Karpiarze Martynce - Epilog


Teraz już naprawdę nasza przygoda z Mitingiem dobiegła końca. Spotkanie ekipy organizatorów z sędziami III Mitingu Karpiarze Martynce. Z tego miejsca warto wspomnieć o genezie tego pomysłu.
Wszyscy sędziowie byli wyłonieni z ekip które startowały w mitingach lecz z przyczyn ograniczonych miejsc na łowisku nie dali by rady wystartować. Stąd nasz pomysł by ich wynagrodzić.

Pomysł , w którego realizacji pomogło nam szefostwo EXPERT KARP , Marku , Przemku ukłon wielki za pomoc w realizacji tego przedsięwzięcia właśnie na waszym łowisku Nekielka .



Mały prezencik od nas , certyfikat Dobrych Serc. Nie było nawet minuty w której byśmy odczuli , że mimo tego , iż odpadało nam troszkę ludzi , tasowały się składy , że oczekujemy zbyt wiele a na łowisku czuliśmy się jak prawdziwi goście.



A,propo gości , wśród nas były 2 osoby zaproszone przez swoich przyjaciół do zasiadki z nami , co rozliczą gotówkowo , przesyłając po 100zł na subkonto Martynki



Spotkanie odbyło się w formie prywatnej zasiadki. Zero jakichkolwiek organizacyjnych udziwnień, żadnych zorganizowanych fajerwerków. Mamy nadzieję , że nie oczekiwaliście czegoś co stało się naszą wizytówką. Cóż....... wszystko ma swój kres a na tym spotkaniu kończy się definitywnie nasza prywatna współpraca z tą inicjatywą.

Mamy wielka nadzieję , że będzie nadal kontynuowana w formie takiej by przetrwała jeszcze wiele , wiele lat.

Pierwsza nocka przyniosła brania kilku ciekawych rybek. Amura który postanowił skosztować mięsnego menu. Lecz kto powiedział , że dla nich zarezerowane są wyłącznie słodkie przysmaki ? Smacznego !!!!! i rośnij byś następnym razem uciekał 8 razy z podbieraka bo 3 ucieczki nie zrobiły na chłopakach wrażenia





Humory dopisywały, czasami nawet bardzo :). Wyczuwało się lekką walkę o rybki, które postanowiły zgromadzić się w okolicy miejscówek z dostępem do głębszych partii wody.
Adrian wywróżył nam branie mówiąc , że przyjechał by zobaczyć nas w akcji ale nasza wróżba też się spełniła i tradycyjnie spinka metr od podbieraka.



Tak upływa druga noc ...... Która budzi nas wspaniałą informacja , że Janusz wyholował pięknego karpia.
Niewiele zabrakło do 20 kg, nie ma tak łatwo ;) Jeszcze będzie musiał przesympatyczny PAPA KAJMAN poczekać na Cyfrę LEVEL UP :)








Ekipa Kajmanów - Bezprecedensowi bohaterowie tego wyjazdu. Pięknie wykorzystali obecność ryb w swojej partii wody sukcesywnie doławiając kolejne karpie, przy okazji będąc takimi Kajmanami jakich ich właśnie na Martynce poznaliśmy.



Team Chwałowice , przepraszam jak popełniłem jakieś Faux Pas , przypisując wam Teamową naleciałość - ale tak fajnie razem wyglądacie , że nie mogłem się powstrzymać.




Tutaj warto zatrzymać się na chwilkę przy osobie Pawła Kmita , konsekwentnie działającego zawodnika, który niczym silny skrzydłowy punktował z każdej obranej przez siebie pozycji. Spokój i finezja działań ;) Kiedyś do tego wątku jeszcze wrócimy - na pewno ;)



Kolejni uczestnicy naszych zmagać Cookie Team Andrzej z Piotrkiem Ciastoń. Trwali dzielni na posterunku czekając aż ryba z jakiś przyczyn postanowi wpłynąć na płytką wodę, rekompensując sobie wędkarskie niepowodzenia zwycięstwem swojej ukochanej drużyny piłkarskiej co głośno nam po każdym golu oznajmiali.. HEJJJJ ŚLĄSK !!!!!! hehehehe. Tutaj w asyście Darka ;)



Team Carp Namysłów



Krzysiek , po jednej z wygranych akcji z karpiem i trzcinowiskami całujący swoją zdobycz lekko spryskaną odkażaczem. Żonka powiedziała po tym , ze go już więcej nie pocałuje. Później gdzieś ukradkiem dostrzegłem , że kłamała ;)



Cóż. Teraz może o nas ???




Robiliśmy wszystko by sprowokować ryby do brania. Modły , szamańskie mikstury , dym z palonych korzeni dębu z Pensylwanii. Nic nie pomagało. Konsekwentnie obsypywany marker w miejscu " na rzut" by na wypadek jakiejś awarii nie pozostać bez miejscówki zanęconej. Obłowione najdalsze rewiry naszej miejscówki - Cisza NIC .....
Generalnie zawiodło wszystko co mogło by przynieść jakiś efekt. Czy czuliśmy jakąś presję ??? Niewielką tak, może nawet ciut większą. Polegliśmy i zdecydowaliśmy się za namową Pawła poszukać ryb głębiej w kierunku jego miejscówki. Zaobserwowane kilka spławów przyniosło upragnione rybki dla nas obu co w tak zacnym gronie smakuje nieziemsko :)




Oczywiście na "zupę z pola" zawsze można liczyć. Pięknie powalczyli na tej zasiadce . Powtarzam się???? A kto mi zabroni ??? PIĘKNIE :P



Kolejny gość który nie zawiódł , zresztą wyraźnie zaakcentował , iż będąc tak blisko nie wypadało nie wpaść. Marku Naprawdę taka musi być kulka ???? Okrągła???



Mateusz z Kubą. Chłopacy którzy zgłosili się do pomocy przy imprezie praktycznie z "ulicy".
Panie Danielu , chcielibyśmy pomóc - pamiętam jak dziś. Wspaniali młodzi ludzie. Wypracowana ryba, bardzo wnikliwie działali by tą rybę położyć na macie. Gratulacje



Teraz powinno nastąpić łzawe podsumowanie - ale wtrącę tutaj troszkę prywaty.

Przepraszam wszystkich , że wczesnym świtem ulotniłem się znad wody bez pożegnania. Dziś jest dla mnie bardzo ciężki dzień. Myślałem , że już to kontroluję. Rok temu , podczas próby koncertu do "Martynki" umarła moja mama. Byłem daleko od domu w tych okolicach, z kilkoma z was.
Teraz jesteśmy znowu tutaj dokładnie rok później. Termin taki był wolny - ale czy to przypadek ???

heh ............ Na zielonym Tle...... Dziękuję wam wszystkim ;) ( na zdjęciu - prawie wszyscy )





D/K

Szybki Kontakt
Reklama
Reklama