Karpiarze Martynce - Koniec III Edycji
III Miting Polskich Drużyn Karpiowych Karpiarze Martynce dobiegł końca. Ostatnie miesiące były dla nas prawdziwym rachunkiem sumienia jeśli chodzi o tą imprezę. Postanowiliśmy , że kończymy z organizacją imprezy co spotkało się z wieloma protestami uczestników , środowiska nawet i sponsorów.
Miłe to wszystko ale ................... i tutaj na razie się zatrzymajmy w tych wywodach.

Wieczór integracyjny. Nie planowaliśmy nic wielkiego przy okazji tego spotkania. Jednak był on tak samo wyjątkowy jak 3 poprzednie. Zaskoczyła nas prawie 100% frekwencja. Mniejsza ilość ludzi i większe możliwości by po prostu usiąść i chwycić "kielicha" co uczyniliśmy .... Rano wydało się , że może za bardzo , ale powiedzieliście nam , że wreszcie wyglądaliście jak ludzie :)

Solenizant Mirek Żyśko odbiera prezent - świetnie trafił :) której radości nie podziela pewnie jego portfel - wszakże gości miał prawie 50 :P , ale cóż ....




Po porannej porcji zupek chińskich , gorących kubków oraz żurków ruszyliśmy na przygotowany przez sponsorów konkurs rzutowy.
Były emocje , kupa śmiechu oraz przegryziona ze złości po porażce wędka - oczywiście przez Daniela w kapeluszu firmy " Kruszynas"




Poranny poczęstunek grillowaną kiełbaską i fenomenalną , podobno już tradycyjną na łowisko CarpshopLakes kaszanką z cebulką w kapuście - Dała RADĘ !!!!! , no dobrze - małe słowa - była wyśmienita.



Na początku ceremonii otwarcia zawodów uczciliśmy minutą ciszy naszego kolegę Damiana który postanowił wybrać się na zasiadkę gdzie indziej.................... Przekazując symboliczny znicz wraz z identyfikatorem, który wydrukowaliśmy dla niego już wcześniej na ręce jego przyjaciół.



Oczywiście część oficjalną z ramienia spraw łowiskowych poprowadził Dawid Patlewicz który zaprosił lokalnych Oficjeli wtajemniczając ich w wiele zagadnień z karpiowej branży co wzbudziło wielkie zainteresowanie tym co nasze środowisko potrafi zrobić dla potrzebującego dziecka.
Nie zabrakło również występu właściciela agroturystyki goszczącej Martynkę z rodziną który zdradzał nam walory wypieku, i tutaj nie dosłyszałem czego, w piecu chlebowym ;) ahhhh zwykłe FOUX PASS - życie. Niestety ale od zarania dziejów rybka = patelnia. Wiele wody upłynie nim to się zmieni ;)




Agnieszka Poljańska losuje miejscówkę




Sebastian Sadkowski - zwycięzca klasyfikacji OPEN w rzucie na odległość - (128m) - obok niego na pudle w innych klasyfikacjach stanęli Leszek Marszałek z rzutem na odległość 130m oraz Ewelina Kołtko uzyskawszy wynik 155m :P hehehe - nie wiem dlaczego Sebastian to wygrał - wszędzie te układy :)



Nasza miejscówka którą okupywaliśmy podczas trwania zawodów napawając się pięknymi zachodami i wschodami słońca. Hardcorowy wygląd wody która czasami bywa lazurowa ale tym razem nie uraczyła nas ani upragnioną pełnołuska samicą ani innymi rybami poza WSPANIALE ubarwionymi płociami. Było co podziwiać..............





Od początku ton rywalizacji nadawała ekipa DRINK TEAM CARP ODOLANÓW - GENESIS CARP która przyprawiała o palpitacje serca oraz ból głowy wielu uczestników obserwujących ich wspaniały start w imprezie.





Co zresztą widać na załączonym obrazku. Ojciec myśli twórczej ekipy KARP TEAM BYDGOSZCZ - Sławomir Solarek. Wojownik z kujawskiej ziemi , niebywale zacięty 3 dni kombinował jak się do tych ryb dobrać i wykombinował - zaiste KRÓLEWSKI sposób.



Po początkowej dominacji młodej ekipy z Odolanowa na łowisku u kilku ekip zaczęły się cykliczne brania - w tym przypadku bracia Grochla kusili karpie kulkami powieszonymi na namiocie..... Podziałało



Oczywiście , byli i tacy którzy rwali sobie cały czas włosy z głowy jak uczynić by ta chwila wreszcie nadeszła...... Dominik Śrubas



Tutaj pełen relaks dla ciała połączony z relaksem umysłu..... Widać skupienie w obserwacji barometru, analizę numeryczną potencjalnych szans na branie i gotowość do działań.



