanie było nagrodą ,gdzie działy się rzeczy bardzo ważne w moim życiu, chociażby moje zaręczyny ,gdzie moja dziewczyna obecnie żona powiedziała TAK, opowiem Wam o wodzie wyjątkowej ,opowiem Wam o jeziorze Świesz.





Cała przygoda z tą wodą zaczęła się w roku 1998/99,a impulsem i to niezłym była książka P. Mroczka pt.Karp. to nie jest ani reklama ,ani wazelina po prostu tak było ,jeździliśmy z kolegą nad tę wodę właśnie z tą książką i analizowaliśmy to co było napisane z rzeczywistością ,wychodziło to różnie ,teraz jak o tym wspominamy to jest kupa śmiechu ,tropiliśmy karpie po trzcinach ,tak nam się wtedy wydawało ,bo te karpie okazały się szczupaczkami ,no cóż człowiek uczy się na błędach ,a karpiownik na rybach. Pierwsze karpie ogromne kabany całe 3,5kg dawały nam ostro popalić ,adrenalina nie mieściła się w żadnej skali ,podczas holu traciliśmy oddech by potem sapać jak lokomotywa parowa, powoli stawaliśmy się Karpiownikami,jakie to były piękne beztroskie czasy .





Z czasem woda stawała się bardziej czytelna ,albo to my stawaliśmy się bardziej doświadczeni, lecz urok tego miejsca z każdym rokiem był coraz piękniejszy ,a my zaczynaliśmy to doceniać .I najważniejsza sprawa karpie wracają do domu ,do swojego mokrego domku ,który tak bardzo pokochały. W 2002 roku powstaje koło wędkarskie przy Policji w Radziejowie a zdaje się że dwa lata później jezioro Świesz zostaje przekazane pod opiekę temu właśnie kołu i tu zaczynają się piękne czasy dla tej wody ,kontrole w dzień i w nocy Policja razem ze strażnikami i samymi wędkarzami ,mogę z całą odpowiedzialnością stwierdzić że zjawisko kłusownictwa na tej wodzie właściwie nie istniało .Społecznie wspólnymi siłami został wybudowany domek wędkarza ,który był bardzo często odwiedzany przez samych wędkarzy jak i ich rodziny co skutkowało ciągłym przebywanie kogoś nad wodą.



Waga karpi szła ostro w górę , ilościowo też było bardzo pięknie ,byli sponsorzy którzy kupowali karpie i wpuszczali nam do jeziorka .




więc sielanka na całego .W między czasie poznałem fajnych ludzi ,których też zaraziłem do tego miejsca ,chociażby Daniel Kruszynę ,który też przez jakiś czas odwiedzał tę wodę Poznałem fajne portale i ludzi zarażonych tak jak ja - Sens Życia ,później Foto Karp , z Danielem nasze drogi się rozeszły - bywa i tak nazywa się to życie, choć wcześniej woda pozwoliła mu przytulić jednego z naszych wspaniałych mieszkańców.



Wracając do tematu samej wody ,jeziorko nigdy nie było głębokie ,ale 1,5 było zawsze do czasu ,kiedy nastały susze około cztery lata temu poziom wody drastycznie się obniżał ,ale można było temu zapobiec w bardzo prosty sposób nie spuszczać wody z jeziora celem napełnienia stawów hodowlanych, już wyjaśniam: do jeziora wpływają dwa cieki wodne jeden z nich to kanał melioracyjny dość intensywnie płynący i zasilający jeziorko ,niestety tylko wczesną wiosną ,drugi ciek to kanał nazywany kanałem Gopło Głuszyn ,ponieważ woda z jez.Gopło poprzez właśnie kanał ,który przepływa również przez całe jezioro Świesz i stawy hodowlane łączy się z jeziorem Głuszyńskim ,więc jak widać coś tam do tej wody wpływa .Wpływa ,ale też zbyt szybko odpływa właśnie przez stawy hodowlane ponieważ Jezioro Świesz jest przedzielone groblą przy której jest umiejscowiony przepust wody ,który zasila stawy hodowlane pzw wodą z jeziora.(zdjęcie przepustu). No właśnie cała sprawa dotyczy tego przepustu wody ,gdy zaczęły się suche lata zaczęliśmy alarmować dzierżawcę wody czyli PZW - wówczas jeszcze oddział płocko włocławski o nie spuszczanie wody z jeziora do stawu . Pierwszym posunięciem PZW było odebranie wody z pod opieki koła , tłumacząc to tym , że jezioro przepływowe nie może być w opiece koła tylko zarządu PZW. W międzyczasie okręg płocko włocławski zmienia się okręg mazowiecki czyt.:okręg płocko włocławski zostaje sprzedany okręgowi mazowieckiemu , oczywiście wszystko dla naszego dobra nas wędkarzy, szkoda tylko, że nas o zdanie nikt nie pytał.



