Kanały Konińskie - Rozpoczęcie sezonu karpiowego
Sezon uważam za otwarty .Tak naprawdę to miało miejsce dwa tygodnie temu na targach w Poznaniu. Spotkanie wielu wspaniałych przyjaciół oraz grono wybitnych karpiarzy. Podczas imprezy powstał plan wyjazdu na kanały Konińskie. Wraz z moim kompanem Damianem Kołodziejczakiem z ekipy Bandit Carp ustaliliśmy, że pojedziemy na dwie doby.





W czwartek o godzinie 9:00 jesteśmy na miejscu. Nad wodą spotykamy trzech karpiarzy, wśród nich Pawła starego bywalca kanałów.



Po krótkiej rozmowie dowiadujemy się, że kolega Marcin siedzi od dwóch dób a Paweł z Damianem jedną dobę bez żadnego brania. Nie przejmujemy się bardzo brakiem brań, bo przebywanie nad wodą w miłej atmosferze jest już nagrodą.



Mija doba od przyjazdu a sygnał ki milczą. Obserwując wodę zauważamy spławy karpi których nie było wcześniej. Po trzech godzinach następuje pierwsze branie na mojej wędce. Zacięcie i czuje wspaniały ciężar po drugiej stronie , lecz karp wchodzi w liczne zaczepy występujące w kanale.



Postanawiamy płynąć pontonem po rybę i w tym momencie czuję luz na końcu zestawu. Ryba spięła się. Patrzę w kierunku Damiana i nasze myśli są takie same, czyżby Peszek z ubiegłego roku przeszedł na ten.

Noc nie przynosi żadnych brań. Rano zwijam jeden zestaw w celu sprawdzenia czy raki nie zjadły kulek, wszystko jest w porządku. Leżąc w łóżku spoglądam na zegarek jest godzina 8:00 więc pozostało nam trzy godziny wędkowania. W tym momencie mam potężny odjazd, szpula kreci się aż miło. Jest upragniony karp , wybiera żyłkę a ja już wiem, że przeciwnik jest godny uwagi.

Ryba wpływa w zaczepy, więc płyniemy w jej kierunku. Po krótkiej chwili zaczep ożywa i zaczyna się piękna walka z karpiem. Około siedmiu minut zajęło mi podciągniecie karpia w górne partie wody, w celu ujrzenia przeciwnika. Pokazał się w całej swojej krasie. Pełnołuski wspaniale ubarwiony karp , godny przeciwnik każdego karpiarza.

Damian pewnym ruchem podbiera rybę. Dopływamy do brzegu i otrzymuję gratulacje od kolegów. Następuje ważenie ryby, wskazówka staje na 13,20 kg.




Cieszę się bardzo z pierwszej w tym roku ryby. Mam nadzieję, że zła pasa z poprzedniego sezonu jest za mną. Jeszcze tylko kilka fotek i karp wraca do swojego królestwa, mam nadzieję ,że się jeszcze spotkamy .Czas się pakować, krótkie pożegnanie z kolegami którzy jeszcze zostają jedną dobę, do zobaczenia następnym razem.



Dariusz Kotlarek
Adder Carp



p.s redakcja

Odwiedziłem to miejsce 2 lata temu. Było bajecznie ale bez finału w postaci ryby. Czytając ten materiał wspomnienia odżyły. Z dedykacją dla Rafika ......... Ciekawe czy jeszcze ten wyjazd pamięta.

Kraina zachodzących marzeń..............


Szybki Kontakt
Reklama
Reklama