Bez legendy , kto na planszy jest Królem a kto Królową ani rusz ale oni to wiedzieli :)



W cichym narożniku łowiska do ataku na fotel lidera szykuje się wspaniała ekipa Sazanów Na zdjęciu widać , że te kilka "spinek" - nie były przypadkowe. Ryby wybitnie schciały uciec od " Sazanów"



Chwila relaksu jednego z Organizatorów ( dla drugiego zabrakło rękawków) a w koło się niestety nie zmieścił. Dziękujemy rodzinie CIasteczek za udostępnienie łowiskowego SPA - należność za 4 seanse uregulujemy w późniejszym terminie.



Możecie nam nie uwierzyć ale tych spacerów dookoła łowiska z aparatem , jaki uskutecznialiśmy przez te III lata będzie nam brakowało najbardziej. Przysłowiowa PIONA, kilka słów czasami mały kieliszek na rozgrzewkę , wszakże 42st w cieniu potrafi zmrozić ciało.....





Piękny hol ......... Zaczepu - mieliśmy tak wspaniałą paletę złotych kulek , ze aż zmusiliśmy do brania podwodne zarośla które w żerowym amoku nie dopuściły do zestawów karpi - bynajmniej taką wersję przyjęliśmy by jakoś tą porażkę w sukces obrócić a już w ogóle, tak naprawdę wodę zamieszkuje kilka karpi autochtonów, a samo łowienie znacznie utrudniają warunki w łowisku czyniąc z tego akwenu wyśmienite łowisko dla spiningistów i łowców pięknie ubarwionych płoci......



Rywalizacja z uśmiechem na twarzy - znak rozpoznawalny Mitingowych zmagań - A może to z nas się śmieją ???? - Nie bedziemy wnikać :)




TEamowa Pasja Oliwii Ciastoń , ktoś za kilka lat będzie musiał wozić ze sobą dodatkową szafkę na lusterka i pomadki na ryby :) hehehe



Spragniony w 3 dobie pocałunku Arek Konarski hmmmm






I tutaj powinna skończyć się nasza pisarska sielanka. Poranna burza poskładała chłopakom namiot - szkoda ,że tak chaotycznie , że nie nadawał się do niczego. Z tego miejsca dziękujemy Piotrkowi Szczotce - Delta Baits za chęć podarowania namiotu dla poszkodowanych - sprawiłeś im tym radość. Czego efektem była żartobliwa treść na tabliczce.....



Kolejna skrajna miejscówka - lekko zamknięci Andrzej i Michał jednak podołali i skusili do brania nasze karpie.



I tutaj następuje wielki zwrot sytuacyjny odnośnie prowadzenia w imprezie. Myśl taktyczna wspominana wcześniej w ciągu 5 godzin wyprowadza na prowadzenie ekipę z Bydgoszczy. WSPANIAŁA ROBOTA PANOWIE !!!!!!!!!!





Gdy ważymy ryby otrzymujemy informację od Dominika Śrubasa , że na stanowisku - no własnie jak mogło być inaczej Mirka Żyśko jego partner Wojtek Karolak holuje pięknego amura. Przećwiczył ich niesamowicie :) - Promieniejemy ze szczęścia razem z nimi - rywalizacja godna tego finału.



Rozłąkę z żona zaczyna boleśnie odczuwać również Daniel



Na łowisku pojawia się Martynka z rodziną i rusza w objazd łowiska goszcząc na wszystkich stanowiskach. Każdy będzie miał wspaniałą pamiatkę a my ruszamy za nimi kończąc tą turę ważenia.



Oczywiście mały poczęstunek u Krzyśka z Chorzowa i jego specjał GARNCEK z pysznościami .... SZOK !!!!!









Wizyta uczestnika poprzednich edycji Jarosława Kudaka oraz szefa firmy Adder Carp - Marka Hallasa



W oddali pojawiają się czarne chmury...... Poranne prognozy zapowiadały nawałnice - wiele ich nad wodą przeszliśmy. Wiele ale .........



W międzyczasie konsultacje i wymiana poglądów Dawida oraz Marka - obok Krzysiek , który wspaniale pilnował porządku na łowisku podczas ważenia , z coraz większymi obawami zerkających na to co nadciagało z południa



W ciągu kilku sekund ciemna szata graficzna jak za dotknięciem zbyt chaotycznego punktu balansu bieli stawała się bardziej masakrująca. To są zdjęcia wykonane z drzwi Blaszaka na łowisku .....




Nawałnica z gradem , potężną wichurą oraz burzami z 4 stron świata trwała ponad godzinę , zaciągając za sobą kurtynę nocy.......

Byliśmy tam z wami. Ten bieg dookoła łowiska , zapadające ciemności i dziesiątki wyładowań nie przeszkodził nam w tym by do każdego zajrzeć. Do końca życia będziemy pamiętać słowa Piotrka gdy z krzykiem przerażenia reagowaliśmy na każde wyładowanie. " JAK W NAS PRZYWALI - TO BOGA NIE MA" . Może to Damian rozregulował celownik tej burzy , która wymknęła się naturze spod kontroli.....??? Pewnie tak było .....

