III Puchar Team Carp Namysłów - Śródlesie 2015
III Puchar TCN – rywalizacja czy może bardziej Piknik Rodzinny ?




23-26 lipiec 2015 odbyły się już 3 rok z rzędu nasze zawody Teamowe.
Tym razem zaprosiliśmy osobę z ‘’ zewnątrz ‘’ a konkretnie autora tekstu NA ZIELONYM TLE, ŻÓŁTY MEGO ŻYCIA SENS ……

Tak właśnie jak się co niektórzy domyślają chodzi o Daniela.

Jestem jestem , spokojnie. Popanoszę się deczko w tym artykule. W końcu kto mi zabroni ???? Zielony sens mojego życia przeplatany żółtymi momentami rzucił mnie do rywalizacji nad piękną wodą z segmentu mojego nowego określenia - DZIKA KOMERCJA. Piękną pracę wykonali chłopacy na Sródlesiu i w całym Opolskim Okręgu i mam już dość o tym ględzenia jak to u nich fajnie ....... Czas zacząć powalczyć bardziej zdecydowanie w poprawę jakości wód w segmencie karpiowym w całej Polsce.







Wspólne wędkowanie na naszej imprezie zostało zaplanowane już jakiś czas temu gdzie oczywiście z tego powodu nastała wielka radość w szeregach naszego teamu.
Dwa marzenia które spełniły się w tak krótkim czasie dowodzą temu, że warto wierzyć .
Dopisująca pogoda i warunki nad wodą od pierwszego dnia naszego przyjazdu , oraz luźna atmosfera panująca do ostatniego dnia pokazała że można rywalizować ze sobą a zarazem świetnie się przy tym bawić .
Nasza siódemka i ON – człowiek z Sensownego Kącika - wspólnie stanęliśmy na wysokości zadania by wykręcić jak najlepszy wynik na tym ‘’ PIKNIKU’’
Pierwszego dnia sporo wrażeń jak i pracy by przejść do tego co tygryski lubią - najbardziej czyli łowienia.




Łowienia..... Chyba w takiej formule rywalizacji nie uczestniczyłem nigdy. Spokój oczekiwania na branie z krzykiem małej szarańczy na drugim brzegu. Wspaniale to wszystko ze sobą kontrastowało i podświadomie rozładowywało atmosferę rywalizacji o tak zaszczytne laury. Swoją droga , moja starsza córka przed wyjazdem powiedziała a co będzie jak uda Ci się wygrać ???? - odpowiedziałem - " Obym jakąś spinkę chociaż zaliczył" i zaliczyłem :P

Wspaniale prezentował się w blasku słońca mój w ogóle nie pasujący do mojej osoby gadżet , który jest piękny jak ja w młodości i tylko to mnie z nim teraz łączy ;) a on sam w sobie został takim moim czerwonym talizmanem, który powoduje uśmiech na twarzy wszystkich którzy zostają oślepieni jego czerwieniącym się blaskiem.






Jednym z celów tej imprezy była integracja całej naszej grupy wraz ze swoimi rodzinami co da się zauważyć na fotografiach a byłoooooo nas sporo
Dzieciaczki korzystały z warunków pogodowych ile się tylko dało , pod nadzorem swoich ukochanych mam i tu mam nadzieję, że wszyscy mile będą wspominać te 4 wspólnie spędzone dni.





Przejdźmy do wędkowania bo przecież ono odgrywało tu jedną z ważniejszych ról .
Na pierwsze efekty nie musieliśmy długo czekać bo patrząc na to iż zawody rozpoczęły się o godzinie 22 to już około godziny 1 w nocy ważyliśmy pierwszą rybę którą był amur Krzyśka .
Kolejne branie u Seby gdzie na koniec zawodów właśnie ta ryba okazała się być BIG FISHEM
No i od tej chwili zaczęły się czary i zaczyna łowić nasz gość 
Nie dość że zaczyna łowić to w dodatku bardzo intensywnie wysuwając się szybko do przodu przed szereg .





