Baits.pl - Golden Carp - Okiem Uczestników
Baits.pl Golden Carp 24-28.08.2011

Kolejna nasza relacja, niestety to już ostatnia w tym sezonie z cyklu zawodów Grand Prix Golden Carp Nekielka 2011. Tym razem sponsorem trzeciej tury była firma Baits.pl. jak już większość z kolegów zdążyła zauważyć, w tym sezonie postanowiliśmy powalczyć w w/w cyklu imprez.. Na Grand Prix składały się trzy imprezy: Anaconda Golden Carp, Golden Carp Nekielka i Baits.pl Golden Carp.
Z tego względu że sezon współzawodniczy w tym roku kończymy, relacja, podziękowania i pozdrowienia zajmą trochę więcej miejsca niż zwykle.
Po zajęciu drugiego miejsca w „Anacondzie” i pierwszego w „Golden”, w ogólnej klasyfikacji Grand Prix wypracowaliśmy sobie przewagę 60,6 kg. Nie ukrywamy, że przed ostatnia imprezą nasze apetyty na końcowy sukces wzrosły.
Ale po kolei…
Zajeżdżamy na miejsce godzinę przed rozpoczęciem, śniadanko, pogaduchy, małe piwko i czas na losowanie. Standardem jest że losujemy prawie na samym końcu, a dokładniej jako przed ostatnia ekipa. Wylosowane miejsca to 44 i 35, które wyciągnął Jacek. Myślę sobie, kurcze no 35 teoretycznie lepsze, ale do tej pory łowiliśmy na stanowisku losowanym przeze mnie. „Mały” jednak nie miał wątpliwości, z uśmiechem lecz stanowczo oświadczył- 35!
Miejsce dość dobrze nam znane, jednak z czasów gdy Nekielkę porastało zielsko. Teraz gdy go już nie ma….. ale co tam optymizm jest. Więc prawie pewni swego docieramy na miejsce. Kupa obowiązków i ciężkiej pracy, aby ogarnąć wszystko co wyciągnęliśmy z samochodów, a trochę tego jest. Ogarnianie tego wszystkiego przerywa nam burza, na szczęście oprócz narzut od namiotów nic więcej nie moknie, a My mamy czas na obgadanie taktyki. Po burzy sondujemy i punktualnie o 15 zestawy wędrują do wody. Do wieczora jak i przez pierwszą noc nic się nie dzieje. Ja rano musze wyjechać do pracy, wybywam o 6.00 żeby wrócić o 14. Po drodze dzwonię do Jacka, z nadzieją że tak jak ostatnio powie mi że nie ogarniał bo co chwile na innym kiju było branie. Nic z tego, byliśmy nadal bez brania. Nie napawało mnie to optymizmem, tym bardziej ze chłopacy z Expert Karp teamu którzy gonili nas w Grand Prix, złowili 5 ryb i odrobili ponad 28 kg różnicy. Jedyne pocieszenie w drodze powrotnej to to, że na miejscu czekają na mnie golonki, które przygotowała moja żona, za co serdecznie jej dziękujemy (były przepyszne). Po konsumpcji wspaniałego dania, zmieniamy zestawy, kładziemy je około czterech metrów dalej na płytszej wodzie i lekko pofałdowanym dnie. Okazało się to strzałem w dziesiątkę, wieczorem łowimy dwie ryby 9 i 11 kg. Cholera wreszcie.



W piątek od rana doławiamy kolejne cztery ryby, co powoduje ze wychodzimy na prowadzenie. Należy wspomnieć że w dzień tylko my łowimy, a że tylko cztery to wynik naszej nie skuteczności, ponieważ spinamy minimum jeszcze raz tyle. Noc z piątku na sobotę i w sobotę aż do wieczora to istne szaleństwo, łowimy 10 ryb, rażąc kolejnymi spięciami ( w sumie przez dobę mamy jakieś 18 brań). Nie śpimy prawie wcale. Ale co tam, nikt nie mówił że będzie łatwo i przyjemnie. Co za cudowne zmęczenie, po takiej nocy  Dwie ryby doławiamy jeszcze w niedzielę rano przed samym końcem zawodów, mało tego żeby tradycji stało się zadość spinamy jedną.
Zawody się kończą, wygrywamy je wynikiem 153,2 kg. wyprzedzając drugą ekipę o 64,5 kg.
Wygrywamy także Grand Prix z wynikiem 425,5 kg, z przewagą 140,4 kg nad drugą ekipą.
Zadowoleni lecz z małymi dylematami co do naszej skuteczności kończymy zawodniczy sezon 2011.



W tym miejscu, chcielibyśmy podziękować:
Właścicielom Nekielki, Markowi i Przemkowi za wysiłek który włożyli w ogarnięcie całego cyklu imprez i pogratulować stworzenia i racjonalnego prowadzenia rybnego łowiska którym jest Nekielka.
Wszystkim ekipom które startowały w całym cyklu imprez, w szczególności dwóm ekipom Expert Karp Adamowi i Hubertowi, Piotrowi i Michałowi za walkę do samego końca. (Piotruś uśmiechnij się).
Jak też ekipie z Czech reprezentującej firmę Max Karp, którzy dzielnie walczyli.
Dziękujemy Markowi Hallasowi, za pomoc i możliwość reprezentowania jego firmy Adder Carp.
Ok, czas na pozdrowienia:
Pozdrawiamy Wicia, Wiesię która musiała znosić moje przed imprezowe marudzenia w sklepie firmowym.
Osobne pozdrowienia dla sąsiada z lewej na „Baitsie”- Rysia, z listów gończych znanego bardziej jako „Siwobrody”.

Przepraszamy jeżeli o kimś zapomnieliśmy.


W super nastrojach, życząc wszystkim tak udanego sezonu.

Adder Carp team
Jacek Glęboczyk
Tomasz Ludzkowski


Szybki Kontakt
Reklama
Reklama