W miejscu gdzie stał samochód z Martynką zwaliło się drzewo, dobrze , ze od kilku minut samochodu tam nie było. ......... Do dziś widzę jej przerażenie jak otworzyliśmy samochód którym bezpiecznie zjechała z łowiska.
Nocny przejazd samochodem po łowisku , próby posprzątanie tego co pozostało po sprzęcie i łzy bezradności tych co pozostali , nas organizatorów zapadnie w naszej pamięci na całe życie.

Większość z uczestników z powodu utraty namiotów , łóżek i reszty sprzętu rozjechała się na pobliskie gospodarstwa rolne i tutaj należą się wielkie słowa uznania dla Dawida za sprawne zorganizowanie tych noclegów.

Poranne dzieło zniszczenia..........
Brak słów by to opisać - niby to tylko pieniądze , dobrze , ze nikomu nic się nie stało - oczywiście.



I tutaj pozwolimy sobie zaapelować do właścicieli wszystkich łowisk. NIE TRAKTUJCIE NAS JAK NOCNYCH ZŁODZIEI zakazując wjazdu na łowisko samochodami. Ile razy samochód uratował komuś życie podczas burzy ???? Tutaj uratował ich wiele. Latające szpilki od namiotów , kilka porysowanych samochodów , latające rurki od wszystkiego co je posiada , statywy - to wszystko by było wycelowane w nas gdyby nie auta...... swoją drogą kilku uczestników schowało się pod nimi ........

BEZ CENZURY






Już w nocy dzwoniliśmy do wielu firm i dystrybutorów sprzetu z prośbą o pomoc. Pomoc która okazali. Na tą chwilę kilka firm zadeklarowało spore rabaty na sprzęt by odbudować ekwipunek uczestników imprezy. Imprezy która skierowana była na pomoc potrzebującemu dziecku - nie pozwolimy by ktoś w niej ucierpiał finansowo - nie tak znacznie !!!!!!!!!!!!







Piotr Herian pomagający szukać sprzętu który porozrzucany był po okolicznych polach w promieniu do 200m.




" W domku Oliwka , oglądając ta relację przypomniała sobie o swoim rysunku który czekał na nia w mokrym plecaczku i teraz zdobi ścianę ;) " Ten rysunek jest sławny" - tak jak Ty Oliwko :)



Jednak trzeba było się podnieść z zakończyć imprezę jak przystało na tak wspaniałe grono pasjonatów.




Świat KArpia z kamerą



Nawet nie przypuszczaliśmy , że nam tyle towaru zostało :) Wystarczyło na bardzo ciekawe upominki dla 11 ekip , Big Fisha oraz oczywiscie dla zwycięzców , gdzie tradycyjnie do " pudła" dołączył się CARPSHOP





To co ?????? Kończymy ???? KLIK W TABELĘ >>>>> oczywiście walka odbywała się o awans do FINAŁU PCM 2015



Wspaniała by była rywalizacje tej ostatniej nocy kiedy trzeba było przerywać zawody :(



III MIEJSCE - DOKTÓR SEBASTIAN - HYLEWICZ DANIEL



BIG FISH WOJCIECH KAROLAK - AMUR 14,44kg




II MIEJSCE - ROBERT RATAJCZAK- SŁAWOMIR SOLAREK - TOMASZ BUCZKOWSKI - ROBERT GRYGORCZUK




I MIEJSCE - EWELINA KOŁTKO - DARIUSZ KOŁTKO - ARKADIUSZ LESIAK- LESZEK MARSZAŁEK



Podziękowanie Tomka dla nas , uczestników oraz sponsorów i wspaniała informacja - PAŃSTWO SPASZEWSCY PODEJMUJĄ SIĘ ORGANIZACJI IV MITINGU !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Większego prezentu nie mogli nam zrobić ;) a co najważniejsze - dostaliśmy od nich "świadczenia emerytalne" nasze pierwsze i może ostatnie :)





Logosik imprezy z małym chochlikiem na szczęście bo impreza odbędzie się w przyszłym roku w dniach 4-7.08.2015 z imprezą integracyjną w przeddzień zawodów.
Z tego miejsca życzymy Martynce i rodzicom by podołali temu wyzwaniu i wierzymy , że tak jak oczekiwaliśmy impreza odbędzie się GOOODNIE - czego oczekuje całe środowisko ze wszystkimi potrzebującymi pomocy dziećmi. PAMIĘTAJCIE o tym - takie nasze życzenie.



MARTYNKO - SŁONIK NA SZCZĘŚCIE






i małe zdjęcie grupowe - powiększenie po kliknięciu >>>>>>>>>>>>>



Dziękujemy i do zobaczenie gdzieś nad wodą Piotr Herian oraz Daniel Kruszyna

Reklama
Reklama