To było jak sen - naprawdę bez kurtuazji. Pierwsze branie po 12 drugiego dnia łowienia. Po tej rybie jak by ze mnie spadło wszystko. Był bym hipokrytą gdybym nie czuł jakiejś presji na złowienie chociaż rybki , sam sobie tym słowotokiem na wiele tematów zapracowałem na ciśnienie ....... Moja ignoracja sięga czasami zenitu więc jeśli już mowa to tym co założyłem na hak ....... to jedno jest pewne - na końcu włosa były stopery - reszta hmmmmm , jakieś zwykłe kulki paczkowane z domieszką kuleczek duetu Fryga&Zgórski . Nie jesteście w stanie wyobrazić sobie radości jaką miałem z tej rywalizacji.


Wcześniej ustalone pory nęcenia wykorzystywali praktycznie wszyscy dość obficie może za wyjątkiem 2 osób . Grube nęcenie odbywało się tylko 2 razy na dzień przez 15 minut gdzie dziś już śmiało mogę powiedzieć : Jeśli ktoś objął właściwą taktykę podczas tego nęcenia to te 15 minut wystarczyło w zupełności by potem tylko dorzucić kilka kulek z kobry.

Jednak zdecydowanie za mało czasu by usypać górkę wystającą z wody na 3m głębokości :P :P "


Po pierwszej dobie ryby się ruszyły przepięknie a napomnę tylko że zawody odbywały się na Łowisku Śródlesie II gdzie jest to woda PZW ze statusem NO KILL a znajduje się w woj. Opolskim.
Jest to świetnie zarządzany zbiornik przez Koło PZW przy Elektrowni Opole.
O sile tego przedsięwzięcia stanowi wielu ludzi z którymi Daniel postanowił sobie zrobić foteczkę ;)



Karpie i Amurki żerowały naprawdę wyśmienicie co można zauważyć poniżej .





Przepyszne posiłki w porze obiadowej co dzień serwowała nam Kasia i tu ogromne podziękowanie za to, bo sporo włożyła w to pracy i serca by każdy mógł się nasycić do woli a co najważniejsze wszystko było bardzo smaczne.



Nie mogło oczywiście zabraknąć wieczornego grillowania z całym naszym wspólnym gronem gdzie rozbrzmiewała gitara i śpiewy a do tego wszystkiego cudownie współpracowały ryby .
Nawet chaos który wkradł się przez chwilę w miejscu naszego wędkowania był pozytywnym chaosem wynikającym z obecności naszych pociech a wiadomo jak to dzieci cicho nie usiedzą i w zasadzie nikt ich do tego nie zmuszał a wręcz została wykorzystana ich obecność podczas sesji zdjęciowej ze złowionymi rybami .

2 doba łowienia. Wtedy wszystko się rozstrzygnęło. Grillowanko , i branie u Krzyśka. Na macie ląduje jakiś szkrabik i nagle u mnie dość agresywny odjazd. Dzięki pomocy Darka udaj się wysupłać z żyłki markera ponad 8kg amura a tu nagle odjazd na drugiego kija . Za kilka minutek dublecik wraca do wody. Wtedy to uwierzyłem , ze szczęście postanowiło do mnie zadzwonić z informacja " Masz szanse na zwycięstwo" - baaaaaa nawet zacząłem w to wierzyć. Chyba tak samo jak reszta współzawodników bo by mnie zneutralizować podsunęli mi do wypicia drinka z dziwną parasolką........



a po nim zacząłem przezbrajać zestawy i z małą siateczką postanowiłem zmienić swoje hobby.........



Nie , żebym miał coś przeciw motylkom ale następnym razem piję tylko ze swoich butelek




Myślę że oprócz dzieci to również nasze żony i kobiety świetnie się bawiły co można zauważyć w kolejnej dawce fotografii.






hmmmmm??????






Piątkowy bardzo długi wieczór wdał się we znaki co niektórym , gdyż mieli ciężką nocke , a kolejne żerujące karpie nie dały im pospać za grosz . Sporo brań na stanowisku 7 coraz to bardziej wyróżniało wagowo naszego kolegę Daniela . Nawet padła teoria że ma tu chyba swojego nurka lecz nie dało się nikogo namierzyć w wodzie poza jednym pływającym żółwiem .

Dobrze zamaskowany nurek to podstawa


Kolejna myśl jaka się nasuwała to : pewnie czerpał On energię z tęczy która to się ukazała po 3 minutowych opadach nad łowiskiem.



