"Zmiana i Relaks" - Sławomir Olżyński


Zapytacie zapewne, dlaczego zmiana ? Mianowicie, dlatego że rezerwując termin na łowisku w Czechach przez przypadek okazało się, że będziemy zmieniać na stanowisku Daniela i Piotra z Taem ADDER CARP. Pomyślałem sobie super, będziemy mieli wiadomości na bieżąco ,co i jak się dzieje na łowisku.

Kiedy nadszedł czas wyjazdu znad wody nie było dobrych wieści. Ryby nie współpracowały tak jak byśmy chcieli, jak z resztą mogliście obejrzeć na filmie produkcji Daniela . Po przyjeździe na miejsce okazało się, że ostatniej nocy połapali, więc pomyślałem super może coś się ruszyło. W czasie rozmowy chłopacy pokazują nam gdzie, co i jak, za co z góry dziękujemy bo ewidentnie miejsce które "wymacali" stało się bardzo rozwojową miejscówką, która przez ostatnie dwie doby dała im kilka ciekawych ryb.
Dzięki za te kilka "magicznych kulek z pudełka Danielu :) SQIDOSSSSSS - jak to pięknie pachnie :P
Pełni nadziei rozpakowywanie i rozładowywanie sprzętu. Wszystko ogarnięte zostaje nam tylko pełen relaks bez spiny.

>



Nie będę opisywał po kolei, co, gdzie, jak i na co - z góry wiadomo towar pełen ogień.

>



Po pierwszej dobie ani pika. Tylko telefony z pytaniem i jak? Tak bywa, ale nic mamy jeszcze dużo dni. Relaksujemy się słońce, piwko i rozmowa z Tomkiem. Nie wiem jak dla was, ale dla mnie jest ważne to, że ma się w życiu kogoś, kto pojedzie z tobą na ryby i pogada o wszystkim - życiu, problemach, radościach - bez tajemnic, a co ważne bez ciśnienia na ryby. Dziękuję Ci za to przyjacielu -nawet nie wiesz jak to jest dla mnie ważne.

Ryby zaczęliśmy łowić od drugiej doby.




Pierwszym szczęściarzem byłem ja karp 15 kg następny był synek 16,200 nowy rekord, co wiąże się z wiadrem na głowę.

Póki, co tylko Tomek został bez brania. Pogoda nas rozpieszczała - upał masakryczny, zero wiatru ale na szczęście nasi ulubieńcy zaczęli jakby częściej pojawiać się na naszych miejscówkach, czego efektem był piękny karp 19,100 i znowu banan na twarzy.





Czy można wymarzyć sobie coś lepszego? Piękna ryba w doborowym towarzystwie



Udało się - jednak ryby ponownie ruszyły. Po chwili ląduje w podbieraku łuskacz. Patrzę w podbierak i przecieram oczy ze zdumienia. Jest potężnie szeroki i wieeeeeeelki , waga pokazała 25,600 masakra.


>



Zaczyna się eldorado którego nie doczekali się Daniel z Piotrkiem - łapiemy naprzemian - ja, synek i Tomasz doczekał się brania 16,200 coś pięknego wszyscy zadowoleni.





Następnego dnia zmiana pogody tak jak był upał i bezwietrznie to zaczęło wiać, pomyślałem super odpoczniemy od słońca. Ryby zwolniły, ale nie na długo wieczorem jazda u Tomka i synka ja leżę i przeżywam poprzedni dzień. Następne dni pogoda super ryby od czasu do czasu jadą.
Wieczorem siedzimy i rozmawiamy, że super by było jakby chłopacy coś dużego złapali, ja już byłem spełniony jeszcze nie mogłem uwierzyć, że złapałem taką wielką rybę, a tu następnego dnia znowu u mnie ogień w samo południe karp 24kg, ale dał mi czadu to było dzień przed naszym wyjazdem.





Ostatniej doby synek chciał sam zrobić zestaw i na niego łowić pomyślałem super niech działa. Zestaw zrobiony i ląduję do wody. Młody miał 4 brania, z czego wyjął 1 rybę i trzy spinki to nic musi jeszcze trochę poćwiczyć sam rozmyślał, co i dlaczego. Jestem z niego dumny.



Niestety nadszedł czas do domku. W czasie naszej wyprawy na Czeskie karpie udało nam się zrobić 36 brań, z czego na macie wylądowało 28 ryb. W trakcie naszej przygody zużyliśmy 35kg AMOKA. Myślę, że sukcesem naszego wyjazdu było to, że nie używaliśmy markerów i nie pływaliśmy pontonem po jeziorze, nie wspominając o towarze który jest wprost genialny na takie agresywne rozpracowywanie miejscówek.




Dziękuję Ci przyjacielu za super towarzystwo i za wkręcanie, wykręcanie śrubek. Pozdrawiam pozytywnie zakręconych

Sławek Olżyński

Szybki Kontakt
Reklama
Reklama