Fenomen KING-SIZU

Zawsze kiedy obserwuję kolejnego odpływającego z mojej maty karpia zastanawiam się w czym tkwi tajemnica skuteczności orzeszków. Dawno temu wystarczyło kilka zasiadek z king-sizem by zapomnieć o wszystkich innych przynętach. Nie jestem chemikiem więc spostrzeżenia wynikają jedynie z wieloletniej praktyki , mojej jak i znajomych których zaraziłem „orzechomanią”. Często osoby testujące orzecha pierwszy raz popełniają kardynalny błąd mianowicie –swojego killera wywożą w miejsce tzw. pewniaka a orzeszka na drugiej wędce wiozą byle gdzie twierdząc że jeśli to taka świetna przynęta to wszędzie ją ryba znajdzie.




No niestety jeśli gdzieś ryby nie ma to nawet na pozłacaną kulkę brania nie będzie. Radzę wtedy jednego dnia wypróbować orzechy na obu zestawach a na kolejnej zasiadce swoje sprawdzone killery - efekt może bardzo łowiącego zdziwić.



Orzech jest mocno odżywczy choć jego skład często daleki jest od dobrze zbilansowanej kulki ,pytanie jednak czy karpiowi na tym zależy. Ja na przykład od bardzo odżywczej sałatki wolę big-maca i nie za bardzo się tym przejmuję że dla mojego organizmu lepsza była by sałatka. Można w tym miejscu poruszyć temat czy receptury miksów do robienia kulek często oparte na doświadczeniach z gospodarstw rybackich są na pewno trafne. Czy karpiowi na pewno zależy na przybieraniu masy czy to ludziom na tym zależy a karp po prostu lubi „wrzucić coś dobrego na ząb”, Przykładem może być kukurydza którą karp zajada się ,mimo że nie dostaje jej w początkowej fazie swojego życia w stawie hodowlanym ,w praktyce można o niej powiedzieć ,mało odżywcza . Orzeszki king-size nie dość że mają o wiele bogatszy skład od kukurydzy to tak samo jak ona są wolne od wszelkiego rodzaju sztucznych aromatów, wzmacniaczy smaku, barwników, konserwantów i innych (lista jest tu spora) są nasionem słodkim co lubią nasi milusińscy przy czym selektywnością mocno biją kukurydze dorównując rozmiarem kulce 20mm.



Napewno na skuteczność orzeszka wpływa również jego neutralna waga oraz to że nawet po kilkunastu godzinach leżenia na mule, wciąż pachnie arachidem a nie tym w czym leżał. Ma właściwości przeczyszczające co szybko można zauważyć. Karp złowiony kilkanaście minut po pierwszym kontakcie z orzechem potrafi go obficie wydalać. Znalazłem w prasie wzmianki że karp pobiera orzechy celem oczyszczenia organizmu a od Holenderskich wędkarzy słyszałem że king size działa na ryby uzależniająco i coś w tym musi być bo kiedy ja do piwka otworzę pudełko fistaszków to nie zostaje ani jeden :).
Podzielę się kilkoma własnymi spostrzeżeniami odnośnie łowienia na orzeszki, na pewno tym którzy będą mieli w przyszłości przyjemność na nie łowić te wiadomości pomogą.
Przygotowanie- Orzeszki wystarczy moczyć 10-12godzin jeżeli będzie to ciepła woda to krócej -zimna oczywiście dłużej. Nie polecam długiego moczenia w ciepłej wodzie ponieważ szybko kisną i o ile takie ugotowane nie przeszkadzają karpiowi to w domu rozniesie się nieprzyjemny zapach. Od zagotowania się wody gotujemy przez około 10min na spokojnym ogniu można dłużej ale bez przesady bo szkoda wygotowywać z nich aromat poza tym zrobią się bardzo kruche, jeżeli będziemy zarzucać to warto kilka orzechów przeznaczonych na włos, wyciągnąć szybciej z garnka. Podczas gotowania orzechów białych czyli obranych z ciemno czerwonej skórki, na powierzchni może pojawić się gęsta piana, jest to następstwo mechanicznej obróbki orzecha przez co są one pokryte pyłem orzechowym który podczas gotowania powoduje pienienie się. Piszę o tym ponieważ wszyscy gotując orzechy pierwszy raz zastanawiają się wtedy czy wszystko jest ok. Nad wodę zabieramy orzechy najlepiej cały czas zalane wodą.




Nie jest to konieczne ale jeśli będą dłużej bez wody zaczną żółknąć i ze szczelinki która tworzy się między dwoma połówkami orzecha wypłynie woda co spowoduje że przynęta będzie pływać. Warto dodać że jeżeli nęcimy miejsce w którym nie ma ryb to dowiemy się o tym po około 3dobach (zależy od temperatury wody) bo po tym okresie nie zjedzone orzeszki wypływają na powierzchnię. Ja osobiście gotuję orzechy dzień przed zasiadką i chowam je na kilka godzin do lodówki. Puszczają wtedy skrobie i robią się bardziej aromatyczne ,w dodatku takich w gęstej zupie nie zjadają mi koledzy wspólnej zasiadki czy odwiedzający:) .Orzech kwaśny jest porównywalny do świeżo ugotowanego a czasem nawet lepiej wabi ryby, natomiast nie powinno się karmić orzechem zjełczałym, nigdy nie sprawdzałem czy taki szkodzi karpiom ale na pewno potrafi zniszczyć wątrobę u człowieka więc lepiej nie testować.
Nęcenie-ja używam wielkich ilości szczególnie kiedy w łowisku jest amur. Ryba ta nie odpuści do czasu kiedy choć jeden orzeszek leży na dnie co w jego wykonaniu jest może i standardem ale łącząc to z szybkim trawieniem orzecha przez ryby może wyjść że trzy cztery większe sztuki ogolą nas z całego wiadra przynęty.




Jeżeli w łowisku mamy drobną rybę która potrafi pobierać kulki 20stki to warto do orzechów dodać kilka garści kulek 24-26mm.Dodam tu, że orzech chiński nie ma nic wspólnego z tygrysim i nie trzeba ryb do niego przyzwyczajać, jedynie czasem stosuję domieszkę kukurydzy ale to bardziej z powodu ekonomi.
Na włos- tu można kombinować jak kto lubi mój standard to dwa duże orzechy a od kilku lat półtorej orzeszka podwieszone jedną pływająca kukurydzą przez co haczyk leży na dnie a nad nim stoi całkiem neutralny orzechowy bałwanek. Przed przynętą na włos naciągam gumowy stoper co pozwala na zaciśnięcie orzechów i kukurydzianego pop-upka razem.



Zimą-Orzeszki świetnie sprawdzają mi się w zimnych porach roku. Oczywiście wtedy nie karmię a na standardowy zestaw (orzeszek + piankowa kukurydza)wrzucam punktowo garstkę mikro pelletu kilka połówek orzeszka i około 100gram papki orzechowej.




Papka czy też tzw zupka jest prosta do przyrządzenia. Ugotowane orzeszki mocno rozcieramy krushą i gotowe. Używam jej również w ciepłe miesiące kiedy ryby są bardzo wybredne jako dopalacz. Taka smuga o zapachu arachidu. Mocno i naturalnie stymuluje apetyt karpików.

Tomasz Kocoń



Szybki Kontakt
Reklama
Reklama