Spontaniczna wczesnowiosenna zasiadka z Adder Carp

Pomysł na wspólną zasiadkę zaczął się od tego, że w środę 30 marca zadzwonił do mnie Adam z informacją , że są do odebrania zamówione dla mojego syna wędki Monster Fishing. Super…!!! Szymon na pewno się ucieszy .
Następnego dnia jadę do Adama, odebrać wędki. Rozmawiamy jakie plany, kiedy i gdzie, w najbliższym czasie można wybrać się na ryby. Po krótkiej rozmowie, okazuje ,się że wspólnie mamy wolne od poniedziałku. Pada magiczne pytanie. :- Jedziemy na ryby? Odpowiedz mogła być tylko jedna. Tak, ale gdzie?!. Adam proponuje Rybieniec, ja naciskam na Tuszynek. Stwierdzamy, że zdzwonimy się w Niedzielę i podejmiemy decyzję. Po moich namowach pada decyzja, Tuszynek Umówiliśmy się u mnie na 10 w poniedziałek .

Rano pobudka, szybkie pakowanie ,Adam dzwoni do mnie, że wyjeżdża z domu parę minut przed 10 .Jest u mnie, ja już na niego czekam spakowany, proponuje szybką kawę , ale widzę, że on już nie może się doczekać żeby, być nad jeziorem. Wcale się mu nie dziwię. Jego pierwsza zasiadka w tym roku moja piąta . Dojeżdżamy na łowisko, nikogo nie ma tylko my i 22h wody. Pogoda marzenie, coś pięknego. Idziemy na nasze stanowisko zwane „Prezesówką”(stanowisko dostępne tylko dla teamu łowiska). Szybka decyzja, ja łapie po prawej stronie, a mój kompan po lewej .Zabieramy się do roboty, rozstawiamy sprzęt,następnie omawiamy technikę nęcenia .



Adam pyta, gdzie według mnie ,bo jestem stałym bywalcem tego łowiska, ma położyć zestawy. Proponuję mu parę miejsc, ale to on, sam musi podjąć ostateczną decyzję .Po ogarnięciu całej roboty związanej z naszą pasją, siadam na pomoście i obserwuję wodę. Na początku podejmuję decyzję, dwie wędki pojadą na środek, a jedna na płytszą wodę. Po chwili obserwacji, widzę dwa spławy na płyciźnie. Zmiana strategii dwie na płyciznę a jedna na środek .



Zaczynamy wywozić zestawy, ja jadę pierwszy. Jako pierwsza jedzie moja prawa wędka, pod zatopione drzewo. Środkową wiozę pod trzciny, gdzie widziałem dwa spławy. Wracam, wędka ląduje na stojaku. Adam podaje mi trzecią, odpływam jakieś 10 metrów a tu niespodzianka…… JEDZIE. Nie uwierzycie, branie na kiju który dopiero położyłem na stojak . Adam zacina, ja szybko spływam krzycząc, nie ciągnij bo się zepnie. Zestaw leży na płyciźnie w trzcinach. Podaje mi wędkę, płynę do ryby i po krótkim holu w podbieraku ląduje piękny karp. 10kg pięknego wiosennego złota które skusiło się na 14mm pop up Sqid Octpous .Szybka sesja i ryba wraca do wody.




Proponuję Adamowi, żeby wywiózł swoje zestawy. Potrzebuję chwili żeby, ostygnąć z emocji. Po raz kolejny zdałem sobie sprawę jak ważne jest obserwowanie wody . Po godzinie mamy wywiezione wszystkie zestawy, siadamy sobie na pomoście i czekamy co się będzie działo, pełni optymizmu po tak szybkim braniu. Jest wesoło, pogoda nas rozpieszcza ,pełen relaks. Siedzimy i obserwujemy wodę popijając napoje chłodzące
Mija godzina 20 jedzie na mojej prawej wędce. Podnoszę kij , czuję rybę, ale po chwili się spina. Słyszę dobry tekst Adama w poniedziałek „Nie zawsze jest Niedziela” . Myślę nic się nie stało . Szybka wywózka i jestem w grze .Ok godziny 23 pada decyzja idziemy spać .
W nocy o 1,20 przychodzi branie na mojej środkowej wędce i znowu pech, przepon strzelił . Kładę się spać , rano wywiozę zestaw. Do rana cisza, nić już się nie dzieje .Rano wstajemy szybka budowa zestawu i wywożę. Adam robi jajecznicę palce lizać.
Zjedliśmy śniadanie odkładam talerz a tu wyjazd z rolki na kiju który rano wywiozłem. Piękna ryba 9,80





Pogoda piękna, siedzimy na słońcu i skwierczymy. Po zimie każdy jest spragniony słoneczka. Stwierdzamy że taką pogodę wygraliśmy na loterii .Koło południa sprawdzamy i przewozimy zestawy. Adaś zmienia strategię, przewozi wszystkie zestawy na płytszą wodę. Wywożąc płoszy parę karpi i wraca z nadzieja że wrócą w zanęcone miejsce .Ja zostawiam miejsca na które postawiłem pierwszego dnia .Cały dzień cisza ,dziwne, taka piękna pogoda i nić się nie dzieje .Idziemy spać. Ok godziny 22 30 jest branie u Adama. Wtedy to się zaczęła jazda. Ryba w podbieraku. Słyszę k…a pytam, co jest co się stało? - Silnik przestał działać. Muszę wracać na wiosłach. Odpowiada Adam. Zapaliłem lampkę na pomoście żeby wiedział w jakim kierunku ma wracać do brzegu. Po jakimś czasie dopływa do pomostu. Ale emocje, możecie wierzyć lub nie ale słyszałem jak mu serce bije . Pytam go co się stało, a on na to że to jego pierwszy hol w nocy na pontonie. Rozumiem dlaczego tak się stresował, każdy z nas takie błędy popełnia, to kwestia wprawy .Ale do rzeczy, na macie wylądował piękny karp 12,30. Skusił się na kulkę Bad Dream 18mm z 16mm pop up Prawdziwy Donald .




Po kilku godzinach drzemki u mnie branie i na macie ląduje 4,60 super. Rano będzie fajna fotka . Jak się późnej okazało było ostatnie branie tej zasiadki . Czas się zwijać do domku




W trakcie tej spontanicznej zasiadki udało nam się wpracować 6 brań z czego na macie wylądowały 4 karpie .Dziękuję Adamie za miło spędzony czas mam nadzieję że następną zasiadkę wybierzemy się na Rybieniec i znowu baty.


Karpiarstwo Moja Pasja Pozdrawiam. Sławek Olżyński

Szybki Kontakt
Reklama
Reklama