A tak serio to byliśmy gościnni i z radością podbieraliśmy kolejne ryby u Daniela .





Nie dawaliśmy za wygraną i wszyscy stawali na rzęsach by również odnieść efekty .




Kolejne godziny leciały a brania jakże silnych choć nie tak wielkich jak byśmy chcieli ryb się nasilały .
Trafiliśmy chyba w samą dychę z żerowaniem . Praktycznie każdy z uczestników miał kontakt z rybą co dało nam naprawdę fajny końcowy wynik - 131,2 kg
Początkowo Daniel z Teamu Sens Życia dość mocno nam odskoczył ale w fazie końcowej ulokowaliśmy Go na 2 miejscu gdyż zakończył zawody z wynikiem 58,99 kg
a TCN z wynikiem TCN 72,21 kg…. Kg haha

Całe życie drugi .................. Jak już jestem gdzieś pierwszy to wyłącznie do zwolnienia a i tak ktoś mnie zawsze prześcignie finalnie :P. Jak walczyć z tym pechem , tego nie wiem ale na pewno w przyszłej edycji zamaskuję się lepiej i nikt nie podejrzy mojej taktyki by na samym końcu mnie wyprzedzić.





A tak serio to pierwsze 3 miejsca wyglądały następująco :

Miejsce I - Daniel Kruszyna – 58,99 kg
Miejsce II - Krzysztof Pisarczyk – 27,76 kg
Miejsce III - Patryk Hendrysiak - 15,2 kg


Big Fish zawodów należał zaś do Sebastiana Sadkowskiego tak jak wspomniałem już na początku .

Standardem już jest że wszystko co dobre szybko się kończy i 4 dni wyjęte z życia przeleciały nam przez palce nawet nie wiem kiedy .
Szybkie pakowanie i zbiórka na Rybaczówce gdzie czekał na nas już niedzielny rosołek ugotowany przez Kasię
Następnie przeszliśmy do oficjalnego zakończenia zawodów i wręczenia nagród






Jak już jesteśmy przy nagrodach, to mogliście mi je po prostu podarować , nie musieliście mi pozwalać wygrać i tak bym przyjechał za rok, a tak ????? Postawiłem ten pucharek w zaszczytnym miejscu i się do niego przyzwyczaję. Co bedzie potem ??? - będę musiał go wygrywać co roku - hehehehe






Kilka słów na zakończenie , porządki na terenie rybaczówki i pora się zbierać do domu ale na koniec należą się ogromne podziękowania dla naszych sponsorów co wspierają nas od początku oraz tych co wspierali nas w tym roku po raz pierwszy . Super nagrody których się nie spodziewaliśmy a było ich trochę - łącznie z zasiadką na Łowisku Chwałowice którą zgarną Seba wraz ze statuetką za BIG FISHA .
Do tego wszystkiego przemiła niespodzianka od Wojciecha Ohlaszeny, który również się przyczynił i dla każdego z uczestników przygotował grupowe zdjęcie za co jesteśmy bardzo wdzięczni .



Mam nadzieję że za rok spotkamy się w szerszym gronie i również w tak fantastycznej atmosferze jak teraz , czego życzę sobie i wszystkim uczestnikom tej III edycji Pucharu TCN a tak naprawdę to pierwszej edycji Pikniku Rodzinnego.
Poniżej jeszcze kilka zdjęć ………..








Piotr Herian

A ja na koniec strzelę jeszcze jedną foteczką. Tak się czuliśmy - Ja i moja cała rodzinka. Przyjęliście mnie z otwartymi ramionami. Czy sobie na to zasłużyliśmy ??? Pewnie tak - w końcu przywieźliśmy wam trochę czystego powietrza , bynajmniej tak mówi reklama jednego z oleii jadalnych - Z CZYSTYCH KUJAW...... hehehe
Było mi niezmiernie miło u was gościć. Udało się wygrać wasze zawody i juz zawsze będziecie musieli nosić brzemię mojej osoby i na dobre i na złe :P - ssasasasasas

Dziękuje ;) Daniel Kruszyna





Szybki Kontakt
Reklama
Reklama