Skoro tu nic nie można był wskórać jeśli chodzi o poziom wody na jeziorze zaczęliśmy alarmować ochronę środowiska lokalną gazetę i diabli wie co jeszcze. Całe to zamieszanie poskutkowało postawieniem wodowskazu przy przepuście wody z zaznaczonym punktem do którego nie wolno było spuszczać wody, dużo zrobili , ale zrobili , szkoda że nikt nie kontrolował tego przepustu i wodowskazu ,a dziwne rzeczy się tam działy.



Woda dziwnie szybko ubywała z jeziora jeszcze dziwniej, że po nocach ,w stawie bardzo szybko woda przybywała. Podobno efekt bardzo dużych opadów , szkoda, że te opady nie sięgnęły samego jeziora tylko staw. Feralne 30m ............... I tak centymetr po centymetrze na jeziorze poziom wody wynosił metr cały długi metr. Modliliśmy się o choćby maleńki deszczyk by natlenił wodę , siedzieliśmy w gradobiciu i zamiast martwić się o własne zdrowie cieszyliśmy się jak dzieci, że wody przybędzie, - przybyło ale tylko na jedną noc ,p rzecież trzeba był zasilić staw hodowlany on był przecież ważniejszy, a nie tam jakieś jezioro.



Mokradło jakoś przetrwało rok obniżonej wody, mimo, że było już bardzo źle. Przyszedł rok 2016 ,pierwsze zasiadki plany marzenia ,wody jak zwykle mało ,mogło być w sam raz ale nie trzeba było pompować wody do stawów tyko trzymać poziom wody na jeziorze , ale przecież zza biurka z warszawy wygląda to lepiej , ba nawet bardzo dobrze i stał się to czego nawet w najgorszych snach bym się nie spodziewał ,jezioro Świesz około 23 czerwca zaczęło umierać.



Najpierw powoli drobnica ,a z każdym dniem coraz gorzej ,aż do apogeum ,piękne ryby dokonały żywota ,wymienię tylko kilka nas interesujących ,sumy ok 35kg, karpie około 20 kg - kilkanaście sztuk , piękne amury powyżej 12 kilo ,sandacze ,węgorze po 2, 3 kilo setki kilogramów drobnicy ,KATASTROFA EKOLOGICZNA ,śmierć jeziora. Jestem Facetem , który już nie jedno w życiu przeszedł , ale to co się stało przytłoczyło mnie , że nie wyobrażam sobie by mnie tam nie było ,tylko po co ja tam pojadę po depresję??? nie, nie mogę , cała ta tragedia stała się w moje urodziny 41 podłe chyba najgorsze urodziny w moim życiu.






Gorsze były tylko jak pochowałem swoją mamę też w dzień moich urodzin, więc pytam dlaczego teraz i dlaczego to musiał się stać, co ja komuś w życiu zrobiłem, że muszę tak cierpieć?





Włożyłem w tą wodę tyle serducha ,tyle życia i co teraz ,co teraz mam robić? .Powiadomione zostały wszystkie służby jakie tylko możliwe ,media ,ale co z tego ,czasu już nikt nie wróci i myślę, że i tak nikt za to nie odpowie , - obym się mylił.






Gdy siedzieliśmy na zasiadkach nad tą wodą mój serdeczny kompan wypraw karpiowych Paweł zadał mi takie pytanie ? Rafał jak myślisz co tu będzie się działo jak nas już nie będzie ,czy nadal będzie tak wspaniale jak teraz ,czy wszystko się zmieni ,więc odpowiem Ci kolego , nie mogę się pozbierać ,ciężko mi zebrać myśli ,ale wiem, że tam gdzie kiedyś wszyscy się udamy na drugą stronę my trafimy z powrotem nad naszą wspaniałą wodę i będzie jak dawniej ,będzie cudownie ,woda znowu będzie pachnieć tatarakiem ,a karpie ,które łowiliśmy będą jeszcze bardzie waleczne ,wiem to na pewno .

Rafał Kwiatkowski


-------------------------------------------------------------------------------------------------

Autor , wraz z redakcją portalu Carppassion wyraża zgodę na publikację niniejszego materiału na portalach, profilach facebookowych , czasopismach bez konieczności podania źródła


wrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrr







Szybki Kontakt
Reklama
Reklama