Sen o Wiktorii ...............


Gdzie zasady w pomieszczeniu głuchym, sami jak w piekle,
Blade ściany, czarny sufit, jasne ślady, intencje,
Tuż za drzwiami, czas nie wróci życia za nic, bezwiednie,
Jak pijany potykam się o własne sprawy na wietrze............



Zasiadka na zawsze zapadnie w mojej pamięci z dwóch powodów. Po pierwsze , po wielu latach na jednym stanowisku z Adrianem , którego wiele lat temu przygarnąłem z zabłąkanego emaila , w którym magicznie pytając "Panie Danielu - czy............." wzbudził we mnie przekonanie , że to co robię mimo swojej komercyjności ma charakter najzwyczajniej w świecie ludzki. Drugim powodem będzie fakt, iż udało mi się stanąć nareszcie obok siebie by w sposób bardzo obiektywny zrobić sobie rachunek sumienia - prowadzony za rękę przez Idola Adriana , który potowarzyszy nam w tym materiale.

Ile razy wracałem tak jak on znad krawędzi ???? - bo krawędź nie musi oznaczać zagadnień ekstremalnych tworząc dość swoistą granicę wartości i podniosłości stwierdzeń.



Zasiadkę tą zaplanowaliśmy wspólnie z Andrzejem oraz Irkiem w innym miejscu w którym Sen o Wiktorii nie zabrzmi dla nas bez fałszu, najwidoczniej nie wszędzie nasze odczucia muzyczne pozwalają na pełne oddanie się temu co buja i kręci. Czy coś sugeruję - TAK , ale do końca nie wiem co.

Patrząc na młodość i frywolność Adiego przypomina mi się czas kiedy działałem podobnie i nie wyobrażałem sobie , że coś może zmienić moje podejście do wielu rzeczy.
Wtedy jednak nie znałem tego cholernego bydlaka , egoisty który nie pyta czy może z nami usiąść przy stole i nawet się nie przedstawia. W końcu zapytany zdecydowanie - "Jak Ci bydlaku na Imię ?????" - odpowiada - " nazywam się CZAS



Poranek po pierwszej nocy przywitał nas kilkoma braniami które zweryfikowały chęci zrobienia dla kogoś czegoś na co nie mamy wpływu. Dobrze Jarku , że lekko to odczucie swoją rybką zdusiłeś.



Chłopacy ustawieni na najlepszym miejscu na łowisku, stanowisku nr 5 , Adrian po prawej stronie by wyłapać to co wchodzi z zatok a brania tylko u mnie. Generalnie w takich chwilach czuję się nieswojo , jak bym kogoś oszukał , wykorzystał swoje łowiskowe cwaniactwo, stawiając kogoś jak przystawkę do suto zastawionej swojej części stołu.

Witaj w drugiej części moje Życie po śmierci,
Nie ma możliwości bym kolejny raz zniknął z powierzchni.
Witaj w drugiej części moje Życie po śmierci,
Moje grzechy, mój testament chwila ziemi poezji.
Witaj w drugiej części moje Życie po śmierci,
Nie ma możliwości bym kolejny raz zniknął z powierzchni
Witaj w drugiej części moje Życie po śmierci,
Moje grzechy, mój testament chwila ziemi poezji.


Już kiedyś dałem sobie wmówić , że jestem winny tego, iż coś się nie klei. Teraz po latach wiem , że we mnie przemiany nie były tak agresywne, jak malejąca niechęć do podróży w tym samym przedziale z osobą dzięki której wsiadło się do pociągu, na który paradoksalnie, samemu nie kupiło by się nigdy biletu.

To naprawdę druga część mojego życia. Mogę tylko podziękować tym dzięki którym zmuszony byłem dokonać tej analizy. Cóż .............. lepiej jednak być w ciąży niż udawać , że się jest tylko trochę :)



Adrian wstał i pyta jak minęła noc. Hmmmmm poza tym , ze nie chciałeś mi wstać pomóc mówiąc " KURCZE JA MAM WAKACJE" to całkiem spokojnie. hehehehe
Wspólna fotka to wynagrodziła. Oby mieć szanse do takich zdjęć. Nie ważne w jakich okolicznościach.
By umieć to po prostu pogodzić.


Założenia tej zasiadki były inne. Pokręcimy Adriana w akcji. Jednak los chciał inaczej i Adrian pokręcił swojego "Senseja", bo tak młody, powodując wypieki na mojej twarzy czasami do mnie mawia. Jego wyjazd z łowiska o godzinie 16 by odwieźć Kamilę zaowocował braniem na jego zestawy........... Generalnie spotkanie ze znajomym po 2 latach - wtedy był 4kg klopsikiem. Teraz jest ciut większym.



Jednym z punktów yego spotkania była rozmowa o projekcie dla Adriana , który pozwoli mu popracować w najbliższym czasie nad własną przynęta, która wejdzie do oferty Adder Carp w najbliższych sezonach , gdy tylko przejdzie pomyślne testy u naszych testerów. Przyglądałem się tej rozmowie z poziomu kamerki , później trwała jeszcze dobre kilkadziesiąt minut skrupulatnie notowane przez młodego , który otrzymał wiele cennych rad. Od początku wiedziałem w jakim kierunku współprace z Adrianem pchniemy , aczkolwiek czekałem na ten cholerny CZAS by jak najlepiej to spożytkować co dotyczy obu stron. Na pohybel knujących na wszech płaszczyznach..............



Wieczorek ostatniego dnia wspaniały. Delikatna konsumpcja brunatnej cieczy , zabarwionej kilkoma zbędnymi kaloriami z magicznej czerwonej butelki która kojarzy mi się z niedostatkiem za młodych lat i ta muzyka.................... Cała płyta O.S.T.R - Życie po śmierci przesłuchana bez słowa przez naszą czwórkę. Wcześniej pierwsza rybka u chłopaków.






Nie wiem czy przeżyje czy zdołam do celu zajść wciąż
Męczą mnie te myśli chwile problemów aż nadto
Podpowiada instynkt ile na sumieniu mam trosk.
Chciałbym uwierzyć w gwiazdy
Choć jak na nie patrze brak mi wiedzy o magii
Wiem, że muszę przeżyć strach, przezwyciężyć daj mi
Każdy tu w coś mierzy sami bohaterzy w akcji.


Noc........................ gdy kładliśmy się spać poprosiłem o budzenie. Bardzo często wstawiamy zdjęcia na facebooku tytułowane "Poranny budzik" - i taki zawitał do mnie , bo Adiego obudzono około 2am , ja jednak swój budzik nastawiłem , mówiąc , ze poproszę by zadzwonił o 5:50 - bym się w spokoju przed tym skwarem z nieba zwinął.

Bóg nam świadkiem - była 5:50 jak pojechało.........




Później jeszcze raz u Irka, tak by każdy mógł cieszyć się z tego , że nie do końca coś zawiodło a już na pewno nie kulki "Frygówki w zalewie z Niedźwiadka" podbite czymś ohydnie Pomarańczowym , których z powodzeniem używałem



Zresztą ................... kilka ujęć na filmiku ;) Dla was w podziękowaniu za tą naprawdę wyjątkową zasiadkę. Powtórzymy na 100%



Daniel Kruszyna - ACT



Szybki Kontakt
Reklama
Reklama